Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erotyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erotyk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

"Ona jest inna, nietykalna. Dziewczyna uwięziona w przeszłości, w wydarzeniach, które zabiły osobę, jaką miała się stać."* ("Amber" Gail McHugh)


"Amber"
Autor: Gail McHugh
Cykl wydawniczy: Torn Hearts / tom I
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 lutego 2016
Liczba stron: 592
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Gail McHugh - autorka "Collide" i "Pulse" powieści, które przez wiele tygodni gościły na liście bestsellerów "The New York Times". Czekoladoholiczka, odkąd pamięta uwielbia wymyślać romantyczne historie. Mama trójki dzieci i od ponad piętnastu lat szczęśliwa żona. *" 

Z piórem Gail McHugh miałam już okazję się zapoznać czytając książkę "Collide". Ta powieść bardzo mi się spodobała (pisałam o niej na blogu) dlatego mam zamiar wkrótce sięgnąć również po drugą część serii noszącą tytuł "Pulse".
Liczyłam, że z najnowszą książką "Amber" - pierwszą częścią trylogii (z zupełnie nową historią i bohaterami) będzie podobnie. 
A czy tak się stało? To zdradzę Wam za chwilkę.

Amber - tytułowa główna bohaterka to dziewczyna, która w dzieciństwie doświadczyła wiele przykrości. Została sierotą. Trauma, którą przeżyła nie pozwala o sobie zapomnieć, negatywnie wpływając na jej dotychczasowe życie. Dziewczyna jednak stara się żyć normalnie, chcąc się usamodzielnić podejmuje studia. Tutaj poznaje chłopaka, a nawet dwóch przystojniaków na widok których jej serce szybciej bije. Zaczyna się spotykać z jednym z nich - jednak ten drugi cały czas jest w pobliżu, a gdy nadarza się okazja to z niej korzysta, zbliżając się coraz bardziej i bardziej... do pary kochanków.

"Ona jest inna, nietykalna. 
Dziewczyna uwięziona w przeszłości, w wydarzeniach, 
które zabiły osobę, jaką miała się stać. 
Jej stwardniała skorupa wewnętrzna kryje jedynie czyste, niezaprzeczalne piękno."*

Gail McHugh początkowo powiela schemat ze swoich wcześniejszych powieści, czyli pojawia się tutaj podobny trójkącik - jedna dziewczyna i dwóch chłopaków, którzy są nią zafascynowani. Jednak na tym to podobieństwo się kończy, gdyż "Collide" można byłoby nazwać romansem w którym nie brakuje nutki romantyzmu, to "Amber" jest zdecydowanie erotykiem w którym nie brakuje dużej dawki pikanterii. I to nie tylko w opisie scen łóżkowych, ale także w dialogach, czy wewnętrznych rozmyślaniach bohaterów.
W tej książce mało jest opisów takiej zwyczajnej delikatności i czułości, która charakteryzuje zakochanych. W "Amber" dominuje zwierzęce pożądanie. Wkrada się tutaj nawet trochę wulgaryzmu. Nie jest to "grzeczna", ckliwa opowieść.
Wiem, że ta książka może wzbudzać u czytelników skrajne emocje i zbierać różnorodne opinie. Nie wszystko może się w niej spodobać. Słownictwo jakim zwracają się do siebie bohaterowie może drażnić. Niektóre sceny erotyczne mogą wzbudzać niesmak.
Zdecydowanie jest to książka o wiele odważniejsza niż poprzednia, którą czytałam. Wzbudzająca więcej kontrowersji. Na pewno nie jest przeznaczona dla młodszych czytelników.

Dużym plusem powieści jest to, że autorka pozwala nam bliżej poznać każdego z 3 bohaterów, dopuszczając ich naprzemiennie do głosu. Narracja pierwszoosobowa dzięki, której mamy możliwość poznać ich najskrytsze myśli i przeżycia, wewnętrzne rozterki. Jest to tym bardziej ciekawe dla czytelnika, że każdy z nich boryka się ze swoimi problemami i demonami z przeszłości.

Przyznaję, że tę książkę czytałam dość długo i to chyba ze względu na początek powieści, który mi się trochę dłużył. Zaczynałam się nawet obawiać, że będę mieć do czynienia z nudnym, przewidywalnym erotykiem, jakich jest wiele - właśnie ze względu na tę schematyczność o której wspominałam wcześniej. Na szczęście tak się nie stało, od połowy powieści - akcja nabiera tempa, przybierając coraz większego rumieńca i sprawiając, że zaczęłam czytać ją z dużym zainteresowaniem. Wywołała u mnie całą paletę uczuć. Nie wszystkie były pozytywne, ale na pewno nie zabrakło zdziwienia i zaskoczenia - a o to chodzi w książce... To powoduje, że o "Amber" będę pamiętać długo; czekając na kolejną część serii.

W "Amber" obserwujemy mocne zderzenie osobistych bolesnych przeżyć z którymi trójka głównych bohaterów nie może się uporać z wielką fascynacją bliskości ciała partnera, która daje im chwilowe ukojenie, zapomnienie.
Każdy z nich cały czas poszukuje najlepszego sposobu "ucieczki" od dręczących myśli dlatego często ich życiowe decyzje i wybory mają wiele do życzenia. Nie raz stają "na krawędzi" podejmując duże ryzyko zapominając o tym, że niebezpieczeństwo jakie się z nim wiąże może zagrozić nie tylko im, ale również ich najbliższym.
Nie spodziewałam się, że w tej powieści pojawią się wątki sensacyjne, które są niezwykle wciągające. Ich obecność miło mnie zaskoczyła. Ta część najbardziej przykuła moją uwagę.

Pisarka w podziękowaniach wspomina, że w tej opowieści - dziewięćdziesiąt procent to fakty z jej życia, a to tym bardziej podsyca ciekawość.

"Nasze życie nie należy do nas. 
Nigdy. 
Od narodzin do śmierci jest nam wydzierżawione. 
Podpisujemy kontrakt z duchem, który od chwili, 
gdy pierwszy raz otwieramy oczy, trzyma miecz nad naszą głową. 
Nieustające przeczucie, że w każdej chwili ostrze może spaść nam na kark, kończąc wszystko..."*

"Amber" to opowieść o ludziach pokrzywdzonych przez los poszukujących adrenaliny, ale również prawdziwej miłości, która uwolni ich od wewnętrznego bólu.
Powieść Gail McHugh jest przede wszystkim dla osób lubiących i zaczytujących się w literaturze erotycznej, ale również dla czytelników, którzy poszukują w książce dobrej sensacji.


* cytaty pochodzą z książki "Amber" Gail McHugh, strony kolejno: 369, 114-115.
** informacja zaczerpnięta z okładki książki "Amber" Gail McHugh


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

poniedziałek, 16 listopada 2015

W sidłach pożądania ("Anioł na ramieniu" Anna Daszuta)


"Anioł na ramieniu"
Autor: Anna Daszuta
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015 r.
Liczba stron: 272
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra 

Anna Daszuta - zapalona fanka motoryzacji i motocykli, coach i podróżniczka. Od dzieciństwa marzyła o podzieleniu się swoim wewnętrznym światem z innymi. Robiła to na wiele sposobów, będąc zawsze blisko i dla ludzi. W swoim życiu kieruje się mottem Ludwika Hirszfelda: "Aby zapalać innych, trzeba samemu płonąć". 
"Anioł na ramieniu" to jej powieściowy debiut. Poza pisaniem jej największą miłością jest córka Liliana.*

Zapoznawszy się z opisem wydawcy spodziewałam się po książce "Anioł na ramieniu" Anny Daszuty typowego erotyku w których to sceny łóżkowe będą pojawiały się na pierwszym planie - jednak okazało się, że nie do końca jest to stricte ten gatunek. Czy jestem rozczarowana? Oczywiście, że nie! Bardzo lubię jeśli w powieściach, które czytam pojawia się jakaś głębia; gdzie poruszane są trudne, a nawet kontrowersyjne tematy i gdzie to postać literacka jest rzucana na głęboką wodę.
A zdecydowanie w debiucie autorki możemy to odnaleźć i to w dużej ilości. Za to ode mnie duży plus!

