Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2015

Na rozstaju uczuciowym ("Collide" Gail McHugh)


"Collide"
Autor: Gail McHugh
seria: tom I
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 17 czerwca 2015
Liczba stron: 368
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem



Tuż po tym jak Emily główna bohaterka książki "Collide" zakończyła naukę w college'u jej matka przegrywa walkę z nowotworem. Jest to dla dziewczyny bolesny cios. 
Jej chłopak Dillon był przy niej w najtrudniejszych momentach. Wspierał i pomagał. Ma teraz wobec niego ogromny dług wdzięczności. 
Wydaje jej się, że mężczyzna który potrafił wykazać się tak dużą cierpliwością i troskliwością będzie idealnym partnerem na całe życie dlatego decyduje się opuścić rodzinne miasteczko i przenieść się tam, gdzie mieszka jej luby, czyli do Nowego Jorku. 

Tutaj planuje umocnić relacje, jakie ich łączą. Wcześniej nie było to możliwe, bo łączyła ich miłość na odległość.
Jednak na miejscu los szykuje dla niej kolejną niespodziankę... Dziewczyna pewnego dnia w tym zupełnie nowym dla niej mieście spotyka na swojej drodze chłopaka marzenie. Jest nim Gavin - szarmancki, bogaty przystojniak...

Po pewnym czasie okazuje się, że Dillon i Gavin się znają więc Emily nie ma szans na unikanie nowego znajomego. Jej wzrok często podąża w jego kierunku. Widać, że ona też nie jest mu obojętna....

"Collide" to romans w którym nie brakuje erotyki. Przyznaję, że zawsze mam pewne obawy sięgając po ten gatunek (dlatego przez dłuższy czas go omijałam), bo często można trafić na nudną, przewidywalną, a nawet irytującą opowieść ze sztucznymi dialogami w której kreacje bohaterów też mają dużo do życzenia. 
Zdecydowanie na pierwszą z dwuczęściowej serii napisanej przez panią Gail McHught nie mogę narzekać! Bardzo mi się spodobała. Jest zaprzeczeniem wszystkich słabych stron romansów, które wymieniłam.
Ta powieść aż kipi od emocji! Nie brakuje w niej namiętności, pożądania, romantyzmu, ale jest też niepewność i tajemnica. Lekki, przejrzysty styl pisania autorki sprawia, że trudno się oderwać od książki, a po dotarciu do ostatniej strony już chce się zacząć czytać drugą część.
Pani McHugh wprowadziła narrację trzecioosobową dzięki czemu mamy możliwość ujrzeć i zrozumieć całą trójkę głównych bohaterów w równym stopniu.

Już czytając opis wydawcy wiemy, że będziemy mieć do czynienia z trójkątem, ale nie mamy tutaj sytuacji, że dziewczyna będąca w stałym związku ujrzawszy "ciacho" od razu ląduje z nim w łóżku, a później oboje za wszelką cenę będą się starać to ukryć przed tym trzecim. 

W swojej powieści Gail McHugh zadbała o to, aby przybliżyć nam relacje jakie panują między Emily i Dillonem. Widzimy jak spędzają czas wolny, możemy podsłuchać ich rozmów. Możemy się nawet dowiedzieć, jaki stosunek do chłopaka ma najbliższa przyjaciółka Emily. Choć początkowo ich związek wygląda na sielankę, to później stopniowo odkrywamy, że coś jest jednak nie tak... Dillon w pewnych momentach pokazuje swoją drugą twarz. Nie jest już taki miły i czuły, by po chwili znów stać się "ideałem". Dziewczyna zapewne to widzi, ale przywiązanie i wdzięczność, którą go obdarzyła nie pozwalają jej wypowiedzieć na głos wątpliwości, które rodzą się w jej głowie. Stara się nie zauważać jego złych zachowań i dba o to, aby się między nimi układało. 

Od chwili, gdy ujrzała Gavin (a później chcąc nie chcąc zaczyna widywać coraz częściej na spotkaniach w gronie znajomych Dillona) zaczyna on zaprzątać jej myśli. Ale Emily i tutaj wykazuje się dojrzałością i stanowczością.  Nie daje się pokusom i stara się być uczciwa oraz lojalna wobec swojego narzeczonego dlatego zachowuje duży dystans wobec przystojniak i dba o to, aby nie zostawać z nim sam na sam... 

Jednak, gdy w związku partnerskim coś nie gra przez dość długi czas, i gdy wychodzą na jaw przykre domysły to wszystkie plany związane ze szczęśliwą przyszłością mogą runąć jak domek z kart...

Czy tak będzie w przypadku Emily i Dillona?
Tego dowiecie się sięgając po obie części książek Gail McHugh.

Na końcu książki "Collide" umieszczony jest fragment drugiej części. 
Po zapoznaniu się z nim moja ciekawość sięga zenitu i nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam "Pulse" (premiera 7 października 2015).

Podsumowując: "Collide" to powieść w której aż iskrzy od uczuć i rozterek! 
Ona jedna i dwóch mężczyzn, którzy są nią oczarowani. 
Kobieta, która znalazła się na rozstaju: 
- z jednej strony trzyma ją przywiązanie i lojalność wobec ukochanego, a z drugiej kusi ją rodzące się pożądanie do nowo poznanego przystojniaka;
- z jednej strony stara się ratować łączące więzi z obecnym partnerem; a z drugiej chce się oddalić i zdystansować od seksownego chłopaka choć jest to bardzo trudne.
A wszystko się jeszcze bardziej komplikuje, gdy każdy z nich pokazuje swoje drugie oblicze...

Jeśli lubicie romanse, to po prostu nie możecie pominąć "Collide"! :)
Polecam!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

czwartek, 30 lipca 2015

Trzecia, ostatnia odsłona ("Niepokorna" S.C. Stephens)


"Niepokorna"
Autor: S.C. Stephens
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 656 / seria tom 3
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

S.C. Stephens - każdą wolną chwilę spędza na wymyślaniu historii pełnych emocji, uczuć i dramatycznych sytuacji. "Bezmyślna" to jej literacki debiut - przepełniona gniewem, bólem i strachem, ale i elektryzującą pasją opowieść o miłosnym trójkącie.
Zaskoczona i uradowana entuzjastyczną reakcją czytelników na całym świecie, autorka pospieszyła z pisaniem kolejnych historii. *

Po "Bezmyślnej" i "Swobodnej" przyszedł czas na "Niepokorną". Główni bohaterowie tej trylogii to Kiera i Kellan. Tworzą oni parę, której związek rozpoczął się bardzo burzliwie. Oboje zdradzili Denny'go. Trochę naiwnego chłopaka, który wierzył w ich uczciwość. Ufał im bezgranicznie... A kto by nie ufał swoim najbliższym? Kiera była wtedy jego dziewczyną, a Kellan jego najlepszym przyjacielem. To on ich sobie przedstawił, a potem zostawił samych pod jednym dachem, bo musiał na dłużej wyjechać w sprawach służbowych.

Kellan kiedyś zmieniał dziewczyny jak rękawiczki, a Kiera pokazała, że potrafi zdradzić swojego lubego z innym chłopakiem - te niecne uczynki niestety rzutują na ich związek, który starają się budować. Są zazdrośni o każdy gest skierowany w kierunku do płci przeciwnej - a to wiążę się z tym że nie potrafią w pełni zaufać sobie nawzajem. 
Takie ich zachowania mogliśmy obserwować w dwóch pierwszych tomach serii.
W trzeciej, a zarazem ostatniej części trylogii widać duże zmiany w ich postępowaniu i spojrzeniu na życie. Oboje są bardziej dojrzali i trzeźwo spoglądają w przyszłość. 

"Książka sprawia wrażenie, jakby została napisana na zamówienie i pod dyktando czytelniczek" (dearauthor.com) - głosi jedna z opinii, która znajduje się na okładce powieści.
I tak jest jeśli ktoś lubi słodkie miłosne opowieści i szczęśliwe zakończenia. I na pewno będzie zauroczony "Niepokorną".
Ja osobiście wolę jak w powieściach pojawia się duża zawierucha w życiu bohaterów. Dylematy, złe decyzje, błędy, fatalne zauroczenia, złość, poczucie winy... I to mieliśmy tylko w pierwszej części, czyli w "Bezmyślnej". To ta książka wywołała u mnie najwięcej emocji. Takich bohaterów, albo się polubi, albo znienawidzi - a to najczęściej sprawia, że chce się sięgać po kolejne tomy z ich udziałem... 
Dlatego po cichu liczyłam, że w tej ostatniej części (na ponad 600 stronach) pojawi się chociaż malutki grzeszek na ich koncie. Niestety (jak dla mnie) jest za grzecznie.
Pojawiają się nawet plany związane z uroczystością ślubną.

Jedyną osobą, która mogłaby jeszcze namieszać w ich związku jest Sienna Sexton - popularna gwiazda pop. Nowa postać, która w tej części przykuwa największą uwagę. Szkoda, że nie pojawia się częściej. Barwna, charakterna, intrygantka, która zrobi wszystko (nie zawsze postępując uczciwie), aby znaleźć się na szczytach list przebojów. Ona i jej sprzymierzeniec Nick (wiceprezes wytwórni) mają idealny pomysł, aby tego dokonać wciągając w to niczego nieświadomego Kellana. 

Autorka w tym tomie odsłania przed nami kulisy dochodzenia do wielkiej sławy. Standardowo umowy, koncerty, trasy, wywiady, kręcenie wideoklipów, ale jest też ta druga strona, czyli: nieczyste zagrania, kłamstwa, skandale. To wszytko ma sprawić że o zespole i ich muzyce robi się głośno. Popularność rośnie, liczba fanów się zwiększa. Czego chcieć więcej do szczęścia?
Tylko czy warto podążać tą nieuczciwą drogą?

Sięgając po "Niepokorną" przyłączycie się do trasy promocyjnej Blagierów, którą zespół pokonuje wynajętym autokarem. Dodatkowymi pasażerkami są Kiera i jej ciężarna siostra Anna. Ona i Griffin ojciec jej dziecka oraz relacje jakie ich łączą sprawiają, że kilka razy uśmiech pojawiał się na moich ustach.
Ostatnia część trylogii S.C.Stephens toczy się na scenach, wśród blasku fleszy, zachwytu i pisków fanek, dobrej muzyki, sukcesów, oszustw, intryg, erotyki, wyznań miłości, przysięgi małżeńskiej, a nawet narodzin.
W takim zestawie emocji po prostu nie może zabraknąć. Są momenty radosne, ale także smutne - czyli przed nami prawdziwe życie gwiazd muzyki i ich rodzin.
A ta dwójka Kiera i Kellan - dopiero teraz potrafi udowodnić, że prawdziwa miłość jednak istnieje.

Całą trylogię Pani S.C.Stephens oceniam na bardzo dobry (a najwyżej "Bezmyślną")!
Polecam!

* informacja pochodzi z okładki książki "Bezmyślna" S.C. Stephens

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

środa, 8 kwietnia 2015

"Barwy miłości" Kathryn Taylor - recenzja premierowa


"Barwy miłości"
Autor: Kathryn Taylor
Wydawnictwo: Akurat
Premiera: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Kathryn Taylor urodziła się w Kanadzie, w Nowej Fundlandii. Pierwsze teksty literackie pisała już w szkole podstawowej. Marzenie, by zostać profesjonalną autorką, spełniło się z chwilą publikacji "Barw miłości", jej debiutancka książka odniosła ogromny sukces, zwłaszcza wśród czytelniczek i czytelników zafascynowanych powieścią "50 twarzy Greya".*

Napis na okładce książki "Barwy miłości" głosi, że jest to najgorętsza powieść erotyczna od czasów "50 twarzy Greya" - której nie czytałam. Nie widziałam też filmu. Dlatego nie będę mogła porównać tych dwóch tytułów. 
Przyznaję, że po powieści erotyczne sięgam bardzo rzadko. Ale od czasu do czasu potrzebne jest mi jakieś urozmaicenie. Odskocznia od gatunków po jakie sięgam na co dzień. 
Tak też trafiłam na "Barwy miłości". Liczyłam zarówno na relaksującą, ale także podnoszącą ciśnienie książkę. Czy to otrzymałam? Za chwilę odpowiem Wam na to pytanie.

Grace Lawson główna bohaterka, a także narratorka książki przybyła do Londynu, gdzie ma odbyć trzymiesięczną praktykę w znanej i dobrze prosperującej firmie. Od dawna było to jej wielkie marzenie. Dzięki tej pracy może zdobyć zawodowe doświadczenie. 
Dziewczyna już na samym początku, będąc jeszcze na lotnisku popełnia gafę rzucając się w oczy swojemu szefowi. 
Po tym wydarzeniu mężczyzna zaczyna się nią interesować... Po sprawdzeniu poziomu jej wiedzy zaprasza ją do współpracy.
Sławny, majętny, tajemniczy, chłodny, wyniosły i cholernie seksowny Jonathan Huntington też nie jest Grace obojętny (i to nie tylko jej). Co rusz jej wzrok skierowany jest w jego stronę. Choć została ostrzeżona przez nową przyjaciółkę, aby dała sobie z nim spokój i aby tylko się w nim nie zakochała - bo ten nieziemsko przystojny, samotny facet posiada drugą, ciemniejszą stronę... 
Kobieta bardzo się stara, aby nie urzec jego urokowi, ale nie jest to takie łatwe. Wspólna praca, spojrzenia, przypadkowy dotyk, a na dodatek sny z nim w roli głównej - wzbudzają w niej coraz większe pożądanie, któremu nie może się oprzeć...
Do czego to zakazane przyciąganie ją zaprowadzi? 

"Barwy miłości" można byłoby podzielić na dwie części. W pierwszej części autorka zadbała o to, aby przedstawić nam bohaterów. Daje Grace czas na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu. Rozwiązanie problemów mieszkaniowych, znalezienia znajomych i zapoznania się ze strukturą firmy w której ma pracować przez trzy miesiące. Oczywiście od początku da się odczuć jej zafascynowanie panem Huntingtonem. Cały czas iskrzy pomiędzy tą dwójką. Ta połowa pełna jest zarówno obaw dziewczyny przed zaangażowaniem się w związek z szefem, ale również niewinnych gestów, które ich coraz bardziej zbliżają, a także delikatnego flirtu, który staje się wstępem do namiętnego romansu. Wybucha on w drugiej części. Ta połowa książki wzbogacona jest erotycznymi opisami doznań seksualnych. Wtedy dopiero robi się naprawdę gorąco! Pojawiają się pikantne, zmysłowe sceny pomiędzy studentką, a jej bossem - który wprowadza ją w świat zupełnie nowych przeżyć i rozkoszy.
Towarzyszy temu mieszanka ekscytacji, przyjemności połączonej z nutką niepewności i niebezpieczeństwa, które może jej w każdej chwili zaserwować ten skryty mężczyzna.
Też byłam bardzo ciekawa, co ten facet ukrywa? Czy Grace będzie w stanie całkowicie podporządkować się i dostosować się do jego nietypowych upodobań? I do czego naprawdę zmierza ta relacja na którą się zdecydowali?
Z wielkim zainteresowaniem przewracałam strony, aby uzyskać odpowiedzi na te pytania.

Bardzo podoba mi się w "Barwach miłości" równowaga pomiędzy zwykłą codziennością bohaterów, pełną dialogów, ploteczek, poczucia humoru, a tą drugą stroną ukazującą odważne miłosne uniesienia. Występuje tutaj połączenie gatunków: erotyku z romansem.
Pomysł na książkę może nie wnosi niczego nowego, szalonego, bo fabuła oparta jest według znanego, powtarzającego się w takich książkach schematu, ale za to lekki styl Kathryn Taylor nie pozwala oderwać się od lektury. Autorka stworzyła ciekawe, wyraziste postacie: intrygującego, męskiego Jonathan, który na pewno będzie przed nami odkrywał jeszcze wiele kart i ambitną, trochę zagubioną, naiwną, niedoświadczoną Grace, ale też potrafiącą pokazać pazur i powiedzieć "nie". Bohaterowie drugoplanowi również nie zostają daleko w tyle. Może w następnych częściach poznamy ich trochę lepiej.
Otwarte zakończenie powieści pozostawiło lekki niedosyt, ale tym samym zachęciło mnie do przeczytania kolejnych tomów serii.

Krótko mówiąc: Jeśli inne powieści erotyczne byłyby tak dobrze napisane jak "Barwy miłości" Kathryn Taylor to zapewne sięgałabym po nie częściej! 

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Barwy miłości' Kathryn Taylor
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
"Pod hasłem"


Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie

czwartek, 18 grudnia 2014

Nowy związek ("Swobodna" S.C. Stephens)


"Swobodna"
Autor: S.C. Stephens
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 22 października 2014
Liczba stron: 625 / seria: tom 2
Moja ocena: 6/10, czyli dobra


S.C. Stephens - każdą wolną chwilę spędza na wymyślaniu historii pełnych emocji, uczuć i dramatycznych sytuacji. "Bezmyślna" to jej literacki debiut - przepełniona gniewem, bólem i strachem, ale i elektryzującą pasją opowieść o miłosnym trójkącie.
Zaskoczona i uradowana entuzjastyczną reakcja czytelników na całym świecie, autorka pospieszyła z kolejnymi historiami. *

Po zapoznaniu się z pierwszą częścią serii, czyli „Bezmyślną” – w której to dwójka głównych bohaterów: młoda Kiera i przystojny Kellan wdali się w romans. Tym samym oboje zdradzili Denny'go, który był zarówno jak twierdziła Kiera jej jedyną miłością, na całe życie, a także najlepszym przyjacielem Kellana, którego traktował jak brata. Jednak pożądanie jakie pojawiło się między tą dwóją pchnęło ich w swoje ramiona… Taka sytuacja trwała przez dość długi czas... O niczym nie wiedział (a może nie chciał widzieć) trzeci z tego „dziwnego” trójkąta miłosnego… A w momencie, gdy się o tym przekonał to...
Nie będę Wam zdradzać szczegółów zakończenia "Bezmyślnej". Ale po tym właśnie wydarzeniu relacje między całą trójką się zmieniły i to o całe sto osiemdziesiąt stopni….

Sięgając po drugą część, zastanawiałam się, czy zachowanie naszej „bezmyślnej” (tytuł pierwszej części idealnie ją opisuje) Kiery i nierozsądnego wokalisty Kellana się zmieni, czy będą teraz potrafili stworzyć dojrzały związek, oparty na zaufaniu. I czy nie będą skłonni do kolejnych pokus… 
A może pojawią się nowe trójkąty miłosne w ich życiu...

Po przeczytaniu książki Swobodna", stwierdziłam że podejście Kiery i Kellana do związku oraz budowania go na nowo troszkę się zmieniło (ale nie wiadomo, co stanie się w ostatnim tomie trylogii, czyli  „Niepokornej” - w którym to autorka może nas przecież zaskoczyć).  Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że ta dwójka nadaje na tych samych falach, bardzo do siebie pasują. Potrafią ze sobą rozmawiać i miło spędzać czas również poza łóżkiem.
Oboje starają się zadbać o swoją miłość, która przeszła naprawdę wiele zawirowań. To nieprzyzwoite oszukiwanie Denny'go oraz częste zmienianie partnerek przez Kellan otoczyło tę parę swoistym piętnem. Cały czas obawiają się, że partner którego bardzo kochają ponownie dopuści się zdrady. Jak raz, czy dwa był do tego zdolny to dlaczego teraz nie miałoby się to powtórzyć…

Wydarzenia zataczają koło. Tak jak kiedyś Denny musiał wyjechać do innego miasta, aby zdobywać doświadczenie zawodowe, tak teraz Kellan otrzymuje propozycję trasy koncertowej, która może pomóc jego zespołowi zabłysnąć na scenach wielkich miast. 
Kiera ze łzami w oczach, strachem i dużą niepewnością, która zaczyna ją dręczyć… zgadza się na wyjazd lubego. Nie chce stać na drodze do jego szczęścia. Chce, aby robił to co kocha, bo wie że jest w tym najlepszy… Choć przeczuwa, że wokół jej mężczyzny pojawi się jeszcze więcej rozkochanych w nim fanek, czyli okazji na nowe łóżkowe przygody...
A na domiar złego, po jego wyjeździe w mieście pojawia się były chłopak dziewczyny, który rozpoczyna tutaj pracę. Kiera postanawia nie informować o tym fakcie swojego ukochanego. Przynajmniej nie od razu...

Autorka ponownie za sprawą pierwszoosobowej narracji głównej bohaterki serwuje czytelnikom przeróżne emocje.
Kiera w pewnych momentach mnie irytowała. Nadal rozwodzi się na temat zalet wyglądu swojego chłopaka (za często o tym wspomina) oraz osób, które spotyka. Porównuje swój wygląd do innych kobiet. Boryka się z kompleksami. Pojawia się kilka fragmentów w których porusza i drąży te same tematy - a to stawało się dla mnie nużące.

Podobało mi się, że w tej części więcej dowiadujemy się o siostrze Kiery - Annie, z którą dziewczyna obecnie mieszka. W jej życiu też dużo się dzieje w sprawach sercowych…
Spodobało mi się także to, że wspólnie z główną bohaterką trafiamy na parę chwil na trasę koncertową zespołu, gdzie życie toczy się zupełnie innym rytmem.

Swobodnej" w przeciwieństwie do pierwszej części serii zachowanie głównych bohaterów jest poprawne. Oboje bardzo się starają nie popełnić błędu, nie chcąc w żaden sposób zranić partnera. Pojawia się jednak brak zaufania, ale wątpliwości to raczej wynik niedopowiedzeń, braku szczerej rozmowy oraz ukryciu kilku faktów -  które można tłumaczyć tym, że nie chcą martwić swoich ukochanych. Planują ich jednak o tym poinformować w późniejszym czasie. 
Niestety, tak jak to w życiu często bywa - te skrywane tajemnice  wychodzą na jaw wcześniej niż zaplanowali, a to doprowadza do różnych kłótni i nieporozumień między nimi… 

Ten tom serii to typowy romans. Pełen miłości, namiętności i pożądania między dwóją zakochanych do szaleństwa ludzi, którzy nie wyobrażają sobie życia bez siebie; ale również nieustanie obawiają się, że wizja ich „niemoralnej” przeszłość da o sobie znać teraz... raniąc któregoś z nich... 
„Swobodna" ukazuje burzliwy związek w którym nie zabraknie rozstań i powrotów...

Czy ma on szansę przetrwać?

O tym zapewne przekonamy się, gdy przeczytamy całą serię.

Premiera „Niepokornej" - ostatniej, trzeciej części trylogii już w 18-go lutego 2015 roku.
Na pewno się na nią skuszę.

* informacja pochodzi z okładki książki "Bezmyślna" S.C. Stephens

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwania: 
Czytam opasłe tomiska
"Pod hasłem"

  PS. Konkurs półroczny jest przedłużony do 10.01. 2015 r. do godz. 23:59

sobota, 29 listopada 2014

Granice moralności ("Bezmyślna" S.C. Stephens)

"Bezmyślna"
Autor: S.C. Stephens
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 30 kwietnia 2014
Liczba stron: 672
Moja ocena: 6/10, czyli dobra

S.C. Stephens - każdą wolną chwilę spędza na wymyślaniu historii pełnych emocji, uczuć i dramatycznych sytuacji. "Bezmyślna" to jej literacki debiut - przepełniona gniewem, bólem i strachem, ale i elektryzującą pasją opowieść o miłosnym trójkącie.
Zaskoczona i uradowana entuzjastyczną reakcja czytelników na całym świecie, autorka pospieszyła z kolejnymi historiami. *

Jak już pewnie zauważyliście rzadko sięgam po gatunek literacki, który zwie się romans, ale w przypadku „Bezmyślnej” zrobiłam wyjątek. Zaciekawiła mnie fabuła,  a przede wszystkim trójkąt miłosny - na który to wskazuje opis wydawcy. Wcześniej nie czytałam książki w której pojawiałaby się taki kontrowersyjny wątek. A przecież zawsze musi być ten pierwszy raz...
Przy okazji byłam bardzo ciekawa jak autorka (wspomnę, że to jej debiut literacki) poradziła sobie z tym, jakby na to nie patrzeć trudnym tematem…

A „Bezmyślna” to jest dopiero początek tej zagmatwanej historii trójki ludzi.
Ta powieść jest pierwszą częścią trzytomowej bardzo grubej serii - ponad 600 stron ma każda z książek.
Druga część nosi tytuł „Swobodna” – polska premiera miała miejsce w październiku 2014 roku, a trzecia to „Niepokorna”, której polska premiera planowana jest na początku roku 2015. 

Czy mi się spodobała pierwsza cześć tego cyklu wydawniczego? 
Hmmm…
Pozwólcie, że za chwilę odpowiem Wam na to pytanie.

Powieść zaczyna się sielankowo. On i ona szczęśliwie zakochani. Ona bez żadnych protestów zdecydowała się z nim wyjechać daleko od rodzinnego miasta. On ma w Seattle rozpocząć staż, a ona studia. Ze znalezieniem mieszkania nie ma problemu – mają zamieszkać u jego najlepszego przyjaciela.
Para ma być cały czas razem więc na pewno szybko przyzwyczają się do zmian.
A jednak los nie bywa tak łaskawy. Chłopak otrzymuje propozycję wyjazdu służbowego na pewien czas, niestety pobyt ma zostać przedłużony o kolejne miesiące. On musi sobie zadać pytanie: Co wybrać? Marzenia i perspektywa dobrej pracy w przyszłości, czy jednak miłość? 
Ona pozostaje sama w nowym miejscu. Tęskni, płacze po nocach...
On zabiegany, coraz rzadziej do dzwoni…
A przyjaciel lubego jest na miejscu, służy pomocą - może wysłuchać i przytulić, gdy zajdzie taka potrzeba…

Ona to Kiera Allen – to bardzo młoda dziewczyna, której początkowo wydaje się, że mężczyzna z którym się związała i dla którego się tak poświęciła, zostawiając swoją rodzinę hen daleko - to ten jedyny. To jej pierwszy partner i zapewne na całe życie. Musi być zawsze przy niej. W chwili gdy dowiaduje, że jej luby musi wyjechać, świat się jej rozsypuje… Tęskni, rozpacza i szuka ukojenia najpierw w procentach, a potem w ramionach przystojniaka, który akurat przechadza się po mieszkaniu…
Teraz pojawia się pytanie – czy taki jeden skok w bok można usprawiedliwić? Może tym, że przecież oboje mieli dużo w czubie??
Ale gdy nie kończy się to na jednym razie i kolejnych nie można już tłumaczyć upojeniem alkoholowym?

On, czyli Denny Harris - chłopak bardzo wrażliwy, bardzo kochający i bezgranicznie ufający swojej dziewczynie i swojemu przyjacielowi. Prosi go, by pomagał Kierze podczas jego nieobecności. Staż który ma odbyć ma zapewnić mu dobrą pracę w przyszłości. Może Denny za bardzo goni za marzeniami? Jakie mogą być konsekwencję tego, że czasem nie zadzwoni do swojej ukochanej?

Ten trzeci – pan Kellan Kyle– wielki przyjaciel. Niby osoba godna zaufania… Ale jak widać nie do końca, bo przecież służąc komuś pomocą, wsparciem – nie trzeba od razu wskakiwać mu do łóżka… 
Pełen energii, śmiały i wygadany chłopak.
Przystojniak jakich mało. Do tego wokalista o wspaniałym głosie – a to jest jego dodatkowym, a może i największym walorem. Miał w swoim życiu wiele dziewcząt na jedną noc…
No, bo kto mu się oprze?

Poznajemy trzy skrajne osobowości, które znalazły się pod jednym dachem. Wchodzimy do domu przepełnionego tęsknotami, dylematami, namiętnościami, pożądaniem, zdradami, gorącym seksem i pełnym zaufaniem. 
A wszystko, co się tu dzieje relacjonuje nam w narracji pierwszoosobowej Kiera, czyli jedna z uczestniczek tego skomplikowanego związku.  W pewien sposób ( nie zawsze umiejętny)  stara się za każdym razem tłumaczyć swoje chwile słabości.
Bez przerwy zachwyca się „swoimi” mężczyznami określając ich mianem „piękny”. Zarówno jak są w ubraniu, czy też bez.
W oczach dziewczyny są oni zdecydowanie zbyt wyidealizowani, nie widzi w nich żadnych wad.

Kiera w pewnym momencie nawet wyskakuje z jednego łóżka wskakując do drugiego… W każdej chwili facet z pierwszego może przyłapać kochanków z drugiego... Może takie ryzyko jest dla niej bardziej podniecające? 

Można oczywiście jej zachowanie tłumaczyć, że dziewczyna jest zakompleksiona. Nie może uwierzyć, że podoba się jednemu i drugiemu… Widzi i często wspomina, że koleżanki które ją otaczają są przecież od niej o wiele ładniejsze..
Może tymi romansami chce się dowartościować. Sama uważa się za osobę nieśmiałą.
Jak dla mnie jest jeszcze głupiutką smarkulą, która nie wie, co może stracić przez swoje bezmyślne postępowanie  i nie rozumie jak bardzo rani najbliższe jej sercu osoby.

Jeden z nich wie o wszystkim, a drugi żyje w „błogiej” nieświadomości. Nadal zachwalając i podziwiając swoją dziewczynę.
Dla mnie zachowanie Allen i tego trzeciego jest nie do zaakceptowania. Wykorzystują zaufanie i naiwność Denny'go…
Ta relacja powinna się zakończyć o wiele wcześniej. To panna narratorka powinna zakończyć jeden związek i rozpocząć drugi lub zakończyć romans z wokalistą.
A ta w pewien sposób „chora” relacja ciągnie się bardzo, bardzo, bardzo długo, bo kobieta nie może się zdecydować, którego z nich wybrać. 
Gdyby nie została zmuszona do wskazania jednego faceta, którego kocha to taki „związek” z Dennym i Kellanem jaki się wytworzył byłaby jej na rękę.
  
Jak dokładnie wyglądała ta relacja, jak to wszystko się potoczy i do czego może prowadzić taki niebezpieczny „trójkącik” – dowiecie się sięgając po „Bezmyślną”.
Nie zaprzeczam, że pomimo tego, że to romans (przypomina, że nie mój ulubiony gatunek), a przy okazji naruszający zasady moralności - to książkę dobrze mi się czytało. Nie nudziłam się podczas czytania, a przyznaję trochę się tego obawiałam. Bohaterowie sprawili, że targały mną przeróżne, skrajne emocje, a to oczywiście duży plus. Niektórych zachowań dwójki zdradzających nie mogłam po prostu znieść i przede wszystkim bardzo było mi żal  Denny’go…

Powieść rzuca nas w wir ognistego, namiętnego seksu, naprzemiennie wymieszanymi z myślami Kiery - zmierzającymi w tym samym kierunku. Charakteryzują się one zarazem jej moralnym rozdarciem, ale również szczyptą nowych erotycznych fantazji.
Na szczęście mamy też możliwość w „Bezmyślnej” poznać kilku bohaterów drugoplanowych, czyli plejadę ciekawych osobowości, stanowiącą dobrą odskocznię od nieustającego pożądania, które unosi się wokół Kiery i Kellana.
  
Czy sięgnę po kolejną część tej serii?
Tak, już nawet zaczęłam czytać. Za bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy głównych bohaterów. Chcę się dowiedzieć, co zmieniło się w ich życiu, a przede wszystkim, czy to oni się zmienili. Może zmądrzeli? Wydorośleli zmieniając podejście do życia...?

Wkrótce u mnie na blogu pojawi się recenzja drugiego tomu, czyli „Swobodnej”.  
   
* informacja pochodzi z okładki książki "Bezmyślna" S.C. Stephens

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

Wyzwania:
Czytam opasłe tomiska
"Pod hasłem"
Grunt to okładka 

czwartek, 4 września 2014

Czy dzień ma znaczenie? ("Szósty" Agnieszka Lingas - Łoniewska)

"Szósty"
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 30 lipca 2014 / Wyd. II
Liczba stron: 334
Moja ocena:  6,5/10, czyli dobra z plusem

Agnieszka Lingas - Łoniewska wrocławska pisarka specjalizująca się w literaturze kobiecej z elementami kryminału i sensacji. Autorka między innymi trylogii "Zakręty losu", trylogii "Łatwopalni", komedii kryminalnej "W szpilkach od Manolo", dramatu "Brudny świat" i wielu innych cenionych przez czytelniczki powieści łączących romans i nieszablonową akcję. *

"Szósty" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej - po praz pierwszy został wydany w kwietniu 2010 roku, a wydawnictwo Replika wydało ją w roku 2012 i teraz w lipcu 2014 roku wznowiło nakład. 

Miałam już okazję przeczytać jedną z książek Agnieszki Lingas - Łoniewskaiej "Bez przebaczenia". Jest to książka która zapada na długo w pamięci,  pojawia się w niej szereg emocji, które targają bohaterami i przy okazji czytelnikami.

Dlatego też z chęcią przystąpiłam do lektury "Szóstego".
A czego się po niej spodziewałam? Hmmm... Na pewno solidnej dawki kryminalnej zagadki,  ciekawie poprowadzonego śledztwa, szczypty miłości w tle i dużej dawki wrażeń.
Czy to otrzymałam i to w zadowalających dawkach? Za chwilę Wam to zdradzę.

W swojej powieści "Szósty" autorka przenosi nas na Śląsk. Akcja toczy się głównie w Katowicach, Chorzowie, ale bohaterowie znajdą się też na chwilę w Krakowie.
To w Katowicach - Śląska Grupa Śledcza na czele z jej szefem Marcinem Langerem będzie ścigać niebezpiecznego, pozbawionego skrupułów seryjnego mordercę zielonookich blondynek. Przydomek jaki nadali mu mundurowi to Szósty ponieważ zabija swoje ofiary w 6 dniu od ich porwania.
Tyle właśnie dni mają policjanci na odnalezienie jeszcze żywej kobiety, która pechowo wpadła w sidła psychopaty.
Czy im się to uda? Ile zielonookich blondynek zabije ten Zły?

W schwytaniu zabójcy pomagać im będzie atrakcyjna pani psycholog- profiler Alicja Szymaczak, która została skierowana do ŚGŚ na czas trwania śledztwa w spawie seryjnego zabójcy. Jej zadaniem jest stworzyć jego portret psychologiczny.
Pierwsze spotkanie Alicji z Langerem - to jak grzmot z jasnego nieba i to dla obojga z nich . Drżenie głosu i rąk oraz motyle w brzuchu to tylko przedsmak tego co się z nimi dzieje.  Wydaje im się, że już się wcześniej widzieli. A ich uczucie rozkwita coraz bardziej z każdą kolejną minutą.

Tak, w powieści mamy nie tylko poszukiwanie przestępcy, ale również gorący romans. Namiętność i pożądanie. W objęcia pcha ich przeznaczenie oraz.... nadprzyrodzone zjawiska.
Czyli można byłoby rzec, że w powieści jest wszystko to, czego oczekiwałam sięgając po tę książkę; są zarówno elementy sensacji i miłości. A jednak nie do końca...
Ilość scen erotycznych i dialogów ukochanych ( niekiedy sztucznych, ckliwych i to najczęstszej pojawiających się "przed", "w trakcie" i "po" stosunku ) w tej książce w znacznej mierze zdominowała bardzo dobrą część kryminalną.
Przeznaczenie, czyli drugie, czy też trzecie przypadkowe spotkanie rozumiem, ale widzieć przez sześć lat twarz nieznanej nam osoby w snach... Spodziewałam się, że powieść będzie trochę bardziej realna...
Niestety wątek miłosno - erotyczny oraz motyw nieziemski mnie rozczarowały, a przede wszystkim ich zbyt duża ilość przysłoniła walory wątku sensacyjnego, który jest według mnie bardzo dobry. Szkoda, że to on nie został rozbudowany, albo pozostałe nieco skrócone.

W lekturze przestępcę mamy na "wyciągnięcie ręki". Pojawiają się fragmenty (pisane kursywą) w których odkrywa przed nami swoje myśli, zamierzenia, czyny, motywy; ale nie wiemy kim on jest. Bardzo trudno jest go namierzyć i złapać. Pogrywa sobie z policjantami - cały czas ich obserwując.
Autorka wprowadziła dla czytelników parę mylących faktów. Już się wydaje, że wiemy kim jest Szósty, a jednak okazuje się, że jednak się pomyliliśmy... To mi się bardzo podobało.
Kilkanaście ostatnich stron pościgu wbija w fotel.

Mały minus za powtórzenia. Prawie z każdym kolejnym pojawieniem się głównych bohaterów występuje wzmianka jakiego koloru mają oczy i włosy.

"Szóstego" oceniam na dobry z plusem. Powieść ma zarówno kilka atutów i ale również kilka niedociągnięć na które można przymknąć oko i czytać kolejne zapewne znacznie lepsze powieście pani Agnieszki, tak jak choćby wspomniana  przeze mnie wcześniej "Bez przebaczenia"  (do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę).

Książkę "Szósty" polecam przede wszystkim miłośnikom romansów oraz fanom autorki. A także wszystkim, którzy chcą znaleźć się na chwilę na Śląsku oraz tym, którzy chcą zapoznać się z dobrze skonstruowanym portretem psychologicznym okrutnego seryjnego zabójcy kobiet  i podążać jego tropem wraz ze Śląską Grupą Śledczą.
W tej powieści każdy z Was odnajdzie "coś", co go zainteresuje.

* informacja pochodzi z okładki książki "Szósty" Agnieszka Lingas - Łoniewska.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

Wyzwanie: POLACY NIE GĘSI II

czwartek, 31 lipca 2014

Prywatność pośród blasku fleszy ("Miłość bez scenariusza" Tina Reber)


"Miłość bez scenariusza"
Autor: Tina Reber 
Wydawnictwo: Akurat 
Data wydania: 11 czerwca 2014 
Liczba stron: 672 
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Tina Reber – córka bibliotekarki z małego miasteczka, pierwszą kartę biblioteczną otrzymała w wieku czterech lat. Od tej pory książki zajmują poczesne miejsce w jej życiu. Obecnie mieszka na przedmieściach Allentown w Pensylwanii z mężem i synem, dzięki którym może codziennie odwiedzać świat fantazji. *

Możesz sobie wyobrazić, że do budynku w którym przebywasz wbiega gwiazda filmowa. Ucieka przed fankami i paparazzi. Szuka schronienia, które tylko Ty możesz jej zapewnić.
Nie widziałeś wcześniej ani jednego filmu w którym gra i Twoja opinia na jej temat nie jest zbyt pochlebna, a związana jest ona z plotkami,  które usłyszałeś i przeczytałeś na jej temat.
Teraz, gdy stoi przed Tobą, rozmawiasz z nią, pięknie się uśmiecha - wydaje się zupełnie inna niż piszą o niej w brukowcach. Przebywając z nią dobrze się bawisz. Od dawna nie czułeś się tak dobrze w czyimś towarzystwie. 

W takiej właśnie sytuacji znalazła się 27-letnia Taryn Mitchell właścicielka pubu, główna bohaterka i narratorka powieści "Miłość bez scenariusza" . A jej niespodziewanym gościem jest  megagwiazda kina - przystojny i czarujący Ryan Christensen.
To spotkanie, „uciekiniera” i jego wybawicielki sprawia, że w życiu obojga z nich zachodzą diametralne zmiany. Bowiem pomiędzy tę dwóję – po kryjomu i na paluszkach wkrada się MIŁOŚĆ. 
Uczucie jest silne oraz pełne pożądania i namiętności. Tylko razem spędzają wspaniale czas. 
Ryan zaprzyjaźnia się ze znajomymi Taryn. Na początku ukrywają się przed światem. Spędzają czas w pubie grając w bilard i w pokera. 
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie ogrom przykrości, jakie niesie ze sobą popularność mężczyzny. 

Osobom, które nie pochodzą ze świata showbiznesu trudno sobie to wyobrazić i zrozumieć.
W powieści Tiny Reber widzimy to i możemy poczuć z czym borykają się celebryci oraz ich najbliżsi.

Po pierwsze:  fanki, które są wszędzie tam , gdzie przebywa ich ukochany aktor. Błyskawicznie przekazują sobie informacje, aby znaleźć się zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze co on. Najbardziej niebezpieczne są niezrównoważane wielbicielki, które wmawiają sobie, że idol kocha tylko je. Są niesamowicie zazdrosne o inne kobiety z którymi się spotyka... Posuwają się nawet do gróźb. Mogą stanowić duże zagrożenie...

Po drugie: paparazzi, którzy odbierają gwiazdom całą prywatność. Zdjęcia w gazetach, a do nich dołączone opisy, które najczęściej są wiadomościami wyssanymi z palca… W cenie są skandale, zdrady i romanse.

Po trzecie: w najbliższym otoczeniu aktora też mogą znaleźć się ludzie, którzy knują, tworzą intrygi, spiskuję i kłamią, aby tylko zdobyć to czego oczekują.
W lekturze pojawią się przyjaciele Taryn oraz znajomi ze świata filmu i rodzina Christensen. Każdy z nich swoją postacią chce scalić związek głównych bohaterów lub dolać oliwy do ognia, aby jak najszybciej się roztarli.

Sława i duże pieniądze wiążą się z poświęceniem życia osobistego przez sławną osobę. Brakuje jej  prywatności, a na pewno nie zabraknie całej masy niedomówień. 
Do takiego życia musiał przyzwyczaić się Rayan, który kocha aktorstwo, jest ono jego pasją, ale w życiu chłopaka pojawiają się również chwile zwątpienia. Brakuje mu "normalności" bez ukrywania się i bez ochrony. Marzy o założeniu rodziny...

Taryn, która ma za sobą nieudane związki z mężczyznami - nie potrafi zaufać sławnemu aktorowi. To co czyta w gazetach i w internecie oraz plotki, które do niej docierają doprowadzają do wielu komplikacji w ich nowo powstałym związku. Christensen też jest bardzo zazdrosny o swoją dziewczynę. 
Wątpliwości, sprzeczki, wyjaśnienia, obawy przed zaangażowaniem występują na równi z mocnym uczuciem, które zbliża ich do siebie. Targają nimi różne emocje. Są one pełne sprzeczności! 
Z kart powieści wypływają łzy, pożądanie, dobry humor oraz gniew naszych bohaterów, a wyciszają je chwile związane z przemyśleniami.
To my jesteśmy świadkami  tego co jest między nimi.  Przeżywamy wspólnie z nimi zauroczenia, ale również wszystkie troski, które ich spotykają.  Wiarygodność bohaterów jest zdumiewająca.

"Był sławnym aktorem, w dodatku bardzo seksownym, nic dziwnego, że kobiety pchały się do niego drzwiami i oknami. Jednak znalazł się tu z własnej woli, a jego uczucia wyglądały na prawdziwe, czarno-białe, bez żadnych odcieni szarości. **

Autorka mnie nie zawiodła. Napisała prawie 700 stron powieści z gatunku po który rzadko sięgam i ani przez moment się z nią nie nudziłam. To jest sztuka napisać tak gruby romans, który okazuje się powieścią bardzo dobrą, a to jest dopiero pierwsza część trylogii. Ciekawe, czy w kolejnych tomach będzie podobnie?
"Miłość bez scenariusza" cechuje duża liczba dialogów, nie brakuje w nich szczypty poczucia humoru. Lekki i przystępny język zapewnia nam miło spędzony czas z lekturą, którą czyta się bardzo szybko. Jest to książka wymarzona na wakacyjny wypoczynek.

W powieści nie ma ani grama wulgarności, a sceny miłosne opisane są w sposób delikatny i zmysłowy.
Tina Reber w doskonały sposób przedstawiła blaski i cienie zarówno bycia megagwiazdą, ale również prawdziwej, szczerej miłości, która narodziła się pośród świateł fleszy, które ją otaczają. Tworzy tym samym  słodko - gorzką opowieść o ludziach pochodzących z dwóch różnych światów.

Po przeczytaniu "Miłości bez scenariusza" zaczęłam się zastanawiać, czy ja byłabym w stanie tak jak główna bohaterka poświęcić swoje życie i być z gwiazdą filmowa - dopasować się i liczyć się  z bardzo ograniczoną prywatnością, ciągłymi zagrożeniami ze strony fanek ukochanego i codzienne towarzystwo ochroniarzy w moim życiu... To byłoby chyba dla mnie zbyt wiele - ale mawia się przecież, że ta jedna jedyna MIŁOŚĆ nie widzi przeszkód na swojej drodze...
Taryn i Ryan - są tego przykładem. Starali się za wszelką cenę, aby ICH UCZUCIE przetrwało...
A czy tak się stało? Chcących znaleźć odpowiedź na to pytanie - zapraszam do lektury!
 "Ryan pocałował mnie delikatnie w czoło i szepnął: "Kocham Cię". Warto żyć dla takich chwil  jak ta.
 Niestety, chwile błogości zawsze przemieszane są z tymi niezbyt miłymi. Pewnie dla zachowania równowagi." **


* informacja pochodzi z okładki książki "Miłość bez scenariusza" Tina Reber.
** cytat pochodzi z książki "Miłość bez scenariusza" Tina Reber, strony kolejno: 192 , 668.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwania:
Czytam opasłe tomiska 

 "Pod hasłem"

PS. Wyniki konkursu pojawią się w sobotę późnym wieczorem