Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

"Ona jest inna, nietykalna. Dziewczyna uwięziona w przeszłości, w wydarzeniach, które zabiły osobę, jaką miała się stać."* ("Amber" Gail McHugh)


"Amber"
Autor: Gail McHugh
Cykl wydawniczy: Torn Hearts / tom I
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 lutego 2016
Liczba stron: 592
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Gail McHugh - autorka "Collide" i "Pulse" powieści, które przez wiele tygodni gościły na liście bestsellerów "The New York Times". Czekoladoholiczka, odkąd pamięta uwielbia wymyślać romantyczne historie. Mama trójki dzieci i od ponad piętnastu lat szczęśliwa żona. *" 

Z piórem Gail McHugh miałam już okazję się zapoznać czytając książkę "Collide". Ta powieść bardzo mi się spodobała (pisałam o niej na blogu) dlatego mam zamiar wkrótce sięgnąć również po drugą część serii noszącą tytuł "Pulse".
Liczyłam, że z najnowszą książką "Amber" - pierwszą częścią trylogii (z zupełnie nową historią i bohaterami) będzie podobnie. 
A czy tak się stało? To zdradzę Wam za chwilkę.

Amber - tytułowa główna bohaterka to dziewczyna, która w dzieciństwie doświadczyła wiele przykrości. Została sierotą. Trauma, którą przeżyła nie pozwala o sobie zapomnieć, negatywnie wpływając na jej dotychczasowe życie. Dziewczyna jednak stara się żyć normalnie, chcąc się usamodzielnić podejmuje studia. Tutaj poznaje chłopaka, a nawet dwóch przystojniaków na widok których jej serce szybciej bije. Zaczyna się spotykać z jednym z nich - jednak ten drugi cały czas jest w pobliżu, a gdy nadarza się okazja to z niej korzysta, zbliżając się coraz bardziej i bardziej... do pary kochanków.

"Ona jest inna, nietykalna. 
Dziewczyna uwięziona w przeszłości, w wydarzeniach, 
które zabiły osobę, jaką miała się stać. 
Jej stwardniała skorupa wewnętrzna kryje jedynie czyste, niezaprzeczalne piękno."*

Gail McHugh początkowo powiela schemat ze swoich wcześniejszych powieści, czyli pojawia się tutaj podobny trójkącik - jedna dziewczyna i dwóch chłopaków, którzy są nią zafascynowani. Jednak na tym to podobieństwo się kończy, gdyż "Collide" można byłoby nazwać romansem w którym nie brakuje nutki romantyzmu, to "Amber" jest zdecydowanie erotykiem w którym nie brakuje dużej dawki pikanterii. I to nie tylko w opisie scen łóżkowych, ale także w dialogach, czy wewnętrznych rozmyślaniach bohaterów.
W tej książce mało jest opisów takiej zwyczajnej delikatności i czułości, która charakteryzuje zakochanych. W "Amber" dominuje zwierzęce pożądanie. Wkrada się tutaj nawet trochę wulgaryzmu. Nie jest to "grzeczna", ckliwa opowieść.
Wiem, że ta książka może wzbudzać u czytelników skrajne emocje i zbierać różnorodne opinie. Nie wszystko może się w niej spodobać. Słownictwo jakim zwracają się do siebie bohaterowie może drażnić. Niektóre sceny erotyczne mogą wzbudzać niesmak.
Zdecydowanie jest to książka o wiele odważniejsza niż poprzednia, którą czytałam. Wzbudzająca więcej kontrowersji. Na pewno nie jest przeznaczona dla młodszych czytelników.

Dużym plusem powieści jest to, że autorka pozwala nam bliżej poznać każdego z 3 bohaterów, dopuszczając ich naprzemiennie do głosu. Narracja pierwszoosobowa dzięki, której mamy możliwość poznać ich najskrytsze myśli i przeżycia, wewnętrzne rozterki. Jest to tym bardziej ciekawe dla czytelnika, że każdy z nich boryka się ze swoimi problemami i demonami z przeszłości.

Przyznaję, że tę książkę czytałam dość długo i to chyba ze względu na początek powieści, który mi się trochę dłużył. Zaczynałam się nawet obawiać, że będę mieć do czynienia z nudnym, przewidywalnym erotykiem, jakich jest wiele - właśnie ze względu na tę schematyczność o której wspominałam wcześniej. Na szczęście tak się nie stało, od połowy powieści - akcja nabiera tempa, przybierając coraz większego rumieńca i sprawiając, że zaczęłam czytać ją z dużym zainteresowaniem. Wywołała u mnie całą paletę uczuć. Nie wszystkie były pozytywne, ale na pewno nie zabrakło zdziwienia i zaskoczenia - a o to chodzi w książce... To powoduje, że o "Amber" będę pamiętać długo; czekając na kolejną część serii.

W "Amber" obserwujemy mocne zderzenie osobistych bolesnych przeżyć z którymi trójka głównych bohaterów nie może się uporać z wielką fascynacją bliskości ciała partnera, która daje im chwilowe ukojenie, zapomnienie.
Każdy z nich cały czas poszukuje najlepszego sposobu "ucieczki" od dręczących myśli dlatego często ich życiowe decyzje i wybory mają wiele do życzenia. Nie raz stają "na krawędzi" podejmując duże ryzyko zapominając o tym, że niebezpieczeństwo jakie się z nim wiąże może zagrozić nie tylko im, ale również ich najbliższym.
Nie spodziewałam się, że w tej powieści pojawią się wątki sensacyjne, które są niezwykle wciągające. Ich obecność miło mnie zaskoczyła. Ta część najbardziej przykuła moją uwagę.

Pisarka w podziękowaniach wspomina, że w tej opowieści - dziewięćdziesiąt procent to fakty z jej życia, a to tym bardziej podsyca ciekawość.

"Nasze życie nie należy do nas. 
Nigdy. 
Od narodzin do śmierci jest nam wydzierżawione. 
Podpisujemy kontrakt z duchem, który od chwili, 
gdy pierwszy raz otwieramy oczy, trzyma miecz nad naszą głową. 
Nieustające przeczucie, że w każdej chwili ostrze może spaść nam na kark, kończąc wszystko..."*

"Amber" to opowieść o ludziach pokrzywdzonych przez los poszukujących adrenaliny, ale również prawdziwej miłości, która uwolni ich od wewnętrznego bólu.
Powieść Gail McHugh jest przede wszystkim dla osób lubiących i zaczytujących się w literaturze erotycznej, ale również dla czytelników, którzy poszukują w książce dobrej sensacji.


* cytaty pochodzą z książki "Amber" Gail McHugh, strony kolejno: 369, 114-115.
** informacja zaczerpnięta z okładki książki "Amber" Gail McHugh


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

czwartek, 3 września 2015

Na rozstaju uczuciowym ("Collide" Gail McHugh)


"Collide"
Autor: Gail McHugh
seria: tom I
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 17 czerwca 2015
Liczba stron: 368
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem



Tuż po tym jak Emily główna bohaterka książki "Collide" zakończyła naukę w college'u jej matka przegrywa walkę z nowotworem. Jest to dla dziewczyny bolesny cios. 
Jej chłopak Dillon był przy niej w najtrudniejszych momentach. Wspierał i pomagał. Ma teraz wobec niego ogromny dług wdzięczności. 
Wydaje jej się, że mężczyzna który potrafił wykazać się tak dużą cierpliwością i troskliwością będzie idealnym partnerem na całe życie dlatego decyduje się opuścić rodzinne miasteczko i przenieść się tam, gdzie mieszka jej luby, czyli do Nowego Jorku. 

