Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Pascal. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

"Nie martw się. Założę się, że jeszcze dziś w nocy będzie biało."* ("Dziecko śniegu" Eowyn Ivey)


"Dziecko śniegu"
Autor: Eowyn Ivey
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 25 października 2013
Liczba stron: 448
Oprawa: twarda
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna 


Eowyn Ivey mieszka wraz z mężem oraz dwiema córkami na Alasce. Ukończyła kurs kreatywnego pisania. Przez 10 lat pracowała jako dziennikarka.
Jej książka "Dziecko śniegu" otrzymała nominację do nagrody Pulitzera, nagrodę 2013 Indies Choice w kategorii powieść debiutancka, 2012 UK National Book Award w kategorii Autor Roku oraz 2013 Pacific Northwest Booksellers Award. **

Jaki jest najlepszy sposób na upały, które ostatnio odwiedziły nasz kraj?
Najlepiej przenieść się do mroźnej, śnieżnej krainy choćby tylko książkowej.
Na pierwszy rzut oka trafiła do mnie właśnie taka idealna powieść.
Jest nią "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey.
Opis oraz cudowna sceneria ukazana na okładce kusi, aby ją poznać.
Opowieść inspirowana jest starą rosyjską baśnią - głosi napis, który znajduje się na okładce.
Już kilkakrotnie wspominałam, że uwielbiam baśnie. Jestem zauroczona ich pięknem oraz mocą magii i cudów w nich przedstawionych. Choć niektóre z utworów tego gatunku bywają też bardzo okrutne, tak jak "Dziewczynka z zapałkami" Hansa Christiana Andersena.
Po przeczytaniu kilku pierwszych stron debiutu pani Ivey zaczęłam się zastanawiać, czy to też będzie taka smutna baśń dla dorosłych?

Główni bohaterowie powieści, czyli małżeństwo Mabel i Jack decydują się przenieść na Alaskę. Jest to ich ucieczka od problemów i traumatycznych przeżyć. Nie mogą mieć własnych dzieci. Tutaj z dala od ludzi i codziennego zgiełku próbują zacząć wszystko od nowa. Mają nadzieję, że to nowe miejsce zamieszkania i ciężka praca w trudnych warunkach pozwoli im nie wracać myślami do wielkiej straty, której doświadczyli. Jednak towarzyszące im od dawna przygnębienie nie odpuszcza.

Nadchodzi zima.
Pewnego wieczoru zauroczeni pierwszymi opadami śniegu spontanicznie lepią z jego pierwszych płatków dziewczynkę.
Nie spodziewają się, że ta chwila radości której doświadczyli podczas tej zabawy odmieni ich życie.
Od tego momentu koło ich domu zaczyna pojawiać się tajemnicza małolata, która bardzo przypomina postać ulepioną przez nich ze śniegu...

Na twarzach Mabel i Jacka coraz częściej zaczyna gościć uśmiech. Dziewczynka pojawia się u nich tylko czasami i nie chce z nimi zamieszkać, ale sama świadomość, że wkrótce ponownie ich odwiedzi wystarczy, aby każdego dnia wstawać prawą nogą. Małżonkowie stają się pełni energii i optymizmu. Ich życie nabiera barw.
Tylko, czy i tym razem to szczęście, które ich spotkało nie okaże się ulotne?

Autorka bardzo dobrze ukazała nam piękno, ale także całą surowość terenu na którym osiedliła się para małżeńska. Tutaj dobrobyt mieszkańców związany jest ze zmieniającymi się porami roku oraz z pracą rąk własnych. Przebywając w tym miejscu trzeba mieć dużo siły i krzepy. I liczyć przede wszystkim na siebie, bo sąsiedzi mieszkają daleko i nie zawsze będą w stanie pomóc...
Aby przetrwać w tych warunkach trzeba nauczyć się polować, łowić ryby, uprawiać warzywa.

Eowyn Ivey udało się wprowadzić mnie w bajkowy, wspaniały, ale także trochę groźny świat który stworzyła. Jest on pełen spokoju, ciszy, samotności; gdzie dzika natura Alaski jest na wyciągniecie ręki i w każdym momencie może pokazać swoje "ostre pazurki".
Jack i Mabel są raczej małomówni. Nie rozmawiają w ogóle o swoich uczuciach. Ukrywają je między sobą choć ja jako czytelnik czułam je ze zdwojoną siłą. Te niewypowiedziane słowa moją ogromną moc przekazu.
W tej powieści dużo jest tajemniczości, niejasności i niedopowiedzeń zarówno między małżonkami jak i światem zewnętrznym, który ich otacza.
Podczas czytania cały czas powracało do mnie pytanie: "Czy wierzyć, że marzenie bohaterów spełniło się dzięki magii chwili i miejsca w którym się znaleźli, czy jednak powinno się zwrócić uwagę tylko na fakty, które przemawiają za realnością danego zdarzenia?"

Zdecydowanie "Dziecko śniegu" to cudowna, wartościowa opowieść, która zasługuje na wszystkie nagrody jakie otrzymała.
Jestem pewna, że w każdym czytelniku pozostawi ślad dzięki głębi emocji, które z sobą niesie oraz refleksjom do których zmusza. Tutaj ból, strata i żal miesza się z zadowoleniem, dobrym nastrojem i pogodą ducha. Dzięki tej książce większego znaczenia nabierają zdania: że nadzieja, miłość i bliskość najbliższych pomaga przetrwać nawet najcięższe chwile; że "prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie"; że radość i uśmiech dziecka potrafi rozświetlić każdy nasz dzień, a szczęście może nas odnaleźć nawet na "końcu świata". Trzeba tylko w to uwierzyć!
(I w odrobinę magii też :)).

Polecam zapoznać się z debiutem Eowyn Ivey!

* cytat pochodzi z książki "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey, strona 447.
** informacja zaczerpnięta z http://www.goodreads.com oraz z okładki książki "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey




Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję

Wyzwanie: 

sobota, 15 sierpnia 2015

"To ty zawstydzasz - swoją urodą"* ("Uważaj, o czym marzysz" Victoria Connelly)


"Uważaj, o czym marzysz"
Autor: Victoria Connelly
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 18 czerwca 2014
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem 

Opis książki "Uważaj, o czym marzysz" wzbudził moją ciekawość, ale w większym stopniu przekonała mnie jej okładka. A dokładnie to ten wspaniały widok z okna, który możemy podziwiać. Greckie budowle, greckie niebo... Chciałam się tam znaleźć choć na chwilkę. Móc wrócić do urokliwych zakątków tego słonecznego kraju, który miałam możliwość zobaczyć kilkanaście lat temu.
Powieść Victorii Connelly mi to umożliwiła.

Alice główna bohaterka książki nie wyróżnia się niczym w tłumie. Ma przeciętny wygląd. Uważana jest przez innych za szarą myszkę. Dosłownie, bo ten właśnie kolor przeważa w jej garderobie.  
Kobieta cały czas znajduje się w cieniu własnej siostry. To ona ma powodzenie u mężczyzn. Jest przez nich podziwiana i adorowana. A Alice czuje jakby była dla nich niewidoczna. 
Skrycie w głębi serca pragnie, aby to się zmieniło - ale nie robi nic w tym kierunku.

Dopiero nieplanowany urlop, który spędza z siostrą na greckiej wyspie Kethos sprawia, że w jej życiu zachodzi metamorfoza. Tutaj przed posągiem Afrodyty kobieta wypowiada swoje wielkie marzenie. Na rezultaty nie musi długo czekać... Mężczyźni i ci starsi, i ci młodsi zaczynają się za nią oglądać na ulicy. (Nawet pelikan bardzo ją polubił). Początkowo można to tłumaczyć tym, że kobieta jest wypoczęta, zrelaksowana, opalona, a także ubrana w kolorowe ubrania, które zaczyna nosić.
Jednak jej czar nie znika nawet po powrocie do domu. Nie może się opędzić od panów (i to nie tylko kawalerów), ich komplementów, zachwytów i ofert matrymonialnych, które jej bez przerwy składają. 
To prowadzi do różnych zabawnych, a wręcz komicznych sytuacji. I to raczej dla nas czytelników niż dla bohaterów, którzy odgrywają  w nich główne role. 

Wiadomo, że początkowo Alice jest zachwycona takim stanem rzeczy - przecież jej marzenie się spełniło! Teraz dopiero ją wszyscy zauważają. Nawet tacy przystojniacy, o których wcześniej mogła tylko śnić - czyli ma to czego chciała.

Jednak na dłuższą metę nie wygląda to już tak pięknie... Niektórzy są zbyt nachalni w swoich zalotach, inni się na nią obrażają dlatego, że nie chce odwzajemnić uczuć.
Jak sobie radzić z ciągle rosnącą liczbą nowych adoratorów? Jak teraz znaleźć prawdziwą miłość? 
I co zrobić, aby znowu mieć spokojne, niczym się nie wyróżniające życie? 

Victoria Connelly na kartkach swojej książki przedstawiła historię, której pewne elementy przypominają mi losy "Kopciuszka".
Dwie siostry - zupełnie różnie. 
Alice to miła, pomocna, grzeczna, zapracowana dziewczyna. Przeciętnej urody. Nie przywiązuje większej wagi do mody. Najbardziej lubi swój szary, rozciągnięty sweter. Nie ma powodzenia u płci przeciwnej. Odwiedza i opiekuje się ojcem.
Stella jej siostra to zupełne jej przeciwieństwo. Jest bardzo atrakcyjna. Nosi markowe ciuchy. Często zmienia mężczyzn. Praca to zajęcie nie dla niej. Marudna. Rozkapryszona. Lubi wykorzystywać wszystkich wokół siebie. Egoistka, która nawet nie chce odwiedzać swojego schorowanego ojca, który przebywa w domu opieki.
A to właśnie tata opłaca wszystkie jej rachunki i to tej akurat córce pozwala mieszkać w dużym domu, który jest jego własnością.
Nagle jak za dotknięciem różdżki - w tym przypadku wypowiadając życzenie przed posągiem bogini Afrodyty - spełnia się marzenie Alice. Teraz może wybrać sobie swojego "księcia" - z tym wyjątkiem - że z tysiąca chętnych. 
Ale, czy na pewno o to jej właśnie chodziło? I jak wybrać tego właściwego?

"Uważaj, o czym marzysz" to powieść, którą czytałam z wielką przyjemnością. Autorce doskonale udało się oddać klimat panujący na greckiej wyspie oraz ukazać piękno jej krajobrazu. Poczułam się jakbym tam była. Jest duża szansa, że jeszcze kiedyś to powtórzę - wracając do tej książki (pewnie za rok w lecie). 

Właśnie taka lektura była mi teraz potrzebna! Lekka, wakacyjna opowieść z Grecją w tle w której można się doszukiwać morału. Książa niesie w sobie wartościowe wzory zachowań z których powinno sie brać przykład.
W lekturze jest trochę humoru, wzruszeń, ale także smutku. 
Autorka ukazała nam zarówno zalety jak i wady wypowiadania na głos niektórych naszych marzeń.
Ta powieść to również obraz niezbyt poprawnych relacji jakie łączą siostry oraz prób ich poprawy przez jedną z nich.
Znajdziemy tu wspaniały przykład ojcowskiej i braterskiej bezinteresownej, oddanej miłości  - takiej pomimo wszystko...
Nie zabraknie również romantycznej miłości, która aby przetrwać będzie musiała stać się silniejsza od czarów, uroków, zazdrości i nieporozumień.

Na końcu książki znajduje się krótki, ciekawy wywiad z Victorią Connelly.
Pozostaje mi teraz mieć nadzieję, że kolejne Jej powieści zostaną wydane u nas w Polsce.
Chętnie bym po nie sięgnęła, bo bardzo spodobało mi się pióro autorki.

Jeśli chcecie się wybrać na Kethos wraz z Alice i Stellą - to nie zwlekajcie! Teraz jest na to najlepszy czas!

Gorąco polecam!

* cytat pochodzi z książki "Uważaj, o czym marzysz" Victorii Connelly, strona 201.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Wyzwanie: