Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 czerwca 2018

"Cała ja" Augusta Docher




"Cała ja"
Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: OMG Books
Data wydania: 21 maja 2018
Liczba stron: 432
Moja ocena: 6/10, czyli dobra 


„Cała ja” - to moje pierwsze spotkanie z twórczością Augusty Docher. 

Dwie bohaterki Milena i Paula.
Jedna z nich – nastoletnia blondynka ufa bezgranicznie. Pragnie bliskości. Chce poczuć, że luby ją kocha , że mu na niej zależy.  Gdy dowiaduje, że nie do końca jest tak jak sobie wyobrażała to szuka pocieszenia w ramionach  kilkanaście lat starszego od siebie przyjaciela rodziny. To on ma dać jej poczucie bezpieczeństwa.

Druga to brunetka - bardziej zamknięta w sobie, małomówna, nieufna wobec ludzi. Ucieka przed uczuciem , które pojawia się na jej drodze. Chłopak z tatuażami nie zamierza odpuścić, bo za bardzo zależy mu na tajemniczej dziewczynie.

Czy dwie tak zupełnie różne postacie może coś łączyć?

Zacznę od tego, że w powieści „Cała ja” na pewno nie brakuje emocji. Zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Każdy  z bohaterów skrywa wiele sekretów, które odkrywane są stopniowo – a gdy to się dzieje sieją zamęt w ich życiu. Lekkomyślne decyzje, poczucie winy, strach, niedomówienia, molestowanie, zdrada to tylko niektóre z czynników mających wpływ na ich dalsze losy.

Pomysł na powieść jak najbardziej ciekawy, finał również, ale jak dla mnie troszkę za dużo się dzieje jak na jedną książkę. Autorka wplata do tej powieści trudne, delikatne tematy, o których mało się mówi. To jest plus, bo każdy z nich zmusza nas do przemyśleń i subiektywnej oceny sytuacji, ale w którymś momencie, gdy jest przesyt  takiej tematyki to takie historie zaczynają być mało realne.

"Cała ja" to książka przesycona miłością.
Augusta Docher potrafi wspaniale przedstawić uczucia, które towarzyszą zakochanym. Szczyptę niepewności, zauroczenia, pragnienia, ale także odrzucenia. 
Jest tu zarówno miłość rówieśników jak i taka z dużą różnicą wieku. 

Bardzo podobała mi się widoczna zmiana zachowania bohaterki - od  naiwnej i trochę egoistycznej dziewczyny staje się dojrzałą i odpowiedzialną kobietą.

"Cała ja" to powieść z piękną okładką, która na pierwszy rzut oka wydawałaby się lekka i przyjemna, a jest poruszająca i wnikliwa.

Tak jak wspominałam jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale na pewno nie ostatnie.

niedziela, 27 maja 2018

"Sprzedawca marzeń" - Richard Paul Evans



"Sprzedawca marzeń"
Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 9 maja 2018
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem



            „Sprzedawca marzeń” Richarda Paula Evansa to opowieść o człowieku, którego dzieciństwo to pasmo przykrości i cierpienia, biedy, i przemocy. Toksycznej relacji z ojcem. 
Młody Charles nie miał nic (musiał przeszukiwać kontenery na śmieci w poszukiwaniu pożywienia), ale jako dorosły dostaje od życia to czego zapragnie. Miłość, pieniądze, uznanie. 
Czy to bajka, piękny sen, który się spełnia? 
Ma szansę się wzbogacić „pomagając” innym spełnić marzenia, ale czy to uczciwa zagrywka?

Takie książki uwielbiam. Powinno być ich więcej! Powieści, które mają w sobie głębie. Zmuszają do ciągłych pytań, co ja zrobiłabym na miejscu bohatera. Pokazują co można zyskać, a tym samym stracić. Często w pogoni za pieniędzmi, nieraz coraz to większymi zatracamy siebie, odsuwamy się od najbliższych. Wiele tracimy… 
Evans w „Sprzedawcy marzeń” przypomina nam o wartościach, które są w życiu najważniejsze. Podpowiada, którą drogą warto podążać. 

"Złamane serce jest powodem większości podróży"*

Czy tam gdzie pojawiają się miliony jest jeszcze miejsce na zaufanie, lojalność? Ludzkie sumienie? Czy złe zachowania, wybory możemy tłumaczyć trudnym dzieciństwem? Czy są jakieś granice chciwości?

„Sprzedawca marzeń” to wspaniała, refleksyjna powieść, która nie pozwoli o sobie zapomnieć. 
Warto po nią sięgnąć!
Jej zakończenie sprawia, że nie można się doczekać kontynuacji, a zarazem ponownego spotkania z Charlsem Jamesem - wielkim szczęściarzem dla którego los był bardzo łaskawy. 


* cytat pochodzi z książki "Sprzedawca marzeń" Richard Paul Evans strona 16.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu
                                                              Znak Literanova 
                                                     

niedziela, 28 lutego 2016

"W szkole polecono nam ignorować dzwonki, które stały się zawodne, bo cały system odłączył się od czasu."** ("Wiek cudów" Karen Thompson Walker)

"Wiek cudów"
Autor: Karen Thompson Walker
Wydawnictwo: Znak / Między słowami
Data wydania: 15 lutego 2016 
(II wydanie z nową okładką)
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Karen Thompson Walker wywołała ogromne zamieszanie w świecie literackim. Prawa do wydania jej pierwszej książki "Wiek cudów" zostały sprzedane za 1 000 000 dolarów. Na długo zanim powieść ujrzała światło dzienne, producenci filmów "Tajemnica Brokeback Mountain" oraz "Wszystko za życie" kupili prawa do jej ekranizacji. *

Przyznacie, że każdemu z nas zdarza się ponarzekać (może nawet nie wypowiadając tego na głos), że mamy za mało czasu na odpoczynek, sen, realizację marzeń, czy też dla naszych pasji. 
Książkoholicy na pewno się ze mną zgodzą, że zdecydowanie jest za mało czasu na czytanie wspaniałych książek, które czekają na naszych półkach, czy w bibliotece. 
Któż z nas nie chciałby, aby doba miała kilka, a nawet kilkanaście godzin więcej?

Karen Thompson Walker w swojej książce "Wiek cudów" ukazuje nam swoją wizję stopniowego wydłużania się dni i nocy. I niestety nie jest ona tutaj zbyt optymistyczna. Niesie ona ze sobą same negatywne skutki, a co za tym idzie - Ziemia i życie ludzkie jest zagrożone.
Między innymi grawitacja zaczyna szwankować.

Główną bohaterką, a także narratorką całej opowieści jest 11-letnia Julia.
Ta dziewczynka przedstawia nam swoje życie, swoją rodzinę, sąsiedztwo, a także rówieśników. Dowiadujemy się na widok kogo jej serce zaczyna szybciej bić.
Poznajemy ludzi, którzy prowadzą normalne życie do czasu aż pojawią się bardzo niepokojące sygnały. Od tej chwili nie ma już niczego pewnego. Bezpieczeństwo każdego z nich jest zagrożone.

Czytelnicy, którzy oczekują od tej powieści szybkiego tempa oraz szczegółowych, przerażających opisów katastrof - to mogą się rozczarować. Momentami akcja w książce toczy się wręcz sennie, ale jest za to mocno przesycona czyhającym niebezpieczeństwem. Czułam na skórze smutek bohaterów za tym co już minęło, ich strach, a także niepewność o dzień jutrzejszy. W znacznej mierze odbija się to na ich zdrowiu. U niektórych objawia się dziwnymi zachowaniami, decyzjami; a u innych paniką, czy też zobojętnieniem.
Przecież w przypadku tak realnej zagłady nie można już nic zrobić.
Teraz można tylko czekać i mieć nadzieję, że jednak wszytko  się unormuje i powróci do pierwotnego stanu...

"Que sera, sera (...) Zawsze to powtarzam. Co ma być, to będzie."**

Każdy z nich stara się zacząć prowadzić życie takie jakie wiódł do tej pory. Większość z nich decyduje się korzystać z dotychczasowego regularnego 24 godzinnego czasu zegarowego - nie zwracając większej uwagi, na to czy jest dzień, czy też noc...
A ci z nich którzy nie chcą się podporządkować odgórnie narzuconym zasadom są szykanowani przez społeczeństwo.
To zaczyna dzielić ludzi na dwa obozy...

Julia jest bardzo spostrzegawczą nastolatką, wykazująca się wielką mądrością. Jej myśli wielokrotnie skłoniły mnie do wielu refleksji. Muszę wspomnieć,  że w trakcie czytania tej powieści miałam nawet małe "ale" do autorki, że główna bohaterka jest zbyt dojrzała na swój wiek i to mi momentami bardzo przeszkadzało. Jednak na końcu książki wszystko się wyjaśnia dlatego pozostaje mi tylko cofnąć wszystkie wcześniejsze "zarzuty".

"Niektórzy mówią, że miłość to najsłodsze uczucie, 
najczystsza forma radości, 
ale to nieprawda: do takiego opisu pasuje nie miłość, lecz ulga."** 

Książki ukazujące utopijny obraz świata nie należą do mojego ulubionego gatunku dlatego sięgając po powieść Karen Thompson Walker miałam pewne obawy. Muszę jednak przyznać, że ta lektura bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. "Wiek cudów" to pełna refleksji, melancholii, nostalgii powieść, niosąca w swojej treści wiele mądrości, którą zdecydowanie mogę polecić nie tylko nastoletnim czytelnikom, ale także tym nieco starszym.
Autorce udało się w niezwykle ciekawy sposób ukazać wizję powoli zbliżającej się zagłady oraz jej wpływu na człowieka.

W przygotowaniu jest film, który na pewno obejrzę, gdy tylko pojawi się w kinach.


* informacja zaczerpnięta z http://www.znak.com.pl/
** cytaty pochodzą z książki "Wiek cudów" Karen Thompson Walker, kolejno strony: 53, 29 i 276.



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

wtorek, 2 lutego 2016

"Rachunek" Jonas Karlsson - premierowo

"Rachunek"
Autor: Jonas Karlsson
Wydawnictwo: Znak Literanova
Premiera: 2 lutego 2016
Liczba stron: 192
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Jonas Karlsson (ur. 1971) - człowiek wielu talentów. Jeden z najlepszych szwedzkich aktorów, laureat prestiżowych nagród za świetne role w kinie i telewizji. Dramaturg, którego sztuki wystawiane są przez najlepsze sztokholmskie teatry. Pisarz, którego debiutancki zbiór opowiadań zyskał status jednej z najlepszych szwedzkich książek w 2007 roku. *

Głównym bohaterem "Rachunku", a także narratorem całej opowieści jest mężczyzna, który żyje z dnia na dzień. Człowiek przeciętny, niewyróżniający się z tłumu. Wynajmuje mieszkanie. Pracuje na pół etatu w wypożyczalni filmów. Nie ma ukochanej. Ma tylko jednego przyjaciela z którym widuje się od czasu do czasu. Jest typem samotnika, który stroni od rozrywek. Przywykł do tej swojej szarej monotonii dnia codziennego dzięki której czuje się bezpiecznie... Do czasu aż w skrzynce znajduje dziwne urzędowe pismo z którego dowiaduje się, że ma zapłacić ponad pięć i pół miliona koron.  Początkowo traktuje to jako pomyłkę lub głupi żart lecz gdy pojawia się ponaglenie z wyliczonymi odsetkami za zwłokę postanawia skontaktować się z nadawcą przesyłki i dowiedzieć się czego ta wysoka kwota z rachunku dotyczy...

Jonasowi Karlssonowi w swojej dość krótkiej powieści udało się stworzyć klimat narastającego niepokoju z wielką niewiadomą, gdzie odrobina humoru i ironii łączy się z wielkim absurdem. 
Na pierwszy rzut oka suma pieniędzy oraz sytuacja w której znalazł się główny bohater mogłaby się wydawać niedorzeczna; ale znając naszą urzędową rzeczywistość to wszytko jest możliwe...
Jeden człowiek, który nie ma o niczym pojęcia i ministerstwo o dziwnej i tajemniczo brzmiącej nazwie, które "przecież o wszystkim informowało w mediach"; przypomina tutaj "Wielkiego Brata", który o wszystkim wie najlepiej.
Nasz bohater tak ławo się nie poddaje (ale i tak w zaistniałej sytuacji wykazuje się dużym spokojem oraz cierpliwością) i podejmuje próby podjęcia telefonicznego dialogu z wyznaczonym pracownikiem urzędu podczas których stara się podsumować swoje dotychczasowe życie odnajdując w nim zarówno radości jak i smutki - których według niego jest zdecydowanie więcej. 
Mężczyzna chce udowodnić, że jego życie wcale nie było tak szczęśliwe jak twierdzą pracownicy instytucji. Czy mu się to uda?

"Tak samo, jak nie chcemy cały czas jeść słodyczy... 
nie chcemy też unikać niepowodzeń.
W gruncie rzeczy musi istnieć pewien opór, 
żebyśmy umieli cieszyć się małymi rzeczami." **

Powieść "Rachunek" bardzo mi się spodobała. Czyta się ją bardzo szybko - choć przyznaję, że z jednej strony bardzo chciałam poznać zakończenie tej historii to jednak z drugiej chciałam dłużej pozostać w tym nastroju niepewności i strachu, którym ta powieść jest przesycona. 
Mogłaby mieć parę lub nawet kilkanaście kartek więcej. 

Książka Karlssona zmusza do wielu przemyśleń dotyczących naszej codziennej egzystencji. 
W nietypowy i niezwykle ciekawy sposób ukazuje miarę jaką liczymy nasze szczęście. 
Przypomina nam o wspaniałych, ale także ulotnych chwilach o których za szybko zapominany: o miłych gestach, dobrych słowach, sympatii innych ludzi, które z biegiem czasu zostają zatarte w naszej pamięci lub zaczynamy podchodzić do nich z obojętnością, a to sprawia, że niepowodzenia, krzywdy oraz niewykorzystane szanse zaczynają górować w ogólnym rozrachunku. 
Za często nie doceniamy tego, co mamy...

 "Rachunek" Karlssona warto poznać!

* informacja pochodzi z oładki książki "Rachunek" Jonas Karlsson
* cytat pochodzi z książki "Rachunek" Jonas Karlsson, strona 54.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu

poniedziałek, 4 stycznia 2016

"W pani oczach widzę odwagę"* ("Mademoiselle Chanel" C. W. Gortner)


"Mademoiselle Chanel"
Autor: C. W. Gortner
Wydawnictwo: Znak / Między słowami
Data wydania: 7 października 2015
Liczba stron: 592
Moja ocena: 9/10, czyli wybitna

Christopher W. Gortner - autor poczytnych powieści historycznych i miłośnik historii. Zbierając materiały do książek, odbył liczne podróże, uczył się dworskich tańców i zamieszkał na pewien czas w hiszpańskim zamku. Jego powieści zdobyły międzynarodową sławę i zostały przetłumaczone na czternaście języków.**

Biografie czytuję bardzo rzadko, bo najczęściej przytłaczają mnie nadmiarem suchych faktów i dat, a opisywana w nich postać jawi się raczej "bezosobowo".
Najczęściej brakuje mi w nich choćby odrobiny zwyczajnej, szarej codzienności, która pozwoliłaby mi bliżej poznać sylwetkę przedstawianego człowieka.
Modą do pory zbytnio się nie interesowałam... Jeszcze jakiś czas temu nazwisko Coco Chanel bardziej kojarzyłam z perfumami niż z jej osiągnięciami w świecie mody dlatego zapragnęłam dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Kiedyś miałam już nawet w rękach inną książkę, która ukazywała jej życiorys. Jednak po kilku stronach zrezygnowałam z dalszego czytania... Styl nie przypadł mi do gustu...
Teraz zaryzykowałam - jak zawsze ufając swojemu przeczuciu - i sięgnęłam po powieść C.W.Gortnera. Choć jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarza, wiedziałam że w tym przypadku się nie zawiodę i wreszcie poznam biografię słynnej projektantki - Coco Chanel!
Tak też się stało!
Po kilku stronach "wsiąkłam" całkowicie, nie mogąc się oderwać od lektury!

Jestem oczarowana bohaterką książki. Jej sukces przeplatany był z wcale nie takim łatwym życiem. Coco była ciągle doświadczana przez los. Nawet, gdy była u szczytu kariery nagle pojawiały się bardzo trudne momenty; strata, śmierć bliskich osób, rozstania, wojna...
Miała gorsze dni, krótkotrwałe kryzysy - ale któż z nas ich nie ma? Jednak zawsze potrafiła się podnieść i nadal iść naprzód z nowymi pomysłami, dzięki którym powstawały nowe modowe trendy.
Mademoiselle nie bała się odrzucić gorset, założyć spodni, a także skrócić spódnicy  - a to na ówczesne czasy było nie do pomyślenia.
Konkurencja tylko dodawała jej skrzydeł. Nie interesowała ją opinia publiczna. Miała duże powodzenie u płci przeciwnej lecz ona przez cały czas szukała tej prawdziwej miłości.
Chanel już od samego początku dążyła do spełniania swoich marzeń, na przekór wszystkiemu i wszystkim, którzy w nią nie wierzyli lub źle jej życzyli.
Po odkryciu swojego talentu krawieckiego za murami klasztoru w Aubazine zdecydowała się go rozwijać, by móc w przyszłości otworzyć swój własny sklep, a potem dalej piąć się w górę.
Jest idealnym przykładem na to, że jak się czegoś bardzo pragnie to uda się osiągnąć wyznaczony sobie wcześniej cel. Odwaga, pewność siebie, upór, spryt, pasja, oraz swój własny styl - zdecydowanie jej  w tym pomogły.

C. W. Gortner autor znany jak do tej pory tylko z powieści historycznej, skusił się na napisanie biograficznej powieści o Coco - ikonie mody XX wieku, która od dawna go fascynowała.
Precyzja i dokładność z jaką podszedł do tematu da się odczuć czytając to dzieło. Widać to także po ilości książek w bibliografii z których autor korzystał przygotowując się do pisania.
"Mademoiselle Chanel" jest to biografia, którą czyta się bardzo szybko a to za sprawą  lekkości słowa autora oraz wprowadzenie do niej elementów powieści fabularyzowanej. Brawa dla autora!
Jestem zachwycona i bardzo szczęśliwa, że ta biografia powstała i że miałam okazję ją przeczytać!
Podczas czytania towarzyszyła mi cała gama różnorodnych emocji.
Ta powieść dodała mi też trochę siły i tchnęła nową nadzieją, że pomimo przeciwności losu, nie można się poddawać i rezygnować z tego co się kocha!
Na pewno jeszcze kiedyś tę biograficzną powieść przeczytam po raz drugi, a może i po raz trzeci...
Liczę na to, że udało mi się Was przekonać do przeczytania "Mademoiselle Chanel" C. W. Gortnera - naprawdę warto!
Obejrzałam też film ze wspaniałą Shirley MacLaine, który też Wam polecam!

"Może się zdarzyć, 
że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze, 
żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć."
- Coco Chanel




* cytat pochodzi z książki "Mademoiselle Chanel" C. W. Gortner, strona 347.
** informacja zaczerpnięta z http://www.znak.com.pl/

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

niedziela, 3 stycznia 2016

"Jestem mną, to jest pełne, to jest całkowite, ja to jest coś"* ("Sekta egoistów" Éric - Emmanuel Schmitt)


"Sekta egoistów"
Autor: Éric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2 listopada 2015
Liczba stron: 208
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Eric-Emmanuel Schmitt jest jednym z najbardziej poczytnych francuskich pisarzy. Jego książki zostały przetłumaczone na 40 języków, a sztuki teatralne wystawiane są w teatrach w 50 krajach świata. Choć jego twórczość bije kolejne rekordy popularności, on sam wciąż pozostaje dość tajemniczą postacią.
Urodził się 28 marca 1960 roku w Sainte-Foy-Lès-Lyon, małym miasteczku u podnóża francuskich Alp. Jako kierunek studiów wybrał filozofię. Po studiach zrobił doktorat i wykładał filozofię na Université de Savoie. Ostatecznie zwrócił się jednak ku literaturze, filozofię traktując raczej jako źródło inspiracji. W jego wizji świata jest mniej więcej tyle miejsca dla rozumu, co dla ducha. **

"Sekta egoistów" jest to debiut Érica-Emmanuela Schmitt'a, który dopiero teraz, czyli po 21 latach został wydany w Polsce przez Wydawnictwo Znak Literanova. Ta książka to jest moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarza. Od dawna miałam w planach zapoznać się z Jego powieściami, ale nie zaprzeczam, że i tak pojawiły się u mnie pewne obawy, gdy sięgałam po "Sektę egoistów", a związane one były z akcentem filozoficznym na który wskazuje tytuł książki oraz opis wydawcy. A dokładnie, czy treść powieści nie będzie zbyt trudna w odbiorze.
W recenzjach pojawiają się informacje, że w dorobku pisarza pojawiły się o wiele lepsze dzieła. A to jeszcze bardziej zwiększyło moje obawy, bo przecież jeśli zacznę od najsłabszej i do tego trudnej do zrozumienia lektury - to mogę zrazić się do kolejnych Jego powieści, sprawiając że będę odwlekać sięgnięcie po kolejną książkę autora w nieskończoność.
Jednak już po kilku stronach moje rozterki się rozwiały. Styl i opisane historie dwóch bohaterów żyjących na przestrzeni lat przekonały mnie do siebie, zachęcając do wielu przemyśleń. 
Książka jest krótka, czyta się dobrze i szybko, a przedstawiona opowieść oraz refleksje do których skłania pozostają w pamięci na długo.
Jest tajemnica do odkrycia. 
Gérard coraz bardziej zagłębiając się w materiałach na które przypadkowo natrafił, zapragnął przyjrzeć się postaci francuskiego filozofa Gasparda Languenhaerta, a przede wszystkim więcej dowiedzieć się o Sekcie Egoistów, której był on założycielem. Choć mężczyzna początkowo nie wie, w jakich  źródłach tekstowych może zdobyć więcej, bardziej szczegółowych informacji; a nawet nie ma pewności, czy w ogóle takowe istnieją decyduje się zaryzykować i poświęcić swój czas oraz dotychczasowe żmudne prace badawcze na poszukiwanie odpowiedzi na nurtujące go w danym momencie pytania.
Jego fascynacja i chęć zagłębienia się w tym temacie i mi się udzieliła.
Egoistyczne rozumienie świata.
Poza poglądami i ideami doktryny egoistów (odrobina "suchej" podręcznikowej teorii pojawia się tylko na początku książki) mamy możliwość zaobserwować życie zgodnie z jej założeniami dzięki kilku anegdotom, które przybliżają nam postać filozofa. 
Mężczyzna na pierwszym planie stawia siebie. "Ja" - jako byt absolutny, nie liczący się z innymi; kontra społeczeństwo, które nie potrafi zrozumieć, ani zaakceptować takiego postępowania. 
Różne postrzeganie i rozumienie rzeczywistości prowadzi w tym przypadku do wielu nieporozumień.
Osądów, a nawet kpin.

Autor w swoim bardzo dobrym debiucie porusza wiele, ważnych zagadnień i kwestii wartych chwili zastanowienia. Egzystencja, egoizm - filozofia ukazująca indywidualizm jednostki oraz dbanie tylko o jej osobiste szczęście przy odrzuceniu dobra ogółu.
Czy posiadanie tak skrajnych poglądów musi prowadzić do całkowitego wyobcowania? 
Pojawiają się tutaj również spostrzeżenia dotyczące Stwórcy oraz jego zadań. A także poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy my też możemy nim być?
Zakończenie lektury dość zaskakujące i nietypowe przez każdego z czytelników na pewno będzie interpretowane w inny sposób. W powieści nie zabraknie delikatnej nutki specyficznego humoru, który współgra z przedstawioną historią.

Tak jak już wspominałam na początku recenzji, fabuła "Sekty egoistów" oraz ujęcie tematu spodobało mi się i zapewne wkrótce poszukam kolejnej książki Érica-Emmanuela Schmitt'a.


* cytat pochodzi z książki "Sekta egoistów" Éric-Emmanuel Schmitt, strona 190
** informacja zaczerpnięta z http://www.wydawnictwoznak.pl/


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu

sobota, 12 września 2015

Jutro znowu może zaświecić słońce ("Uroczysko" Magdalena Kordel)


"Uroczysko"
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Cykl wydawniczy: I tom
Data wydania: 13 lipca 2015
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem


Magdalena Kordel jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści "Uroczysko" i "Sezon na cuda”. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach. Wie, jak ważne są marzenia, dlatego pomaga spełniać je innym. Dzięki jej blogowi „Za górami za lasami” początkujący pisarze mają szansę wydać książkę…*

Jakiś czas temu czytałam książkę "Malownicze. Tajemnica bzów" Magdaleny Kordel, która spodobała mi się tak bardzo, że zapragnęłam zapoznać się z kolejnymi powieściami autorki.
Teraz przyszedł czas na pierwszą część serii sudeckiej, czyli "Uroczysko".

Główną bohaterką książki jest Majka. Kobieta dowiaduje się, że mąż już jej nie kocha i odchodzi do innej. To nie jedyna przykrość jaka ją spotyka w ostatnim czasie. Drugą jest tajemniczy, olbrzymi kredyt, który prawdopodobnie będzie musiała spłacać.

To wszystko ją przytłacza. Musi się zdystansować od tych raniących jej uczucia informacji. Decyduje się wyjechać na kilka dni do Malowniczego, miasteczka położonego u podnóża Sudetów. Tutaj chce wszystko na spokojnie przemyśleć, a przede wszystkim w samotności wypłakać się przy kieliszku.

Jednak na miejscu dowiaduje się, że użalanie się nad sobą (przynajmniej w samotności) nie wchodzi w rachubę. Szybko zauważa, że przyjaźnie nastawieni mieszkańcy tego maleńkiego, uroczego miasteczka potrafią wysłuchać, doradzić i pocieszyć. Z nimi nie sposób się nudzić. Coraz więcej osób zaczyna ją odwiedzać. Tutaj nie ma czasu i miejsca na smutek.
Już od pierwszych chwil Majka czuje się w Malowniczym jak "w domu" dlatego chce zamieszkać tu wraz ze swoją nastoletnią córką.
Czy to będzie dobra decyzja?

Na pierwszy rzut oka ta powieść może się wydawać przewidywalna, bo ile to już razy w powieściach spotykamy w literaturze obyczajowej wątek postaci kobiecej, która została zdradzona przez mężczyznę. Zdecydowanie dość często, ale książka "Uroczysko" wyróżnia się wśród nich. Spotykamy tu wielu barwnych, charakterystycznych bohaterów. Urokliwe miejsce akcji do którego chciałoby się od razu pojechać. A najważniejsze jest to, że w tej lekturze jest duża garść humoru, która pojawia się choć wydawałoby się, że w tej sytuacji nie jest w ogóle do śmiechu.
Przyznaję, że autorce udało się kilka razy sprawić, że na moich ustach pojawił się uśmiech. 

Ta powieść niesie w sobie niesamowicie wielkie pokłady nadziei, a przede wszystkim optymizmu. Pokazuje, że bliskość rodziny, przyjaciół, a także osób, które są nam życzliwe pozwala nam znieść naprawdę wiele trudności. Ich dobre słowo może nam pomóc przenosić góry! To ci ludzie mogą stać się naszym największym motywatorem. I tak jak Majce mogą pomóc nam znaleźć nieznane dotąd pokłady siły, by móc zakasać rękawy i walczyć o siebie, i o swoje. Nie straszna wtedy będzie ani zmiana miejsca zamieszkania, ani pracy. Sytuacja głównej bohaterki potwierdza przysłowie: "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni!"

Majka ma otwarte i bardzo dobre serducho zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Nie przejdzie obojętnie obok ich krzywdy. W którymś momencie pokazała nam że jest odważną, silną babką. Jest bardzo dobrym przykładem na to, że zawsze można zacząć wszystko od nowa, nawet wtedy gdy ten nasz jeden jedyny (tak się przynajmniej na ślubnym kobiercu wydawało) bardzo nas zrani. Trzeba wtedy Tylko, a może Aż uwierzyć w siebie i podążać za swoimi marzeniami. 

Magdalena Kordel ma dużą lekkość pióra, która sprawia że od Jej powieści trudno się oderwać. Potwierdzą to już dwie przeczytane przeze mnie książki. 
A do Malowniczego chętnie wrócę ponownie, bo tu nie brakuje ciepła, radości i ludzkiej gościnności. 
Nie sposób nie przyjąć zaproszenia do kolejnych odwiedzin i śledzenia losów jego mieszkańców!
Do tego miasteczka można zaglądać o każdej porze roku. 
Gwarantuję, że tu zawsze poczujemy się jak "u siebie"!

Gorąco polecam "Uroczysko'!

* informacja zaczerpnięta z http://www.znak.com.pl/


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

niedziela, 9 sierpnia 2015

"... jest ktoś, kto pragnie, żebyś umarła"* ("Widok z nieba" Clara Sánchez)

"Widok z nieba"
Autor: Clara Sánchez
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Data wydania: 1 lipca 2015
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Clara Sánchez to jedna z najpopularniejszych hiszpańskich pisarek, nazywana przez krytyków damą powieści psychologicznej. Jej książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, są absolutnymi bestsellerami w Hiszpanii, Włoszech, Francji. „Widok z nieba" został nagrodzony najważniejszą hiszpańską nagrodą literacką Premio Planeta.**

Clara Sánchez to pisarka której książki stały się bestsellerami w Hiszpanii, Włoszech i Francji. Głośno jest o niej również w Polsce. Nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z twórczością tej autorki.
Teraz zdecydowałam się to zmienić. Przekonał mnie opis książki "Widok z nieba", który bardzo mnie zainteresował, a dodatkowo napis który jest umieszczony na jej okładce głoszący, że książka otrzymała PREMIO PLANETA 2013, czyli największą hiszpańską nagrodę literacką - a to oczywiście sprawiło, że miałam wobec tej powieści wysokie wymagania.

Patricii głównej bohaterce powieście wydaje się, że szczęście jej sprzyja. Ma wymarzoną pracę, cały czas odnosi sukcesy na tym polu. Ma też idealnego, przystojnego, kochającego męża.
Pewnego dnia podczas lotu samolotem jedna z kobiet mówi jej, że w jej otoczeniu znajduje się osoba która jest wobec niej wrogo nastawiona i pragnie jej śmierci. Ale nic więcej nie jest w stanie jej powiedzieć. Młoda modelka raczej się tym nie przejęła, a po powrocie do domu o tym zapomina.
Jednak po pewnym czasie w jej życiu zaczyna pojawiać się coraz więcej dziwnych, trudnych do wytłumaczenia wypadków. Wtedy przypomina sobie o Vivianie - przypadkowo spotkanej kobiecie, która jej to przepowiedziała. Decyduje się ją odnaleźć.
Czy ona będzie potrafiła jej pomóc i znaleźć odpowiedź na pytanie: kto czyha na jej życie?

Autorka w swojej powieści oddała głos Patricii, która staje się pierwszoosobową narratorką. Bohaterka szczerze ukazuje nami świat modelingu. Przedstawia swoją własną drogę robienia kariery. Z jej opowieści wyłaniają się różnice między jej życiem sprzed, a tym po spotkaniu Viviany. Wcześniej miała wszystko czego tylko zapragnęła, uważała się za wielką szczęściarę i wierzyła, że tak będzie już zawsze, a tu nagle wielkie bach! Wszytko się zmienia!  Dopada ją chwilowy paraliż na scenie, czuje że mogła zginąć pod kołami rozpędzonego samochodu... A to tylko dwa z kilku zagrożeń, których doświadcza...
Któż z nas by się nie przestraszył?
Ja na miejscu modelki też byłabym przerażona. Podziwiam ją za to, że chcąc odkryć tożsamość osoby jej nieżyczliwej - potrafi przed innymi zachować zimną krew... Nie wiem, czy mi by się to udało. Ale modelka za to staje się bardziej czujna. Dokładnie wszystko obserwuje, analizuje i sięga pamięcią wstecz...
Clara Sánchez wspaniale odsłoniła przed nami zachodzące u bohaterki zmiany w postrzeganiu osób, które zna. Widzimy to zaufanie, którym ich darzyła stopniowo coraz bardziej malejące.

Moją dużą ciekawość poza główną bohaterką wzbudziła również postać tajemniczej Viviany, która pojawia się już na pierwszych stronach powieści i to ona potrafi najbardziej namieszać. To ona była pierwszą przyczyną mętliku w głowie Patricii. Gdyby nie jej słowa - nie byłoby przecież żadnych późniejszych domysłów i obwiniania innych o to, że pragną zguby narratorki.
Kilka wypadków, które mogły być przecież tylko nieszczęśliwymi przypadkami, a modelka od  razu kieruje swoje kroki właśnie do Viviany.
Podczas pierwszego spotkania w samolocie kobiety dobrze się dogadują, a dopiero podczas turbulencji pojawia się przeczucie, czy też wizja. To dopiero w momencie największego strachu odkrywa przed Patricią niebezpieczną prawdę, nie zdradzając przy tym za wiele.
A później ma już wobec niej tylko duże wymagania. Za swoje doradztwo żąda między innymi kolosalnych kwot....
Kim ona jest? Czy można jej wierzyć?

"Widok z nieba" to bardzo dobrze przedstawiony psychologiczny portret kobiety, która dopiero dzięki słowom nieznajomej kobiety zaczyna dostrzegać rysy we własnym życiu, postępowaniu i ocenianiu ludzi. To spotkanie i późniejsze wydarzenia otwierają jej oczy. Wszystko według niej było wcześniej idealne. Zatraciła się w poglądzie, że jej się należy wszystko najlepsze, najpiękniejsze, najprzyjemniejsze. I do tego dążyła. Wierzyła w swoje olbrzymie szczęście. Dopiero teraz widać, że nie tylko ono przysłużyło się do tego co potrafiła osiągnąć - liczyła się również jej ciężka praca.
Ta powieść przypomina nam, że osoby którym bezgranicznie ufamy mogą nas kłamać, oszukiwać i wykorzystywać. To własnie cios od nich będzie najbardziej bolesny.
A ci, których nie darzymy sympatią mogą okazać się naszymi najlepszymi przyjaciółmi jeśli im na to pozwolimy.

"Widok z nieba" to lektura, która mnie całkowicie wciągnęła na kilka godzin. Pragnęłam jak najszybciej odkryć, czy groźne wypadki są tyko przypadkowe. Czy jednak jest ktoś, kto bardzo źle życzy Patricii? A jeśli tak, to kto to jest?
Jeśli również chcecie się tego dowiedzieć to zachęcam Was do sięgnięcia po książkę Clary Sánchez.

Czytając tę powieść na pewno nie będziecie się nudzić.
Polecam!

* cytat pochodzi z książki "Widok z nieba" Clara Sánchez, strona 15.
** informacja zaczerpnięta z http://www.wydawnictwoznak.pl/


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Znak Literanova

***

Zapraszam Was do udziału w konkursie z książką "Miłość na Bali"