Tutaj planuje umocnić relacje, jakie ich łączą. Wcześniej nie było to możliwe, bo łączyła ich miłość na odległość.
Jednak na miejscu los szykuje dla niej kolejną niespodziankę... Dziewczyna pewnego dnia w tym zupełnie nowym dla niej mieście spotyka na swojej drodze chłopaka marzenie. Jest nim Gavin - szarmancki, bogaty przystojniak...

Po pewnym czasie okazuje się, że Dillon i Gavin się znają więc Emily nie ma szans na unikanie nowego znajomego. Jej wzrok często podąża w jego kierunku. Widać, że ona też nie jest mu obojętna....

"Collide" to romans w którym nie brakuje erotyki. Przyznaję, że zawsze mam pewne obawy sięgając po ten gatunek (dlatego przez dłuższy czas go omijałam), bo często można trafić na nudną, przewidywalną, a nawet irytującą opowieść ze sztucznymi dialogami w której kreacje bohaterów też mają dużo do życzenia. 
Zdecydowanie na pierwszą z dwuczęściowej serii napisanej przez panią Gail McHught nie mogę narzekać! Bardzo mi się spodobała. Jest zaprzeczeniem wszystkich słabych stron romansów, które wymieniłam.
Ta powieść aż kipi od emocji! Nie brakuje w niej namiętności, pożądania, romantyzmu, ale jest też niepewność i tajemnica. Lekki, przejrzysty styl pisania autorki sprawia, że trudno się oderwać od książki, a po dotarciu do ostatniej strony już chce się zacząć czytać drugą część.
Pani McHugh wprowadziła narrację trzecioosobową dzięki czemu mamy możliwość ujrzeć i zrozumieć całą trójkę głównych bohaterów w równym stopniu.

Już czytając opis wydawcy wiemy, że będziemy mieć do czynienia z trójkątem, ale nie mamy tutaj sytuacji, że dziewczyna będąca w stałym związku ujrzawszy "ciacho" od razu ląduje z nim w łóżku, a później oboje za wszelką cenę będą się starać to ukryć przed tym trzecim. 

W swojej powieści Gail McHugh zadbała o to, aby przybliżyć nam relacje jakie panują między Emily i Dillonem. Widzimy jak spędzają czas wolny, możemy podsłuchać ich rozmów. Możemy się nawet dowiedzieć, jaki stosunek do chłopaka ma najbliższa przyjaciółka Emily. Choć początkowo ich związek wygląda na sielankę, to później stopniowo odkrywamy, że coś jest jednak nie tak... Dillon w pewnych momentach pokazuje swoją drugą twarz. Nie jest już taki miły i czuły, by po chwili znów stać się "ideałem". Dziewczyna zapewne to widzi, ale przywiązanie i wdzięczność, którą go obdarzyła nie pozwalają jej wypowiedzieć na głos wątpliwości, które rodzą się w jej głowie. Stara się nie zauważać jego złych zachowań i dba o to, aby się między nimi układało. 

Od chwili, gdy ujrzała Gavin (a później chcąc nie chcąc zaczyna widywać coraz częściej na spotkaniach w gronie znajomych Dillona) zaczyna on zaprzątać jej myśli. Ale Emily i tutaj wykazuje się dojrzałością i stanowczością.  Nie daje się pokusom i stara się być uczciwa oraz lojalna wobec swojego narzeczonego dlatego zachowuje duży dystans wobec przystojniak i dba o to, aby nie zostawać z nim sam na sam... 

Jednak, gdy w związku partnerskim coś nie gra przez dość długi czas, i gdy wychodzą na jaw przykre domysły to wszystkie plany związane ze szczęśliwą przyszłością mogą runąć jak domek z kart...

Czy tak będzie w przypadku Emily i Dillona?
Tego dowiecie się sięgając po obie części książek Gail McHugh.

Na końcu książki "Collide" umieszczony jest fragment drugiej części. 
Po zapoznaniu się z nim moja ciekawość sięga zenitu i nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam "Pulse" (premiera 7 października 2015).

Podsumowując: "Collide" to powieść w której aż iskrzy od uczuć i rozterek! 
Ona jedna i dwóch mężczyzn, którzy są nią oczarowani. 
Kobieta, która znalazła się na rozstaju: 
- z jednej strony trzyma ją przywiązanie i lojalność wobec ukochanego, a z drugiej kusi ją rodzące się pożądanie do nowo poznanego przystojniaka;
- z jednej strony stara się ratować łączące więzi z obecnym partnerem; a z drugiej chce się oddalić i zdystansować od seksownego chłopaka choć jest to bardzo trudne.
A wszystko się jeszcze bardziej komplikuje, gdy każdy z nich pokazuje swoje drugie oblicze...

Jeśli lubicie romanse, to po prostu nie możecie pominąć "Collide"! :)
Polecam!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

wtorek, 11 sierpnia 2015

Rok na przymusowym bezrobociu ("Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern)


"Kiedy cię poznałam"
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem


Cecelię Ahern do sławy wyniosła debiutancka powieść "PS. Kocham Cię" , na której postawie nakręcono cieszący się ogromnym powodzeniem film. Jej kolejne powieści urzekły czytelników w 46 krajach - tematyka tych książek trafia do serc odbiorców na wszystkich kontynentach, a ich łączny nakład przekroczył już 15 milionów egzemplarzy. Cecelia Ahern zajmuje się również pisaniem scenariuszy seriali telewizyjnych ; m.in. jest współautorką amerykańskiego hitu komediowego "Kim jest Samantha?"*


Jasmine - 33-letnia główna bohaterka, a także narratorka książki "Kiedy cię poznałam" zostaje zwolniona z pracy i przez najbliższe 12 miesięcy nie może podjąć zatrudnienia (warunek zawarty w jej umowie).

Co teraz będziesz robić z tym nadmiarem czasu? 

Jasmine: Będę odnawiać stare znajomości z koleżankami, bo przez dużą ilość pracy i nieustanny brak czasu zaniedbałam kontakty z nimi.

Dobry zamiar, ale nie na dłuższą metę, bo większość Twoich koleżanek jest w ciąży lub dopiero co urodziły i dlatego dostajesz dziesiątki próśb abyś została matką chrzestną ich dzieci.

Teraz trzeba ograniczyć te spotkania…

Co robić z pozostałym wolnym czasem?

Jasmine: Spotkania z siostrą i od czasu do czasu z ojcem oraz jego nową rodziną. 
Wiem, że siostra ma swoją pracę i pasje, a tata ma teraz swoją malutką, kochaną córeczkę którą się opiekuje… 

Rzeczywistość

Coraz więcej bezsennych (i samotnych) nocy i obserwowanie sąsiadów, których w większości znasz tylko z widzenia. Wcześniej było tylko przelotne spojrzenie w ich kierunku i krótkie „Dzień dobry” w biegu do pracy.

Widać powoli wkradające się w Twoje życie: bezczynność, przygnębienie, nuda, nuda i jeszcze raz nuda…
Brak konkretnych planów. 
Twoja samoocena z każdym dniem się obniża.

I coraz więcej myślisz o radiowym didżeju, którego nienawidzisz...
- bo kilka lat temu w swojej audycji obraził najbliższą w Twoim życiu osobę. Wiesz, że mówił o ogóle społeczeństwa, ale Ciebie to dotknęło najbardziej…;
- bo, on jest Twoim sąsiadem i to On nie daje Ci spać po nocach;
- bo wraca późno z pracy, pijany, awanturuje się, krzyczy i dobija się do drzwi swojego domu ponieważ nigdy nie ma kluczy (a może nie pamięta gdzie są?) 

Niespodziewanie jego świat też się wali. Też traci pracę. Żona zabiera dzieci i go opuszcza… 
I zaczyna Cię teraz zauważać, chce z Tobą porozmawiać.
Zgodzisz się na to? 

I co zrobisz z pozostałym wolnym czasem?

***

Ja zawsze z radością sięgam po każdą kolejną książką Cecelii Ahern. Do tej pory przeczytałam trzy. Tak, mogę to powiedzieć zostałam Jej wielką fanką. 
Charakteryzuje Ją: niesamowita lekkość pióra, precyzja w budowaniu fabuły i postaci oraz realność.
Dużo w Jej powieściach miłości, ale nie przesłodzonej - jest w niej odrobina smutku, żalu i goryczy.
W powieściach znajdziemy też dużo optymizmu i nadziei, które potrafią rozjaśnić nawet najbardziej pochmurny dzień. 
Nie zabraknie też przyjaźni, która pomaga przetrwać najtrudniejsze momenty… Czasem nawet wystarczy tylko sama świadomość, że jest ta osoba do której możemy się skierować w razie kłopotu.

To wszystko jest również w najnowszej powieści autorki noszącej tytuł „Kiedy cię poznałam”, którą w nietypowy sposób przedstawiłam Wam powyżej.

Mamy dwójkę bohaterów. Kobietę i mężczyznę. Sąsiadów. Łączy ich to, że nagle stają się bezrobotni i bez żadnych planów na przyszłość, a wizja nadmiaru czasu w ich przypadku może przerażać. 
Łączy ich też to, że od pewnego momentu mieszkają sami w swoich wielkich domach. 
Pomimo tego, że mają znajomych to najgorsze jest dla nich, że muszą wracać do cichego, pustego domu.
Tak dużo ich łączy, ale dzieli ich pewna zadra. 
.. bo jak można patrzeć w oczy osobie, której nie można znieść? 
Jak powiedzieć do niej choć jedno słowo bez podnoszenia głosu, gdy pojawia się przed drzwiami naszego domu?
I niestety nie da się przed nim ukryć, bo On wie że jesteśmy w budynku.

"Kiedy cię poznałam" odrobinę różni się od pozostałych powieści autorki, jakie miałam możliwość przeczytać. Mniej w niej miłości. Oczywiście jest, ale wkrada się raczej po kryjomu, bocznym torem, niezauważona. Przyznaję się, że spodziewałam się jej więcej – tytuł i okładka to sugerowała. 
Tutaj jednak prym wiedzie przyjaźń, a zaraz za nią odbudowanie i poprawa kontaktów z rodziną oraz rozmowa i wybaczanie.

Cecelia Ahern zwraca uwagę również na relacje sąsiedzkie. Należy dbać o to, aby były poprawne. Czasem wystarczy uśmiech, czy pozdrowienie. Nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy potrzebowali pomocnej dłoni sąsiadów. A może wśród nich znajdziemy najlepszych pod słońcem przyjaciół.

W książce pojawia się też PASJA, czyli zamiłowanie które dodaje naszemu życiu radości. 
To ona potraf sprawić, że nawet gdy jest bardzo źle wstajemy z łóżka.
W tej powieści bohaterka odkrywa swoje hobby, które całkowicie ją pochłania.

Autorka w swojej powieści przybliża nam więzi jakie łączą Jamine z najbliższą w jej życiu osobą. 
Jej niepełnosprawną siostrą - Heather.
Widzimy moc przywiązania i miłości siostrzanej. Obie się sobą opiekują. Dbają i troszczą się o siebie nawzajem. Każda na swój własny sposób. 
Ahern porusza w swojej powieści temat trudności jakie pojawiają się w ich relacji i w porozumiewaniu oraz pozwala nam szukać odpowiedzi w którym momencie może pojawić się szkodliwa nadopiekuńczość. 
I kiedy należy pozwolić na więcej samodzielności.

Podsumowując: „Kiedy cię poznałam” – to opis jednego pełnego roku bezrobotnej Jasmine. Kobiety, która pomimo trudnej sytuacji i początkowego przygnębienia zaczyna zmienić swoje życie. 
Dąży do tego, aby z optymizmem spoglądać w przyszłość. 
Pomagać jej w tym będę bliskie osoby, sąsiedzi oraz pasja, która dopiero teraz się u niej narodziła.
Książa daje nam nadzieję, że zawsze można zacząć wszystko od nowa.
Warto próbować, a się nie poddawać!

Książkę oczywiście polecam.
Dla fanów Cecelii Ahern to pozycja obowiązkowa! 

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
Grunt to okładka

Zapraszam do udziału w konkursie z książką "Miłość na Bali" 

czwartek, 30 lipca 2015

Trzecia, ostatnia odsłona ("Niepokorna" S.C. Stephens)


"Niepokorna"
Autor: S.C. Stephens
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 656 / seria tom 3
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

S.C. Stephens - każdą wolną chwilę spędza na wymyślaniu historii pełnych emocji, uczuć i dramatycznych sytuacji. "Bezmyślna" to jej literacki debiut - przepełniona gniewem, bólem i strachem, ale i elektryzującą pasją opowieść o miłosnym trójkącie.
Zaskoczona i uradowana entuzjastyczną reakcją czytelników na całym świecie, autorka pospieszyła z pisaniem kolejnych historii. *

Po "Bezmyślnej" i "Swobodnej" przyszedł czas na "Niepokorną". Główni bohaterowie tej trylogii to Kiera i Kellan. Tworzą oni parę, której związek rozpoczął się bardzo burzliwie. Oboje zdradzili Denny'go. Trochę naiwnego chłopaka, który wierzył w ich uczciwość. Ufał im bezgranicznie... A kto by nie ufał swoim najbliższym? Kiera była wtedy jego dziewczyną, a Kellan jego najlepszym przyjacielem. To on ich sobie przedstawił, a potem zostawił samych pod jednym dachem, bo musiał na dłużej wyjechać w sprawach służbowych.

Kellan kiedyś zmieniał dziewczyny jak rękawiczki, a Kiera pokazała, że potrafi zdradzić swojego lubego z innym chłopakiem - te niecne uczynki niestety rzutują na ich związek, który starają się budować. Są zazdrośni o każdy gest skierowany w kierunku do płci przeciwnej - a to wiążę się z tym że nie potrafią w pełni zaufać sobie nawzajem. 
Takie ich zachowania mogliśmy obserwować w dwóch pierwszych tomach serii.
W trzeciej, a zarazem ostatniej części trylogii widać duże zmiany w ich postępowaniu i spojrzeniu na życie. Oboje są bardziej dojrzali i trzeźwo spoglądają w przyszłość. 

