Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 maja 2016

"I będziesz jak nowo narodzona. W nietykalności swojej staniesz się boginią. Nieśmiertelności wcielonej pięknem."* ("Teatr Wskrzeszonych" Tatiana Jachyra)

"Teatr Wskrzeszonych"
Autor: Tatiana Jachyra
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 19 kwietnia 2016
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7-/10, czyli bardzo dobra z minusem

Tatiana L. Jachyra od lat związana ze światem filmu i telewizji, fotograf z pasją. 
Urodzona we Wrocławiu - Warszawianka z wyboru. Realizuje sesje zdjęciowe na pierwsze strony gazet. Obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości fotografowanego „obiektu”, zaprezentowała swoje artystyczne umiejętności na wystawie „Gwiazdy z obiektywie”. Koroniewska, Małaszyński, Hirsch, Wieczorkowski to tylko parę nazwisk z całej plejady gwiazd, które zawierzyły swój wizerunek Jachyrze.
Nie boi się wyzwań, które stawia przed nią życie. Biorąc udział w produkcji programu Dominiki Kulczyk „Efekt domina”, odwiedziła Zambię, Etiopię, Bangladesz, Rumunię. To tam powstawały karty jej najnowszej powieści „Teatr Wskrzeszonych”.

Dwa lata temu czytałam debiut Tatiany Jachyry - noszący tytuł "Wieczerza" (recenzja). W skrócie powiem, że jest to thriller zdecydowanie inny od tych które do tej pory trafiały w moje ręce ( a wtedy na moich półkach dominował ten gatunek). Książka mocna, odważna, trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Powieść mogąca wzbudzać wiele kontrowersji u czytelników.
"Wieczerza" pozostała w mojej pamięci na dłużej. Przyznaję, że takie pozycje to ja lubię!
Dwa lata temu miałam także możliwość przeprowadzenia wywiadu z autorką w którym wspominała, że pisze kolejną książkę w podobnym klimacie.
Bardzo mnie ta informacja ucieszyła i oczywiście trzymałam kciuki za powodzenie projektu.

19 kwietnia bieżącego roku na księgarskich półkach pojawiła się druga książka Pani Jachyry, czyli "Teatr Wskrzeszonych". Czym prędzej przystąpiłam do lektury.
Ta powieść różni się od poprzedniej tym, że teraz mamy do czynienia z cechami kryminału w którym to pojawia się czarny charakter - zabójca oraz organa ścigania, które będą chciały go schwytać.

Głównym bohaterem powieści jest prokurator okręgowy Michał Gabryjelski - osoba, która będzie prowadzić śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który poluje na kobiety, a ich martwe ciała - ubrane w suknie ślubne pozostawia na cmentarzach.
Po odkryciu kolejnych zwłok "panny młodej" - prokurator, nie bez oporów decyduje się przyjąć do zespołu profilera (widać, że ta profesja nadal nie cieszy się zbyt dużym szacunkiem wśród policjantów), który ma nakreślić portret psychologiczny złoczyńcy i pomóc go złapać...

Zapewne się ze mną zgodzicie, że już sam tytuł i okładka książki przykuwa wzrok.
A wyraziste, mroczne elementy oprawy idealnie współgrają z jej treścią.
Kolejną mocną stroną tej książki na pewno jest to, że autorce udało się stworzyć gotycką, mroczną, upiorną atmosferę, która utrzymuje się przez całą powieść.
Szczerze, z wnętrza tej książki bije niesamowity chłód. Niekiedy musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu.
Pojawiają się dokładne, szczegółowe i bardzo prawdziwe opisy przedstawiające sekcje zwłok (jest ich dużo). Tym bardziej zasługują na uznanie ponieważ Pani Jachyra w jednym z wywiadów zdradziła, że uczestniczyła w prokuratorskiej sekcji zwłok.
Może w powieści mało jest fragmentów w których akcja przyspieszałaby tempa, ale napięcia w niej nie brakuje.
Możemy ujrzeć z fotograficzną precyzją uchwycone obrazy ukazujące morderstwa i  miejsca zbrodni.
Bardzo dobrze zarysowane jest tło psychologiczne, które odgrywa tutaj znaczącą rolę.
Obłęd, obsesje, manie, wynaturzenia, dewiacje, urojenia - to część tego, co pojawi się w "Teatrze...".

Tatiana Jachyra w swojej najnowszej książce dopuszcza do głosu najgroźniejszego bohatera - zabójcę "panien młodych". Są to przybierające patetyczną formę monologi. Słowa, które słyszymy ukazują jego chorą, obłąkaną naturę.
W moim odczuciu troszkę za często pojawiają się te wypowiedzi  (niekiedy są zbyt długie), w którym to postać literacka posługuje się dość specyficznym poetyckim językiem - przybierającym onirycznych znaczeń.

"Sen jest jak mała śmierć. 
Przygotowuje na to, co nieuchronne. 
Sen jest jak przekroczenie cienkiej granicy , za którą nic już nie jest takie, jakim się wydawało.
Pozostawia ciało nieruchome w widzialnym świecie materii i pozwala duszy podróżować po nieznanych krainach." *

Nie odchodząc jeszcze od naszego seryjnego mordercy - to przyznam się, że bardzo szybko odkryłam kim on jest. Choć zakończenie przyniosło dodatkowe szczegóły, które mnie zaskoczyły.

Mogłabym jeszcze poruszyć kilka tematów, ale obawiam, że jednym słowem mogłabym za dużo zdradzić, tym samym zabierając Wam przyjemności z czytania, wskazania mordercy, i odkrywania tajemnic, które autorka zgrabnie wplotła do tekstu.
A tego bym nie chciała!

Książka "Teatr Wskrzeszonych" choć zupełnie różna od "Wieczerzy" to również porusza trudne, mocne, przerażające i kontrowersyjne tematy.

Ostrzegam, że zaglądając do "Teatru Wskrzeszonych" staniecie twarzą w twarz z najbardziej nieludzkimi zachowaniami, a także zmierzycie się z chorą, szaloną psychiką sprawcy.

Czy jesteście na to gotowi?

Ja osobiście najnowszą książkę Tatiany Jachyry polecam osobom o mocnych nerwach!


* cytaty pochodzą z książki "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry, kolejno strony 143, 178. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika

*****************
Zapraszam do udziału w konkursie z książką
"Ostatni list" Marii Ulatowskiej
>KLIK<

środa, 24 lutego 2016

# Z zapowiedzi: KRYMINALNA REPLIKA / I


* W KSIĘGARNIACH ZNAJDZIECIE:


"Cynamonowe dziewczyny"
Hanna Greń
Wydawnictwo Replika
Liczba stron: 336

Opis wydawcy: 

Gdy tak leżała rozciągnięta w literę X, ze złotobrązowymi włosami rozsypanymi na poduszce, stanowiła kwintesencję jego pragnień. Należała do niego. Mógł z nią zrobić wszystko. 

W Bielsku-Białej w dziwnych okolicznościach ginie policjant, który zajmował się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Ktoś chciał zostawić obok ciała tajemniczą wiadomość – różę bez kolców – lecz pomylił mieszkania. Czy na pewno był to morderca? Dlaczego wybrał inne drzwi? W śledztwie pojawia się coraz więcej pytań bez jasnych odpowiedzi. Morderca jest bardzo pewny siebie i czuje się bezkarny – mimo że policja odnajduje kolejne ciała jego ofiar, ciągle pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Młode dziewczyny o podobnym wyglądzie są bezlitośnie kaleczone i wykorzystywane, a ich napastnik coraz częściej wyrusza na kolejne polowania. Dwóch młodych policjantów łączy siły, by z pomocą przyjaciół schwytać psychopatę, zanim ten skrzywdzi następną dziewczynę. By choć na krok zbliżyć się do sprawcy, uczynić go realnym, nadają mu imię, Yellowknifer. Czas pokaże kto ukrył się pod tym imieniem, czy jeszcze człowiek czy tylko sadystyczny potwór? 

Wartka akcja, wciągająca fabuła, dosadny język, krwawe zbrodnie. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o tej autorce. 
Anna Klejzerowicz, pisarka 

„Cynamonowe dziewczyny” to powieść, która pochłania czytelnika nie tylko ciekawą intrygą i świetnie nakreślonymi postaciami bohaterów, ale i opisem relacji międzyludzkich. Hanna Greń stworzyła fascynującą kompilację kryminału z powieścią obyczajową, a całość doprawiła szczyptą bardzo ostrego pieprzu. Polecam. 
Augusta Docher, pisarka

Fragment >KLIK<


"Gdzie jesteś, Leno?"
Joanna Opiat - Bojarska
II wydanie, z nową okładką
Wydawnictwo Replika
Liczba stron: 324

Opis wydawcy:

Kiedy każda poszlaka prowadzi donikąd 

Pewnego dnia Lena Pietrzak, dobrze sytuowana i pełna życiowego optymizmu studentka anglistyki, wybiera się z przyjaciółmi do popularnego poznańskiego klubu, po czym... znika bez śladu. 
Jej zrozpaczona matka zgłasza na komisariacie zaginięcie dziewczyny. Tropem Leny ruszają świeżo upieczeni partnerzy, Przemysław Burzyński i Michał Majewski. Prowadzone przez nich śledztwo odkryje jednak znacznie więcej, niż bliscy dziewczyny mogliby przypuszczać... Na jaw wychodzą liczne – nie tylko rodzinne – sekrety, a sprawa dodatkowo mocno komplikuje życie osobiste podkomisarza Burzyńskiego. 

Wciągające policyjne śledztwo, wyścig z czasem, narastające napięcie, humor i genialna postać podkomisarza Przemysława Burzy Burzyńskiego – Gdzie jesteś, Leno? czyta się jednym tchem. Joanna Opiat-Bojarska w mistrzowski sposób pokazała emocje osoby, której bliski wychodzi z domu i znika bez wieści... Podobnych uczuć doznaje ponad 15 tysięcy rodzin rocznie. 
Marta Jeziółkowska, 
szukamywas.pl

Fragment  >KLIK<

 * W PRZYGOTOWANIU:


"Porcelanowy konik. 
Inspektor Irene Huss"
Tom 1.
Helene Tursten
Wydawnictwo Replika

Opis wydawcy:

Nikt nie widział jak spadał w kompletnych ciemnościach. Był listopad. Richard von Knecht uderzył z hukiem o mokry chodnik na Molinsgatan w Göteborgu... 
Inspektor Irene Huss zaczyna dochodzenie w sprawie, która wygląda na samobójstwo, popełnione w bogatej rodzinie. Ale to tylko pozory. Pojawiają się następne ofiary. Policjantka trafia na trop przebiegłego i niebezpiecznego mordercy. 

Na podstawie cyklu Inspektor Irene Huss powstał wyśmienity serial telewizyjny z Angelą Kocacs w roli głównej. 

Bez wątpienia Szwecja doczekała się w końcu królowej kryminałów.
„Länstidningen Östersund”


"Teatr wskrzeszonych"
Tatiana Jachyra
Wydawnictwo Replika

Opis wydawcy:

Prokurator okręgowy Michał Gabryjelski przejmuje śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, 
który pozostawia na cmentarzach ciała młodych kobiet, ubranych w suknie ślubne. 
Czując, że dochodzenie wymyka mu się z rąk, za namową znajomego, decyduje się na powołanie biegłego psychologa, profilera Wiktora Franka. Liczy, że znajomość ludzkiej psychiki, którą posiada mężczyzna i jego wyjątkowa empatia pomogą trafić na ślad mordercy.

*

Bardzo lubię kryminały. 
Wszystkie 4 bardzo mnie ciekawią :)
Znam tylko pióro Tatiany Jachyry.
Czytałam debiut Pani Jachyry - "Wieczerza" (moja recenzja >KLIK<
Książka pozostaje w pamięci na długo, bo wywołuje skrajne emocje.
W przypadku  "Teatru wskrzeszonych" spodziewam się bardzo mocnej lektury. ;)

*

Zainteresowały Was te kryminały?
A może już któryś z nich czytaliście? 

niedziela, 2 sierpnia 2015

Kolejne śledztwo - tym razem z niemowlakiem na rękach ("Łatwo przyszło, łatwo poszło" Charlaine Harris)


"Łatwo przyszło, łatwo poszło"
Autor: Charlaine Harris
Wydawnictwo: Replika
Seria wydawnicza: Aurora Teagarden / część VI
Data wydania: 28 kwietnia 2015
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Charlaine Harris (ur. 1951) - bestsellerowa pisarka, autorka słynnego cyklu o Sookie Stackhouse, na podstawie którego HBO nakręciło popularny serial "Czysta krew" . Zanim zaczęła pisać powieści, tworzyła poezje, a następnie sztuki teatralne. 
Jej książki sprzedają się w milionowych nakładach na całym świecie. 
Charlaine Harris mieszka w Arkansas wraz z mężem i trójką dzieci.*

Moje kolejne spotkanie z Aurorą Teagarden uważam za bardzo udane. 
"Łatwo przyszło, łatwo poszło" jest to 6 tom serii ( do tej pory przeczytałam trzy ostatnie) o losach charakternej bibliotekarki, która uwielbia rozwiązywać zagadki kryminalne jakie pojawiają się na jej horyzoncie. 
Kobieta angażuje się w sprawy całą sobą, często nie patrząc na swoje bezpieczeństwo. 
Wszystko widzimy jej oczami, bo to ona jest pierwszoosobową narratorką. 
Dzięki temu poza prywatnym śledztwem w którym uczestniczymy, możemy również poznać jej życie prywatne. 
Jej miłości, przyjaźnie, radości, smutki, dylematy, ale także pracę. 
A znaleźć się w bibliotece choć na chwilę i gdy to ma miejsce tylko w powieści - któż z Was by nie chciał?
Chyba w dużym stopniu właśnie ze względu na jej profesje: zarówno bibliotekarz jak i detektyw (amator) - tak bardzo ją polubiłam, bo sama kiedyś chciałam pracować w tych właśnie zawodach.
I dlatego po każdej przeczytanej części bardzo tęsknię i nie mogę doczekać się kolejnej.

Wracając do najnowszego tomu:
W miasteczku Lawrenceton wreszcie nastał spokój, nie ma żadnych nowych doniesień policyjnych.
Nawet Aurora potrafi stopniowo do tego przywyknąć choć o wiele bardziej lubi być w ruchu. 
Jej czujność została uśpiona dlatego, gdy niespodziewanie w jej domu pojawia się siostrzenica jej męża nie widzi w tym niczego dziwnego.
A przyjechała ona w odwiedziny z maleństwem, o którego istnieniu nikt wcześniej nie słyszał....

Gdy wracają z mężem z zaplanowanej wcześniej kolacji u znajomych nie zastają Reginy, ale pozostawiła ona u nich swoje dziecko, maleńkiego Haydena.
A w swoim salonie znajdują ciało martwego lubego kobiety i mężczyznę, który podaje się za przyjaciela rodziny Reginy.
Zarzeka, że nie wie co się tutaj zdarzyło...
Jest wstrząśnięty śmiercią swojego kolegi...
Ale czy mówi prawdę?

Aby oddać dziecko pod opiekę Reginy lub dziadków (jeśli nie znajdą kobiety) i dowiedzieć się co się naprawdę wydarzyło wybierają się w podróż w rodzinne strony Martina i Reginy.
A tutaj czekać na nich będzie wiele niespodzianek i jeszcze więcej niebezpieczeństw...

Tym razem Roe bardzo chce poznać mordercę, który zaatakował w jej domu; ale nie jest to takie proste, bo przed nią kolejne wyzwanie - musi przejść błyskawiczny kurs opieki nad niemowlęciem. 

Wyjątkowo ta historia ma bardzo smutne, ale też zaskakujące zakończenie.
A ja tak jak przy poprzednich częściach niecierpliwie czekam na nowy tom.
Wspomnę jeszcze o tym, że można je też czytać poza kolejnością, bo każdy z nich ukazuje odrębnie prowadzone śledztwo.

Pani Harris w  "Łatwo przyszło, łatwo poszło" stworzyła ciekawą intrygę oraz zbudowała akcję, która wciąga czytelnika.
A wszystko to dzieje się w zasypanym śniegiem Ohio.
Ta lektura jest idealna dla lubiących kryminalne akcenty z nutką humoru oraz mrozem i śniegiem dla ochłody.

* informacja pochodzi z okładki książki "Z jasnego nieba" Charlaine Harris.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika


Zapraszam Was do udziału w konkursie z książką "Miłość na Bali" 

poniedziałek, 24 listopada 2014

Kolejne śledztwo dziennikarza ("Cień gejszy" Anna Klejzerowicz)


"Cień gejszy"
Autor: Anna Klejzerowicz
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 13 sierpnia 2014 / Wydanie II
Cykl wydawniczy: Emil Żądło
Liczba stron: 252
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Anna Klejzerowicz - pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Gdańszczanka. Autorka książek kryminalnych, obyczajowych oraz powieści grozy. Przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych.
Z wykształcenia mgr resocjalizacji, prywatnie kociara, miłośniczka gór, książek, sztuki – a w szczególności drzeworytu japońskiego ukiyo-e oraz historii i zabytków swojego regionu.*


Przyznaję, że stęskniłam się już za gdańskim dziennikarzem, byłym policjantem Emilem Żądło (którego miałam okazję poznać w maju br. czytając „Sąd Ostateczny” Anny Klejzerowicz) oraz jego śledztwami i ludźmi którzy służą mu swoją pomocą - dlatego z wielką przyjemnością zapoznałam się  drugą częścią serii z jego udziałem.

W powieści „Cień gejszy” – pojawiamy się w domu głównego bohatera w chwili, gdy mężczyzna dowiaduje się, że ktoś podszywa się za niego na forach internetowych, podpisując się jego imieniem i nazwiskiem, co zbytnio nie podoba się dziennikarzowi. Wszystkie wpis dotyczą japońskich drzeworytów.
Żądło nie interweniuje w tej sprawie - do czasu aż otrzymuje tajemniczy, pełen gróźb telefon… 
A później dowiaduje się, że zamordowano osobę podszywającą się za niego w necie…

Ciekawość i skłonności byłego mundurowego nie pozwalają mu usiedzieć w miejscu. Bez zastanowienia rozpoczyna swoje prywatne dochodzenia, w którym pojawia się coraz więcej ofiar.
Czy posty internetowe podpisywane nazwiskiem byłego gliny połączone są w jakiś sposób z nagłymi zgonami?

W drugiej części serii pisarka podobnie jak i w pierwszej serwuje nam kawał zgrabnej, przydatnej i niezwykle interesującej historii w dużej dawce. Tym razem jest to szczegółowy i dokładny opis techniki graficznej do której należą drzeworyty japońskie. Poznajemy ich genezę oraz artystów wyróżniających się w tej formie sztuki. A zagłębiać się w tym zakresie i przekazywać nam zdobyte informacje będzie Marta, którą miałam już okazję poznać w pierwszej części trylogii.
Emil i Marta są obecnie parą mieszkającą wspólne. Razem znoszą trudy i radości dnia codziennego, przy okazji wymieniając się uzyskanymi wiadomościami dotyczącymi zagadki, które udało im się zebrać i zgromadzić w ciągu dnia.

Zasób wiedzy pani Anny Klejzerowicz na temat japońskiej historii oraz dzieł sztuki jest olbrzymia.
Ja od pewnego czasu interesuję się wszystkim, co jest związane z Japonią (chciałabym się kiedyś tam wybrać) więc informacje, które jej dotyczą pochłonęły mnie całkowicie. 
Niektórym czytelnikom, którzy oczekują od kryminału jedynie szybkiej akcji i dużego napięcia - fragmenty z historią w tle mogą się dłużyć; ale jak dla mnie mogłoby być ich jeszcze więcej, bo były w fachowy i ciekawy sposób przedstawione.
Przyznaję się, że po przeczytaniu powieści zaczęłam poszerzać swoją wiedzę, szukając podobnych materiałów w Internecie.

„Cień gejszy” to nie jest kryminał, który nabiera zawrotnego tempa, wstępuje tutaj jedynie delikatne napięcie, które i tak jest w stanie kilka razy przyspieszyć nasz puls. Nie ma rozlewu krwi. Tutaj prym wiodą historia i sztuka. Stopniowe zapoznawanie się z nimi pozwoli nam odkryć zagadkę. To wydarzenia z przeszłości wpływają na zdarzenia z teraźniejszość.
Lektura ma bardzo dobrze nakreślony wątek kryminalny, który wciąga już od pierwszych stron.

Główni bohaterowie Emil i Marta są osobami sympatycznymi, ciepłymi i gościnnymi. Właściciele kota wabiącego się Bolero. Ja podobnie jak ich przyjaciel - policjant Marek Zebra, który często do nich wpada, aby podzielić się z nimi rezultatami z prowadzonego śledztwa  - też chciałabym ich często odwiedzać i wspólnie z nimi pić kawę, a przede wszystkim chciałabym ich słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać.
I wiem, że u nich zawsze czułabym się jak u siebie.
Dlatego z niecierpliwością czekam na trzecią i niestety ostatnią już część trylogii noszącą tytuł - "Dom naszej pani" podczas której będę mogła ich ponownie odwiedzić.  
Jestem pewna, że dowiem się czegoś nowego, tak jak było zarówno w przypadku powieści "Cień gejszy" jak i "Sądu Ostatecznego".




* informacje zaczerpnięte są z okładki książki  "Cień gejszy" Anna Klejzerowicz

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wyzwania:
POLACY NIE GĘSI III
Czytam opasłe tomiska
Grunt to okładka  

czwartek, 13 listopada 2014

Szlakiem z przeszłości ("Grobowiec z ciszy" Tove Alsterdal)


"Grobowiec z ciszy"
Autor: Tove Alsterdal
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 496
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Tove Alsterdal urodziła się w 1960 roku Malmo, dorastała  na północy Lulea, obecnie mieszka w Sztokholmie. Dziennikarka, dramatopisarka i autorka scenariuszy filmowych. Debiutowała powieścią "Kobiety na plaży" (wydanie polskie: Akurat 2014), która błyskawicznie stała się bestsellerem w Szwecji i została już przetłumaczona na dziesięć języków. "Grobowiec z ciszy" powtórzył ten sukces potwierdzając słuszność opinii, według których Tove Alsterdal jest obecnie najciekawszą i najważniejszą szwedzką autorką powieści kryminalnych.*

"Grobowiec z ciszy" to druga po "Kobiety na plaży" książka Tove Alsterdal, którego polski  nakład pojawił się w Wydawnictwie Akurat.
"Grobowiec z ciszy" jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Kryminał, a zwłaszcza kryminał skandynawski, czyli gatunek po który sięgam,  ale niezbyt często - lubię sobie dawkować ich groźny, mroźny i zapierający dech w piersiach - klimat. W tym gatunku mam już kilku ulubionych autorów, których kolejne tomy chętnie czytam.
"Najnowsza i najjaśniejsza gwiazda na firmamencie szwedzkiej literatury kryminalnej" (Boras Tidning)  - to napis, który widnieje na okładce powieści "Grobowca z ciszy". A to sprawia, że pojawia się duża ciekawość, ale również małe obawy, czy pióro Tove Alsterdal i mi się spodoba...

Katrine - główna bohaterka powieści jest dziennikarką, chwilowo bez zlecenia. Mieszka w Londynie, ale w chwili gdy stan zdrowia jej mamy pogarsza się - bez zastanowienia wraca do Sztokholmu. Na miejscu dowiaduje, się że ktoś chce za bardzo duże pieniądze wykupić stary dom, którego właścicielką jest jej rodzicielka. Kobieta wcześniej nie widziała, że jej matka odziedziczyła go w spadku. Budynek położony jest w małej miejscowości, w której Ingrid spędziła dzieciństwo.
A to jest interesujące, że ktoś chce kupić tę chałupę akurat teraz. A od 1974 roku stała pusta, zapomniana...
Pojawiają się pytanie: Dlaczego dopiero teraz ktoś się zgłosił? Dlaczego oferuje za nią aż tak wysoką kwotę? I dlaczego ukrywa swoje personalia?
Dużo niewiadomych, które skłaniają kobietę do podróży. Nie zapominajmy, że to ciekawska dziennikarka, która musi zobaczyć na własne oczy i usłyszeć informacje z wiarygodnego źródła.
Jej brat Anders jest jej przeciwieństwem - od razu sprzedałby tą opuszczoną posiadłość.

Na miejscu Katrine dowiaduje, że jej sąsiada - którego nie miała możliwości poznać, ktoś zabił. Tym bardziej to wszystko staje się jeszcze bardziej tajemnicze i owiane groźną aurą.
Nieustraszona i odważna dziennikarka, zaczyna swoje własne śledztwo. Musi dokopać się do przeszłości. Nieznane do tej pory fakty muszą ujrzeć światło dzienne. Kilku mieszkańców wioski, obecnie tam mieszkających w większości są sympatycznymi, pomocnymi osobami, ale jak dla mnie czytelnika obserwującego wszystko z boku sprawiają wrażenie ludzi ukrywających pewne informacje. Każdy z nich może mieć swoje sekrety, czy mroczne, czy też nie - to oczywiście chciałam jak najprędzej odkryć...
Kilku z nich jest sędziwego wieku. Podpowiadają i wspominają dawne czasy - ale czy to co mówią jest prawdą, czy kłamstwem; a może jednak ich pamięć nie jest już taka jak przed laty i ich realny obraz zaciera się z fikcją....

W pewnym momencie wybieramy się wraz z Katrine w głąb Rosji - docierając aż do strzeżonych archiwów Pietrozawodsku oraz do godnego uwagi Petersburga. Niestety nigdzie nie jest zbyt bezpiecznie. Mocne i niesamowicie realne ukazanie odległych lat, które wpłynęły na ludzi i miejsca z teraźniejszości.

Pani Alsterdal co jakiś czas wplata w tekście wypowiedzi czarnego charakteru. Tym samym wiemy, że jest, że czyha w ukryciu, szykuje się do kolejnego ataku. Nie jest dla nas obcy, choć zupełnie nie wiemy kim jest, ani co nim kieruje.Dowiadujemy się tylko, że często zmienia nazwiska...

Wszystko mnie w tej powieści fascynowało, nasuwając z każdą chwilą coraz to nowe pytania. Gdy jedno się wyjaśniło, nurtowało mnie drugie ...
Niby chciałam skończyć czytać tę lekturę, aby wszytko się wreszcie wyjaśniło do końca; a jednak tkwiąc w samym środku powieści, jej niewiadomej, a dokładnie wielu znaków zapytania - wiedziałam już, że będzie mi trudno się rozstać z jej bohaterami i tą małą mieściną, położoną gdzieś za kołem polarnym - gdzie wszystko toczy się zupełnie inaczej niż u mnie, gdzie panuje specyficzna ponura atmosfera.
I te zagadki, i niebezpieczeństwo które przyciąga, a dokładniej niesamowicie wciąga.

Stwierdzam, że autorka stworzyła ciekawą powieść i to pod każdym względem. Już ilość stron (prawie 500) wskazała mi, że to może nie być typowy kryminał. Moje przypuszczenia się potwierdziły. Wątki kryminalne nie przysłaniają życia, losów naszych bohaterów, których mamy okazję poznać, prześledzić - zrozumieć; a także doskonale współgra z ważnym wątkiem związanym z poznawaniem rodzinnych tajemnic sprzed lat, które odgrywają tutaj znaczącą rolę. Nie zapominając także o wątku historycznym i kilku jego obszerniejszych fragmentach w tekście.
Czy mi przeszkadzało, że moje ulubione akcenty kryminale nie przeważają w tej książce? Zdecydowanie nie. Wyszło to tylko na plus dla "Grobowca z ciszy". Ja jestem miele zaskoczona.

Muszę jeszcze wspomnieć, o pogodzie, czyli warunkach atmosferycznych panujących w Szwecji. Wszędzie ziąb i chłód. Śniegi i mrozy.
Jestem pewna, że bez gorącej kawy i koca - byłoby mi ciężko przebrnąć przez tę powieść. Bo przyznaję odczuwałam to zimno z jej wnętrza. Za dobre opisanie panującej mroźnej aury z którą musieli zmierzyć się bohaterowie powieści... brrr... - przyznaję dużego plusa autorce.

Okładka powieści przyciąga spojrzenie już z daleka, a z bliska jest jeszcze lepiej. Tytułowa jej część jest z połyskiem, tak jak ze zdjęcia. Bardzo mi się podoba, ale w powieści przez cały czas postaci literackie otacza śnieg. A na okładce niestety go zabrakło. Trochę szkoda - bardziej oddawałby jej wewnętrzny klimat.

"Grobowiec z ciszy" to powieść kryminalna, która zapewne zadowoli wszystkich, którzy poszukują bardziej wyszukanej zagadki, na większą skalę oraz lubiących stopniowo poznawać tajemnice sagi rodzinnej. Na pewno na lekturą nie będą narzekać osoby, które interesuje wplatanie historii do wątków głównych.
Jak dla mnie jest to książka bardzo dobra.

* informacja pochodzi z okładki książki "Grobowiec z ciszy" Tove Alsterdal

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwania:
Czytam opasłe tomiska

PS. Wyniki 3 etapu konkursu pojawią się w weekend.

poniedziałek, 15 września 2014

Gałki oczne poszukiwane ("Sanktuarium śmierci" Dariusz Rekosz)


"Sanktuarium śmierci"
Autor: Dariusz Rekosz
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2 września 2014 / Wyd. II
Liczba stron: 200
Moja ocena: 6/10, czyli dobra

Dariusz Rekosz (ur. 1970) - pisarz, twórca słuchowisk radiowych i felietonista. Swoją drogę pisarską rozpoczął od prozy przygodowo - detektywistycznej dla dzieci i młodzieży oraz komedii i kryminałów dla dorosłych. Później w "Szyfrze Jana Matejki" przestawił alternatywną historię Polski. Za opowiadanie "Tajemnica Neptuna" otrzymał grand prix w konkursie "Kryminał Gdański". Twórca kryminałów familijnych (m.in. seria o Czarnym Maćku), bestsellerowej pozycji "Zamach na muzeum Hansa Klossa" oraz równie udanej "Piłka Nożna. O co w tym wszystkim chodzi?". Problemy młodych ludzi najlepiej ujął w powieści "Pocztówka z Toronto".
Z wykształcenia - informatyk (projektant systemów i stron WWW) oraz specjalista do spraw turystyki. 
Z zamiłowania - animator kultury.
Prywatnie - mąż, ojciec, kierowca i kucharz. *

Akcja kryminału "Sanktuarium śmierci" toczy się w Trójmieście. 
W gdańskiej pływalni zostaje odnalezione ciało nagiego mężczyzny, którego morderca pozbawił gałek ocznych. Na miejscu zbrodni pojawia się nadkomisarz Maciej Szwerman i młodszy aspirant Jerzy Woźniak, którzy w tym momencie rozpoczną bardzo niebezpieczne śledztwo. I to bez chwili wytchnienia, bo nazajutrz znajdują kolejną ofiarę, która ma podobne obrażenia, a najbardziej charakterystyczny jest brak oczu. Mundurowi są nieświadomi tego, co będzie ich czekać w najbliższych dniach, godzinach, minutach... Ten czas będzie pełen pościgów, ataków, uników, strzałów, wybuchów, śmierci i pobytów w szpitalu ponieważ okrutny bandyta nie podda się tak łatwo. A gdy będzie czuł i widział, że policjanci są na jego tropie, że zbliżają się do niego - on zaatakuje i wtedy role się odwrócą ... 
Od teraz łowca będzie musiał się ukrywać, a zwierzyna będzie chciała go dopaść...

Większa część tekstu w kryminale to dialogi. Mała ilość opisów. Książka posiada dużą ilość rozdziałów, a każdy z nich jest zatytułowany. Jest też spis treści, ale w numeracji stron wskazujących poszczególne rozdziały - pojawiają się błędy.

Dariusz Rekosz miał ciekawy pomysł na kryminał, ale według mojej subiektywnej oceny nie wykorzystał go w pełni. Na duży plus na pewno zasługuje początek, który wciąga i zapowiada, że będzie się działo, i to dużo, ale po kilkunastu stronach zamiast z napięcia zgrzytać zębami, wbita w fotel - pojawił się moment, że zaczęłam z obojętnością przekładać kartkę za kartką - choć akcja cały czas prze do przodu. Zabrakło mi tutaj emocji. Może to wynikać z braku dłuższych, pełniejszych, bardziej  rozbudowanych opisów tego, co się dzieje. A drugim powodem może być to, że jestem przyzwyczajona do tego, że w kryminałach,  które czytuję dość często postać dobrego śledczego jest czytelnikowi przybliżona. Mam możliwość poznać jego życie prywatne. Ma on swoje własne problemy (m.in. uzależniania, osamotnienie)  i radości. W "Sanktuarium śmierci" tego mi zabrakło -  utożsamienia się z "dobrą" postacią literacką. Podobnie może być ze Złym bohaterem, gdy możemy poznać jego myśli, czy też trudne dzieciństwo. Staramy się go wtedy zrozumieć, rozgrzeszyć, a może go znienawidzimy. W tym kryminale też tego nie ma.  A to właśnie sprawia, że pamiętam o bohaterach i książce przez dłuższy czas.
Niestety obawiam się, że w tym przypadku raczej o treści, która nie wywołała u mnie większych emocji (strachu, napięcia, niepewności, zaskoczenia) oraz o mundurowych - bohaterach szybko zapomnę.
Pojawia się wprawdzie w powieści kobieta, która wzbudza w nadkomisarzu pewne uczucia, ale niestety nie dowiemy się, czy wyniknie z tego coś więcej.... Może to być też plusem, bo "chemia" między kobietą, a mężczyzną nie odciąga uwagi od prowadzonego śledztwa (tak jak to się wydarzyło w recenzowanym przeze mnie niedawno kryminale "Szósty" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej), ale odrobinka szczegółów dotycząca uczucia pomiędzy tą dwójką, by w tym przypadku nie zaszkodziła. 

Nie spodobało mi zachowania Szwerman, który na podstawie tego, że widzi z daleka że osoba nie daje oznak życia stwierdza, że zginęła i sam tchórzliwie ucieka. Powinien się na chwilę ukryć (jeśli słyszał głosy wrogów) później wrócić i upewnić się, czy ta osoba na pewno nie żyje. Każdy z nas podszedłby do poszkodowanego, a tym bardziej powinien to zrobić policjant - jego obowiązkiem jest sprawdzić, czy trzeba udzielić człowiekowi pomocy, a nie stawiać pochopnych wniosków...

W powieści jest kilka niedociągnięć, ale widzę, że autor ma potencjał do pisania - więc z dużym zainteresowaniem sięgnę w przyszłości po inne Jego książki.
"Sanktuarium śmierci" było po raz pierwszy wydane w roku 2010 pod innym tytułem - "Siostrzyca".
Teraz po 4 latach Wydawnictwo Replika zdecydowało się wydać tę książkę u siebie.

Czasu spędzonego z "Sanktuarium śmierci" nie uważam za stracony dlatego moja ocena jest wyśrodkowana.
Mam nadzieję, że kolejne książki pana Rekosza będą znacznie lepsze, dostarczą mi więcej wrażeń i najważniejsze zapadną w mojej pamięci na dłużej. 

"Sanktuarium śmierci" to kryminał z ciekawie prowadzonym śledztwem i okrutnym mordercą grasującym w Trójmieście. Czyta się bardzo szybko, a akcja nie zwalnia ani na moment. Dobra sensacja w której jednak zabrakło dynamizmu, emocji i adrenaliny. 
Nowe wydanie książki przyciąga wzrok swoją okładką, oddając bardzo dobrze klimat treści.
Powieść Dariusza Rekosza jest to lekki kryminał na jeden wieczór! 
Można go też czytać po zmroku, bo nie ma tutaj krwawych, mrożących krew w żyłach opisów.

* informacja pochodzi z okładki książki "Sanktuarium śmierci" Dariusz Rekosz oraz z http://www.siostrzyczka.rekosz.pl/podejrzany.php

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  
Wydawnictwu Replika
Wyzwanie:
POLACY NIE GĘSI II

czwartek, 4 września 2014

Czy dzień ma znaczenie? ("Szósty" Agnieszka Lingas - Łoniewska)

"Szósty"
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 30 lipca 2014 / Wyd. II
Liczba stron: 334
Moja ocena:  6,5/10, czyli dobra z plusem

Agnieszka Lingas - Łoniewska wrocławska pisarka specjalizująca się w literaturze kobiecej z elementami kryminału i sensacji. Autorka między innymi trylogii "Zakręty losu", trylogii "Łatwopalni", komedii kryminalnej "W szpilkach od Manolo", dramatu "Brudny świat" i wielu innych cenionych przez czytelniczki powieści łączących romans i nieszablonową akcję. *

"Szósty" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej - po praz pierwszy został wydany w kwietniu 2010 roku, a wydawnictwo Replika wydało ją w roku 2012 i teraz w lipcu 2014 roku wznowiło nakład. 

Miałam już okazję przeczytać jedną z książek Agnieszki Lingas - Łoniewskaiej "Bez przebaczenia". Jest to książka która zapada na długo w pamięci,  pojawia się w niej szereg emocji, które targają bohaterami i przy okazji czytelnikami.

Dlatego też z chęcią przystąpiłam do lektury "Szóstego".
A czego się po niej spodziewałam? Hmmm... Na pewno solidnej dawki kryminalnej zagadki,  ciekawie poprowadzonego śledztwa, szczypty miłości w tle i dużej dawki wrażeń.
Czy to otrzymałam i to w zadowalających dawkach? Za chwilę Wam to zdradzę.

W swojej powieści "Szósty" autorka przenosi nas na Śląsk. Akcja toczy się głównie w Katowicach, Chorzowie, ale bohaterowie znajdą się też na chwilę w Krakowie.
To w Katowicach - Śląska Grupa Śledcza na czele z jej szefem Marcinem Langerem będzie ścigać niebezpiecznego, pozbawionego skrupułów seryjnego mordercę zielonookich blondynek. Przydomek jaki nadali mu mundurowi to Szósty ponieważ zabija swoje ofiary w 6 dniu od ich porwania.
Tyle właśnie dni mają policjanci na odnalezienie jeszcze żywej kobiety, która pechowo wpadła w sidła psychopaty.
Czy im się to uda? Ile zielonookich blondynek zabije ten Zły?

W schwytaniu zabójcy pomagać im będzie atrakcyjna pani psycholog- profiler Alicja Szymaczak, która została skierowana do ŚGŚ na czas trwania śledztwa w spawie seryjnego zabójcy. Jej zadaniem jest stworzyć jego portret psychologiczny.
Pierwsze spotkanie Alicji z Langerem - to jak grzmot z jasnego nieba i to dla obojga z nich . Drżenie głosu i rąk oraz motyle w brzuchu to tylko przedsmak tego co się z nimi dzieje.  Wydaje im się, że już się wcześniej widzieli. A ich uczucie rozkwita coraz bardziej z każdą kolejną minutą.

Tak, w powieści mamy nie tylko poszukiwanie przestępcy, ale również gorący romans. Namiętność i pożądanie. W objęcia pcha ich przeznaczenie oraz.... nadprzyrodzone zjawiska.
Czyli można byłoby rzec, że w powieści jest wszystko to, czego oczekiwałam sięgając po tę książkę; są zarówno elementy sensacji i miłości. A jednak nie do końca...
Ilość scen erotycznych i dialogów ukochanych ( niekiedy sztucznych, ckliwych i to najczęstszej pojawiających się "przed", "w trakcie" i "po" stosunku ) w tej książce w znacznej mierze zdominowała bardzo dobrą część kryminalną.
Przeznaczenie, czyli drugie, czy też trzecie przypadkowe spotkanie rozumiem, ale widzieć przez sześć lat twarz nieznanej nam osoby w snach... Spodziewałam się, że powieść będzie trochę bardziej realna...
Niestety wątek miłosno - erotyczny oraz motyw nieziemski mnie rozczarowały, a przede wszystkim ich zbyt duża ilość przysłoniła walory wątku sensacyjnego, który jest według mnie bardzo dobry. Szkoda, że to on nie został rozbudowany, albo pozostałe nieco skrócone.

W lekturze przestępcę mamy na "wyciągnięcie ręki". Pojawiają się fragmenty (pisane kursywą) w których odkrywa przed nami swoje myśli, zamierzenia, czyny, motywy; ale nie wiemy kim on jest. Bardzo trudno jest go namierzyć i złapać. Pogrywa sobie z policjantami - cały czas ich obserwując.
Autorka wprowadziła dla czytelników parę mylących faktów. Już się wydaje, że wiemy kim jest Szósty, a jednak okazuje się, że jednak się pomyliliśmy... To mi się bardzo podobało.
Kilkanaście ostatnich stron pościgu wbija w fotel.

Mały minus za powtórzenia. Prawie z każdym kolejnym pojawieniem się głównych bohaterów występuje wzmianka jakiego koloru mają oczy i włosy.

"Szóstego" oceniam na dobry z plusem. Powieść ma zarówno kilka atutów i ale również kilka niedociągnięć na które można przymknąć oko i czytać kolejne zapewne znacznie lepsze powieście pani Agnieszki, tak jak choćby wspomniana  przeze mnie wcześniej "Bez przebaczenia"  (do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę).

Książkę "Szósty" polecam przede wszystkim miłośnikom romansów oraz fanom autorki. A także wszystkim, którzy chcą znaleźć się na chwilę na Śląsku oraz tym, którzy chcą zapoznać się z dobrze skonstruowanym portretem psychologicznym okrutnego seryjnego zabójcy kobiet  i podążać jego tropem wraz ze Śląską Grupą Śledczą.
W tej powieści każdy z Was odnajdzie "coś", co go zainteresuje.

* informacja pochodzi z okładki książki "Szósty" Agnieszka Lingas - Łoniewska.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

Wyzwanie: POLACY NIE GĘSI II

poniedziałek, 28 lipca 2014

Żółtodziób na tropie ("Co mówią umarli" Rafael Estrada)

"Co mówią umarli"
Autor: Rafael Estrada
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydanie: 11 czerwca 2014
Liczba stron: 336
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Rafael Estrada rozpoczął karierę zawodową od wymyślania komiksów i rysunków satyrycznych, publikowanych między innymi w "La Codorniz", "Segundamano", "Creepy", czy "Makoki", projektował również okładki. Dziś poświęca swój czas szkicowaniu oraz literaturze, jednocześnie od ponad dekady prowadzi zajęcia z rysunku i malowania w kilku madryckich szkołach średnich.
Jego debiutancka powieść "Co mówią umarli" to pierwsza część trylogii kryminalnej, której głównych bohaterem jest Juanito Proaza. Autor pracuje nad jej kontynuacją. *

Hiszpania

Jest ciało - młoda dziewczynka. Ewidentne morderstwo. Przed śmiercią została zgwałcona. Podejrzany trafia od razu w ręce policji. Znajdują go nieopodal miejsca zbrodni, jest pijany do nieprzytomności oraz cały we krwi. Znał ofiarę. 
Komisarz już zaciera ręce. To nie będzie trudne śledztwo, trzeba tylko poczekać na oficjalne wyniki badań patologa oraz  usłyszeć od chłopaka przyznanie się do winy, a potem wszystkie  fakty połączyć, spisać i gotowe. Decyduje się zlecić to według niego łatwe dochodzenie nowemu inspektorowi Proazie. Uważa, że te czynności sprawdzające będą dla niego wprost idealne. Nie przewiduje żadnych komplikacji.

Tak, wygląda na to, że to będzie jedno z najprostszych śledztw, a jednak bystry umysł Juanito Proazy oraz badania przeprowadzone przez patologa Luzona wnoszą wiele wątpliwości dotyczące potencjalnego mordercy. Oskarżony niewiele pamięta z tej nocy w której została zamordowana jego koleżanka, ale po pewnym czasie przypomina sobie jeden malutki szczegół, który może okazać się kluczowy.
Tak nasz nowicjusz z policji decyduje się podążać tym tropem. Wspólnie z nim znajdziemy się w dość nietypowym, mającym swój specyficzny, niepowtarzalny klimat, czyli w klubie pasjonatów literatury, a przede wszystkim twórczości Vladimira Nabokova. Nosi on nazwę "Klub Lolity". 
Tylko, co wspólnego z nim mogła mieć zamordowana Susan Montón?

"Może jako ludzie sprawiamy wrażenie, że jesteśmy towarzyscy, ale jesteśmy tacy tylko z pozoru i jedynie częścią  naszego ja, tą która potrafi się maskować i zajmuje się zachowaniem taktu. Druga część nas samych bada teren, ocenia i niestrudzenie opracowuje plan działania. Jeśli człowiek potrafi patrzeć, słyszeć i węszyć, to tylko po to, aby wywierać wpływ na otoczenie. Pragnie dominacji. Takt i dyplomacja stanowią swoistą witrynę, ale gdzieś w cieniu za ladą czają się ambicje i inteligencja i cichutką ostrzą pazury."** 

Rafael Estrada miał pomysł na czarny kryminał, który rozpoczyna trylogię z inspektorem Juanito Proza. Człowiekiem, który podczas narad sprawia wrażenie nieśmiałego, trochę zalęknionego. Prawie w ogóle nie zabiera głosu podczas spotkań w większym gronie. I właśnie to jemu zostaje przydzielone przeprowadzenie pierwszego śledztwa. Mężczyzna od początku ma wiele obaw, ale w trakcie prowadzonych działań da się zauważyć jego zaangażowanie oraz bystre oko. Nie poddaje się i drąży temat. Chce poznać wszystkie szczegóły. Podczas tego dochodzenia ma szansę się wykazać. Czy sprosta temu zadaniu?
Autor przybliża nam jego sylwetkę zarówno z punktu widzenia zawodowego oraz osobistego. 
Drugą ciekawą postacią w powieści jest biegły medycyny sądowej -  Luzón, który ma dość nietypowe poczucie humoru. Dowcipkuje na tematy związane z jego profesją oraz jak to sam ma w zwyczaju mawiać: "moich denatów". **
Bohaterowie w lekturze są bardzo dobrze nakreśleni. Chętnie spotkam się z nimi w kolejnych tomach.

Ale najważniejsze pytanie: Jak jest z fabułą kryminału "Co mówią umarli" ?
Zdecydowanie jest duży potencjał. Początek powieści, który wciąga, ale trwa to tylko do czasu, gdy w  połowie lektury możemy się już domyślić, a dokładnie znamy już rozwiązanie tej zagadki. W książce nie ma zwodzenia czytelnika, budowania napięcia, nie ma też strasznych momentów, które spowodowałby pojawianie się gęsiej skórki. Na końcu nie ma tego "pstryczka w nos", który charakteryzuje dobry rasowy kryminał. Autor tym razem nie może się uśmiechnąć i powiedzieć: "A  jednak kochany czytelniku nie masz racji, mordercą jest pan X a nie jak sądziłeś pan Y. Udało mi się Ciebie zmylić." 
Ale Rafael Estrada się nie podaje i stara się wyjść z tego starcia obronną ręką i w końcówce lektury chce nas zaskoczyć czymś zupełnie innym - przebiegłością jednego z bohaterów. Czy mu się to udało? Sprawdźcie sami.

Pomysł z "Klubem Lolity" i jego członkami jest dobrym zamierzeniem tylko można było go rozbudować. Dokładniej opisać. Przedstawić więcej sylwetek.
Kilkanaście stron więcej i brak środkowej podpowiedzi, która popsuła efekt końcowy i byłoby wtedy idealne. Mam nadzieję, że te moje uwagi będą uwzględnione w kolejnych dwóch częściach trylogii. Z którymi z przyjemnością się zapoznam. Nie może być inaczej ponieważ lubię bardzo dobre kryminały. A już teraz widzę, że Rafael Estrada ma zadatki na stworzenie właśnie takiego dzieła. 
"Co mówią umarli" jest debiutem, który oceniam na dobry z plusem i liczę na to, że teraz będzie tylko lepiej.

Chcecie spędzić czas z tym hiszpańskim kryminałem? 
Może ma kilka mankamentów o których wspomniałam wcześniej , ale ma też dużo zalet. 
Dajcie szansę debiutowi autora oraz jego literackiemu żółtodziobowi. Początki przecież zawsze są najtrudniejsze. A w tym przypadku wcale nie wypadają najgorzej.

* opis pochodzi z okładki książki "Co mówią umarli" Rafael Estrada.
** cytaty pochodzą z kryminału "Co mówią umarli" Rafael Estrada, strony kolejno: 214 i 319.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję 




sobota, 21 czerwca 2014

Złe miejsce i nieodpowiednia pora ("Ofiara" Pierre Lemaitre)


"Ofiara"
Autor:  Pierre Lemaitre
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 4 czerwca 2014
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Pierre Lemaitre (urodzony w 1956 w Paryżu), francuski pisarz i scenarzysta, mistrz kryminału. Debiutował w 2006 roku. Jego książki zdobyły wiele nagród m.in. Prix du polar europeén za europejski kryminał roku 2010, CWA International Dogger 2013, Nagrodę Goncourtów 2013.

W wydawnictwie MUZA dotychczas ukazały się: "Ślubna suknia", "Zakładnik" i pierwsza książka o inspektorze Verthoevenie pt. "Alex".*

"Ofiara" to trzecia i ostania cześć trylogii z inspektorem Camille Verthovenem w roli głównej. Pierwsza cześć to "Travail soigné " (nie ma jeszcze polskiej wersji powieści) , a druga to "Alex". Niestety jeszcze nie czytałam dwóch pierwszych tomów. Rzadko się zdarza, abym czytała cykl wydawniczy według chronologii więc tym razem dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA zaczęłam przygodę z serią od ostatniej części.

"Za przełomowe uważa się takie wydarzenie, które wywraca twoje życie do góry nogami" ** – od tego zdania rozpoczyna się książka "Ofiara". Czy dla głównego bohatera - inspektora Camille'a Verthovena będzie ono miało znaczenie? Czy wpłynie na jego życie?
Kryminał zaczyna w chwili, gdy jego ukochana Anne Forestier wybrała się do jubilera, aby odebrać prezent dla niego. Znalazła się w złym miejscu, o nieodpowiedniej porze. Pech chciał, że w tym czasie jest napad na paryski sklep. Anne jest jego świadkiem. Słyszy charakterystyczny akcent przestępców i niestety staje z nimi twarzą w twarz. To sprawia, że strzelają do niej i brutalnie ją biją. Pojawia się ogromna ilość jej krwi, sińce, wybite zęby… ale żyje. Udało jej się przetrwać ten koszmarny atak. Trafia do szpitala.
Ale od tej chwil, nie może już czuć się bezpiecznie. Znalazła na celowników przerażająco złych ludzi. Wiedzą, że może ich rozpoznać. Staje się dla nich zagrożeniem.
Inspektor musi jej chronić. Decyduje się zaryzykować swoje stanowisko - nie przyznając się przed szefostwem, że zna Anne. Chce zostać przydzielony do tej sprawy i mieć w niej decydujący głos.

Dylematy i poświęcenie inspektora dla nowej miłości, którą jest Anne, stają się dla nas zrozumiałe, gdy dowiadujemy, że stracił w tragicznych okolicznościach żonę Iréne. Mężczyzna nie może postąpić inaczej - jest zdeterminowany. Tym razem nie może pozwolić, aby stało się coś złego kobiecie, którą kocha. Odważnie podąża śladami przeciwnika, który czyha tuż obok. Czuć jego oddech na skórze Camille'a. On zna inspektora. My czytelnicy, wiemy o tym. Wiemy również, co planuje i jak śledzi każdy jego ruch oraz że chce zbliżyć się do Anne.
Ale autor nie odkrywa wszystkiego przed nami. Nie wiemy kim jest prześladowca, bo skutecznie ukrywa swoją tożsamość, próbuje nas zmylić posuwając się do wcześniej przygotowanej intrygi. Gry, którą chętnie podjął z inspektorem. Chce go przechytrzyć… Wygrać i osiągnąć zamierzony cel.  
Czy jest nim tylko zabicie kobiety, która ujrzała jego twarz? Czy może kieruje nim coś jeszcze? Tego nie zdradzę, odpowiedzi na te pytania będą dla Was zaskakujące - oczywiście jeśli zdecydujecie się sięgnąć po powieść.

Rozpoczyna się mordercze trzydniowe, ukazane godzina po godzinie pełne napięcia, poszukiwań i pościgów śledztwo. Oszustw i brutalnych zachowań. Wielbiciele mocnych sensacji będą zapewne zadowoleni z takiego obrotu sprawy.

W większej części powieści pojawia się narracja trzecioosobowa, ale autor chce także ukazać nam tego najgroźniejszego z groźnych, który ma też chwilę na własne wypowiedzi. To one są mocnym akcentem, które uzupełniają akcję. Dzięki nim da się odczuć, że zagrożenie jest jak najbardziej realne. Wiemy, że on nie odpuści, jest zawzięty i zły aż do szpiku kości. Ta kilkukrotnie ukazująca się narracja pierwszoosobowa dodaje powieści smakowitego psychologicznego spojrzenia. To zamierzenie Pierre’a Lemaitre’a zasługuje na uznanie.
Francuski pisarz zadbał o to, aby fabuła była intrygującym, mylącym zbiegiem okoliczności. W przebiegu historii zadbał o każdy szczegół. Wszystkie fakty zgrabnie ze sobą połączył.

Początkowo byłam wstrząśnięta opisem ataku na przypadkową ofiarę jaką staje się pani Forestier. Później podziwiałam bohaterskie, ryzykowne czyny niskiego (145 centymetrów wzrostu) i charyzmatycznego Camille'a oraz czułam ciarki na skórze poznając zamierzenia i poczynania jego groźnego przeciwnika, ale tym samym czytałam książkę z zapartym tchem. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się kim on jest.
Przekładam kartkę za kartką i wtedy pojawia się niesamowite zaskoczenie… Staje się to w chwili, gdy pojawiają się wątpliwości, że Anne Forestier nie jest prawdziwą Anne Forestier…
-"Jak to?"- pomyślałam - "Jak to jest możliwe… Dlaczego?"
Jak ona nie jest osobą za którą się podaje to akcja jeszcze bardziej się zaostrza, a kryminał staje się jeszcze bardziej wciągający i zmuszający mnie do odrobiny cierpliwości, bo teraz chcę koniecznie szybko poznać - aż dwie prawdziwe tożsamości tajemniczych postaci.
Kibicując inspektorowi, wiedziałam że zakończenie będzie zaskoczeniem zarówno dla niego, jak i dla mnie… Dla Was też zapewne takie będzie.

Przeczytawszy ostatnią stronę zgadzam się z pierwszym zadaniem z powieści, które przytoczyłam na początku recenzji: "Za przełomowe uważa się takie wydarzenie, które wywraca twoje życie do góry nogami"**- historia, która pojawiła się w trzeciej i ostatniej części trylogii - wpłynęła na głównego bohatera kryminału. Chcecie poznać szczegóły wydarzenia i ich wpływ na Camille'a Verthovena? 
To gorąco zachęcam do lektury.

* opis z okładki
** cytat pochodzi z książki "Ofiara" Pierre Lemaitre, strona 11.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu MUZA SA
  







Wyzwania:
"Pod hasłem"