Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2020

"Dziecko z Auschwitz" Lily Graham - recenzja premierowa


"Dziecko z Auschwitz"
Autor: Lily Graham  
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 11 marca 2020 
Liczba stron: 316  
Moja ocena: 7,5/10


„Dziecko z Auschwitz” Lily Graham to książka z którą ostatnio się zapoznałam. Lektury podejmujące temat związany z wojną – od czasu do czasu trafiają w moje ręce. Tematyka jest trudna, ale jakże ważna dla nas czytelników. Przypominają o historii, a także przybliżą nam realne oblicze okrutnych czasów...

Powieść „Dziecko z Auschwitz” inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Autorka wyjaśnia, że na życie bohaterek książki składają się losy wielu kobiet z krwi i kości, które ją poruszyły i skłoniły do napisania opowieści.

Główną postacią książki jest Eva Adami. Obserwujemy zarówno jej codzienność w trakcie pobytu w obozie koncentracyjnym, ale także wydarzenia, które miały miejsce zanim tu trafiła. Poznajemy jej rodzinę, marzenia, pasje oraz początki rodzącej się pięknej miłości. 
Autorka naprzemiennie wprowadza nas w te dwa tak diametralnie różne światy. 
To mi się w tej powieści podoba, że w jej treść Lily Graham wplotła wątki obyczajowe ukazujące rzeczywistość zarówno z przed, jak i po Auschwitz. 
Nie mamy tutaj do czynienia z książką ukazującą głównie wojenną wizję.

Od czasu, gdy pani Adami przybyła do Auschwitz stara się odnaleźć swojego ukochanego – Michala. 
Eva i jej towarzyszki niedoli próbują przetrwać w obozie stykając się z okrucieństwem, śmiercią, przykrymi wiadomościami. Doskwiera im tęsknota i niepewność. Każdego dnia ciężko pracują i mają do czynienia z zaczepkami wrogów.

Książka Lily Graham pokazuje piekło z jakim musieli zmierzyć się ludzie, ale także napawa optymizmem, że nawet w takim koszmarnym miejscu można znaleźć przyjaciół, odczuć ludzką życzliwość, uzyskać pomoc i dostrzec gesty poświęcenia.

Ludzie nie zapominają o człowieczeństwie, którego chcieli ich pozbawić oponenci. 

Powieść „Dziecko z Auschwitz” wzrusza i zmusza do wielu refleksji. Niesie ogrom nadziei. Wiarę w to, że szczęście może nadejść w najmniej oczekiwanym momencie. 

Książka przypomina, że nawet w najgorszych czasach nie brakuje dobra. Najważniejsze jest to, aby zawsze żyć zgodnie z własnym sumieniem. 

"Dziecko z Auschwitz" Lily Graham jest warte uwagi.



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Co jesteś w stanie poświęcić? ("Miłość przychodzi z deszczem" Mila Rudnik)


"Miłość przychodzi z deszczem"
Autor: Mila Rudnik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2 lipca 2015
Liczba stron: 280
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


Mila Rudnik (ur. 1978) – ekonomistka z zawodu, freelancer z zamiłowania. Kocha książki i dobre filmy. Wreszcie nauczyła się pływać. W końcu zaczęła biegać. Kiedyś zacznie podróżować. Zawsze chciała pisać. Nigdy nie myślała, że jej się uda. Jest dowodem na to, że marzenia się spełniają. Nawet te cichutkie.*

Przeglądając na początku wakacji zapowiedzi na stronie Wydawnictwa Prószyński i S-ka w oczy rzuciła mi się książka "Miłość przychodzi z deszczem" Mili Rudnik. Jej opis bardzo mnie zainteresował. Widziałam, że wcześniej czy później muszę się z nią zapoznać. 
Czułam, że pojawi się w niej tajemnica lub tajemnice, a to jest to co lubię w powieściach najbardziej.

Poznajemy dwóch braci bliźniaków - Marka i Marcina. Z wyglądu są identyczni. Jeden z nich jest kawalerem, a drugi ma wspaniałą żonę, którą bardzo kocha. Jednak do pełni szczęścia małżeństwu brakuje potomka.
Bracia mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Mogą rozmawiać na każdy temat. Wydawałoby się, że nic nie byłoby w stanie ich poróżnić i rozdzielić. A jednak do czasu... Pewna nietypowa prośba, a nawet żądanie jednego z nich sprawia, że drugi z braci opuszcza rodzinne miasteczko bez żadnego słowa wyjaśnienia.

Po kilku miesiącach decyduje się wrócić. Chce spotkać się z rodzicami i przedstawić im swoją nową miłość. Ania to kobieta z którą chce spędzić resztę życia. Na miejscu dowiaduje się, się że jego bratowa Dorota jest w ciąży. Mężczyzna nie sprawia wrażenia, aby ta wiadomość go ucieszyła. 
W chwili, gdy chce szczerze porozmawiać ze swoim bratem dochodzi do tragedii - jeden z mężczyzn ginie...

Sięgając po tę powieść przypuszczałam, że ta książką może być dobra, ale szczerze powiedziawszy to nie spodziewałam się że aż tak bardzo. "Miłość przychodzi z deszczem" to świetnie skonstruowany debiut Mili Rudnik. Od pierwszych stron wciąga i potrafi zaskoczyć czytelnika swoją oryginalnością i świeżością.  

Autorka wprowadziła do tekstu retrospekcje, które pojawiają się naprzemiennie z teraźniejszością. To dzięki nim możemy w pełni ujrzeć, zrozumieć, a także ocenić postępowanie braci, które zaważyło na późniejszych relacjach między nimi oraz dalszym życiu jednego z nich.
Ta powieść zmusza bohaterów do kilku naprawdę trudnych wyborów w których nie brakuje presji, strachu, miłości, odpowiedzialności, poświęcania i lojalność wobec najbliższych.
Pojawią się pytania:
Czy w takich sytuacjach w jakich się znaleźli możliwa jest słuszna, przemyślana decyzja?
I którą opcję w tym przypadku można nazwać "dobrą", a jaką "złą"?

Książka przesycona jest dylematami moralnymi, ale także bólem i rozpaczą po stracie syna, brata, ukochanego... Tęsknota sprawia, że bohaterowie nie są już tymi sami ludźmi. 
Pani Rudnik precyzyjnie ukazała zmiany jakie zaszły w postaciach literackich. Po ich początkowej radości i beztrosce nie ma śladu. Teraz smutek i żal zajął ich miejsce.

Książka Mili Rudnik wywoła u mnie dużo emocji, potrafiła poruszyć i  zmusić do wielu przemyśleń...
Jestem pewna, że u Was będzie podobnie jeśli tylko zdecydujecie się przeczytać Jej powieść!

Polecam! 
Zdecydowanie książka "Miłość przychodzi z deszczem" jest godna uwagi!


* informacja zaczerpnięta z http://www.proszynski.pl

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://www.proszynski.pl/

Wyzwanie: 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

"Przyjaciele zwierząt" Anton Marklund


"Przyjaciele zwierząt"
Autor: Anton Marklund
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 314
Moja ocenia: 8/10, czyli rewelacyjna

Anton Marklund urodził się w małej wiosce w Szwecji, w rejonie miasta Skellefteå. Od kilkunastu lat mieszka w Umeå. Inspiracją do napisania książki "Przyjaciele zwierząt" stało się jego kilkuletnie doświadczenie w pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. "Przyjaciele zwierząt" to jego debiutancka powieść, która bardzo dobrze została przyjęta przez szwedzkich krytyków i czytelników.*


Po książkę "Przyjaciele zwierząt" Antona Marklunda sięgałam zarówno z wielkim zainteresowaniem, ale także z małymi obawami. Bardzo lubię literaturę skandynawską, ale gatunek który najczęściej trafia w moje ręce to jednak kryminał. A powieść Antona Marklunda miała poruszać w swojej treści temat autyzmu.
Dla mnie bardzo ważny... Kilka lat temu podczas studiów odbyłam praktykę w ośrodku dla dzieci autystycznych. Byłam tam tylko dwa razy. Jak dla mnie liczba godzin praktycznych przeznaczona na tę akurat placówkę była zbyt mała. Bardzo chciałam zostać tam wolontariuszem. Niestety mieli już komplet pracowników, a także wolontariuszy. A szkoda...

W powieści "Przyjaciele zwierząt" mamy trzech głównych bohaterów Johannesa, jego mamę i tatę. Każdy z nich jest narratorem tej opowieści. Autor daje szansę każdemu z nich przedstawić swoją wersję wydarzeń. Naprzemiennie dzielą się z nami swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.
Johannes jest siedemnastoletnim autystycznym chłopcem. Nie lubi sportu. Dla niego "rutyna jest ważniejsza niż rezultat".** Różni się od swoich rówieśników wyglądem. Jest wysoki i ma kilka kilogramów więcej. Ma zawsze równo, króciutko przystrzyżone włosy - o co dba jego ojciec. Koledzy zauważają chłopca tylko wtedy, gdy jest im do czegoś potrzebny. A on tak bardzo pragnie ich uwagi i akceptacji dlatego często (zawsze wtedy, gdy się do niego zgłoszą) spełnia ich prośby nie widząc, że jest przez nich wykorzystywany.
Mona - mama chłopca. Kobieta bardzo wrażliwa. Opiekuńcza i dbająca o rodzinę. Kocha swojego syna. Wspiera go i stara się go zrozumieć, a także dobrze wychować zapewniając mu jak najwięcej miłości, bezpieczeństwa i wsparcia.
Lennart - ojciec chłopca. Sprawia wrażenie surowego, ale pod chłodną otoczką to dobry, pełen empatii człowiek. Reaguje na krzywdę innych.

"Nie wiem, co czułem. Czy byłem smutny, czy wściekły.
Złość i smutek czasem wydają się podobne, w ten sam sposób drapią w piersi.
Albo tak często odczuwa się je jednocześnie, że zaczęły się już mieszać."**

Strömfors pod Boliden - małe miasteczko, mała społeczność. Pozornie można byłoby tutaj spokojnie żyć, a jednak: jest szkoła, która w chwili obecnej nie posiada nauczyciela wspomagającego, który mógłby pracować i pomagać w nauce Johannesowi (a także byłby wsparciem dla jego rodziców) oraz są dzieci, które nie tolerują odmienności. Chłopiec czuje się przez nie odrzucony, osamotniony. Nie ma żadnego przyjaciela. 
To rodzice i dziadek, który zamieszkuje nieopodal zapewniają mu rozrywkę, rozmawiają, tłumaczą oraz pokazują różnice między tym co jest dobre, a tym co złe. Ale najczęściej o tym, że postąpił niewłaściwie dowiaduje się, gdy już dokona niecnego czynu. W wielu niewyuczonych sytuacjach chłopiec nie potrafi samodzielnie rozróżnić właściwego zachowania od niewłaściwego. Chłopiec jest bardzo ufny i chce mieć kolegów dlatego słucha każdego dziecka, które się do niego zwróci. Jednak one rozmawiają z Johannesem tylko wtedy, gdy chcą się pośmiać i to on ma wykonywać ich polecenia. Tym samym wina zawsze spada na chłopca...

W lekturze nie brakuje skandynawskiego przygnębiającego, melancholijnego klimatu - bo już od pierwszych stron odczułam, że doszło do jakiegoś nieszczęścia... I ta aura unosi się nad całą powieścią. Charakterystyczne nieśpieszne tempo. Zazwyczaj tajemnice chciałoby się odkryć od razu, ale w tym przypadku chciałam, aby to nastąpiło jak najpóźniej - pozostawiając mnie jak najdłużej w stanie niepewności i zadumy tym samym dając mi czas zaobserwować relacje jakie łączą członków tejże rodziny. Chciałam zobaczyć metody wychowawcze jakie stosują rodzice autystycznego chłopca oraz ich zwykłą codzienność. Trudności z jakimi muszą się zmierzyć i to jak sobie z nimi radzą. Wszystko to czego oczekiwałam otrzymałam i to z nawiązką.
Kilkakrotnie pojawiające się retrospekcje w opowieściach bohaterów pozwalają nam w pełni zrozumieć jak doszło do każdego kluczowego dla tej rodziny wydarzenia. 
Czas, miejsca, decyzje i działania podjęte w ułamkach sekundy, a także przedmioty oraz zwierzęta odgrywają w tym dramacie główną, znacząc rolę. 
Brawo dla autora za precyzyjne i dokładne połączenie zdarzeń z przeszłości, które wpływają i wyjaśniają teraźniejszość bohaterów.
Zakończenie powieści choć mocne i wstrząsające - zmusza czytelnika do głębokiej refleksji...

Lektura "Przyjaciele zwierząt" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, chwytając mocno za serce... 
Wiem, że pozostanie w mojej pamięci na długo. I na pewno jeszcze do niej wrócę.
Wspaniała okładka. Minimalizm w twardej oprawie (w rzeczywistości prezentuje się lepiej niż na zdjęciu) idealnie współgra z fabułą powieści.

Książka "Przyjaciele zwierząt" Antona Marklunda pojawiła się na naszym rynku w kwietniu, czyli w miesiącu w którym przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu (2 kwiecień). 
Cieszę się, że dzięki Wydawnictwu Czwarta Strona ta powieść została przetłumaczona i wydana - bo jest to niezwykle cenna lektura, która pozwala ujrzeć czytelnikowi jak odbiera świat autystyczne dziecko.
A także pozwala zrozumieć jego najbliższych - którzy choć nie wiem jak bardzo by się starali też mogą popełniać błędy - bo są przecież tylko ludźmi...

Kilkuletnie doświadczenie w pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie pozwoliło autorowi wnieść do tej książki dużo realizmu.
Zachęcam Was abyście poświęcili tej powieści trochę czasu, bo naprawdę warto!

* informacja zaczerpnięta ze strony http://czwartastrona.pl/autorzy/anton-marklund/
** cytaty pochodzą z książki "Przyjaciele zwierząt" Anton Marklund, kolejno strony nr 14 i 221

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie

sobota, 11 kwietnia 2015

Bolesne rozstanie ("W cieniu" A.S.A. Harrison)


"W cieniu"
Autor: A.S.A. Harrison
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 12 stycznia 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

A.S.A. Harrison (właśc. Susan Harrison; ur. 1948, zm. 14 kwietnia 2013) – pisarka i artystka kanadyjska.
Harrison w latach sześćdziesiątych zajmowała się sztuką performance, współpracując z Margaret Dragu. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pracowała jako zecer dla Toronto Sun i Gandalph Graphics. Przez następne lata pracowała jako redaktor, m.in. dla C Magazine.
W 1974 pod pseudonimem A.S.A. Harrison wydała Orgasms, pionierski zbiór wywiadów z kobietami.
"W cieniu" było jej debiutancką powieścią, przetłumaczoną na 27 języków. Niedługo przed jej publikacją zmarła na raka. Przed śmiercią pracowała nad kolejnym thrillerem psychologicznym.
Żyła w Toronto, jej mężem był John Massey, artysta sztuk wizualnych.*

Okładka powieści "W cieniu" informuje nas, że jest to thriller. Jak zapewne wiecie jest to jeden z moich ulubionych gatunków dlatego ta książka musiała znaleźć się w moich rękach.  
Jednak już na wstępie uprzedzę Was, że ta powieść nie należy do rasowych thrillerów. Nie odnajdziecie tutaj szybkiej akcji, ani opisów brutalnej zbrodni, które spowodowałyby że na Waszej skórze pojawią się ciarki. Nie będziecie też wspólnie z inspektorami policji poszukiwać mordercy. Nie ma napięcia, ani momentów niepewności. 
Jeśli właśnie tego oczekujecie sięgając po thriller to ta książka może Was rozczarować.
Książka A.S.A. Harrison zdecydowanie różni się od powieści "Zanim zasnę" S. J. Watsona do której została porównana.

"W cieniu" to thriller psychologiczny, ale z większym akcentem na słowo "psychologiczny". Dorzuciłabym jeszcze, że ta powieść mieści się w ramach dramatu
Powolne, ospałe tempo, które ukazuje relacje partnerskie.
Dwójka głównych bohaterów. Ona i On. Są razem od dwudziestu lat. Stwarzają wrażenie jakby od zawsze byli małżeństwem - ale w rzeczywistości żyją bez ślubu. 
Jodi dba o dom i o swoją drugą połówkę. Zawsze na stole jest posiłek, gdy Todd wraca do domu z pracy. On zawsze zapracowany, często spóźnia się na kolację, bo to niby obowiązki zawodowe go zatrzymały. I tak mija dzień za dniem. Pozornie ich związek ma się świetnie. Tak też postrzegą to ich znajomi. Ale, gdy przyjrzymy się im bliżej wchodząc do ich domu to ujrzymy rysy - które oboje starają się maskować. Ona wie o zdradach lubego, ale utrzymuje to w tajemnicy. Jemu zależy na niej, ale potrzebuje czasami pewnego urozmaicenia - przygód na jedną noc. Ona godzi się na to, byle tylko wracał do niej, bo nie chce poczuć się odtrącona, porzucona i samotna. Nie chce, aby tak ją postrzegano i litowano się nad nią. On nie ma zamiaru jej opuszczać, ale w pewniej chwili wszystko się komplikuje. Jedna z jego panienek zachodzi w ciążę. Zmusza go do tego, aby opuścił Jodi...
To jest dla kobiety wstrząs. Jej bezpieczne dotychczasowe życie rozsypuje się na kawałki. A w momencie, gdy dowiaduje się, że straci dom bo Todd  może zmienić testament - decyduje się na krok, który wcześniej nigdy nie przyszedłby jej do głowy... Chce się pozbyć "kłopotu"...

Czytając powieść "W cieniu" jesteśmy świadkami iluzji jaką dwójka ludzi potrafiła stworzyć żyjąc kilkanaście lat pod tym samym dachem. Ludzi, których połączyła prawdziwa miłość. Zdecydowali się na związek, gdzie szczera rozmowa, zaufanie i wierność to podstawa.
Ale czy bez wypowiedzenia przysięgi małżeńskiej żadne reguły ich nie obowiązują?
Jodi i Todd będąc ze sobą nauczyli się przybierać pewnego rodzaju maski, aby było im łatwiej - bo nie chcą się wzajemnie ranić.
Początkowo to co jest niewygodne, niewłaściwe i to co mogłoby zaboleć najbardziej zostaje zamiecione pod przysłowiowy dywan. Nie ma tematu, nie ma rozmowy, wyjaśnień - po prostu nie ma problemu. 
Większość kobiet w momencie, gdy dowiaduje się, że ukochany je zdradza to na to reagują: krzykiem, gniewem, natychmiastową zemstą, czy też trzaśnięciem drzwiami i opuszczeniem partnera. A Jodi nie robi nic z tych rzeczy. Nic nie mówi tym samym dając mu ciche pozwolenie na takie zachowanie w przyszłości. Chce tylko, aby później do niej wracał. Obawia się zmian. Przeraża ją samotność. 
Patrząc z perspektywy faceta taka kobieta to skarb. Godzi się na jego wybryki, cały czas troszcząc się i dbając o niego.
A jednak w pewnej chwili sam wszystko zepsuł wiążąc się z o wiele młodszą partnerką - która ma swoje wymagania. Nie jest już tak cichutka, opiekuńcza i tolerancyjna. Nie godzi na towarzystwo innych pań przy jego boku dlatego Jodi ma odejść w odstawkę. Mężczyzna dopiero wtedy zauważa, co stracił...

Poza tym, że mamy tutaj nieśpieszną akcję - to książka mi się podobała, bo jest jak najbardziej życiowa. Lubię psychologiczne spojrzenie na ludzką naturę bohaterów. Nie przeszkadza mi, że czasem trzeba czytać między wierszami.
Autorka wplotła do powieści zagadnienie, że nasze dzieciństwo i postępowanie rodziców, które obserwujemy odbija się w naszym dorosłym życiu. Wpływając świadomie lub nieświadomie na wiele naszych decyzji, czy też czynów.
Mamy możliwość ujrzeć do czego może posunąć się zdesperowana kobieta, która została skrzywdzona i oszukana.

"W cieniu" przepełniona jest cierpieniem bohaterów. Smutek, tęsknota, strach, ból, niepewność, rozczarowanie, przygnębienie, apatia - wypływają całą falą z jej stron. 
Trochę zabrakło mi w powieści ukazania przyczyn i momentu w którym zaczęło się psuć między Jodi i Toddem. Kiedy i jak dokładnie zaczęli się od siebie oddalać, i zakładać te swoje maski pozorów.
Duży plus za zakończenie, które mnie zaskoczyło.

Książkę A.S.A. Harrison polecam wszystkim, których interesuje jej mocne psychologiczne ujęcie.

* informacja zaczerpnięta z http://pl.wikipedia.org/wiki/A.S.A._Harrison

Za możliwość przeczytania książki dziękuję