"Książka sprawia wrażenie, jakby została napisana na zamówienie i pod dyktando czytelniczek" (dearauthor.com) - głosi jedna z opinii, która znajduje się na okładce powieści.
I tak jest jeśli ktoś lubi słodkie miłosne opowieści i szczęśliwe zakończenia. I na pewno będzie zauroczony "Niepokorną".
Ja osobiście wolę jak w powieściach pojawia się duża zawierucha w życiu bohaterów. Dylematy, złe decyzje, błędy, fatalne zauroczenia, złość, poczucie winy... I to mieliśmy tylko w pierwszej części, czyli w "Bezmyślnej". To ta książka wywołała u mnie najwięcej emocji. Takich bohaterów, albo się polubi, albo znienawidzi - a to najczęściej sprawia, że chce się sięgać po kolejne tomy z ich udziałem... 
Dlatego po cichu liczyłam, że w tej ostatniej części (na ponad 600 stronach) pojawi się chociaż malutki grzeszek na ich koncie. Niestety (jak dla mnie) jest za grzecznie.
Pojawiają się nawet plany związane z uroczystością ślubną.

Jedyną osobą, która mogłaby jeszcze namieszać w ich związku jest Sienna Sexton - popularna gwiazda pop. Nowa postać, która w tej części przykuwa największą uwagę. Szkoda, że nie pojawia się częściej. Barwna, charakterna, intrygantka, która zrobi wszystko (nie zawsze postępując uczciwie), aby znaleźć się na szczytach list przebojów. Ona i jej sprzymierzeniec Nick (wiceprezes wytwórni) mają idealny pomysł, aby tego dokonać wciągając w to niczego nieświadomego Kellana. 

Autorka w tym tomie odsłania przed nami kulisy dochodzenia do wielkiej sławy. Standardowo umowy, koncerty, trasy, wywiady, kręcenie wideoklipów, ale jest też ta druga strona, czyli: nieczyste zagrania, kłamstwa, skandale. To wszytko ma sprawić że o zespole i ich muzyce robi się głośno. Popularność rośnie, liczba fanów się zwiększa. Czego chcieć więcej do szczęścia?
Tylko czy warto podążać tą nieuczciwą drogą?

Sięgając po "Niepokorną" przyłączycie się do trasy promocyjnej Blagierów, którą zespół pokonuje wynajętym autokarem. Dodatkowymi pasażerkami są Kiera i jej ciężarna siostra Anna. Ona i Griffin ojciec jej dziecka oraz relacje jakie ich łączą sprawiają, że kilka razy uśmiech pojawiał się na moich ustach.
Ostatnia część trylogii S.C.Stephens toczy się na scenach, wśród blasku fleszy, zachwytu i pisków fanek, dobrej muzyki, sukcesów, oszustw, intryg, erotyki, wyznań miłości, przysięgi małżeńskiej, a nawet narodzin.
W takim zestawie emocji po prostu nie może zabraknąć. Są momenty radosne, ale także smutne - czyli przed nami prawdziwe życie gwiazd muzyki i ich rodzin.
A ta dwójka Kiera i Kellan - dopiero teraz potrafi udowodnić, że prawdziwa miłość jednak istnieje.

Całą trylogię Pani S.C.Stephens oceniam na bardzo dobry (a najwyżej "Bezmyślną")!
Polecam!

* informacja pochodzi z okładki książki "Bezmyślna" S.C. Stephens

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

czwartek, 4 czerwca 2015

W poszukiwaniu akceptacji ("Powiedz, że mnie kochasz, mamo" Grażyna Mączkowska)


"Powiedz, że mnie kochasz, mamo"
Autor: Grażyna Mączkowska
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 czerwca 2015
Liczba stron: 336
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Grażyna Mączkowska urodziła się w Nowym Mieście Lubawskim, a od kilkunastu lat mieszka koło Szczytna. Żona, mama, babcia, teściowa i przyjaciółka Soni - psiny zabranej ze schroniska. Wieczna marzycielka, zakochana w książkach, poezji i Mazurach. Zanim napisała tę debiutancką powieść, przez wiele lat była właścicielką stajni i prowadziła rekreację konną. Uważa, że każdy człowiek jest jak księga, z której można czytać. Kocha przyrodę, a najbardziej żurawie, skowronki, brzezinę i wrzosowiska. Nie potrafi zrozumieć ludzkiego okrucieństwa wobec zwierząt. Zakochana w życiu. *

Gabriela - pięćdziesięcioletnia główna bohaterka książki "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" ma teraz uroczy domek. Wspaniałego, kochającego ją męża. Dwójkę dorosłych synów z których jest bardzo dumna.  Ma z nimi dobry kontakt. Na pierwszy rzut oka można byłoby powiedzieć, że jej życie to sielanka. A jednak pozory mylą...
Tylko jej najbliżsi przyjaciele wiedzą, że kobieta zaznała wielu krzywd w dzieciństwie. Bolesna przeszłość daje o sobie znać w teraźniejszości. Agresywny ojciec alkoholik, znęcał się zarówno nad nią, jej mamą, jak i jej rodzeństwem. Przemocy fizycznej towarzyszyła przemoc psychiczna. Wyglądało na to, że jej mama dała ciche przyzwolenie na takie zachowanie męża. Nie podjęła żadnych kroków, aby go opuścić lub uzyskać pomoc z zewnątrz, by uchronić swoje dzieci przed kolejnymi ciosami. Wystąpił u niej syndrom współuzależnienia. Sama nie okazywała cieplejszych uczuć swoim dzieciom. Nie pochwaliła, nie przytuliła, nie pogłaskała, tylko cały czas miała do swoich pociech jakieś pretensje... 

W pewnej chwili główna bohaterka myślami przenosi się do tego trudnego dla niej okresu. Jesteśmy świadkami cierpienia jakiego znosiła jako mała dziewczynka. A także tego momentu, gdy już jako dorosła kobieta - usamodzielniła się. Poznała mężczyznę w którym się zakochała i chciała spędzić resztę życia. 
Mogłoby się wydawać, że teraz będzie chciała jak najszybciej "odciąć się", znaleźć się jak najdalej od rodziców, którzy sprawili jej tylko same przykrości - a jednak ona zostaje przy nich. Wprowadza się tuż obok ich domu. Cały czas wierzy, że teraz dorośli się zmienią i będą tworzyć wreszcie normalną rodzinę, a ona usłyszy od nich choć jedno dobre słowo skierowane w jej kierunku...

Autorka w tej powieści przybliża nam obraz patologicznej rodziny oraz jej wpływ na dorosłe dzieci, które się w niej wychowały. Uzależnienie od alkoholu, przemoc, współuzależnienie, zanik więzi emocjonalnej. Brak miłości, bezpieczeństwa, pozytywnych zachowań z których dzieci powinny czerpać wzorce. Jest tylko strach i ból. W szkole, przed kolegami i koleżankami dzieci muszą skrzętnie ukrywać to co dzieje się u nich w domu. 
Bardzo dobrze ukazane przez Grażynę Mączkowską są późniejsze skutki zaistniałej sytuacji, czyli syndrom Dorosłych Dzieci Alkoholików, który pojawił się u Gabi. Narracja pierwszoosobowa pozwala nam lepiej zrozumieć z czym kobieta boryka się od lat.
DDA nie pozwala jej w pełni cieszyć się z życia.
Przebywają w niej dwie zupełnie różne kobiety; jedna optymistka, pełna energii wstaje z łóżka, by pójść załatwić powierzone jej zadanie, ale po chwili odzywa się ta druga pełna pesymizmu, która blokuje jej wcześniejszy zapał do pracy... Ma wtedy zaniżoną samoocenę. Nie wierzy w siebie. Szybko się poddaje.

"Jest duży ruch, setki osób gdzieś pędzą. Przechadzam się wolno po moim mieście.
Przyglądam się ludziom i to raczej niedyskretnie. Wzrokiem wyłapuję tylko niektórych dorosłych. 
Ilu z nich to DDA? Na pewno są. Patrzę na ich twarze, zaglądam w oczy."**

Dobrze, że Gabriela znalazła prawdziwych, oddanych przyjaciół oraz cierpliwego, wspierającego i rozumiejącego ją partnera, który cały czas jest przy niej.
To pomogło jej w pewnym stopniu "stanąć" na nogi i założyć własną rodzinę w której pojawiły się dzieci.

Pomimo tego, że książka porusza trudną tematykę to sposób przekazu sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. W ciągu jednego dnia poznałam całą historię Gabi. 
Przyznaję, że sięgając po tę powieść liczyłam na większą ilość szczegółowych opisów z dzieciństwa głównej bohaterki, a pojawił się jednak tylko jego zarys. Przybliżenie kilku poszczególnych zdarzeń, które miały miejsce w tej rodzinie na pewno wywołałoby w czytelnikach więcej emocji. Mi właśnie tego zabrakło...
Oczywiście można to wytłumaczyć wiekiem bohaterki - jest już dojrzałą kobietą dlatego mogła nabrać pewnego rodzaju dystansu do tego co miało miejsce kiedyś, mogła też wyprzeć z pamięci pewne sytuacje lub było to dla niej zbyt bolesne, aby zagłębiać się bardziej we wspomnieniach więc tylko pobieżnie wszystko przedstawiła.

Da się za to odczuć, że największy żal w tej chwili Gabi ma do swojej matki, która nie okazała jej ani odrobiny zainteresowania, życzliwości, matczynego ciepła - a  to tego najbardziej potrzebuje dziecko od najważniejszej w jego życiu osoby. Jej rodzicielka nieustannie tylko wytykała jej błędy. Jeszcze bardziej zaniżała jej poczucie własnej wartości...
Gabriela sama naraża się na nieustanne rozczarowania nadal czekając na to, aż kobieta się zmieni i doceni ją, pochwali, i będzie z niej dumna. Liczy na to, że tytułowa prośba "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" - kiedyś zostanie spełniona i wpłynie to znacząco na poprawę jej samopoczucia...
Uleczy jej wewnętrzny ból...

Podsumowując: Warto zwrócić uwagę na debiut Grażyny Mączkowskiej, bo pozwala on zrozumieć osobę - dorosłe dziecko dręczone koszmarem życia pod jednym dachem z rodzicem alkoholikiem, który nadużywał przemocy. To bolesne piętno z dzieciństwa będzie się ujawniać i dręczyć go przez całe życie...

Książkę polecam!


* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" Grażyna Mączkowska
** cytat pochodzi z książki "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" Grażyna Mączkowska, strona 318.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 

sobota, 2 maja 2015

Nie ukryjesz się! ("Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal)


"Wiem o tobie wszystko"
Autor: Claire Kendal
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Claire Kendal - urodziła się w USA, dorastała w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka do dziś. Wykłada literaturę angielską, prowadzi także kursy pisarskie. "Wiem o tobie wszystko" jest jej pierwszą powieścią, została już przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków. Zachęcona entuzjastycznym przyjęciem, z jakim spotkała się jej debiutancka książka, Claire pracuje nad kolejnym thrillerem psychologicznym. *


W obecnych czasach nie trzeba być osobą z pierwszych stron gazet, aby stać się ofiarą stalkingu. Każdy z nas może znaleźć się na celowniku. Pojawią się telefony, sms-y, liściki, maile - z których dowiadujemy się, że ktoś nas uwielbia. Nasz "adorator" może początkowo ukrywać swoje personalia - taką twarz stalkera ukazuje Olga Rudnicka w "Cichym wielbicielu", ale częściej znamy tożsamość naszego oprawcy, tak jak Clarissa główna bohaterka powieści "Wiem o tobie wszystko".
Gdy poznała Rafe'a na jednym z bankietów, była dla niego po prostu miła. Okazała mu zainteresowanie, rozmawiała z nim i pozwoliła się odprowadzić do domu, bo trochę za dużo wypiła. Spędziła z nim noc - ale na drugi dzień nic nie pamięta. To jednak wystarczyło, aby w chorym umyśle faceta zrodziła się obsesja na jej punkcie. Nie przyjmuje do wiadomości, że kobieta nie darzy go uczuciem. Według niego wkrótce będą razem. On może poczekać, ale musi mieć ją ciągle na oku...

Clarissa widzi go dosłownie wszędzie, gdy wychodzi do pracy i gdy z niej wraca. Otrzymuje od niego przesyłki z różnymi prezentami. Stara się go ignorować. Z czasem mężczyzn zaczyna jej grozić. Obserwowanie i śledzenie jej to teraz jego najważniejszy cel. 
Kobieta od tego czasu żyje w ciągłym strachu wie, że nękanie które do tej pory zastosował wobec niej nie jest "wystarczające", aby policja mogła zapewnić jej ochroną.
Zgodziła się zostać członkiem ławy przysięgłych mając nadzieję, że w tym miejscu może choć przez chwilę poczuje się bezpieczniej.

Claire Kendal dobrze ukazuje sytuację oraz portret kobiety, która jest gnębiona przez mężczyznę - który dokładnie wie na co może sobie pozwolić. Czuje się bezkarny. Może coraz bardziej zatruwać jej życie ciągłą swoją obecnością. A ona jest zupełnie sama... Nie może liczyć na żadną pomoc. Nieustający lęk jej nie opuszcza, ale jednak ona próbuje żyć normalnie - wychodzi z domu, pracuje...
Ale jak można funkcjonować wiedząc, że gdziekolwiek by się wybrała - prześladowca i tak będzie podążał za nią krok w krok? I ta niepewność i cisnące się na usta pytania: do czego będzie jeszcze zdolny? Czy swoje groźby wprowadzi w czyn? I czy dopiero wtedy może liczyć na pomoc od funkcjonariuszy policji ?A może będzie już za późno?

"No i Rafe. Czy znów się pokaże, chcąc by go zobaczyła, ciesząc się jej reakcjami,
jak to miało miejsce tego ranka. 
A może będzie się czaił w cieniu, przez całą drogę do domu?
Gdzie mógłby się schować?"**

Autorka zastosowała dwa rodzaje narracji. Pierwszoosobowa - z punktu widzenia Clarissy przybiera formę pamiętnika w którym kobieta cofa się w przeszłość. Dzięki niemu możemy ujrzeć moment w którym poznała Rafe'a oraz wszystkie formy nachalności i zastraszania, które wobec niej do tej pory zastosował. W książce pojawia się również narracja trzecioosobowa, czyli to co dzieje się teraz. Mieści się w niej duża ilość opisów procesu sądowego w którym Clarissa bierze udział, jako ławnik. 
Przyznaję, że początkowo ciężko czytało mi się tę lekturę właśnie ze względu na zbyt częste, niespójne przeskoki z jednej narracji na drugą. Każda z nich pisana jest inną czcionką. A budzące lęk wspomnienia kobiety oznaczone są dodatkowo dokładną datą i godziną.
Ale później, gdy fabuła zaczęła mnie wciągać to forma przekazu wybrana przez panią Kendal przestał mi już tak bardzo przeszkadzać.

Czułam niesamowity strach głównej bohaterki. To, co ją spotkało jest przerażające!
Poznajemy jej przemyślenia, plany, bieżącą ocenę sytuacji w jakiej się znajduje. I dodatkowo pojawiają się porównania jej trudnego położenia z ofiarą, która znalazła się na sali sądowej - Carlotty. W trakcie procesu pojawią się zdania, że kobieta przecież sama była sobie winna. To jeszcze bardziej Clarissę przygnębia i dołuje. Czy w jej przypadku będzie podobnie? Czy też kiedyś ludzie stwierdzą, że sama przyczyniła się i świadomie sprowokowała  takie, a nie inne zachowania Rafe'a?

"Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal to mocny, wstrząsający obraz stalkingu, którego ofiarą może stać się każdy z nas. Czasem wystarczy nawet niewinny uśmiech, szczera rozmowa lub kilka miłych słów skierowanych do człowieka, który ubzdura sobie, że nam na nim zależy. Zaczyna stopniowo osaczać ofiarę swoją obecnością uważając, że wreszcie mu ulegnie i rzuci mu się w ramiona. Wystarczy tylko, że da jej trochę czasu... Ale przecież nie będzie czekał w nieskończoność...
W tej powieści możemy ujrzeć psychologiczną rozgrywkę, kobiety która początkowo biernie znosi zachowanie swojego stręczyciela (a w środku cała się trzęsie), by później zacząć się bronić i jej adoratora, który początkowo cierpliwie czeka, obserwuje ją, przypomina o swoim istnieniu, zapewniając o swojej miłości, by wreszcie się bardzo zdenerwować, bo granice jego wytrzymałości zaczynają się rozsypywać...

Ta lektura jest także doskonałym przykładem na to, że pomoc w takich przypadkach jest nadal znikoma, niewystarczająca, a najczęściej w ogóle lekceważona. Czy w tym przypadku też musi dojść do tragedii, aby służby zaczęły działać?

Przekonacie się o tym sięgając po dobry debiut Claire Kendal.

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal
** cytat pochodzi z książki "Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal, strona 211.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
                        Wydawnictwu Akurat                       


           Zapraszam do udziału w konkursie 
                                      >KLIK<
    

środa, 8 kwietnia 2015

"Barwy miłości" Kathryn Taylor - recenzja premierowa


"Barwy miłości"
Autor: Kathryn Taylor
Wydawnictwo: Akurat
Premiera: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Kathryn Taylor urodziła się w Kanadzie, w Nowej Fundlandii. Pierwsze teksty literackie pisała już w szkole podstawowej. Marzenie, by zostać profesjonalną autorką, spełniło się z chwilą publikacji "Barw miłości", jej debiutancka książka odniosła ogromny sukces, zwłaszcza wśród czytelniczek i czytelników zafascynowanych powieścią "50 twarzy Greya".*

Napis na okładce książki "Barwy miłości" głosi, że jest to najgorętsza powieść erotyczna od czasów "50 twarzy Greya" - której nie czytałam. Nie widziałam też filmu. Dlatego nie będę mogła porównać tych dwóch tytułów. 
Przyznaję, że po powieści erotyczne sięgam bardzo rzadko. Ale od czasu do czasu potrzebne jest mi jakieś urozmaicenie. Odskocznia od gatunków po jakie sięgam na co dzień. 
Tak też trafiłam na "Barwy miłości". Liczyłam zarówno na relaksującą, ale także podnoszącą ciśnienie książkę. Czy to otrzymałam? Za chwilę odpowiem Wam na to pytanie.

Grace Lawson główna bohaterka, a także narratorka książki przybyła do Londynu, gdzie ma odbyć trzymiesięczną praktykę w znanej i dobrze prosperującej firmie. Od dawna było to jej wielkie marzenie. Dzięki tej pracy może zdobyć zawodowe doświadczenie. 
Dziewczyna już na samym początku, będąc jeszcze na lotnisku popełnia gafę rzucając się w oczy swojemu szefowi. 
Po tym wydarzeniu mężczyzna zaczyna się nią interesować... Po sprawdzeniu poziomu jej wiedzy zaprasza ją do współpracy.
Sławny, majętny, tajemniczy, chłodny, wyniosły i cholernie seksowny Jonathan Huntington też nie jest Grace obojętny (i to nie tylko jej). Co rusz jej wzrok skierowany jest w jego stronę. Choć została ostrzeżona przez nową przyjaciółkę, aby dała sobie z nim spokój i aby tylko się w nim nie zakochała - bo ten nieziemsko przystojny, samotny facet posiada drugą, ciemniejszą stronę... 
Kobieta bardzo się stara, aby nie urzec jego urokowi, ale nie jest to takie łatwe. Wspólna praca, spojrzenia, przypadkowy dotyk, a na dodatek sny z nim w roli głównej - wzbudzają w niej coraz większe pożądanie, któremu nie może się oprzeć...
Do czego to zakazane przyciąganie ją zaprowadzi? 

"Barwy miłości" można byłoby podzielić na dwie części. W pierwszej części autorka zadbała o to, aby przedstawić nam bohaterów. Daje Grace czas na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu. Rozwiązanie problemów mieszkaniowych, znalezienia znajomych i zapoznania się ze strukturą firmy w której ma pracować przez trzy miesiące. Oczywiście od początku da się odczuć jej zafascynowanie panem Huntingtonem. Cały czas iskrzy pomiędzy tą dwójką. Ta połowa pełna jest zarówno obaw dziewczyny przed zaangażowaniem się w związek z szefem, ale również niewinnych gestów, które ich coraz bardziej zbliżają, a także delikatnego flirtu, który staje się wstępem do namiętnego romansu. Wybucha on w drugiej części. Ta połowa książki wzbogacona jest erotycznymi opisami doznań seksualnych. Wtedy dopiero robi się naprawdę gorąco! Pojawiają się pikantne, zmysłowe sceny pomiędzy studentką, a jej bossem - który wprowadza ją w świat zupełnie nowych przeżyć i rozkoszy.
Towarzyszy temu mieszanka ekscytacji, przyjemności połączonej z nutką niepewności i niebezpieczeństwa, które może jej w każdej chwili zaserwować ten skryty mężczyzna.
Też byłam bardzo ciekawa, co ten facet ukrywa? Czy Grace będzie w stanie całkowicie podporządkować się i dostosować się do jego nietypowych upodobań? I do czego naprawdę zmierza ta relacja na którą się zdecydowali?
Z wielkim zainteresowaniem przewracałam strony, aby uzyskać odpowiedzi na te pytania.

Bardzo podoba mi się w "Barwach miłości" równowaga pomiędzy zwykłą codziennością bohaterów, pełną dialogów, ploteczek, poczucia humoru, a tą drugą stroną ukazującą odważne miłosne uniesienia. Występuje tutaj połączenie gatunków: erotyku z romansem.
Pomysł na książkę może nie wnosi niczego nowego, szalonego, bo fabuła oparta jest według znanego, powtarzającego się w takich książkach schematu, ale za to lekki styl Kathryn Taylor nie pozwala oderwać się od lektury. Autorka stworzyła ciekawe, wyraziste postacie: intrygującego, męskiego Jonathan, który na pewno będzie przed nami odkrywał jeszcze wiele kart i ambitną, trochę zagubioną, naiwną, niedoświadczoną Grace, ale też potrafiącą pokazać pazur i powiedzieć "nie". Bohaterowie drugoplanowi również nie zostają daleko w tyle. Może w następnych częściach poznamy ich trochę lepiej.
Otwarte zakończenie powieści pozostawiło lekki niedosyt, ale tym samym zachęciło mnie do przeczytania kolejnych tomów serii.

Krótko mówiąc: Jeśli inne powieści erotyczne byłyby tak dobrze napisane jak "Barwy miłości" Kathryn Taylor to zapewne sięgałabym po nie częściej! 

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Barwy miłości' Kathryn Taylor
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
"Pod hasłem"


Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie

piątek, 3 kwietnia 2015

Urok korespondencji ("Love, Rosie" Cecelia Ahern)


"Love, Rosie"
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 grudnia 2014
Liczba stron: 512
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Cecelię Ahern do sławy wyniosła debiutancka powieść "PS. Kocham Cię" , na której postawie nakręcono cieszący się ogromnym powodzeniem film. Jej kolejne powieści urzekły czytelników w 46 krajach - tematyka tych książek trafia do serc odbiorców na wszystkich kontynentach, a ich łączny nakład przekroczył już 15 milionów egzemplarzy. Cecelia Ahern zajmuje się również pisaniem scenariuszy seriali telewizyjnych ; m.in. jest współautorką amerykańskiego hitu komediowego "Kim jest Samantha?"*

Po "Zakochać się" Cecelii Ahern - książce która mnie oczarowała z wielką przyjemności sięgnęłam po najnowszą Jej powieść, czyli "Love, Rosie" (inny tytuł to "Na końcu tęczy"). Tak jak przy poprzedniej lekturze autorki liczyłam na piękną miłosną historię, pełną wzruszeń, radości i fascynacji. 

Opowieść składa się jedynie z pisemnej korespondencji. Tradycyjne listy, maile, zapiski z czatu, kartki pocztowe, zaproszenia - wiodą tutaj prym. To w nich zawarte jest całe życie bohaterów, które czytelnicy mogą ujrzeć. Początkowo zaskoczyła mnie taka forma przekazu, jest to dla mnie zupełna nowość. 
Przyznaję, że nawet podejrzałam kolejne strony, aby upewnić się czy cała powieść będzie utrzymana w takim tonie.

Głównych bohaterów: Rose i Alexa poznajemy w momencie, gdy ci są jeszcze dziećmi uczęszczającymi do szkoły. Są to wesołe, inteligentne i z całą górą pomysłów małolaty. Gaduły, których zawsze i wszędzie pełno - a to najczęściej wiąże się z kolejną uwagą pisaną do ich dzienniczków. 
Ich rodzice dobrze się znają dlatego dzieci mogą spędzać ze sobą czas, bawiąc się i rozmawiając. Wspólne urodziny, a nawet wizyty u stomatologa - to jest to co lubią.
Z każdym rokiem ich żeńsko-męska przyjaźń coraz bardziej się pogłębia.
W wieku dojrzewania zaczynają spoglądać z zainteresowaniem na płeć przeciwną. Pojawiają się pierwsze miłości. Ale oni nadal są ze sobą blisko. Wymieniają się spostrzeżeniami, poglądami, słuchają swoich rad.

Przyjaciele nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak los w pewnym momencie zmusza ich do rozłąki. Rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki. To dla młodych jest bardzo bolesny cios. 
Ta przeprowadzka zmienia wszystko. Komplikuje i staje na drodze do ich wspólnego szczęścia...

"Budzę się rano i czuję, że czegoś mi brak, coś jest nie tak, 
ale dopiero po kilku chwilach przypominam sobie, co to takiego...
Mój najlepszy przyjaciel wyjechał na drugi koniec świata.
Mój jedyny przyjaciel. 
To głupie z mojej strony, że tak bardzo przywiązałam się do jedynej osoby.
Teraz płacę za swój błąd."**

Obiecują sobie, że cały czas będą mieć ze sobą kontakt i że odległość nie zaszkodzi ich koleżeństwu. Starają się dotrzymać słowa, ale nie zawsze jest to takie łatwe jak się wydaje. Pojawiają się chwile "ciszy" między nimi. 
Każdy z nich ma swoje większe i mniejsze troski, sukcesy, plany i marzenia. Swoje rodziny, pracę, znajomych...
Piszą do siebie, czasami się odwiedzając - ale jednak jedna najważniejsza kwestia pozostaje niewyjaśniona...
Czy ta relacja, która połączyła tę dwójkę ludzi przetrwa? Wypali się, a może się przerodzi i wzmocni?
Odpowiedzi na te pytania uzyskacie sięgając po powieść.

"Love, Rosie" jest to druga książka autorki, która mnie zachwyciła. Spełniła wszystkie moje początkowe wymagania, które przed nią postawiłam, a nawet o wiele więcej.
Ahern po mistrzowsku potrafiła wydobyć piękno z korespondencji (zarówno odręcznej jak i elektronicznej) i to dzięki niej przekazać wszystkie najważniejsze wydarzenia z życia postaci literackich, nie zapominając o ich emocjach. Początkowo obawiałam się, że taka forma może być niewystarczająca, że zabraknie dłuższych wyjaśnień i krótkich wtrącań narratora. A jednak się myliłam! 
Dzięki tej powieści na chwilę "odżył" urok tradycyjnych listów, które niestety już się teraz pisze coraz rzadziej. A szkoda...
Ta lektura jest zbiorem przeróżnych uczuć; prawdziwych więzi łączących najbliższych, niewiadomych które przynosi nam los, a także naszych niezwykle trudnych wyborów. 
Na jej kartkach odnajdziemy prawdziwą przyjaźń, wielkie poświęcenie, miłość rodzicielską, braterską, a także uczucia, które rodzą się między kobietą i mężczyzną. 
Książka przypomina, że brak szczerej rozmowy lub jej odwlekanie w czasie może skomplikować życie nie tylko nasze, ale również innych ludzi.

Wszystkie pamiątkowe zapiski, które zgromadzili bohaterowie książki "Love, Rosie" przez prawie całe dotychczasowe życie stały się sentymentalną podróżą w którą się wspólnie z nimi wybrałam, tym samym lepiej ich poznałam, zrozumiałam i na pewno na dłużej zapamiętałam...

Wam też polecam poznać tę w nietypowy i jedyny w swoim rodzaju sposób ukazaną opowieść spod pióra Cecelii Ahern.
Na pewno nie pożałujecie!

A ja planuję teraz obejrzeć film o tym samym tytule, bo już tęsknię za Rosie i Alexem.

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Zakochać się" Cecelia Ahern.
** cytat pochodzi z książki "Love, Rosie" Cecelia Ahern, strona 39.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
"Pod hasłem"

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Powrót do dwóch Wenecji ("Carnivia. Herezja" Jonathan Holt)


"Carnivia. Herezja"
Autor: Jonathan Holt
Wydawnictwo: Akurat
Trylogia: Carnivia - tom II
Data wydania: 19 listopada 2014
Liczba stron: 432
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Jonathan Holt wykładał literaturę angielską na Oksfordzie, obecnie jest dyrektorem artystycznym w firmie reklamowej. Mieszka w Londynie. *


Po przeczytaniu pierwszej części trylogii "Carnivia. Bluźnierstwo" nie mogłam się doczekać ponownego znalezienia się w Wenecji ukazanej oczami Jonathana Holta. A dokładnie, to w dwóch Wenecjach: pierwszej tej prawdziwej, rzeczywistej, czyli miasta w którym przebywają i żyją bohaterowie oraz tej drugiej wirtualnej - niesamowitej, intrygującej, pełnej tajemnic i budzącej wiele kontrowersji. Większym zainteresowaniem obdarzyłam tę drugą i skrycie liczyłam na to, że drugi tom ukaże nam pełniejszy obraz tego oryginalnego portalu. 
Po kilku kliknięciach w klawiaturę komputera przed bohaterami powieści otwierają się bramy Carnivii. Tutaj mogą podążać uliczkami wirtualnego miasta będąc użytkownikami widocznymi lub też ukrytymi za maskami. Niezauważeni przez nikogo mogą obserwować i śledzić życie innych... To tutaj jest pełna wolność słowa, a to wiąże się nie tylko z pozytywnymi aspektami, ale również z różnego rodzaju niebezpieczeństwem...
I tak jak to bywa w realiach internetu - hakerzy nie śpią...

Drugi tom podobnie jak pierwszy rozpoczyna się od mocnego kryminalnego akcentu, albowiem na placu budowy amerykańskiej bazy we Włoszech znaleziono ludzkie szczątki. Nie należą one do osoby żyjącej w teraźniejszych czasach... 
Prawie w tym samym czasie znika bez śladu córka amerykańskiego majora - Mia Elston. Nikt nie wie, gdzie może przebywać - aż do czasu, gdy będzie można ją ujrzeć na monitorach swoich komputerów... związaną i zakneblowaną... 

Te dwie sprawy będą starali się rozwiązać znani czytelnikom z pierwszej części: pułkownik karabinierów - Aldo Piola, kapitan - Katrine Tapo i amerykańska podporucznik - Holly Bolland. Nie zabraknie też Daniele'a Barbo - twórcy programu Carnivia ponieważ to właśnie przez połączenie z portalem - okrutni porywcze będą, co pewien czas emitować "na żywo" filmiki znęcania się nad dziewczyną. Sami będąc skrzętnie ukryci za przywdzianymi przebraniami i maskami.
Według wytycznych CIA, które oprawcy cały czas cytują i przypominają odbiorcom - to  formy przemocy, której używają wobec porwanej nie są torturami. Jaki cel ma to nieustanne tłumaczenie?

Rozpocznie się gra z czasem, bo użycie siły wobec Mii staje się coraz bardziej brutalne. Zegar tyka, a nie ma żadnych punktów odniesienia, żadnych dobrych tropów, które mogłyby naprowadzić na tożsamość sprawców, czy też miejsca w którym znajduje się przetrzymywana nastolatka. 

Włoskie władze, które od samego początku są bardzo negatywnie nastawione do innowacyjnego, oryginalnego portalu stworzonego przez Daniele'a (nie mogąc w żaden sposób go kontrolować) tym razem mają usprawiedliwione podstawy, aby go wyłączyć - bo przecież tym samym będą mogli przerwać katusze Mii, ograniczając dostęp przestępcom do szerszego grona odbiorców. Barbo i zaprzyjaźnieni internauci, fascynaci Carnivii - będą się bronić przed naciskami rozłączenia serwera. Ale czy im się to uda, gdy twórca portalu zostanie tymczasowo aresztowany?

Holt w drugiej części trylogii nie zwalnia tempa. Akcja z każdą stroną nabiera rumieńców. Autor podsuwa nam kilka domysłów. Tok śledztwa ukazuje, że Mia przed porwaniem nie była taka "grzeczna" jak to początkowo przypuszczali jej rodzice. W tajemnicy przed nimi wybrała się do klubu. Czy to właśnie to mogło mieć wpływ na jej zniknięcie?
Tak jak w pierwszej części i w drugiej nie zabraknie morderstw, intryg, spisków i przekrętów. Autor nie oszczędza tych, którzy powinni być dla nas autorytetem, służyć dobrym słowem i czynem, chronić i zapewniać bezpieczeństwo. Takie zadania stoją przecież przed Kościołem i Armią. Czy na pewno są tak uczciwi jak się wszystkim wydaje?
Akcja wykracza poza granice Włoch.
Fabuła powieści jest fikcją, ale warto wspomnieć, że pojawia się w niej również kilka autentycznych wydarzeń, które są warte poznania. 

Dzięki lekturze poznajemy też bliżej czwórkę głównych bohaterów oraz relacje jakie między nimi zachodzą. Po wstępnie dobrych kontaktach, które miały miejsce w pierwszej części (w której się poznali), to teraz z różnych przyczyn ich relacje się rozluźniły. Jednak starają się współdziałać, zapominając o tym co było złe między nimi... Skrycie jednak każdemu z nich z osobna zależy na tym, aby to właśnie jemu udało się rozwiązać zagadkę porwania. Chcą zabłysnąć i zmazać piętno niepowodzeń, czy też przypiętych łatek, które wszyscy kojarzą z ich nazwiskiem. Odważne, a zarazem lekkomyślne działania "na własną rękę" mogą się jednak okazać bardzo niebezpiecznym krokiem, którego my będziemy świadkami. 

Cała czwórka ma za sobą duży bagaż negatywnych doświadczeń (niektóre bardzo traumatyczne), aby je poznać, a zarazem zobaczyć ich pierwsze spotkania zachęcam do poznawania trylogii Holta w kolejności, zaczynając od "Carnivia. Bluźnierstwo".
Najbardziej osobliwy, a zarazem skryty i ukrywający się przed światem rzeczywistym jest geniusz Barbo, który w dzieciństwie został porwany i brutalnie okaleczony. To świat liczb pomógł mu przetrwać. To cyfry pomogły mu później stworzyć coś tak fantastycznego jak Carnivia. 
W tej części mężczyzna będzie starał się bardziej otworzyć i poprawić swoje kontakty międzyludzkie. Będzie nawet szukał pomocy uczestnicząc w terapii. Na decyzję wprowadzenia zmian w swoim życiu, wpłynęło spotkanie Holly.

"Carnivia. Herezja" to kawał solidnej, dobrej sensacji od której trudno się oderwać. Książka pełna napięcia i zaskoczenia z ciekawymi postaciami, zarówno pierwszoplanowymi jak i drugoplanowymi - które jak da się odczuć mają też swoje skrywane od dawna sekrety (może poznamy je w ostatnim tomie?).
Nadal czuję pewien niedosyt związany z poznaniem wszystkich "atrakcji" wirtualnej Wenecji. Jestem bardzo ciekawa, czy trzecia część mi je w pełni zapewni.

Pomysł Jonathana Holta na stworzenie dwóch równoległych Wenecji jest tak dobry, że aż szkoda że po trzecim tomie będziemy się musieli z nimi obiema pożegnać.

Pocieszające jest jednak to, że przede mną jeszcze jedna część trylogii - której już nie mogę się doczekać!

* informacja pochodzi z okładki książki "Carnivia. Herezja" Jonathan Holt


Za możliwość przeczytania książki dziękuję

    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat