"Łatwo przyszło, łatwo poszło"
Autor: Charlaine Harris
Wydawnictwo: Replika
Seria wydawnicza: Aurora Teagarden / część VI
Data wydania: 28 kwietnia 2015
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra
Charlaine Harris (ur. 1951) - bestsellerowa pisarka, autorka słynnego cyklu o Sookie Stackhouse, na podstawie którego HBO nakręciło popularny serial "Czysta krew" . Zanim zaczęła pisać powieści, tworzyła poezje, a następnie sztuki teatralne.
Wyjątkowo ta historia ma bardzo smutne, ale też zaskakujące zakończenie.
Jej książki sprzedają się w milionowych nakładach na całym świecie.
Charlaine Harris mieszka w Arkansas wraz z mężem i trójką dzieci.*
Moje kolejne spotkanie z Aurorą Teagarden uważam za bardzo udane.
"Łatwo przyszło, łatwo poszło" jest to 6 tom serii ( do tej pory przeczytałam trzy ostatnie) o losach charakternej bibliotekarki, która uwielbia rozwiązywać zagadki kryminalne jakie pojawiają się na jej horyzoncie.
Kobieta angażuje się w sprawy całą sobą, często nie patrząc na swoje bezpieczeństwo.
Wszystko widzimy jej oczami, bo to ona jest pierwszoosobową narratorką.
Dzięki temu poza prywatnym śledztwem w którym uczestniczymy, możemy również poznać jej życie prywatne.
Jej miłości, przyjaźnie, radości, smutki, dylematy, ale także pracę.
A znaleźć się w bibliotece choć na chwilę i gdy to ma miejsce tylko w powieści - któż z Was by nie chciał?
Chyba w dużym stopniu właśnie ze względu na jej profesje: zarówno bibliotekarz jak i detektyw (amator) - tak bardzo ją polubiłam, bo sama kiedyś chciałam pracować w tych właśnie zawodach.
I dlatego po każdej przeczytanej części bardzo tęsknię i nie mogę doczekać się kolejnej.
Wracając do najnowszego tomu:
W miasteczku Lawrenceton wreszcie nastał spokój, nie ma żadnych nowych doniesień policyjnych.
Nawet Aurora potrafi stopniowo do tego przywyknąć choć o wiele bardziej lubi być w ruchu.
Jej czujność została uśpiona dlatego, gdy niespodziewanie w jej domu pojawia się siostrzenica jej męża nie widzi w tym niczego dziwnego.
A przyjechała ona w odwiedziny z maleństwem, o którego istnieniu nikt wcześniej nie słyszał....
Gdy wracają z mężem z zaplanowanej wcześniej kolacji u znajomych nie zastają Reginy, ale pozostawiła ona u nich swoje dziecko, maleńkiego Haydena.
A w swoim salonie znajdują ciało martwego lubego kobiety i mężczyznę, który podaje się za przyjaciela rodziny Reginy.
Zarzeka, że nie wie co się tutaj zdarzyło...
Jest wstrząśnięty śmiercią swojego kolegi...
Ale czy mówi prawdę?
Aby oddać dziecko pod opiekę Reginy lub dziadków (jeśli nie znajdą kobiety) i dowiedzieć się co się naprawdę wydarzyło wybierają się w podróż w rodzinne strony Martina i Reginy.
A tutaj czekać na nich będzie wiele niespodzianek i jeszcze więcej niebezpieczeństw...
Tym razem Roe bardzo chce poznać mordercę, który zaatakował w jej domu; ale nie jest to takie proste, bo przed nią kolejne wyzwanie - musi przejść błyskawiczny kurs opieki nad niemowlęciem.
Wyjątkowo ta historia ma bardzo smutne, ale też zaskakujące zakończenie.
A ja tak jak przy poprzednich częściach niecierpliwie czekam na nowy tom.
Wspomnę jeszcze o tym, że można je też czytać poza kolejnością, bo każdy z nich ukazuje odrębnie prowadzone śledztwo.
Wspomnę jeszcze o tym, że można je też czytać poza kolejnością, bo każdy z nich ukazuje odrębnie prowadzone śledztwo.
Pani Harris w "Łatwo przyszło, łatwo poszło" stworzyła ciekawą intrygę oraz zbudowała akcję, która wciąga czytelnika.
A wszystko to dzieje się w zasypanym śniegiem Ohio.
Ta lektura jest idealna dla lubiących kryminalne akcenty z nutką humoru oraz mrozem i śniegiem dla ochłody.
* informacja pochodzi z okładki książki "Z jasnego nieba" Charlaine Harris.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika
Wydawnictwu Replika




