"Teatr Wskrzeszonych"
Autor: Tatiana Jachyra
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 19 kwietnia 2016
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7-/10, czyli bardzo dobra z minusem
Tatiana L. Jachyra od lat związana ze światem filmu i telewizji, fotograf z pasją.
Urodzona we Wrocławiu - Warszawianka z wyboru. Realizuje sesje zdjęciowe na pierwsze strony gazet. Obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości fotografowanego „obiektu”, zaprezentowała swoje artystyczne umiejętności na wystawie „Gwiazdy z obiektywie”. Koroniewska, Małaszyński, Hirsch, Wieczorkowski to tylko parę nazwisk z całej plejady gwiazd, które zawierzyły swój wizerunek Jachyrze.
Nie boi się wyzwań, które stawia przed nią życie. Biorąc udział w produkcji programu Dominiki Kulczyk „Efekt domina”, odwiedziła Zambię, Etiopię, Bangladesz, Rumunię. To tam powstawały karty jej najnowszej powieści „Teatr Wskrzeszonych”.
Dwa lata temu czytałam debiut Tatiany Jachyry - noszący tytuł "Wieczerza" (recenzja). W skrócie powiem, że jest to thriller zdecydowanie inny od tych które do tej pory trafiały w moje ręce ( a wtedy na moich półkach dominował ten gatunek). Książka mocna, odważna, trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Powieść mogąca wzbudzać wiele kontrowersji u czytelników.
"Wieczerza" pozostała w mojej pamięci na dłużej. Przyznaję, że takie pozycje to ja lubię!
Dwa lata temu miałam także możliwość przeprowadzenia wywiadu z autorką w którym wspominała, że pisze kolejną książkę w podobnym klimacie.
Bardzo mnie ta informacja ucieszyła i oczywiście trzymałam kciuki za powodzenie projektu.
19 kwietnia bieżącego roku na księgarskich półkach pojawiła się druga książka Pani Jachyry, czyli "Teatr Wskrzeszonych". Czym prędzej przystąpiłam do lektury.
Ta powieść różni się od poprzedniej tym, że teraz mamy do czynienia z cechami kryminału w którym to pojawia się czarny charakter - zabójca oraz organa ścigania, które będą chciały go schwytać.
Głównym bohaterem powieści jest prokurator okręgowy Michał Gabryjelski - osoba, która będzie prowadzić śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który poluje na kobiety, a ich martwe ciała - ubrane w suknie ślubne pozostawia na cmentarzach.
Po odkryciu kolejnych zwłok "panny młodej" - prokurator, nie bez oporów decyduje się przyjąć do zespołu profilera (widać, że ta profesja nadal nie cieszy się zbyt dużym szacunkiem wśród policjantów), który ma nakreślić portret psychologiczny złoczyńcy i pomóc go złapać...
Zapewne się ze mną zgodzicie, że już sam tytuł i okładka książki przykuwa wzrok.
A wyraziste, mroczne elementy oprawy idealnie współgrają z jej treścią.
Kolejną mocną stroną tej książki na pewno jest to, że autorce udało się stworzyć gotycką, mroczną, upiorną atmosferę, która utrzymuje się przez całą powieść.
Szczerze, z wnętrza tej książki bije niesamowity chłód. Niekiedy musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu.
Pojawiają się dokładne, szczegółowe i bardzo prawdziwe opisy przedstawiające sekcje zwłok (jest ich dużo). Tym bardziej zasługują na uznanie ponieważ Pani Jachyra w jednym z wywiadów zdradziła, że uczestniczyła w prokuratorskiej sekcji zwłok.
Może w powieści mało jest fragmentów w których akcja przyspieszałaby tempa, ale napięcia w niej nie brakuje.
Możemy ujrzeć z fotograficzną precyzją uchwycone obrazy ukazujące morderstwa i miejsca zbrodni.
Bardzo dobrze zarysowane jest tło psychologiczne, które odgrywa tutaj znaczącą rolę.
Obłęd, obsesje, manie, wynaturzenia, dewiacje, urojenia - to część tego, co pojawi się w "Teatrze...".
Tatiana Jachyra w swojej najnowszej książce dopuszcza do głosu najgroźniejszego bohatera - zabójcę "panien młodych". Są to przybierające patetyczną formę monologi. Słowa, które słyszymy ukazują jego chorą, obłąkaną naturę.
W moim odczuciu troszkę za często pojawiają się te wypowiedzi (niekiedy są zbyt długie), w którym to postać literacka posługuje się dość specyficznym poetyckim językiem - przybierającym onirycznych znaczeń.
Nie odchodząc jeszcze od naszego seryjnego mordercy - to przyznam się, że bardzo szybko odkryłam kim on jest. Choć zakończenie przyniosło dodatkowe szczegóły, które mnie zaskoczyły.
Mogłabym jeszcze poruszyć kilka tematów, ale obawiam, że jednym słowem mogłabym za dużo zdradzić, tym samym zabierając Wam przyjemności z czytania, wskazania mordercy, i odkrywania tajemnic, które autorka zgrabnie wplotła do tekstu.
A tego bym nie chciała!
Książka "Teatr Wskrzeszonych" choć zupełnie różna od "Wieczerzy" to również porusza trudne, mocne, przerażające i kontrowersyjne tematy.
Ostrzegam, że zaglądając do "Teatru Wskrzeszonych" staniecie twarzą w twarz z najbardziej nieludzkimi zachowaniami, a także zmierzycie się z chorą, szaloną psychiką sprawcy.
Czy jesteście na to gotowi?
Ja osobiście najnowszą książkę Tatiany Jachyry polecam osobom o mocnych nerwach!
* cytaty pochodzą z książki "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry, kolejno strony 143, 178.
Dwa lata temu czytałam debiut Tatiany Jachyry - noszący tytuł "Wieczerza" (recenzja). W skrócie powiem, że jest to thriller zdecydowanie inny od tych które do tej pory trafiały w moje ręce ( a wtedy na moich półkach dominował ten gatunek). Książka mocna, odważna, trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Powieść mogąca wzbudzać wiele kontrowersji u czytelników.
"Wieczerza" pozostała w mojej pamięci na dłużej. Przyznaję, że takie pozycje to ja lubię!
Dwa lata temu miałam także możliwość przeprowadzenia wywiadu z autorką w którym wspominała, że pisze kolejną książkę w podobnym klimacie.
Bardzo mnie ta informacja ucieszyła i oczywiście trzymałam kciuki za powodzenie projektu.
19 kwietnia bieżącego roku na księgarskich półkach pojawiła się druga książka Pani Jachyry, czyli "Teatr Wskrzeszonych". Czym prędzej przystąpiłam do lektury.
Ta powieść różni się od poprzedniej tym, że teraz mamy do czynienia z cechami kryminału w którym to pojawia się czarny charakter - zabójca oraz organa ścigania, które będą chciały go schwytać.
Głównym bohaterem powieści jest prokurator okręgowy Michał Gabryjelski - osoba, która będzie prowadzić śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który poluje na kobiety, a ich martwe ciała - ubrane w suknie ślubne pozostawia na cmentarzach.
Po odkryciu kolejnych zwłok "panny młodej" - prokurator, nie bez oporów decyduje się przyjąć do zespołu profilera (widać, że ta profesja nadal nie cieszy się zbyt dużym szacunkiem wśród policjantów), który ma nakreślić portret psychologiczny złoczyńcy i pomóc go złapać...
Zapewne się ze mną zgodzicie, że już sam tytuł i okładka książki przykuwa wzrok.
A wyraziste, mroczne elementy oprawy idealnie współgrają z jej treścią.
Kolejną mocną stroną tej książki na pewno jest to, że autorce udało się stworzyć gotycką, mroczną, upiorną atmosferę, która utrzymuje się przez całą powieść.
Szczerze, z wnętrza tej książki bije niesamowity chłód. Niekiedy musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu.
Pojawiają się dokładne, szczegółowe i bardzo prawdziwe opisy przedstawiające sekcje zwłok (jest ich dużo). Tym bardziej zasługują na uznanie ponieważ Pani Jachyra w jednym z wywiadów zdradziła, że uczestniczyła w prokuratorskiej sekcji zwłok.
Może w powieści mało jest fragmentów w których akcja przyspieszałaby tempa, ale napięcia w niej nie brakuje.
Możemy ujrzeć z fotograficzną precyzją uchwycone obrazy ukazujące morderstwa i miejsca zbrodni.
Bardzo dobrze zarysowane jest tło psychologiczne, które odgrywa tutaj znaczącą rolę.
Obłęd, obsesje, manie, wynaturzenia, dewiacje, urojenia - to część tego, co pojawi się w "Teatrze...".
Tatiana Jachyra w swojej najnowszej książce dopuszcza do głosu najgroźniejszego bohatera - zabójcę "panien młodych". Są to przybierające patetyczną formę monologi. Słowa, które słyszymy ukazują jego chorą, obłąkaną naturę.
W moim odczuciu troszkę za często pojawiają się te wypowiedzi (niekiedy są zbyt długie), w którym to postać literacka posługuje się dość specyficznym poetyckim językiem - przybierającym onirycznych znaczeń.
"Sen jest jak mała śmierć.
Przygotowuje na to, co nieuchronne.
Sen jest jak przekroczenie cienkiej granicy , za którą nic już nie jest takie, jakim się wydawało.
Pozostawia ciało nieruchome w widzialnym świecie materii i pozwala duszy podróżować po nieznanych krainach." *
Nie odchodząc jeszcze od naszego seryjnego mordercy - to przyznam się, że bardzo szybko odkryłam kim on jest. Choć zakończenie przyniosło dodatkowe szczegóły, które mnie zaskoczyły.
Mogłabym jeszcze poruszyć kilka tematów, ale obawiam, że jednym słowem mogłabym za dużo zdradzić, tym samym zabierając Wam przyjemności z czytania, wskazania mordercy, i odkrywania tajemnic, które autorka zgrabnie wplotła do tekstu.
A tego bym nie chciała!
Książka "Teatr Wskrzeszonych" choć zupełnie różna od "Wieczerzy" to również porusza trudne, mocne, przerażające i kontrowersyjne tematy.
Ostrzegam, że zaglądając do "Teatru Wskrzeszonych" staniecie twarzą w twarz z najbardziej nieludzkimi zachowaniami, a także zmierzycie się z chorą, szaloną psychiką sprawcy.
Czy jesteście na to gotowi?
Ja osobiście najnowszą książkę Tatiany Jachyry polecam osobom o mocnych nerwach!
* cytaty pochodzą z książki "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry, kolejno strony 143, 178.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika
Wydawnictwu Replika
Zapraszam do udziału w konkursie z książką
"Ostatni list" Marii Ulatowskiej
>KLIK<


