Atrakcyjna Adelina Gelans główna bohaterka książki pracuje w wydawnictwie książkowym. Jest to jej praca marzeń. Gorzej mają się u niej sprawy sercowe. Samotnie wychowuje małą córkę. Już raz zawiodła się na mężczyźnie, któremu zaufała dlatego teraz nie zwraca większej uwagi na komplementy i odważne spojrzenia płci przeciwnej. Za namową przyjaciółki jednak decyduje się założyć konto na portalu randkowym choć podchodzi do tego dość sceptycznie...
Los sprawia, że poznaje Jana... Uwodzicielski, czarujący, tajemniczy, trochę wyniosły i zarozumiały, a przede wszystkim niesamowicie przystojny facet który sprawia, że w jej ciele krew zaczyna szybciej płynąć. W pewnym momencie zauważa, że chyba nie powinna się aż tak bardzo angażować w ten związek, ale jest już za późno, bo nie potrafi przestać myśleć o Janie...
Co wyniknie z tej znajomości? Czy los szykuje dla niej kolejne niespodzianki?
Czy lepiej słuchać się serca, czy może rozumu?

Anna Daszuta w swojej książce serwuje czytelnikom dużą dawkę akcji, której tempo nie zwalnia ani na moment. Nie zabraknie w niej emocji i wielu zaskoczeń.
Zauroczenie, rozkosz i pożądanie w których zatraci się Adelina jest tak silne, że wprowadzi w jej życie prawdziwy zamęt. Nawet jej głos rozsądku (którego możemy posłuchać) nie jest w stanie odwieść jej od brnięcia dalej z jednej strony w pełen pasji, fascynacji i seksu związek; ale z drugiej strony w relację z wielką niewiadomą i z licznymi niedomówieniami...
Pani Gelans początkowo to nie przeszkadza, a takie sprzeczności, jej dylematy i sekrety którymi owiany jest jej kochanek nadają tylko tej znajomości pikanterii i są jeszcze bardziej pociągające...
W tym przypadku potwierdza się tylko powiedzenie, że "miłość jest ślepa".
Autorka przedstawia nam obraz kobiety po przejściach, silnej, niezależnej, inteligentnej, matki, która jakby mogło się wydawać powinna kierować się już teraz tylko zdrowym rozsądkiem, a po spotkaniu z mężczyzną według niej idealnym staje się bardzo naiwna. Bezgranicznie mu ufa, oddając mu swoje serce - nie chce widzieć jego wad; ani komplikacji, które czają się na horyzoncie...
To jej postępowanie może wielu zirytować, ale ja jej nie oceniam i przyznaję, że rozumiem to jej "miłosne zaślepienie".
Adelina jest piękną kobietą, której uroda może zarówno przynieść wiele korzyści, ale też przyciągać niebezpieczeństwo, którego będziemy świadkami.
Mocnym, dobrym akcentem tej lektury jest to, że Anna Daszuta potrafiła zgrabnie wpleść do tekstu ciekawie skonstruowaną intrygę, a także ukazać nam zupełnie inny - mroczny, brudny, okrutny świat w którym ludzie są boleśnie wykorzystywani...

Podoba mi się, że w tej powieści pojawią się metaforyczne uosobienia, symbole i znaki, które także w naszej codziennej rzeczywistości często mogą pomóc nam podążać w życiu właściwą ścieżką; ale to tylko od nas zależy czy je zauważymy i czy ich posłuchamy, bo przecież najwięcej zależy od naszych własnych wyborów.

Książkę czyta się bardzo szybko. Powieść podzielona jest na rozdziały, ale pojawiają w nich czasem za częste i niespójne przechodzenia z jednej sceny w drugą. To niekiedy powoduje malutki chaos.

"Anioł na ramieniu" wprowadził mnie w osłupienie, ale oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu.
Sięgając po tę książkę oczekiwałam zupełnie innej treści i szczerze powiedziawszy obawiałam się, że będzie tak jak prawie z każdym przeczytanym przeze mnie erotykiem, czyli po odłożeniu na półkę szybko o nim zapomnę...
Debiut Anny Daszuty zmusił mnie do wielu przemyśleń więc jestem pewna, że w mojej pamięci zagości na dłużej.

Ta odważna powieść otwiera nam oczy na zagrożenia jakie mogą czyhać na kobiety w dzisiejszych czasach...
Książkę polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Anioł na ramieniu" - Anna Daszuta

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Autorce

poniedziałek, 6 lipca 2015

Pożądanie rodzące się w strachu ("Dotyk ciemności" C.J.Roberts)


"Dotyk ciemności"
Autor: C.J.Roberts
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl wydawniczy: The dark duet / tom I
Data wydanie: 1 lipiec 2015
Liczba stron: 328
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem


C.J. Roberts - to niezależna pisarka, która uwielbia mroczne i erotyczne historie przełamujące tabu. Jej prace określano mianem jednocześnie zmysłowych i niepokojących. Urodziła się i wychowała w południowej Kalifornii. Po ukończeniu szkoły średniej w 1998 roku wstąpiła do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i przez dziesięć lat zwiedzała cały świat. Jest szczęśliwą mężatką i matką.*


"Dotyk ciemności" kusił mnie i to bardzo... Cieszę się, że w moje ręce wpadł ten Dark Erotic, czyli połączenie erotyku (zaczynam coraz częściej sięgać po ten gatunek) z bardzo mocnym, mrocznym akcentem. Liczyłam na pasjonującą lekturę.
Ale czy taką otrzymałam? Za chwilę Wam to zdradzę.

Młodziutka, niespełna osiemnastoletnia Livvie wpada w oko Calebowi. Mężczyzna zaczyna ją śledzić i obserwować. O nie, on nie zamierza wyznawać jej miłości. Ta akurat dziewczyna ma posłużyć mu do realizacji skutecznie obmyślanego, okrutnego planu. Jest on przesiąknięty chęcią zemsty.
Od lat obraca się w podziemnym świecie. Szkoli niewolnice, które później są sprzedawane na aukcji w Pakistanie.
Wkrótce i Livvie wpada w jego ręce. Zostaje uprowadzona z rodzinnej miejscowości i kraju.

Od tego momentu zaczyna się jej koszmar. Jest na łasce oprawcy, który wymaga od niej bezwzględnego posłuszeństwa. Ma się na wszystko zgadzać i nie zapominać o zwrocie "Tak, panie". Za każde przewinienie oczywiście tylko w rozumieniu Caleba - zostaje bardzo surowo ukarana...

Ta książka naprawdę wywołuje niesamowicie skrajne emocje - zarówno szokuje, oburza, przeraża, ale także przyciąga i fascynuje. Bardzo ciekawi - tak jak wszystko, co jest nam nieznane, a nie można zaprzeczyć, że "Dotyk ciemności" jest czymś nowym na naszym rynku - ja przynajmniej nie trafiłam i nie słyszałam o podobnej tematycznie powieści. Odważne, brutalne i bardzo realne ukazanie form szkolenia kobiet na niewolnice, które później zostają sprzedawane.
Ta lektura nadaje nowego znaczenia metodzie "kija i marchewki". Pojawia się tak duże okrucieństwo w wymierzaniu kary, że aż trudno sobie to wyobrazić. Jednym słowem: potworność... A nagrodą tutaj mają być rozkosze seksualne, a dokładnie naruszenie nietykalności cielesnej... Dla młodej, niedoświadczonej dziewczyny to są zupełnie nowe doznania. I wbrew pozorom - w tym obrzydliwym, strasznym miejscu w którym jest przetrzymywana przez gnębiciela, który zadaje jej fizyczny ból - te chwile zbliżeń i odrobiny delikatności z jego strony zaczynają sprawiać jej coraz większą przyjemność. Jej ciało zaczyna się domagać coraz więcej czułej bliskości tego złego do szpiku kości człowieka.
Nie mogę nie wypomnieć, że mężczyzna jest niesamowicie przystojny.
Meksyk. Odizolowanie od społeczeństwa. Całkowita zależność od Caleba i tylko jego towarzystwo zaczyna wytwarzać chorą relację. U Livvie zaczynają się pojawiać początki syndromu sztokholmskiego. Zaczyna obdarzać swojego kata sympatią. Zarówno pragnie i nienawidzi porywacza. Jej samej trudno to zrozumieć.
Oprawca też zaczyna z każdym dniem na nią inaczej patrzeć. Nie tak jak na poprzednie dziewczyny, które tresował do nowej roli. Zaczyna mu coraz bardziej zależeć na Livvie, co jest bardzo dziwne, bo on przecież do tej pory nigdy nie pokochał kobiety. Nikogo nie kochał... Nie miał rodziny.

Ta powieść to swoista mieszanka gatunków. Dużo strachu, przemocy, pożądania, namiętności, ale także poszukiwania bliskości drugiego człowieka, jego dotyku. Doskonałe zestawienie erotyku z thrillerem.
Pojawiają się myśli, wspomnienia z przeszłości, a także analizowanie takiego, a nie innego postępowania bohaterów - a to oznacza, że w tej lekturze jest trochę z powieści psychologicznej w której mieści się też dobrze ukazany obraz syndromu sztokholmskiego.
Możemy obserwować u ofiary dziwne zachowanie jakimi są pojawiające się erotyczne fantazje ze sprawcą w roli głównej.
W "Dotyku ciemności" nie zabraknie również akcji  rodem z dobrej sensacji - ucieczki, pościgi, gwałt, morderstwa oraz plejady wielu innych złych osób, które kłamią, oszukują, są bardzo agresywne i pałają chęcią zemsty. Pojawia się pytanie, czy można tu w ogóle komukolwiek zaufać?

Wiem, że o tej książce będzie mi trudno zapomnieć! Przyznaję, że nie spodziewałam się, że ta powieść wywoła u mnie tak dużo różnych emocji. Niektóre brutalne sceny ukazane przez autorkę potrafią wstrząsnąć, ale są też takie, które potrafią poruszyć.
Na plus zasługuje skrupulatnie ukazywanie zmian jakie zachodzą w relacjach dwójki głównych bohaterów.
W tak surowych, trudnych warunkach nawet gniew, złość i nienawiść może prowadzić do jakiś odcieni miłości, a oziębłość emocjonalna może w którymś momencie rozbudzić wielki płomień i zmusić do otoczenia kogoś opieką.

Teraz po przeczytaniu pierwszej części serii "The dark duet" ogrom przeróżnych uczuć, pytań, przemyśleń krąży w mojej głowie. A po zapoznaniu się z fragmentem drugiego tomu (który znajduje się na końcu książki) - chcę więcej i więcej tej opowieści, której kontynuacji nie mogę się już doczekać.

"Dotyk ciemności" to książka dla osób dorosłych mających bardzo stalowe nerwy.
Przeniesie Was ona w nieznany dotąd świat w którym za każdym rogiem czyha niebezpieczeństwo i okrucieństwo, ale nawet tutaj jest miejsce na szczyptę czułość.

Polecam!

* informacja zaczerpnięta z książki "Dotyk ciemności" C.J.Roberts

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Zapraszam do udziału w konkursie
Trwa do 8.07.15 r.

środa, 8 kwietnia 2015

"Barwy miłości" Kathryn Taylor - recenzja premierowa


"Barwy miłości"
Autor: Kathryn Taylor
Wydawnictwo: Akurat
Premiera: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Kathryn Taylor urodziła się w Kanadzie, w Nowej Fundlandii. Pierwsze teksty literackie pisała już w szkole podstawowej. Marzenie, by zostać profesjonalną autorką, spełniło się z chwilą publikacji "Barw miłości", jej debiutancka książka odniosła ogromny sukces, zwłaszcza wśród czytelniczek i czytelników zafascynowanych powieścią "50 twarzy Greya".*

Napis na okładce książki "Barwy miłości" głosi, że jest to najgorętsza powieść erotyczna od czasów "50 twarzy Greya" - której nie czytałam. Nie widziałam też filmu. Dlatego nie będę mogła porównać tych dwóch tytułów. 
Przyznaję, że po powieści erotyczne sięgam bardzo rzadko. Ale od czasu do czasu potrzebne jest mi jakieś urozmaicenie. Odskocznia od gatunków po jakie sięgam na co dzień. 
Tak też trafiłam na "Barwy miłości". Liczyłam zarówno na relaksującą, ale także podnoszącą ciśnienie książkę. Czy to otrzymałam? Za chwilę odpowiem Wam na to pytanie.

Grace Lawson główna bohaterka, a także narratorka książki przybyła do Londynu, gdzie ma odbyć trzymiesięczną praktykę w znanej i dobrze prosperującej firmie. Od dawna było to jej wielkie marzenie. Dzięki tej pracy może zdobyć zawodowe doświadczenie. 
Dziewczyna już na samym początku, będąc jeszcze na lotnisku popełnia gafę rzucając się w oczy swojemu szefowi. 
Po tym wydarzeniu mężczyzna zaczyna się nią interesować... Po sprawdzeniu poziomu jej wiedzy zaprasza ją do współpracy.
Sławny, majętny, tajemniczy, chłodny, wyniosły i cholernie seksowny Jonathan Huntington też nie jest Grace obojętny (i to nie tylko jej). Co rusz jej wzrok skierowany jest w jego stronę. Choć została ostrzeżona przez nową przyjaciółkę, aby dała sobie z nim spokój i aby tylko się w nim nie zakochała - bo ten nieziemsko przystojny, samotny facet posiada drugą, ciemniejszą stronę... 
Kobieta bardzo się stara, aby nie urzec jego urokowi, ale nie jest to takie łatwe. Wspólna praca, spojrzenia, przypadkowy dotyk, a na dodatek sny z nim w roli głównej - wzbudzają w niej coraz większe pożądanie, któremu nie może się oprzeć...
Do czego to zakazane przyciąganie ją zaprowadzi? 

"Barwy miłości" można byłoby podzielić na dwie części. W pierwszej części autorka zadbała o to, aby przedstawić nam bohaterów. Daje Grace czas na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu. Rozwiązanie problemów mieszkaniowych, znalezienia znajomych i zapoznania się ze strukturą firmy w której ma pracować przez trzy miesiące. Oczywiście od początku da się odczuć jej zafascynowanie panem Huntingtonem. Cały czas iskrzy pomiędzy tą dwójką. Ta połowa pełna jest zarówno obaw dziewczyny przed zaangażowaniem się w związek z szefem, ale również niewinnych gestów, które ich coraz bardziej zbliżają, a także delikatnego flirtu, który staje się wstępem do namiętnego romansu. Wybucha on w drugiej części. Ta połowa książki wzbogacona jest erotycznymi opisami doznań seksualnych. Wtedy dopiero robi się naprawdę gorąco! Pojawiają się pikantne, zmysłowe sceny pomiędzy studentką, a jej bossem - który wprowadza ją w świat zupełnie nowych przeżyć i rozkoszy.
Towarzyszy temu mieszanka ekscytacji, przyjemności połączonej z nutką niepewności i niebezpieczeństwa, które może jej w każdej chwili zaserwować ten skryty mężczyzna.
Też byłam bardzo ciekawa, co ten facet ukrywa? Czy Grace będzie w stanie całkowicie podporządkować się i dostosować się do jego nietypowych upodobań? I do czego naprawdę zmierza ta relacja na którą się zdecydowali?
Z wielkim zainteresowaniem przewracałam strony, aby uzyskać odpowiedzi na te pytania.

Bardzo podoba mi się w "Barwach miłości" równowaga pomiędzy zwykłą codziennością bohaterów, pełną dialogów, ploteczek, poczucia humoru, a tą drugą stroną ukazującą odważne miłosne uniesienia. Występuje tutaj połączenie gatunków: erotyku z romansem.
Pomysł na książkę może nie wnosi niczego nowego, szalonego, bo fabuła oparta jest według znanego, powtarzającego się w takich książkach schematu, ale za to lekki styl Kathryn Taylor nie pozwala oderwać się od lektury. Autorka stworzyła ciekawe, wyraziste postacie: intrygującego, męskiego Jonathan, który na pewno będzie przed nami odkrywał jeszcze wiele kart i ambitną, trochę zagubioną, naiwną, niedoświadczoną Grace, ale też potrafiącą pokazać pazur i powiedzieć "nie". Bohaterowie drugoplanowi również nie zostają daleko w tyle. Może w następnych częściach poznamy ich trochę lepiej.
Otwarte zakończenie powieści pozostawiło lekki niedosyt, ale tym samym zachęciło mnie do przeczytania kolejnych tomów serii.

Krótko mówiąc: Jeśli inne powieści erotyczne byłyby tak dobrze napisane jak "Barwy miłości" Kathryn Taylor to zapewne sięgałabym po nie częściej! 

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Barwy miłości' Kathryn Taylor
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
"Pod hasłem"


Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie