Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Wymienimy się kluczami? ("Odwet" Claire Douglas)


 "Odwet"
Autor: Claire Douglas 
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 14 października 2020 
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8/10

„Odwet” to moje drugie spotkanie z twórczością Claire Douglas. Czytałam jakiś czas temu książkę „Siostry” jej autorstwa. Podobała mi się ta powieść, ale zabrakło mi w niej końcowego efektu „wow”, który sprawiłby, że historia z jej kart na dłużej pozostałaby w mojej pamięci. Znalazło się w niej także kilka „dłużyzn”, które odciągały uwagę od głównego wątku.                                                               Sięgając po „Odwet” spodziewałam się podobnych odczuć. Pozytywnych, aczkolwiek bez większych szans na to, że stanie się thrillerem psychologicznym, który mnie mile zaskoczy, wniesie ogrom emocji i zaciekawienia, które nie pozwoli mi rozstać się z lekturą dopóki nie poznam zakończenia.

Powiem Wam, że się myliłam i to mnie bardzo cieszy. Jest to thriller, który chce się czytać!           Wnosi coś nowego, powoduje mały zamęt w głowie, a finał wprawia w osłupienie.  

Kilka słów o fabule. Libby Hall to kobieta, która w ostatnim czasie przeżyła trudne chwile. Poroniła, a także ratowała dzieci z pożaru szkoły w której pracuje. Nie dziwię się jej, że gdy znalazła ulotkę o zamianie domów - to od razu zgodziła się skorzystać z oferty. Krótkie wakacje, oderwanie się na moment od problemów i przykrości. Cisza, spokój i czas spędzony z mężem. O tym właśnie marzyła pakując walizki. Na miejscu wszystko wygląda idealnie. Urocze miejsce, sielanka, romantyczne chwile tylko we dwoje. Niestety trwa to tylko do czasu... Beztroska państwa Hall zostaje zakłócona przez dziwne wydarzenia.  Teraz pojawia się pytanie, czy to przypadek, a może zaplanowane działanie…

Zapewniam, że w „Odwecie” nie ma miejsca na nudę. Z każdą stroną pojawia się coraz więcej napięcia, niewiadomych oraz stopniowe odkrywanie sekretów z przeszłości. To wszystko daje nam zgrabny thriller psychologiczny w którym bohaterowie odsłaniają swoje drugie, mroczne oblicze.

Czyta się szybko! Zdecydowanie polecam!

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

sobota, 21 maja 2016

"I będziesz jak nowo narodzona. W nietykalności swojej staniesz się boginią. Nieśmiertelności wcielonej pięknem."* ("Teatr Wskrzeszonych" Tatiana Jachyra)

"Teatr Wskrzeszonych"
Autor: Tatiana Jachyra
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 19 kwietnia 2016
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7-/10, czyli bardzo dobra z minusem

Tatiana L. Jachyra od lat związana ze światem filmu i telewizji, fotograf z pasją. 
Urodzona we Wrocławiu - Warszawianka z wyboru. Realizuje sesje zdjęciowe na pierwsze strony gazet. Obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości fotografowanego „obiektu”, zaprezentowała swoje artystyczne umiejętności na wystawie „Gwiazdy z obiektywie”. Koroniewska, Małaszyński, Hirsch, Wieczorkowski to tylko parę nazwisk z całej plejady gwiazd, które zawierzyły swój wizerunek Jachyrze.
Nie boi się wyzwań, które stawia przed nią życie. Biorąc udział w produkcji programu Dominiki Kulczyk „Efekt domina”, odwiedziła Zambię, Etiopię, Bangladesz, Rumunię. To tam powstawały karty jej najnowszej powieści „Teatr Wskrzeszonych”.

Dwa lata temu czytałam debiut Tatiany Jachyry - noszący tytuł "Wieczerza" (recenzja). W skrócie powiem, że jest to thriller zdecydowanie inny od tych które do tej pory trafiały w moje ręce ( a wtedy na moich półkach dominował ten gatunek). Książka mocna, odważna, trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Powieść mogąca wzbudzać wiele kontrowersji u czytelników.
"Wieczerza" pozostała w mojej pamięci na dłużej. Przyznaję, że takie pozycje to ja lubię!
Dwa lata temu miałam także możliwość przeprowadzenia wywiadu z autorką w którym wspominała, że pisze kolejną książkę w podobnym klimacie.
Bardzo mnie ta informacja ucieszyła i oczywiście trzymałam kciuki za powodzenie projektu.

19 kwietnia bieżącego roku na księgarskich półkach pojawiła się druga książka Pani Jachyry, czyli "Teatr Wskrzeszonych". Czym prędzej przystąpiłam do lektury.
Ta powieść różni się od poprzedniej tym, że teraz mamy do czynienia z cechami kryminału w którym to pojawia się czarny charakter - zabójca oraz organa ścigania, które będą chciały go schwytać.

Głównym bohaterem powieści jest prokurator okręgowy Michał Gabryjelski - osoba, która będzie prowadzić śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który poluje na kobiety, a ich martwe ciała - ubrane w suknie ślubne pozostawia na cmentarzach.
Po odkryciu kolejnych zwłok "panny młodej" - prokurator, nie bez oporów decyduje się przyjąć do zespołu profilera (widać, że ta profesja nadal nie cieszy się zbyt dużym szacunkiem wśród policjantów), który ma nakreślić portret psychologiczny złoczyńcy i pomóc go złapać...

Zapewne się ze mną zgodzicie, że już sam tytuł i okładka książki przykuwa wzrok.
A wyraziste, mroczne elementy oprawy idealnie współgrają z jej treścią.
Kolejną mocną stroną tej książki na pewno jest to, że autorce udało się stworzyć gotycką, mroczną, upiorną atmosferę, która utrzymuje się przez całą powieść.
Szczerze, z wnętrza tej książki bije niesamowity chłód. Niekiedy musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu.
Pojawiają się dokładne, szczegółowe i bardzo prawdziwe opisy przedstawiające sekcje zwłok (jest ich dużo). Tym bardziej zasługują na uznanie ponieważ Pani Jachyra w jednym z wywiadów zdradziła, że uczestniczyła w prokuratorskiej sekcji zwłok.
Może w powieści mało jest fragmentów w których akcja przyspieszałaby tempa, ale napięcia w niej nie brakuje.
Możemy ujrzeć z fotograficzną precyzją uchwycone obrazy ukazujące morderstwa i  miejsca zbrodni.
Bardzo dobrze zarysowane jest tło psychologiczne, które odgrywa tutaj znaczącą rolę.
Obłęd, obsesje, manie, wynaturzenia, dewiacje, urojenia - to część tego, co pojawi się w "Teatrze...".

Tatiana Jachyra w swojej najnowszej książce dopuszcza do głosu najgroźniejszego bohatera - zabójcę "panien młodych". Są to przybierające patetyczną formę monologi. Słowa, które słyszymy ukazują jego chorą, obłąkaną naturę.
W moim odczuciu troszkę za często pojawiają się te wypowiedzi  (niekiedy są zbyt długie), w którym to postać literacka posługuje się dość specyficznym poetyckim językiem - przybierającym onirycznych znaczeń.

"Sen jest jak mała śmierć. 
Przygotowuje na to, co nieuchronne. 
Sen jest jak przekroczenie cienkiej granicy , za którą nic już nie jest takie, jakim się wydawało.
Pozostawia ciało nieruchome w widzialnym świecie materii i pozwala duszy podróżować po nieznanych krainach." *

Nie odchodząc jeszcze od naszego seryjnego mordercy - to przyznam się, że bardzo szybko odkryłam kim on jest. Choć zakończenie przyniosło dodatkowe szczegóły, które mnie zaskoczyły.

Mogłabym jeszcze poruszyć kilka tematów, ale obawiam, że jednym słowem mogłabym za dużo zdradzić, tym samym zabierając Wam przyjemności z czytania, wskazania mordercy, i odkrywania tajemnic, które autorka zgrabnie wplotła do tekstu.
A tego bym nie chciała!

Książka "Teatr Wskrzeszonych" choć zupełnie różna od "Wieczerzy" to również porusza trudne, mocne, przerażające i kontrowersyjne tematy.

Ostrzegam, że zaglądając do "Teatru Wskrzeszonych" staniecie twarzą w twarz z najbardziej nieludzkimi zachowaniami, a także zmierzycie się z chorą, szaloną psychiką sprawcy.

Czy jesteście na to gotowi?

Ja osobiście najnowszą książkę Tatiany Jachyry polecam osobom o mocnych nerwach!


* cytaty pochodzą z książki "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry, kolejno strony 143, 178. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika

*****************
Zapraszam do udziału w konkursie z książką
"Ostatni list" Marii Ulatowskiej
>KLIK<

środa, 21 października 2015

Przesyłka z sercem ("Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge)


"Powiedz, panno, gdzie ty śpisz"
Autor: M.J. Arlidge
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 7 października 2015
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


M.J. Arlidge przez piętnaście lat pracował dla telewizji, specjalizując się w produkcjach spod znaku drama. Ostatnie pięć spędził przy produkcji kilku seriali kryminalnych dla ITV, emitowanych w godzinach najlepszej oglądalności, w tym The Little House, Undeniable oraz znanych ze stacji Tele 5 Rozdartych. Aktualnie pisze scenariusze do "Milczącego świadka" (w Polsce dostępnego na BBC Entertainment). Prawa do jego debiutanckiej, bestsellerowej książki "Ene, due, śmierć", w której po raz pierwszy pojawia się inspektor Helen Grace, zostały sprzedane do 25 krajów.*

Pierwsza część serii kryminalnej z inspektor Helen Grace, czyli "Ene, due, śmierć" autorstwa M.J. Arlidge całkowicie mnie pochłonęła. 
Czytam dużo kryminałów i thrillerów, ale niestety większość z nich to historyjki o których zapominam kilka dni po odłożeniu ich na półkę lub po oddaniu ich do biblioteki. 
Z książką M.J. Arlidge jest inaczej! 
Minęło już 7 miesięcy od przeczytania przeze mnie tego thrillera, a nadal doskonale go pamiętam i znajduje się on w pierwszej piątce moich ulubionych powieści należących do tegoż gatunku.
Nikogo nie powinno dziwić, że z olbrzymią niecierpliwością oczekiwałam na drugą część - odliczając dni od marca aż do jesienni, kiedy to miała pojawić się jej premiera. Mój apetyt był jeszcze bardziej zaostrzony, bo Wydawnictwo Czwarta Strona na końcu książki "Ene, due, śmierć" umieściło początkowy fragment kolejnego tomu noszącego tytuł "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz".

Jest października, a ja z wielką radością, ciekawością i oczekiwaniami otwieram wreszcie drugi tom serii i zatracam się w mrocznym świecie stworzonym przez pana Arlidge.

W dzielnicy o niezbyt dobrej opinii zostaje znalezione ciało mężczyzny. Jest bestialsko okaleczone, a po dokładniejszych oględzinach dowiadujemy się, że jego serce zostało wycięte i zniknęło...
"Czyżby to było trofeum dla zabójcy?" - to była pierwsza moja myśl.
Jednak błędna. 
Przesyłka z sercem dociera pod drzwi rodziny denata.
Z relacji najbliższych wynika, że był to uczynny i bardzo pomocny człowiek. Dobro innych zawsze stawiał na pierwszym miejscu.
Tylko co robił w rewirze prostytutek? Czyżby udzielał tutaj komuś wsparcia?

Już opis tego przerażającego wydarzenia nie pozwala oderwać się od lektury, stawiając przed nami i posterunkowymi wiele pytań, a to jest przecież dopiero początek. 
Po chwili pojawia się kolejna ofiara i kurier zmierzający z tajemniczą przesyłką...
Czas ucieka, a morderca nadal jest na wolności. 
Czy uderzy ponownie i będzie przygotowywał nową paczkę?

Jak widać M.J. Arlidge w drugiej części nie zwalnia tempa, a nawet jeszcze bardziej go podkręca. Pojawiaja się jeszcze więcej krwi i anatomii organów wewnętrznych. 
Oprawca to bezwzględny okrutnik, który potrafi posługiwać się nożem i nie cofnie się przed niczym, aby zrealizować chore pomysły, które zrodziły się w jego głowie.
Tylko, czy przy wyborze swoich ofiar kieruje się osobistym pobudkami, czy jednak są to zupełnie przypadkowe osoby, które znalazły się w niewłaściwym miejscu o złej godzinie?

W tej książce nie tylko śledztwo, ale także postać głównej bohaterki Helen Grace przyciąga dużą uwagę - na pierwszy rzut oka bardzo surowej i zdystansowanej. Pozostali policjanci pełniący służbę też mają interesujące życiorysy. Dzięki autorowi możemy ich bliżej poznać, bo mamy wgląd w ich życie prywatne. Poznajemy ich najbardziej strzeżone tajemnice.
Większość z nich boryka się z problemami i traumami jakich doświadczyli w przeszłości.
To właśnie praca, nierzadko taka ponad miarę daje im chwilowe "wytchnienie" i dlatego nie bacząc na niebezpieczeństwo często podejmują ryzykowne kroki, aby złapać złoczyńcę lub przynajmniej znaleźć mały ślad, który pomoże im go schwytać... Tak jest również w tym przypadku...
Jednak nie wszyscy postępują uczciwie. 
Autor odsłania przed nami negatywne cechy ludzi, dla których liczy się tylko sława i poklask. Zrobią dosłownie wszytko by tylko znaleźć się na piedestale - wykorzystując przy tym naiwność i zaufanie innych oraz czerpiąc zyski z ludzkiej tragedii. 
Ta powieść zdejmuje przed nami maski, które niektórzy potrafią przywdziać ukrywając swoją prawdziwą naturę tworząc wokół siebie wizerunek człowieka bez wad. 

Jeśli zamierzacie sięgnąć po książki M.J. Arlidge (polecam!) to zachęcam do czytania ich w chronologicznej kolejności, bo druga część może Wam zdradzić kilka szczegółów dochodzenia trwającego w pierwszym tomie.

Podsumowując: "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge niczym nie odbiega od fenomenu jego debiutanckiej książki "Ene, due, śmierć". Napięcie sięga tutaj zenitu! Akcja nie zwalnia ani na sekundę, a zakończenie zaskakuje i to bardzo! Chcę czytać więcej tak dobrych, mocnych lektur!
"Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" (tak samo jak pierwszą część) dopisuję do listy moich ulubionych thrillerów.

* informacja zaczerpnięta z książki "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Wyzwanie: 

sobota, 2 maja 2015

Nie ukryjesz się! ("Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal)


"Wiem o tobie wszystko"
Autor: Claire Kendal
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Claire Kendal - urodziła się w USA, dorastała w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka do dziś. Wykłada literaturę angielską, prowadzi także kursy pisarskie. "Wiem o tobie wszystko" jest jej pierwszą powieścią, została już przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków. Zachęcona entuzjastycznym przyjęciem, z jakim spotkała się jej debiutancka książka, Claire pracuje nad kolejnym thrillerem psychologicznym. *


W obecnych czasach nie trzeba być osobą z pierwszych stron gazet, aby stać się ofiarą stalkingu. Każdy z nas może znaleźć się na celowniku. Pojawią się telefony, sms-y, liściki, maile - z których dowiadujemy się, że ktoś nas uwielbia. Nasz "adorator" może początkowo ukrywać swoje personalia - taką twarz stalkera ukazuje Olga Rudnicka w "Cichym wielbicielu", ale częściej znamy tożsamość naszego oprawcy, tak jak Clarissa główna bohaterka powieści "Wiem o tobie wszystko".
Gdy poznała Rafe'a na jednym z bankietów, była dla niego po prostu miła. Okazała mu zainteresowanie, rozmawiała z nim i pozwoliła się odprowadzić do domu, bo trochę za dużo wypiła. Spędziła z nim noc - ale na drugi dzień nic nie pamięta. To jednak wystarczyło, aby w chorym umyśle faceta zrodziła się obsesja na jej punkcie. Nie przyjmuje do wiadomości, że kobieta nie darzy go uczuciem. Według niego wkrótce będą razem. On może poczekać, ale musi mieć ją ciągle na oku...

Clarissa widzi go dosłownie wszędzie, gdy wychodzi do pracy i gdy z niej wraca. Otrzymuje od niego przesyłki z różnymi prezentami. Stara się go ignorować. Z czasem mężczyzn zaczyna jej grozić. Obserwowanie i śledzenie jej to teraz jego najważniejszy cel. 
Kobieta od tego czasu żyje w ciągłym strachu wie, że nękanie które do tej pory zastosował wobec niej nie jest "wystarczające", aby policja mogła zapewnić jej ochroną.
Zgodziła się zostać członkiem ławy przysięgłych mając nadzieję, że w tym miejscu może choć przez chwilę poczuje się bezpieczniej.

Claire Kendal dobrze ukazuje sytuację oraz portret kobiety, która jest gnębiona przez mężczyznę - który dokładnie wie na co może sobie pozwolić. Czuje się bezkarny. Może coraz bardziej zatruwać jej życie ciągłą swoją obecnością. A ona jest zupełnie sama... Nie może liczyć na żadną pomoc. Nieustający lęk jej nie opuszcza, ale jednak ona próbuje żyć normalnie - wychodzi z domu, pracuje...
Ale jak można funkcjonować wiedząc, że gdziekolwiek by się wybrała - prześladowca i tak będzie podążał za nią krok w krok? I ta niepewność i cisnące się na usta pytania: do czego będzie jeszcze zdolny? Czy swoje groźby wprowadzi w czyn? I czy dopiero wtedy może liczyć na pomoc od funkcjonariuszy policji ?A może będzie już za późno?

"No i Rafe. Czy znów się pokaże, chcąc by go zobaczyła, ciesząc się jej reakcjami,
jak to miało miejsce tego ranka. 
A może będzie się czaił w cieniu, przez całą drogę do domu?
Gdzie mógłby się schować?"**

Autorka zastosowała dwa rodzaje narracji. Pierwszoosobowa - z punktu widzenia Clarissy przybiera formę pamiętnika w którym kobieta cofa się w przeszłość. Dzięki niemu możemy ujrzeć moment w którym poznała Rafe'a oraz wszystkie formy nachalności i zastraszania, które wobec niej do tej pory zastosował. W książce pojawia się również narracja trzecioosobowa, czyli to co dzieje się teraz. Mieści się w niej duża ilość opisów procesu sądowego w którym Clarissa bierze udział, jako ławnik. 
Przyznaję, że początkowo ciężko czytało mi się tę lekturę właśnie ze względu na zbyt częste, niespójne przeskoki z jednej narracji na drugą. Każda z nich pisana jest inną czcionką. A budzące lęk wspomnienia kobiety oznaczone są dodatkowo dokładną datą i godziną.
Ale później, gdy fabuła zaczęła mnie wciągać to forma przekazu wybrana przez panią Kendal przestał mi już tak bardzo przeszkadzać.

Czułam niesamowity strach głównej bohaterki. To, co ją spotkało jest przerażające!
Poznajemy jej przemyślenia, plany, bieżącą ocenę sytuacji w jakiej się znajduje. I dodatkowo pojawiają się porównania jej trudnego położenia z ofiarą, która znalazła się na sali sądowej - Carlotty. W trakcie procesu pojawią się zdania, że kobieta przecież sama była sobie winna. To jeszcze bardziej Clarissę przygnębia i dołuje. Czy w jej przypadku będzie podobnie? Czy też kiedyś ludzie stwierdzą, że sama przyczyniła się i świadomie sprowokowała  takie, a nie inne zachowania Rafe'a?

"Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal to mocny, wstrząsający obraz stalkingu, którego ofiarą może stać się każdy z nas. Czasem wystarczy nawet niewinny uśmiech, szczera rozmowa lub kilka miłych słów skierowanych do człowieka, który ubzdura sobie, że nam na nim zależy. Zaczyna stopniowo osaczać ofiarę swoją obecnością uważając, że wreszcie mu ulegnie i rzuci mu się w ramiona. Wystarczy tylko, że da jej trochę czasu... Ale przecież nie będzie czekał w nieskończoność...
W tej powieści możemy ujrzeć psychologiczną rozgrywkę, kobiety która początkowo biernie znosi zachowanie swojego stręczyciela (a w środku cała się trzęsie), by później zacząć się bronić i jej adoratora, który początkowo cierpliwie czeka, obserwuje ją, przypomina o swoim istnieniu, zapewniając o swojej miłości, by wreszcie się bardzo zdenerwować, bo granice jego wytrzymałości zaczynają się rozsypywać...

Ta lektura jest także doskonałym przykładem na to, że pomoc w takich przypadkach jest nadal znikoma, niewystarczająca, a najczęściej w ogóle lekceważona. Czy w tym przypadku też musi dojść do tragedii, aby służby zaczęły działać?

Przekonacie się o tym sięgając po dobry debiut Claire Kendal.

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal
** cytat pochodzi z książki "Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal, strona 211.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
                        Wydawnictwu Akurat                       


           Zapraszam do udziału w konkursie 
                                      >KLIK<
    

sobota, 11 kwietnia 2015

Bolesne rozstanie ("W cieniu" A.S.A. Harrison)


"W cieniu"
Autor: A.S.A. Harrison
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 12 stycznia 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

A.S.A. Harrison (właśc. Susan Harrison; ur. 1948, zm. 14 kwietnia 2013) – pisarka i artystka kanadyjska.
Harrison w latach sześćdziesiątych zajmowała się sztuką performance, współpracując z Margaret Dragu. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pracowała jako zecer dla Toronto Sun i Gandalph Graphics. Przez następne lata pracowała jako redaktor, m.in. dla C Magazine.
W 1974 pod pseudonimem A.S.A. Harrison wydała Orgasms, pionierski zbiór wywiadów z kobietami.
"W cieniu" było jej debiutancką powieścią, przetłumaczoną na 27 języków. Niedługo przed jej publikacją zmarła na raka. Przed śmiercią pracowała nad kolejnym thrillerem psychologicznym.
Żyła w Toronto, jej mężem był John Massey, artysta sztuk wizualnych.*

Okładka powieści "W cieniu" informuje nas, że jest to thriller. Jak zapewne wiecie jest to jeden z moich ulubionych gatunków dlatego ta książka musiała znaleźć się w moich rękach.  
Jednak już na wstępie uprzedzę Was, że ta powieść nie należy do rasowych thrillerów. Nie odnajdziecie tutaj szybkiej akcji, ani opisów brutalnej zbrodni, które spowodowałyby że na Waszej skórze pojawią się ciarki. Nie będziecie też wspólnie z inspektorami policji poszukiwać mordercy. Nie ma napięcia, ani momentów niepewności. 
Jeśli właśnie tego oczekujecie sięgając po thriller to ta książka może Was rozczarować.
Książka A.S.A. Harrison zdecydowanie różni się od powieści "Zanim zasnę" S. J. Watsona do której została porównana.

"W cieniu" to thriller psychologiczny, ale z większym akcentem na słowo "psychologiczny". Dorzuciłabym jeszcze, że ta powieść mieści się w ramach dramatu
Powolne, ospałe tempo, które ukazuje relacje partnerskie.
Dwójka głównych bohaterów. Ona i On. Są razem od dwudziestu lat. Stwarzają wrażenie jakby od zawsze byli małżeństwem - ale w rzeczywistości żyją bez ślubu. 
Jodi dba o dom i o swoją drugą połówkę. Zawsze na stole jest posiłek, gdy Todd wraca do domu z pracy. On zawsze zapracowany, często spóźnia się na kolację, bo to niby obowiązki zawodowe go zatrzymały. I tak mija dzień za dniem. Pozornie ich związek ma się świetnie. Tak też postrzegą to ich znajomi. Ale, gdy przyjrzymy się im bliżej wchodząc do ich domu to ujrzymy rysy - które oboje starają się maskować. Ona wie o zdradach lubego, ale utrzymuje to w tajemnicy. Jemu zależy na niej, ale potrzebuje czasami pewnego urozmaicenia - przygód na jedną noc. Ona godzi się na to, byle tylko wracał do niej, bo nie chce poczuć się odtrącona, porzucona i samotna. Nie chce, aby tak ją postrzegano i litowano się nad nią. On nie ma zamiaru jej opuszczać, ale w pewniej chwili wszystko się komplikuje. Jedna z jego panienek zachodzi w ciążę. Zmusza go do tego, aby opuścił Jodi...
To jest dla kobiety wstrząs. Jej bezpieczne dotychczasowe życie rozsypuje się na kawałki. A w momencie, gdy dowiaduje się, że straci dom bo Todd  może zmienić testament - decyduje się na krok, który wcześniej nigdy nie przyszedłby jej do głowy... Chce się pozbyć "kłopotu"...

Czytając powieść "W cieniu" jesteśmy świadkami iluzji jaką dwójka ludzi potrafiła stworzyć żyjąc kilkanaście lat pod tym samym dachem. Ludzi, których połączyła prawdziwa miłość. Zdecydowali się na związek, gdzie szczera rozmowa, zaufanie i wierność to podstawa.
Ale czy bez wypowiedzenia przysięgi małżeńskiej żadne reguły ich nie obowiązują?
Jodi i Todd będąc ze sobą nauczyli się przybierać pewnego rodzaju maski, aby było im łatwiej - bo nie chcą się wzajemnie ranić.
Początkowo to co jest niewygodne, niewłaściwe i to co mogłoby zaboleć najbardziej zostaje zamiecione pod przysłowiowy dywan. Nie ma tematu, nie ma rozmowy, wyjaśnień - po prostu nie ma problemu. 
Większość kobiet w momencie, gdy dowiaduje się, że ukochany je zdradza to na to reagują: krzykiem, gniewem, natychmiastową zemstą, czy też trzaśnięciem drzwiami i opuszczeniem partnera. A Jodi nie robi nic z tych rzeczy. Nic nie mówi tym samym dając mu ciche pozwolenie na takie zachowanie w przyszłości. Chce tylko, aby później do niej wracał. Obawia się zmian. Przeraża ją samotność. 
Patrząc z perspektywy faceta taka kobieta to skarb. Godzi się na jego wybryki, cały czas troszcząc się i dbając o niego.
A jednak w pewnej chwili sam wszystko zepsuł wiążąc się z o wiele młodszą partnerką - która ma swoje wymagania. Nie jest już tak cichutka, opiekuńcza i tolerancyjna. Nie godzi na towarzystwo innych pań przy jego boku dlatego Jodi ma odejść w odstawkę. Mężczyzna dopiero wtedy zauważa, co stracił...

Poza tym, że mamy tutaj nieśpieszną akcję - to książka mi się podobała, bo jest jak najbardziej życiowa. Lubię psychologiczne spojrzenie na ludzką naturę bohaterów. Nie przeszkadza mi, że czasem trzeba czytać między wierszami.
Autorka wplotła do powieści zagadnienie, że nasze dzieciństwo i postępowanie rodziców, które obserwujemy odbija się w naszym dorosłym życiu. Wpływając świadomie lub nieświadomie na wiele naszych decyzji, czy też czynów.
Mamy możliwość ujrzeć do czego może posunąć się zdesperowana kobieta, która została skrzywdzona i oszukana.

"W cieniu" przepełniona jest cierpieniem bohaterów. Smutek, tęsknota, strach, ból, niepewność, rozczarowanie, przygnębienie, apatia - wypływają całą falą z jej stron. 
Trochę zabrakło mi w powieści ukazania przyczyn i momentu w którym zaczęło się psuć między Jodi i Toddem. Kiedy i jak dokładnie zaczęli się od siebie oddalać, i zakładać te swoje maski pozorów.
Duży plus za zakończenie, które mnie zaskoczyło.

Książkę A.S.A. Harrison polecam wszystkim, których interesuje jej mocne psychologiczne ujęcie.

* informacja zaczerpnięta z http://pl.wikipedia.org/wiki/A.S.A._Harrison

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

niedziela, 8 marca 2015

"Strzeż się Zwiastunów Nocy"** ("Fanaberia" Łukasz Kotkowski)


"Fanaberia"
Autor: Łukasz Kotkowski
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 26 sierpnia 2014
Liczba stron: 398
Moja ocena: 7-/10, czyli bardzo dobra z minusem


Łukasz Kotkowski jest młodym autorem ze Słupska. Prowadzi stronę www.aspirujacypisarz.pl , gdzie dzieli się swoimi przemyśleniami o pisaniu, czytaniu i dobrych historiach w ogóle. Sam siebie nazywa "pisarzem wiecznie aspirującym", mierzącym coraz wyżej z każdym pisanym słowem.*

Sięgając po książkę Łukasza Kotkowskiego spodziewałam się mocnego thrillera. Opis wydawcy, a także okładka mnie w tym utwierdzały. Patrząc na postać z okładki wydawało mi się, że może w książce akcja przeniesie się na chwilę do szpitala psychiatrycznego.
Jednak moje przypuszczenia się nie potwierdziły. Podczas czytania ta postać zaczęła mi raczej przypominać zmorę z filmu "The Ring: Krąg". 
W powieści "Fanaberia" właśnie takie przerażające stwory będą nawiedzać głównych bohaterów.

Tomasz Radziejowski to prywatny detektyw, który zastrzega, że nie przyjmuje spraw rozwodowych. Woli zagłębiać się w bardziej skomplikowanych śledztwach. Były policjant. Od pewnego czasu dręczą go makabryczne sny.
W momencie, gdy mężczyzna odprawia z kwitkiem petenta, który chciał aby detektyw potwierdził, że żona go zdradza - w drzwiach pojawia się piękna kobieta. 
To co mu powiedziała Dorota Lutowska wydaje się dość dziwne. Jej przyjaciółka zmarła w bardzo młodym wieku. Miała dwadzieścia lat. Ustalono, że to była śmierć z przyczyn naturalnych dlatego policja szybko sprawę umarza. 

Jednak z treści listów ofiary jasno wynika, że zmarła ona ze strachu. Bała się przebywać we własnym mieszkaniu. A co jeszcze dziwniejsze w dniu jej pogrzebu brat Doroty trafia do szpitala w bardzo kiepskim stanie i zapada w śpiączkę.

Detektyw obawia się przyjąć tego zlecenia, bo miejsce i wydarzenia kojarzą mu się z dawną trudną, specyficzną sprawą, której nie udało się wyjaśnić. Minęło już kilka lat, a on nadal bardzo to przeżywa, dręczy go poczucie winy i beznadziei, ma koszmary senne.
Po dłuższym zastanowieniu mężczyzna jednak decyduje się podjąć wyzwanie - nie wiedząc, że od teraz jego okropne sny staną się rzeczywistością. A jego życie będzie zagrożone... I to nie tylko jego życie...

Autor miał ciekawy pomysł na fabułę i dobrze ją przedstawił. Książka wciąga od pierwszych stron. Nie jest to typowy thriller, bo występują w nim zjawiska nadprzyrodzone. Postacie siejące grozę wśród bohaterów. Ich opis dosadny i makabryczny sprawia, że czytelnik może poczuć strach. Wygląd, zapach, smak stworów są bardzo obrazowo ukazane...

"... patrzył sparaliżowany na tę twarz, na te wargi, sine jak ciało topielca,
na puste oczodoły, z których spływał jakiś obrzydliwy płyn, jak maź, 
która eksploduje z gąsienicy, gdy ją nadepnąć."**

W powieści nie brakuje akcji i napięcia. Nie ma czasu na nudę. Dużo się dzieję - zarówno za sprawą wstrząsających wydarzeń sprzed lat nazywanych "rzezią niewiniątek", ale także dzięki prywatnemu śledztwu prowadzonemu obecnie. 
Pojawią się także nowe ofiary. 

Jest charyzmatyczny detektyw i kobieta która zburzyła jego dotychczasowe "bezpieczne" życie. W którymś momencie między tą dwójką pojawia się silne uczucie. Teraz mężczyzna będzie musiał chronić nie tylko siebie, ale także swoją ukochaną.

W "Fanaberii" jest wszystko to czego oczekiwałam od dobrej powieści grozy. I muszę zaznaczyć, że jest to debiut, który zasługuje na uwagę. 
Pojawiły się elementy zaskoczenia. 
I ten Radziejowski. Ja to naprawdę mam słabość do detektywów. A tego bardzo polubiłam ponieważ możemy go dobrze poznać, z wszystkim jego lękami, radościami, mocnymi stronami, a także słabościami. Mężczyznę uwielbiającego kawę, którą pije w każdej wolnej chwili (tak samo jak ja), a także uzależnionego od papierosów. Faceta wykazującego się dużą odwagą, a także poczuciem humoru.
Dorotę polubiłam trochę mniej (ooo nie dlatego, że jestem o nią zazdrosna). Wydała mi się naiwna, delikatna, zbyt wrażliwa. Odniosłam wrażenie, że ona najlepiej by się czuła mając ochronę cały czas przy sobie.

Jedyne, co mi troszkę przeszkadzało w "Fanaberii" to kilka błędów stylistycznych, które się w niej pojawiły. Niektóre zdania w powieści są zbyt rozbudowane i sprawiają wrażenie nieskładnych.  
Ale przy tak dużej ilości zalet debiutu Kotkowskiego - mogę przymknąć oko na ten mały mankament oceniając tę książkę na bardzo dobry.

Uważam, że fani gatunku powinni dać szansę "Fanaberii".
Naprawdę warto!

* informacja zaczerpnięta ze strony www.aspirujacypisarz.pl oraz www.lubimyczytac.pl
** cytaty pochodzą z książki "Fanaberia" Łukasz Kotkowski, strony kolejno: 298, 127.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi


Przypominam o trwającym konkursie!
Można się zgłaszać na blogu >KLIK<
oraz na fanpage'u bloga >KLIK<

wtorek, 3 marca 2015

"Ene, due, śmierć" M. J. Arlidge - recenzja premierowa


"Ene, due, śmierć"
Autor: M. J. Arlidge
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 4 marca 2015
Liczba stron: 440
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


M. J. Arlidge przez piętnaście lat pracował dla telewizji, specjalizując się w produkcjach spod znaku drama. Ostatnie pięć spędził przy produkcji kilku seriali kryminalnych dla ITV, emitowanych w godzinach najlepszej oglądalności, w tym The Little House, Undeniable oraz znanych ze stacji Tele 5 Rozdartych. Aktualnie pisze scenariusze do "Milczącego świadka" (w Polsce dostępnego na BBC Entertainment). Jego debiutancka, bestsellerowa książka "Ene, due, śmierć", w której po raz pierwszy pojawia się inspektor Helen Grace, została przetłumaczona już na 21 języków. 
Polska premiera drugiego tomu serii "Powiedz panno, gdzie ty śpisz" jest planowana na wrzesień 2015 roku. *

Thriller - zarówno taki typowy jak i psychologiczny jest jednym z moich ulubionych gatunków, ale ostatnio przez długi czas nie miałam z nim styczności. Dlatego w momencie, gdy książka "Ene, due, śmierć" trafiła w moje ręce - od razu zachłannie zabrałam się za czytanie.
Nawet nie wiedziałam, że po tak długiej przerwie ta książka będzie dla mnie tak "smakowitym kąskiem". Przyznaję, że gdzieś tam podświadomie brakowało mi emocji jakie towarzyszą mi tylko podczas czytania bardzo dobrych thrillerów. 
Zarówno napięcia, strachu, niedowierzania, zaskoczenia, a czasem nawet pojawienia się ciarków na plecach.
Chyba będę musiała, co jakiś czas rozstawać się z tym gatunkiem - bo naprawdę aż miło wraca się do niego po tak długiej rozłące...

Sam tytuł debiutu M. J. Arlidge - "Ene, due, śmierć" brzmi strasznie. Wyliczanka, czyli przypadkowość w zadawaniu śmiertelnego ciosu?
W pewnym stopniu to właśnie było celem złego do szpiku kości człowieka, który grasuje po ulicach wybierając pary - które zmierzą się w ostatecznej rozgrywce...

Na pewno prościej byłoby walczyć o życie z ludźmi, których nie znamy, nie kochamy, nie przebywamy z nimi na co dzień, z którymi nie pracujemy (no może akurat w tym przypadku znalazłyby się odstępstwa od reguły). 
Niestety porwani ludzie, tworzący duety - to osoby, które coś ze sobą łączy. Oni dwoje, zamknięte szczelnie koszmarne pomieszczenie, ciemność, z ledwo tlącą się żarówką gdzieś w kącie i najgorsze z najgorszych: brak pożywienia, wody, a także dostępu do toalety... A to związane jest z odrażającym zapachem... Jak żyć w takich warunkach? A raczej powinnam zapytać jak przetrwać każdą kolejną godzinę, minutę, sekundę w tak skrajnych warunkach? Ile człowiek może przeżyć bez jedzenia i nawet bez kropli wody? Łzy też po jakimś czasie przestają płynąć... Takie pytania i czarne wizje krążą w głowach czytelników powieści.
A co dopiero muszą odczuwać bohaterowie, którzy się w tym piekle znaleźli. 
Bezduszny wróg daje im jednak wybór. Szansą dla jednego z nich jest użycie pistoletu. Do porwanych teraz należy decyzja, kto umrze; a ten który przeżyje odzyska wolność.

Przyznaję, że od pierwszych stron autor zapewnia fanom gatunku mrożącą krew w żyłach rozgrywkę z psychopatycznym prześladowcą, który jak widać wszystko ma obmyślone bardzo szczegółowo. Działa bardzo precyzyjnie. Brak śladów i konkretów w śledztwie. Napięcie i akcja w pewnych momentach sięga zenitu. 
Odczuwałam ten upływający czas, który mógł okazać się zabójczy dla kolejnego człowieka, który stał się celem zwyrodnialca. A także z przerażeniem śledziłam, kto zdecyduje się sięgnąć po broń i wymierzyć śmiertelny strzał.

Nie mogę nie wspomnieć o funkcjonariuszach (M. J. Arlidge zadbał o to abyśmy ich dobrze poznali), którzy dążą (a na pewno bardzo się starają), aby dorwać niebezpieczną postać, która czyha gdzieś w ukryciu - by po pewnym czasie znowu zaatakować. 
Główna bohaterka to inspektor Helen Grace - która jest niesamowicie zawzięta. To praca stoi w jej życiu na pierwszym miejscu. Nie ma rodziny. Da się odczuć, że ta kobieta nie spocznie dopóki nie rozwiąże do końca każdej przydzielonej jej sprawy. Mało śpi. Uwielbia swój motor i szybką prędkość (często przekracza tę dopuszczalną granicę). Jednak Helen za powłoką twardej, mocnej babki, skrywa drugą twarz. To trudne wydarzenia z jej życia - które bardzo się na niej odbiły. Piętno przeszłości nie pozwala o sobie zapomnieć - wywiera negatywny wpływ na jej dotychczasowym życiu.
Drugą postacią jest Mark Fuller - jej podwładny, który też ma teraz problemy w życiu osobistym. Żona zostawiła go dla kochanka. Rozwód i przymusowe rozstanie z jego siedmioletnią córką to wszystko sprawiło, że mężczyzna coraz częściej zagląda do kieliszka.

Niesamowicie trudne śledztwo i skrzywdzeni "dobrzy" bohaterowie, którzy je prowadzą - zapewniło mi dużą dawkę emocji i przemyśleń. Przewracałam stronę za stroną, aby poznać rozwiązanie zagadki, ale w pewien sposób zżyłam się z postaciami z pierwszego planu i trudno było mi się z nim rozstawać. Najbardziej interesująca jest tajemnicza pani Grace, która zapewne odkryje przed nami jeszcze wiele kart w kolejnych tomach cyklu wydawniczego.
Na końcu książki "Ene, due, śmierć" znajduje się początkowy fragment drugiej części serii "Powiedz panno, gdzie ty śpisz". Przyznaję, że podobnie jak 1 tom, wciąga od pierwszej kartki.
Już nie mogę się doczekać aby przeczytać całość, a jej premiera zaplanowana jest na wrzesień bieżącego roku.

Duży plus należy się za to, że autorowi w "Ene, due, śmierć" udało się kilka razy wywieść mnie na manowce w moich spekulacjach na temat odnalezienia groźnego osobnika. 
Malutki minus za zakończenie, które w końcowej części staje się jednak trochę przewidywalne. Za szybko szczegóły zostają zdradzone. Jeszcze na tym etapie przydałoby się małe zmylenie czytelnika, pokrzyżowanie planów prześladowcy. 
Tego właśnie mi zabrakło - wielkiego zaskoczenia.

"Ene, due, śmierć" - to mocna książka, która daje do myślenia. 
Arlidge przypomina nam o niewidzialnej granicy, której człowiek w normalnym życiu nie przekracza... Ale co dzieje się wtedy, gdy znajdzie się w nienormalnych warunkach, gdzie nie może zaspokoić podstawowej potrzeby, by móc przeżyć? Budzą się wtedy dotąd nam nieznane instynkty...
Mroczne, okrutne i najbardziej przerażające... Czy bohaterowie im ulegną odbierając życie drugiemu człowiekowi?
Odpowiedzi szukajcie w pierwszej części serii z Helen Grace...

"Ene, due, śmierć" polecam wszystkim lubiącym takie klimaty w książkach!


* informacja zaczerpnięta z http://czwartastrona.pl/


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

niedziela, 22 lutego 2015

"Uchylam się od odpowiedzi"** ("Kasacja" Remigiusz Mróz)


"Kasacja"
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Darta wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 496
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Remigiusz Mróz (ur. 1987) jest doktorantem w Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego raz autorem kilku publikacji naukowych. "Wieża milczenia" stanowi jego debiut literacki. Na dorobek autora składają się ponadto niepublikowane dotychczas powieści historyczne, science-fiction i polityczne. *

Do tej pory niestety nie miałam okazji przeczytać żadnej książki Remigiusza Mroza choć wiele bardzo pochlebnych recenzji poprzednich Jego książek, które napotkałam w internecie skutecznie mnie namawiały do tego, aby to wreszcie zmienić i poznać pióro autora. Zdecydowałam się na ten krok, gdy tylko ujrzałam w zapowiedziach Wydawnictwa Czwarta Strona książkę „Kasacja”. Thriller to przecież gatunek, który uwielbiam i to on najczęściej „umila” mój czas wolny. Choć najnowsza powieść pana Remigiusza różni się od standardowego thrillera, który zazwyczaj czytam, bo „Kasacja” to thriller prawniczy. Muszę się przyznać, że to nowość w moich czytelniczych wędrówkach - dlatego sięgając po tę książkę byłam bardzo jej ciekawa, ale pojawiło się też troszkę obaw, czy będę potrafiła się odnaleźć we wszystkich ustawach, przepisach, a także na salach sądowych na których zapewne znajdą się bohaterowie książki. Pojawiło się pytanie „Czy wiedza teoretyczna w starciu z moim brakiem (prawie całkowitym) znajomości treści kodeksów nie rozłoży mnie na łopatki…?”

Jednak już po przeczytaniu kilku kartek „Kasacji” wsiąkłam na dobre w prawniczy światek. Moje wcześniejsze małe strachy rozwiały się w mgnieniu oka. Trudno było mi się oderwać od lektury. A po przeczytaniu pierwszych stu stron (w momencie, gdy musiałam na kilka chwil rozstać się z powieścią)  na usta cisnęło mi się słowo „Wow”!

Wszystko zaczęło się w momencie, gdy wspólnie z Kordianem Oryńskim przekroczyłam próg znanej kancelarii „Żelazny & McVay”. To był pierwszy dzień w pracy młodego aplikanta. W chwili, gdy dowiedział się od poznanej przypadkowo kobiety, że już czeka na niego „talon na ku**ę i balon”** i powinien się po niego bezpośrednio zgłosić w recepcji – mężczyzna poczuł, że łatwo nie będzie... Sama podobnie jak on byłam bardzo ciekawa, co to za zwyczaje z tym talonem. A może to żart?
Nie chcąc odbierać Wam przyjemności poznania walorów tego świstka nie będę zdradzać nic więcej na ten temat.

Miejsce pracy jakie przydzieli „Nowemu” to noroobora, czyli jedna wielka sala dla wszystkich stażystów oraz praktykantów i jak się okazuje również dla niego. A chłopak przypuszczał, a nawet był pewny, że otrzyma własny pokój.
A atrakcyjna kobieta, z ciętym językiem,  która udzieliła mu tej „dobrej” rady dotyczącej talonu to Joanna Chyłka. Okazało się, że została jego patronką i to z nią będzie od teraz współpracował.

Czas przedstawić ten nietypowy duet prawników.
Ona: Joanna to weteranka kancelaryjnego życia, zawzięta i odważna. Bije od niej niesamowita pewność siebie. Sprawia wrażenie,  że nic nie jest w stanie ją już zdziwić, a tym bardziej złamać. Lubi życie w biegu. Nie dla niej diety, bezpieczne „kobiece” samochody, ograniczenia prędkości i delikatne rytmy. Ona woli mięcho, swoje szybkie autko "iks piątkę" i ostre muzyczne brzmienie.
On: Kordian to nowicjusz w korporacji, ma dużą wiedzę teoretyczną i małe doświadczenie praktyczne. Początkowo odczuwa duży lęk przed spotkaniem w zakładzie karnym z oskarżonym, którego mają bronić. Nie dla niego ociekające w tłuszczu wyroby mięsne, samochody i zawrotna prędkość. On woli łososia, tramwaj i hip-hopowe kawałki.

Dwie tak skrajne osobowości, które polubiłam od pierwszej chwili. Ludzie, którzy muszą się dopiero dotrzeć, porozumieć, ale te procesy poznawcze w ich przypadku muszą zachodzić w ekspresowym tempie, bo czas ich nieustannie goni - zmuszając do szybkiego działania i zbierania dowodów w sprawie, którą obecnie prowadzą… Terminy w sądach są przecież nieubłagane.

Chyłka i Oryński vel Zordon mają bronić Langera syna znanego i bogatego biznesmena. Jest on oskarżony o zabicie kobiety i mężczyzny. Brutalnie pobite ofiary zostały znalezione w jego mieszkaniu. Potencjalny oprawca prawdopodobnie spędził z ciałami zmasakrowanych ofiar aż dziesięć dni w jednym lokalu... Po odkryciu tej tragedii pojawia się wiele pytań, niejasności, a zarazem sprzeczności.
A wszystko komplikuje się jeszcze bardziej w momencie, gdy Piotr L. nie chce zaprzeczyć ani też potwierdzić, że ich zamordował.

Autor stworzył powieść, która otwarła mnie na thriller prawniczy. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie i nie zaprzeczam, że nie spodziewałam się że ta książka może być aż tak dobra, a nawet bardzo dobra. Podczas czytania nie nudziłam się nawet przez sekundę. Nie przeszkadzało mi pojawienie się kilku zwrotów z żargonu prawniczego, ani uczestnictwo w rozprawach sądowych. Świat prawników przekonał mnie do siebie i chętnie kiedyś znajdę się w nim ponownie. Oczywiście tylko z bohaterami na kartkach powieści, a najchętniej to kolejny raz wspólnie z fenomenalnym duetem, czyli Chyłką i Zordonem, gdy przydzielą im nowe zadanie - liczę po cichu, że tak się właśnie stanie.

W powieści nie brakuje orzeczeń sądowych oraz tytułowej „kasacji”, ale najlepsze jest dla mnie to, że główni bohaterowie nie grzeją stołków, zasypani papierami – jakby mogło się początkowo wydawać. Oni są cały czas w ruchu narażając się tym samym na wielkie niebezpieczeństwo. Zrobią wszystko, aby poznać prawdę. Nieraz im się oberwie. Poleje się nawet krew.

Intryga oraz postacie (również te z drugiego planu) przestawione przez Mroza są dopracowane w każdym szczególe. Wszystko jest dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Początek powieści wciąga od pierwszych stron, środek nie zwalania tempa, a zakończenie zaskakuje. 
To wszystko sprawia, że historia zawarta w „Kasacji” staje się dla czytelnika (dla mnie na pewno) realnym, pełnym obrazem o którym trudno będzie zapomnieć. 
A książka już znalazła się na mojej „górnej półce”!

Jedna, bardzo skomplikowana sprawa z wieloma niewiadomymi oraz dwójka charakterystycznych osób zupełnie różnych od siebie - po zsumowaniu gwarantuje czytelnikom znakomicie spędzony czas, pełen skrajnych emocji i wrażeń!

Polecam!

* informacja zaczerpnięta z http://lubimyczytac.pl/
** cytaty pochodzą z książki "Kasacja" Remigiusz Mróz, strony 442, 16.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

Wyzwania:
Grunt to okładka
POLACY NIE GĘSI III




poniedziałek, 26 stycznia 2015

Powrót do dwóch Wenecji ("Carnivia. Herezja" Jonathan Holt)


"Carnivia. Herezja"
Autor: Jonathan Holt
Wydawnictwo: Akurat
Trylogia: Carnivia - tom II
Data wydania: 19 listopada 2014
Liczba stron: 432
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Jonathan Holt wykładał literaturę angielską na Oksfordzie, obecnie jest dyrektorem artystycznym w firmie reklamowej. Mieszka w Londynie. *


Po przeczytaniu pierwszej części trylogii "Carnivia. Bluźnierstwo" nie mogłam się doczekać ponownego znalezienia się w Wenecji ukazanej oczami Jonathana Holta. A dokładnie, to w dwóch Wenecjach: pierwszej tej prawdziwej, rzeczywistej, czyli miasta w którym przebywają i żyją bohaterowie oraz tej drugiej wirtualnej - niesamowitej, intrygującej, pełnej tajemnic i budzącej wiele kontrowersji. Większym zainteresowaniem obdarzyłam tę drugą i skrycie liczyłam na to, że drugi tom ukaże nam pełniejszy obraz tego oryginalnego portalu. 
Po kilku kliknięciach w klawiaturę komputera przed bohaterami powieści otwierają się bramy Carnivii. Tutaj mogą podążać uliczkami wirtualnego miasta będąc użytkownikami widocznymi lub też ukrytymi za maskami. Niezauważeni przez nikogo mogą obserwować i śledzić życie innych... To tutaj jest pełna wolność słowa, a to wiąże się nie tylko z pozytywnymi aspektami, ale również z różnego rodzaju niebezpieczeństwem...
I tak jak to bywa w realiach internetu - hakerzy nie śpią...

Drugi tom podobnie jak pierwszy rozpoczyna się od mocnego kryminalnego akcentu, albowiem na placu budowy amerykańskiej bazy we Włoszech znaleziono ludzkie szczątki. Nie należą one do osoby żyjącej w teraźniejszych czasach... 
Prawie w tym samym czasie znika bez śladu córka amerykańskiego majora - Mia Elston. Nikt nie wie, gdzie może przebywać - aż do czasu, gdy będzie można ją ujrzeć na monitorach swoich komputerów... związaną i zakneblowaną... 

Te dwie sprawy będą starali się rozwiązać znani czytelnikom z pierwszej części: pułkownik karabinierów - Aldo Piola, kapitan - Katrine Tapo i amerykańska podporucznik - Holly Bolland. Nie zabraknie też Daniele'a Barbo - twórcy programu Carnivia ponieważ to właśnie przez połączenie z portalem - okrutni porywcze będą, co pewien czas emitować "na żywo" filmiki znęcania się nad dziewczyną. Sami będąc skrzętnie ukryci za przywdzianymi przebraniami i maskami.
Według wytycznych CIA, które oprawcy cały czas cytują i przypominają odbiorcom - to  formy przemocy, której używają wobec porwanej nie są torturami. Jaki cel ma to nieustanne tłumaczenie?

Rozpocznie się gra z czasem, bo użycie siły wobec Mii staje się coraz bardziej brutalne. Zegar tyka, a nie ma żadnych punktów odniesienia, żadnych dobrych tropów, które mogłyby naprowadzić na tożsamość sprawców, czy też miejsca w którym znajduje się przetrzymywana nastolatka. 

Włoskie władze, które od samego początku są bardzo negatywnie nastawione do innowacyjnego, oryginalnego portalu stworzonego przez Daniele'a (nie mogąc w żaden sposób go kontrolować) tym razem mają usprawiedliwione podstawy, aby go wyłączyć - bo przecież tym samym będą mogli przerwać katusze Mii, ograniczając dostęp przestępcom do szerszego grona odbiorców. Barbo i zaprzyjaźnieni internauci, fascynaci Carnivii - będą się bronić przed naciskami rozłączenia serwera. Ale czy im się to uda, gdy twórca portalu zostanie tymczasowo aresztowany?

Holt w drugiej części trylogii nie zwalnia tempa. Akcja z każdą stroną nabiera rumieńców. Autor podsuwa nam kilka domysłów. Tok śledztwa ukazuje, że Mia przed porwaniem nie była taka "grzeczna" jak to początkowo przypuszczali jej rodzice. W tajemnicy przed nimi wybrała się do klubu. Czy to właśnie to mogło mieć wpływ na jej zniknięcie?
Tak jak w pierwszej części i w drugiej nie zabraknie morderstw, intryg, spisków i przekrętów. Autor nie oszczędza tych, którzy powinni być dla nas autorytetem, służyć dobrym słowem i czynem, chronić i zapewniać bezpieczeństwo. Takie zadania stoją przecież przed Kościołem i Armią. Czy na pewno są tak uczciwi jak się wszystkim wydaje?
Akcja wykracza poza granice Włoch.
Fabuła powieści jest fikcją, ale warto wspomnieć, że pojawia się w niej również kilka autentycznych wydarzeń, które są warte poznania. 

Dzięki lekturze poznajemy też bliżej czwórkę głównych bohaterów oraz relacje jakie między nimi zachodzą. Po wstępnie dobrych kontaktach, które miały miejsce w pierwszej części (w której się poznali), to teraz z różnych przyczyn ich relacje się rozluźniły. Jednak starają się współdziałać, zapominając o tym co było złe między nimi... Skrycie jednak każdemu z nich z osobna zależy na tym, aby to właśnie jemu udało się rozwiązać zagadkę porwania. Chcą zabłysnąć i zmazać piętno niepowodzeń, czy też przypiętych łatek, które wszyscy kojarzą z ich nazwiskiem. Odważne, a zarazem lekkomyślne działania "na własną rękę" mogą się jednak okazać bardzo niebezpiecznym krokiem, którego my będziemy świadkami. 

Cała czwórka ma za sobą duży bagaż negatywnych doświadczeń (niektóre bardzo traumatyczne), aby je poznać, a zarazem zobaczyć ich pierwsze spotkania zachęcam do poznawania trylogii Holta w kolejności, zaczynając od "Carnivia. Bluźnierstwo".
Najbardziej osobliwy, a zarazem skryty i ukrywający się przed światem rzeczywistym jest geniusz Barbo, który w dzieciństwie został porwany i brutalnie okaleczony. To świat liczb pomógł mu przetrwać. To cyfry pomogły mu później stworzyć coś tak fantastycznego jak Carnivia. 
W tej części mężczyzna będzie starał się bardziej otworzyć i poprawić swoje kontakty międzyludzkie. Będzie nawet szukał pomocy uczestnicząc w terapii. Na decyzję wprowadzenia zmian w swoim życiu, wpłynęło spotkanie Holly.

"Carnivia. Herezja" to kawał solidnej, dobrej sensacji od której trudno się oderwać. Książka pełna napięcia i zaskoczenia z ciekawymi postaciami, zarówno pierwszoplanowymi jak i drugoplanowymi - które jak da się odczuć mają też swoje skrywane od dawna sekrety (może poznamy je w ostatnim tomie?).
Nadal czuję pewien niedosyt związany z poznaniem wszystkich "atrakcji" wirtualnej Wenecji. Jestem bardzo ciekawa, czy trzecia część mi je w pełni zapewni.

Pomysł Jonathana Holta na stworzenie dwóch równoległych Wenecji jest tak dobry, że aż szkoda że po trzecim tomie będziemy się musieli z nimi obiema pożegnać.

Pocieszające jest jednak to, że przede mną jeszcze jedna część trylogii - której już nie mogę się doczekać!

* informacja pochodzi z okładki książki "Carnivia. Herezja" Jonathan Holt


Za możliwość przeczytania książki dziękuję

    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat