Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 października 2015

Ślady emocjonalnego chłodu ("Jutro zaświeci słońce" Joanna Sykat)


"Jutro zaświeci słońce"
Autor: Joanna Sykat
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 7 października 2015
Liczba storn: 289
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Joanna Sykat nie lubi skupiać się na tym, co mało istotne. Z rzeczy ważnych – żona, matka i pisarka, w kolejności zależnej od pory dnia. Wolny duch, który lubi zwiedzać, podglądać i podkradać życiu smaczki i detale. Historie gonią ją wszędzie i domagają się pierwszeństwa. Przybywa ich tak szybko jak autorce siwych włosów na głowie. Do tej pory w książki wykluły się: "Wszystko dla ciebie", "Jesteś tylko mój", "Tylko przy mnie bądź" oraz miniatury: "Biedronki są ważne" i "Macierzynki". *

Anita główna bohaterka książki "Jutro zaświeci słońce" to dorosła, zamężna kobieta, która w dzieciństwie nie zaznała matczynej miłości. Zamiast tak bardzo potrzebnego córce ciepła, uśmiechu, wsparcia i takiej zwykłej, naturalnej codziennej bliskości w kontakcie "mama - dziecko" otrzymała od niej tylko rezerwę, niechęć i chłód emocjonalny. Rodzicielka była obok niej, ale swoją nieprzystępną i apodyktyczną postawą oraz zachowaniem bardzo krzywdziła swoją pociechę.
Dziewczynkę cały czas otaczało krytyczne spojrzenie matki, która nieustannie obarczała ją swoimi uwagami i wyzwiskami. Mała Anitka zaczęła się od niej coraz bardziej odsuwać (choć pragnęła jej akceptacji) szukając oparcia i poczucia bezpieczeństwa w ramionach babci, która chętnie na to przystała miło spędzając czas z wnuczką. Odpowiadała na jej liczne pytania. Bawiła się z nią, a także uczyła. Te chwile były zawsze pełne radości i beztroski.

Teraz dorosła Anita chce się usamodzielnić. Zakochuje się i postanawia zamieszkać ze swoim lubym. Wyznacza sobie cel. Okazuje się jednak, że to nie będzie takie proste jak się początkowo wydawało...
Jej przeszłość, wychowanie, a przede wszystkim wpływ matki nadal jest olbrzymi. Cały jej chwilowy zapał i pozytywne nastawienie znika jak za dotknięciem różdżki. Pojawiają się czarne wizje i wszechogarniający ją lęk i strach...

Książka "Jutro zaświeci słońce" jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Sykat. Muszę zaznaczyć, że bardzo udane spotkanie.
Autorce udało się z doskonałą precyzją w ciekawy sposób ukazać negatywne skutki toksycznych, nieczułych zachowań matki głównej bohaterki. Jakby się początkowo mogło wydawać ujawniają się one nie tylko w latach dzieciństwa (gdy, pociecha znajduje się pod opieką rodziców), ale także w całym jej dorosłym życiu, i to z nadwyżką... W tym przypadku nie pomogła nawet należyta opieka i troskliwa uwaga ze strony jej babci.
Siła manipulacji matczynej ma zbyt dużą moc oddziaływania! Wystarczy kilka słów rodzicielki w których często nie brakuje obelg, by sprawić że jej córka nawet gdy jest na dobrej drodze by odnieść sukces nagle zaczyna tracić grunt pod nogami... Jej poczucie wartości coraz bardziej się obniża. W ogóle w siebie nie wierzy! Jej myśli stają się bardzo pesymistyczne i krążą wokół obaw i czarnowidztwa: że to co zamierzała zrobić na pewno się jej nie uda... W jej głowie pojawia się przekonanie, że powinna była posłuchać matki, bo nigdy do niczego w życiu nie dojdzie...

Czytelnicy są świadkami szkodliwej i niszczącej relacji jakie łączą te dwie kobiety. Edyta chce mieć swoją córką cały czas blisko siebie, aby ją kontrolować i nią dyrygować, a Anita nie potrafi powiedzieć: "STOP" / "DOŚĆ" i się od niej odciąć, aby zatroszczyć o swoje szczęście i o męża, którego cierpliwość związana z zaistniałą sytuacją jest na granicach wytrzymałości...

Cała opowieść przedstawiona w książce "Jutro zaświeci słońce" przybiera formę szczerego i bardzo przejmującego monologu Anity. Opisana historia sprawia, że z jej kart falami wypływają wszystkie przykre i bardzo bolesne przeżycia bohaterki. Ta wypowiedź jest tak mocno przesycona emocjami, że nie sposób nie odczuć ich z całą ich intensywnością... Czasami na usta aż cisną się pytania: "Jak to się mogło stać, że to uzależnienie od "złej" matki może być aż tak silne? I jak można zabiegać o zainteresowanie osoby,  która bez przerwy nas dołuje?"
Na pewno ta powieść pozostanie w mojej pamięci na dłużej, bo zmusiła mnie do wielu głębokich przemyśleń...
Momentami w relację głównej bohaterki wkrada się troszkę chaosu, ale tutaj jest to zdecydowanie jej dużą zaletą, która nadaje przemowie autentyczności.
W książce nie zabraknie również tajemnic, które autorce udało skrzętnie ukryć. W pewnym momencie ujrzą światło dzienne odkrywając przed nami jeszcze większe zawiłości w rodzinnych relacjach, ale też wiele tłumaczą.

Ta powieść wstrząsa, zaskakuje i nie pozwala o sobie zapomnieć!
Polecam!

* informacja zaczerpnięta ze strony http://czwartastrona.pl/

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Wyzwanie: 

piątek, 9 października 2015

Zwykły Niezwykły Dom ("Płacz wilka" Ewa Formella)


"Płacz wilka"
Autor: Ewa Formella
Wydawca: Ewa Formella - Self-publishing / Książka wydana nakładem własnym autora
Data wydania: rok 2014
Liczba stron: 206
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Ewa Formella, z pochodzenia Ślązaczka, od ponad 30 lat mieszka na terenie Trójmiasta. Pisać zaczęła w roku 2010, a jej debiutancka powieść pt. "Leśniczówka" ukazała się rok później na półkach księgarskich. Na swoim koncie pisarskim ma pięć książek z gatunku literatury kobiecej. Pisarka i blogerka, uznana w blogoserze Literatem Czerwca 2013.
Swoje książki publikuje również jako e-booki.*

"Płacz wilka" jest to trzecia książka Ewy Formelli po którą sięgnęłam z wielką przyjemnością i takim samym zaciekawieniem. Wcześniej przeczytałam powieści: "Lawenda" i "Pamiątka z Paryża" - obie z nich wspominam bardzo miło.
Lubię książki pani Ewy, bo każda z nich niesie w sobie zarówno prawdziwą cząstkę bólu oraz smutku, którego doświadczają postaci literackie, ale także ich mniejszych i większych radości, które w pewnym momencie rozgoszczą się w ich sercach. Dużo jest również w tych opowieściach ciepła, nadziei oraz miłości do drugiego człowieka. Nie można przejść obojętnie obok tych powieści. Pozostają w pamięci na dłużej.

Hania Sztok główna bohaterka książki "Płacz wilka" jest studentką. Mieszka na stancji u życzliwej i bardzo opiekuńczej starszej pani Janiny. 
Pewnego dnia otrzymuje wiadomość, że została spadkobierczynią dużego domu. Ta sytuacja bardzo ją zaskoczyła i wydaje się dziewczynie tym bardziej dziwna, bo jej ojciec nie utrzymywał z nią kontaktu... Jednak decyduje się pojechać i zobaczyć ten budynek o istnieniu którego wcześniej nie wiedziała.
Na miejscu odkrywa, że dom położony jest na odludziu... W lesie. Trochę obawia się tego, że będzie musiała tutaj samotnie spędzić czas... Jednak ponownie zostaje zaskoczona, bo dowiaduje się że ten dom jest pełen ludzi. I to ludzi niezwykłych. Ludzi którzy skrywają wiele tajemnic. Ludzi, którzy przeszli w swoim życiu wiele, którzy nie raz uronili wiele łez, doświadczyli wiele przykrości i teraz próbują odbudować swój świat na nowo. Ludzie ci darzyli jej ojca wielkim zaufaniem i przyjaźnią. 

Hania, a ja wspólnie z nią odnalazłam w tym miejscu prawdziwe ciepło ogniska domowego pełne zrozumienia i sympatii. A najpiękniejsze w tym jest to, że taką atmosferę potrafią stworzyć ludzie, którzy w znacznej większości wcześniej się nie znali. 
Jak już raz przekroczy się próg tego domu to już trudno go później opuścić! Nowa właścicielka pośród tych ludzi czuje się jak u siebie. Zapewnia ich, że z jej strony nic im nie grozi.
Na horyzoncie pojawia się jednak inne zagrożenie - jest jeszcze jeden współwłaściciel nieruchomości. Dla tej osoby -w przeciwieństwie do Hani - liczą się tylko pieniądze, a nie dobro drugiego człowieka...
Czy uda się uratować dom?

Ewa Formella pozwala nam stopniowo poznać i zrozumieć bolesną przeszłość wszystkich mieszkańców domu, a także ujrzeć chwilę w której ich życie się zmieniło i dało nową szansę od losu. Dzięki ich wspomnieniom dotyczących człowieka, który zebrał ich wszystkich pod jednym dachem - główna bohaterka będzie mogła zobaczyć - ich oczami - oblicze swojego taty Andrzeja.
Skrywane od lat tajemnice jej rodziny właśnie teraz chcą ujrzeć światło dzienne.
Wspaniała muzyka, listy, sny, a nawet tytułowy wilk - mogą pomóc odkryć prawdę.

Autorka po raz kolejny potrafiła opowiedzieć historię która rozgrzewa serca. Przywraca wiarę w człowieka i w jego bezinteresowną pomoc. Każdy z nas przecież może w pewnym momencie swego życia stracić wszystko... A nawarstwiające się problemy, pogłębiająca się tęsknota za tym co było i często towarzysząca temu samotność - sprawiają, że nasz zapał i wcześniejsza energia do działania może nas opuścić. Wtedy potrzeby jest nam ktoś, kto wyciągnie do nas rękę, pomoże wstać po "upadku" i powie, że "będzie dobrze".
Ci wszyscy ludzie zamieszkujący ten cudowny, jedyny w swoim rodzaju dom we właściwym momencie spotkali na swojej drodze takiego dobrego druha. Zaprosił ich do siebie. Obdarzył zaufaniem. Udzielił schronienia i postarał się, aby ponownie odkryli sens życia i uwierzyli w siebie.

"Płacz wilka" podobnie jak poprzednie książki autorki bardzo dobrze mi się czytało. Lektura wywołała u mnie wiele emocji i skłoniła do refleksji.
Na pierwszy plan wysuwają się w tej powieści wspaniałe ludzkie zachowania w których nie brakuje empatii, dobroci, uczynności, wyrozumiałości i pomocy bliźniemu - o których niestety w dzisiejszych czasach, gdy wszyscy jesteśmy zabiegani w pogoni za pieniądzem dość często zapominamy. Nawet o tych małych miłych gestach, a krzywdy innych nawet nie zauważamy lub nie chcemy widzieć.
Czasem może warto byłoby się choć na chwileczkę zatrzymać i podać innym życzliwą dłoń...

Książkę "Płacz wilka" Ewy Formelli gorąco Wam polecam!


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
Autorce


* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Płacz wilka" Ewy Formelli


Wyzwanie: 

poniedziałek, 14 września 2015

Szczęście w nieszczęściu ("We dwoje" Katarzyna Woźniczka)


"We dwoje"
Autor: Katarzyna Woźniczka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 9 lipca 2015
Liczba stron: 368
Moja ocena: 6-/10

Katarzyna Woźniczka –  absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. 
Mama, wysłuchując jej licznych dziecięcych opowieści z rozbawieniem powtarzała: „Pisz książki”. Po obronie pracy magisterskiej przyszedł w końcu na to czas.
Jest wierną miłośniczką łyżwiarstwa figurowego. Prowadzi blog poczwornytoeloop.blogspot.com, gdzie opisuje, komentuje, ocenia, zachwyca się łyżwiarstwem.*

Sięgając po debiut Katarzyny Woźniczki nie wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać. Blurb książki nie zdradza zbyt wiele, a jej okładka na pierwszy rzut oka nasunęła mi na myśl, że będę mieć do czynienia z romansem. Jednak to pierwsze skojarzenie okazało się w tym przypadku bardzo mylące.

Karolina Tyrolska - główna bohaterka książki to kobieta, której od zawsze los sprzyjał. Wspaniała praca, stabilizacja finansowa, idealny mężczyzna u boku. Do pełni szczęścia parze małżonków brakuje tylko dziecka, o które starają się od dłuższego czasu. 

W dniu w którym wreszcie spełnia się ich wielkie marzenie Karolina otrzymuje wstrząsającą wiadomość... Doszło do tragedii - jej ukochany Krzysztof umiera...

Dzień, który miał się przecież okazać tym najszczęśliwszym, najradośniejszym, najpiękniejszym przynosi ogromy ból, żal, smutek oraz dręczące pytania: "Jak dalej żyć?... I czy jest to w ogóle możliwe?"

W tym bardzo trudnym dla niej czasie Karolina nie jest sama. Są wokół niej najbliżsi, na których zawsze może liczyć. Należą do nich między innymi: jej rodzice, którzy służą jej pomocną dłonią oraz bardzo energiczna, trochę zakręcona i zawsze pozytywnie nastawiona do życia koleżanka, którą ostatnio przypadkowo spotkała.
To obecność tych ludzi oraz ich wsparcie sprawia, że nie zamyka się w pokoju tylko chętnie z niego wychodzi, rozmawia, rusza się... A przede wszystkim zaczyna myśleć o sobie i o maleństwie, które w sobie nosi.

Jednak są w jej otoczeniu również ludzie, którzy potrafią zdusić każdy objaw jej lepszego samopoczucia i wprawić ją w duże poczucie winy.
Tą osobą jest jej teściowa - Grażyna, która nigdy nie przepadała za żoną syna. Zawsze znalazła jakąś okazję, aby jej dogadać, dogryźć, dopiec.
A teraz po stracie swojego ukochanego dziecka te jej złośliwości wobec niej jeszcze bardziej się nasilają.
Starsza pani Tyrolska ma wobec niej wiele wymagań, które przecież synowa powinna spełnić?

Tak jak wspominałam widząc okładkę książki "We dwoje" spodziewałam się bardziej słodkiej historii więc muszę przyznać, że już sam początek miło mnie zaskoczył. Ja jednak lubię gdy to bohaterowie muszą przejść trudną próbę w swoim życiu.
Tutaj na głęboką wodę rzucają ich dwie wiadomości: śmierć Krzysztofa oraz ciąża Karoliny.
Teraz zagubiona, doświadczona przez los dziewczyna znalazła się pośrodku dwóch rodzin - swoich rodziców i teściów - obie z nich chcą się nią opiekować i jej doradzać. Pierwsi z nich chcieliby, aby szybko znalazła sobie nowego partnera, a drudzy wręcz przeciwnie.
Jednak to Karolina będzie zmuszona samodzielnie zdecydować jaką drogą chce teraz podążać....
Czy jej się to uda?

Troszkę zabrakło mi w tej powieści głębszych refleksji związanych ze stratą jaką odczuli bohaterowie po śmierci Krzysztofa oraz unoszącej się w powietrzu aury żałoby, która powinna być bardziej widoczna - przede wszystkim wokół głównej bohaterki.
To postać teściowej pełnej sprzeczności i huśtawek nastoju u której widoczny jest żal, bunt, gniew, złość i jej uszczypliwość bardziej przykuła moją uwagę i wywoła u mnie więcej emocji (nie miałabym nic przeciwko, gdyby pojawiała się częściej) niż postać głównej bohaterki.
Młoda Tyrolska czasem zachowywała się jak nastolatka, a nie dorosła kobieta, która wkrótce zostanie matką.
Przykładowo: wtedy, gdy w pierwszej chwili obawiając się swatania chciała się schować lub uciec dowiedziawszy się, że jej rodzice zaprosili na obiad nieznajomego mężczyznę...

Książka Katarzyny Woźniczki "We dwoje" ukazuje mocne zderzenie jasnych, przemyślanych planów związanych z budowaniem szczęśliwej, pełnej rodziny z najbardziej okrutnym losem, jaki może spotkać człowieka... Nagła strata najbliższej osoby sprawia, że nasze życie może się rozsypać na tysiąc kawałków... Możemy stracić sens życia, który trudno będzie odzyskać...
Czy wiadomość o tym, że nosi w sobie nowe życie może Karolinie w tym przypadku pomóc? Czy kobieta będzie potrafiła znaleźć w sobie siłę, która pomoże jej przetrwać te najgorsze dla niej chwile? I czy szczęście jeszcze się do niej uśmiechnie? A jej serce zabije szybciej?

O tym przekonacie się, jeśli zdecydujecie się przeczytać powieść "We dwoje".

* informacja zaczerpnięta ze strony http://www.proszynski.pl

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://www.proszynski.pl/

Wyzwanie: 

sobota, 12 września 2015

Jutro znowu może zaświecić słońce ("Uroczysko" Magdalena Kordel)


"Uroczysko"
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Cykl wydawniczy: I tom
Data wydania: 13 lipca 2015
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem


Magdalena Kordel jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści "Uroczysko" i "Sezon na cuda”. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach. Wie, jak ważne są marzenia, dlatego pomaga spełniać je innym. Dzięki jej blogowi „Za górami za lasami” początkujący pisarze mają szansę wydać książkę…*

Jakiś czas temu czytałam książkę "Malownicze. Tajemnica bzów" Magdaleny Kordel, która spodobała mi się tak bardzo, że zapragnęłam zapoznać się z kolejnymi powieściami autorki.
Teraz przyszedł czas na pierwszą część serii sudeckiej, czyli "Uroczysko".

Główną bohaterką książki jest Majka. Kobieta dowiaduje się, że mąż już jej nie kocha i odchodzi do innej. To nie jedyna przykrość jaka ją spotyka w ostatnim czasie. Drugą jest tajemniczy, olbrzymi kredyt, który prawdopodobnie będzie musiała spłacać.

To wszystko ją przytłacza. Musi się zdystansować od tych raniących jej uczucia informacji. Decyduje się wyjechać na kilka dni do Malowniczego, miasteczka położonego u podnóża Sudetów. Tutaj chce wszystko na spokojnie przemyśleć, a przede wszystkim w samotności wypłakać się przy kieliszku.

Jednak na miejscu dowiaduje się, że użalanie się nad sobą (przynajmniej w samotności) nie wchodzi w rachubę. Szybko zauważa, że przyjaźnie nastawieni mieszkańcy tego maleńkiego, uroczego miasteczka potrafią wysłuchać, doradzić i pocieszyć. Z nimi nie sposób się nudzić. Coraz więcej osób zaczyna ją odwiedzać. Tutaj nie ma czasu i miejsca na smutek.
Już od pierwszych chwil Majka czuje się w Malowniczym jak "w domu" dlatego chce zamieszkać tu wraz ze swoją nastoletnią córką.
Czy to będzie dobra decyzja?

Na pierwszy rzut oka ta powieść może się wydawać przewidywalna, bo ile to już razy w powieściach spotykamy w literaturze obyczajowej wątek postaci kobiecej, która została zdradzona przez mężczyznę. Zdecydowanie dość często, ale książka "Uroczysko" wyróżnia się wśród nich. Spotykamy tu wielu barwnych, charakterystycznych bohaterów. Urokliwe miejsce akcji do którego chciałoby się od razu pojechać. A najważniejsze jest to, że w tej lekturze jest duża garść humoru, która pojawia się choć wydawałoby się, że w tej sytuacji nie jest w ogóle do śmiechu.
Przyznaję, że autorce udało się kilka razy sprawić, że na moich ustach pojawił się uśmiech. 

Ta powieść niesie w sobie niesamowicie wielkie pokłady nadziei, a przede wszystkim optymizmu. Pokazuje, że bliskość rodziny, przyjaciół, a także osób, które są nam życzliwe pozwala nam znieść naprawdę wiele trudności. Ich dobre słowo może nam pomóc przenosić góry! To ci ludzie mogą stać się naszym największym motywatorem. I tak jak Majce mogą pomóc nam znaleźć nieznane dotąd pokłady siły, by móc zakasać rękawy i walczyć o siebie, i o swoje. Nie straszna wtedy będzie ani zmiana miejsca zamieszkania, ani pracy. Sytuacja głównej bohaterki potwierdza przysłowie: "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni!"

Majka ma otwarte i bardzo dobre serducho zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Nie przejdzie obojętnie obok ich krzywdy. W którymś momencie pokazała nam że jest odważną, silną babką. Jest bardzo dobrym przykładem na to, że zawsze można zacząć wszystko od nowa, nawet wtedy gdy ten nasz jeden jedyny (tak się przynajmniej na ślubnym kobiercu wydawało) bardzo nas zrani. Trzeba wtedy Tylko, a może Aż uwierzyć w siebie i podążać za swoimi marzeniami. 

Magdalena Kordel ma dużą lekkość pióra, która sprawia że od Jej powieści trudno się oderwać. Potwierdzą to już dwie przeczytane przeze mnie książki. 
A do Malowniczego chętnie wrócę ponownie, bo tu nie brakuje ciepła, radości i ludzkiej gościnności. 
Nie sposób nie przyjąć zaproszenia do kolejnych odwiedzin i śledzenia losów jego mieszkańców!
Do tego miasteczka można zaglądać o każdej porze roku. 
Gwarantuję, że tu zawsze poczujemy się jak "u siebie"!

Gorąco polecam "Uroczysko'!

* informacja zaczerpnięta z http://www.znak.com.pl/


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Co jesteś w stanie poświęcić? ("Miłość przychodzi z deszczem" Mila Rudnik)


"Miłość przychodzi z deszczem"
Autor: Mila Rudnik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2 lipca 2015
Liczba stron: 280
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


Mila Rudnik (ur. 1978) – ekonomistka z zawodu, freelancer z zamiłowania. Kocha książki i dobre filmy. Wreszcie nauczyła się pływać. W końcu zaczęła biegać. Kiedyś zacznie podróżować. Zawsze chciała pisać. Nigdy nie myślała, że jej się uda. Jest dowodem na to, że marzenia się spełniają. Nawet te cichutkie.*

Przeglądając na początku wakacji zapowiedzi na stronie Wydawnictwa Prószyński i S-ka w oczy rzuciła mi się książka "Miłość przychodzi z deszczem" Mili Rudnik. Jej opis bardzo mnie zainteresował. Widziałam, że wcześniej czy później muszę się z nią zapoznać. 
Czułam, że pojawi się w niej tajemnica lub tajemnice, a to jest to co lubię w powieściach najbardziej.

Poznajemy dwóch braci bliźniaków - Marka i Marcina. Z wyglądu są identyczni. Jeden z nich jest kawalerem, a drugi ma wspaniałą żonę, którą bardzo kocha. Jednak do pełni szczęścia małżeństwu brakuje potomka.
Bracia mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Mogą rozmawiać na każdy temat. Wydawałoby się, że nic nie byłoby w stanie ich poróżnić i rozdzielić. A jednak do czasu... Pewna nietypowa prośba, a nawet żądanie jednego z nich sprawia, że drugi z braci opuszcza rodzinne miasteczko bez żadnego słowa wyjaśnienia.

Po kilku miesiącach decyduje się wrócić. Chce spotkać się z rodzicami i przedstawić im swoją nową miłość. Ania to kobieta z którą chce spędzić resztę życia. Na miejscu dowiaduje się, się że jego bratowa Dorota jest w ciąży. Mężczyzna nie sprawia wrażenia, aby ta wiadomość go ucieszyła. 
W chwili, gdy chce szczerze porozmawiać ze swoim bratem dochodzi do tragedii - jeden z mężczyzn ginie...

Sięgając po tę powieść przypuszczałam, że ta książką może być dobra, ale szczerze powiedziawszy to nie spodziewałam się że aż tak bardzo. "Miłość przychodzi z deszczem" to świetnie skonstruowany debiut Mili Rudnik. Od pierwszych stron wciąga i potrafi zaskoczyć czytelnika swoją oryginalnością i świeżością.  

Autorka wprowadziła do tekstu retrospekcje, które pojawiają się naprzemiennie z teraźniejszością. To dzięki nim możemy w pełni ujrzeć, zrozumieć, a także ocenić postępowanie braci, które zaważyło na późniejszych relacjach między nimi oraz dalszym życiu jednego z nich.
Ta powieść zmusza bohaterów do kilku naprawdę trudnych wyborów w których nie brakuje presji, strachu, miłości, odpowiedzialności, poświęcania i lojalność wobec najbliższych.
Pojawią się pytania:
Czy w takich sytuacjach w jakich się znaleźli możliwa jest słuszna, przemyślana decyzja?
I którą opcję w tym przypadku można nazwać "dobrą", a jaką "złą"?

Książka przesycona jest dylematami moralnymi, ale także bólem i rozpaczą po stracie syna, brata, ukochanego... Tęsknota sprawia, że bohaterowie nie są już tymi sami ludźmi. 
Pani Rudnik precyzyjnie ukazała zmiany jakie zaszły w postaciach literackich. Po ich początkowej radości i beztrosce nie ma śladu. Teraz smutek i żal zajął ich miejsce.

Książka Mili Rudnik wywoła u mnie dużo emocji, potrafiła poruszyć i  zmusić do wielu przemyśleń...
Jestem pewna, że u Was będzie podobnie jeśli tylko zdecydujecie się przeczytać Jej powieść!

Polecam! 
Zdecydowanie książka "Miłość przychodzi z deszczem" jest godna uwagi!


* informacja zaczerpnięta z http://www.proszynski.pl

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://www.proszynski.pl/

Wyzwanie: 

wtorek, 11 sierpnia 2015

Rok na przymusowym bezrobociu ("Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern)


"Kiedy cię poznałam"
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem


Cecelię Ahern do sławy wyniosła debiutancka powieść "PS. Kocham Cię" , na której postawie nakręcono cieszący się ogromnym powodzeniem film. Jej kolejne powieści urzekły czytelników w 46 krajach - tematyka tych książek trafia do serc odbiorców na wszystkich kontynentach, a ich łączny nakład przekroczył już 15 milionów egzemplarzy. Cecelia Ahern zajmuje się również pisaniem scenariuszy seriali telewizyjnych ; m.in. jest współautorką amerykańskiego hitu komediowego "Kim jest Samantha?"*


Jasmine - 33-letnia główna bohaterka, a także narratorka książki "Kiedy cię poznałam" zostaje zwolniona z pracy i przez najbliższe 12 miesięcy nie może podjąć zatrudnienia (warunek zawarty w jej umowie).

Co teraz będziesz robić z tym nadmiarem czasu? 

Jasmine: Będę odnawiać stare znajomości z koleżankami, bo przez dużą ilość pracy i nieustanny brak czasu zaniedbałam kontakty z nimi.

Dobry zamiar, ale nie na dłuższą metę, bo większość Twoich koleżanek jest w ciąży lub dopiero co urodziły i dlatego dostajesz dziesiątki próśb abyś została matką chrzestną ich dzieci.

Teraz trzeba ograniczyć te spotkania…

Co robić z pozostałym wolnym czasem?

Jasmine: Spotkania z siostrą i od czasu do czasu z ojcem oraz jego nową rodziną. 
Wiem, że siostra ma swoją pracę i pasje, a tata ma teraz swoją malutką, kochaną córeczkę którą się opiekuje… 

Rzeczywistość

Coraz więcej bezsennych (i samotnych) nocy i obserwowanie sąsiadów, których w większości znasz tylko z widzenia. Wcześniej było tylko przelotne spojrzenie w ich kierunku i krótkie „Dzień dobry” w biegu do pracy.

Widać powoli wkradające się w Twoje życie: bezczynność, przygnębienie, nuda, nuda i jeszcze raz nuda…
Brak konkretnych planów. 
Twoja samoocena z każdym dniem się obniża.

I coraz więcej myślisz o radiowym didżeju, którego nienawidzisz...
- bo kilka lat temu w swojej audycji obraził najbliższą w Twoim życiu osobę. Wiesz, że mówił o ogóle społeczeństwa, ale Ciebie to dotknęło najbardziej…;
- bo, on jest Twoim sąsiadem i to On nie daje Ci spać po nocach;
- bo wraca późno z pracy, pijany, awanturuje się, krzyczy i dobija się do drzwi swojego domu ponieważ nigdy nie ma kluczy (a może nie pamięta gdzie są?) 

Niespodziewanie jego świat też się wali. Też traci pracę. Żona zabiera dzieci i go opuszcza… 
I zaczyna Cię teraz zauważać, chce z Tobą porozmawiać.
Zgodzisz się na to? 

I co zrobisz z pozostałym wolnym czasem?

***

Ja zawsze z radością sięgam po każdą kolejną książką Cecelii Ahern. Do tej pory przeczytałam trzy. Tak, mogę to powiedzieć zostałam Jej wielką fanką. 
Charakteryzuje Ją: niesamowita lekkość pióra, precyzja w budowaniu fabuły i postaci oraz realność.
Dużo w Jej powieściach miłości, ale nie przesłodzonej - jest w niej odrobina smutku, żalu i goryczy.
W powieściach znajdziemy też dużo optymizmu i nadziei, które potrafią rozjaśnić nawet najbardziej pochmurny dzień. 
Nie zabraknie też przyjaźni, która pomaga przetrwać najtrudniejsze momenty… Czasem nawet wystarczy tylko sama świadomość, że jest ta osoba do której możemy się skierować w razie kłopotu.

To wszystko jest również w najnowszej powieści autorki noszącej tytuł „Kiedy cię poznałam”, którą w nietypowy sposób przedstawiłam Wam powyżej.

Mamy dwójkę bohaterów. Kobietę i mężczyznę. Sąsiadów. Łączy ich to, że nagle stają się bezrobotni i bez żadnych planów na przyszłość, a wizja nadmiaru czasu w ich przypadku może przerażać. 
Łączy ich też to, że od pewnego momentu mieszkają sami w swoich wielkich domach. 
Pomimo tego, że mają znajomych to najgorsze jest dla nich, że muszą wracać do cichego, pustego domu.
Tak dużo ich łączy, ale dzieli ich pewna zadra. 
.. bo jak można patrzeć w oczy osobie, której nie można znieść? 
Jak powiedzieć do niej choć jedno słowo bez podnoszenia głosu, gdy pojawia się przed drzwiami naszego domu?
I niestety nie da się przed nim ukryć, bo On wie że jesteśmy w budynku.

"Kiedy cię poznałam" odrobinę różni się od pozostałych powieści autorki, jakie miałam możliwość przeczytać. Mniej w niej miłości. Oczywiście jest, ale wkrada się raczej po kryjomu, bocznym torem, niezauważona. Przyznaję się, że spodziewałam się jej więcej – tytuł i okładka to sugerowała. 
Tutaj jednak prym wiedzie przyjaźń, a zaraz za nią odbudowanie i poprawa kontaktów z rodziną oraz rozmowa i wybaczanie.

Cecelia Ahern zwraca uwagę również na relacje sąsiedzkie. Należy dbać o to, aby były poprawne. Czasem wystarczy uśmiech, czy pozdrowienie. Nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy potrzebowali pomocnej dłoni sąsiadów. A może wśród nich znajdziemy najlepszych pod słońcem przyjaciół.

W książce pojawia się też PASJA, czyli zamiłowanie które dodaje naszemu życiu radości. 
To ona potraf sprawić, że nawet gdy jest bardzo źle wstajemy z łóżka.
W tej powieści bohaterka odkrywa swoje hobby, które całkowicie ją pochłania.

Autorka w swojej powieści przybliża nam więzi jakie łączą Jamine z najbliższą w jej życiu osobą. 
Jej niepełnosprawną siostrą - Heather.
Widzimy moc przywiązania i miłości siostrzanej. Obie się sobą opiekują. Dbają i troszczą się o siebie nawzajem. Każda na swój własny sposób. 
Ahern porusza w swojej powieści temat trudności jakie pojawiają się w ich relacji i w porozumiewaniu oraz pozwala nam szukać odpowiedzi w którym momencie może pojawić się szkodliwa nadopiekuńczość. 
I kiedy należy pozwolić na więcej samodzielności.

Podsumowując: „Kiedy cię poznałam” – to opis jednego pełnego roku bezrobotnej Jasmine. Kobiety, która pomimo trudnej sytuacji i początkowego przygnębienia zaczyna zmienić swoje życie. 
Dąży do tego, aby z optymizmem spoglądać w przyszłość. 
Pomagać jej w tym będę bliskie osoby, sąsiedzi oraz pasja, która dopiero teraz się u niej narodziła.
Książa daje nam nadzieję, że zawsze można zacząć wszystko od nowa.
Warto próbować, a się nie poddawać!

Książkę oczywiście polecam.
Dla fanów Cecelii Ahern to pozycja obowiązkowa! 

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
Grunt to okładka

Zapraszam do udziału w konkursie z książką "Miłość na Bali" 

niedziela, 12 lipca 2015

Sekret przeszłości zaklęty w portrecie ("Płaczący chłopiec" Agnieszka Bednarska)


"Płaczący chłopiec"
Autor: Agnieszka Bednarska
Wydawnictwo: Black Publishing
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 312
Moja ocena: 8,5/10, czyli rewelacyjna


Agnieszka Bednarska (ur. 1973) pochodzi ze Stargardu Szczecińskiego. Wraz z mężem i synami od dziesięciu lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest miłośniczką słowa pisanego.
W życiu kieruje się prostą zasadą: "Żyj i pozwól żyć innym".*

Wyobraźcie sobie malowidło, któremu ludzie przypisują wielkie moce... bo jak można wytłumaczyć to że kilkakrotnie był znaleziony w domach, w których wybuchał pożar. Wszystko w nich było doszczętnie spalone, a ten akurat malunek nawet nie został naruszony przez ogień. 
Jeden z mężczyzn styka się z portretem malca aż dwa razy. W dwóch pożarach na przestrzeni lat zginęli jego najbliżsi. Te dwie tragedie miały miejsce, gdy Płaczący chłopiec był w budynku. Czy to zbieg okoliczności?
Carl nie chce tego sprawdzać i narażać życia swojego ani nikogo innego. Jest zdecydowany zniszczyć dzieło.
Jednak jego przyjaciółka się na to nie zgadza. Od pierwszego wejrzenia jest oczarowana postacią ukazaną na obrazie. Za wszelką cenę chce go ochronić i prosi o czas na poznanie historii portretu. Chce dowiedzieć się, czy naprawdę wisi nad nim klątwa... Czas ucieka... 
Danielle zaczyna podążać śladami jakie przebył portret.
Ale czy decydując się na ten krok nie popełniła błędu? Czy od tej pory czyhać będzie na nią niebezpieczeństwo? 

Ta powieść to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Bednarskiej. Muszę się przyznać, że nie spodziewałam się że po przeczytaniu Jej "Płaczącego chłopca", będę mogła powiedzieć "Wow!" Dobrze się domyślacie - tak to jest książka, która mnie zachwyciła! Charakteryzuje ją oryginalność i świeżość. Potrafi wciągnąć od pierwszej strony i trudno oderwać się od tej powieści choć na moment nie doczytawszy jej do końca.  
Uwielbiam takie historie w których to właśnie tajemnice i szczypta grozy wysuwają się na pierwszy plan. Tutaj powolutku - ale w jakże ciekawy sposób - dochodzimy do prawdy poznając wszystkie sekrety.
Autorka poprowadziła akcję dwutorowo.
Dzięki temu mamy możliwość ujrzeć:
- teraźniejszość,  czyli prywatne śledztwo prowadzone przez Danielle i osób, które się do niej przyłączą. Większa jej część toczy się w Wielkiej Brytanii;
- oraz przeszłość, gdzie  przenosimy się do Hiszpanii, do roku 1969. W tej części poznajemy pewną rodzinę.
Współczesność i zamierzchłe czasy łączy postać malutkiego chłopczyka o imieniu Dominik.

Bardzo podoba mi się styl Agnieszki Bednarskiej. W swojej powieści stworzyła klimat niepokoju i niepewności. Gdzie odczuwalny jest strach, smutek, poczucie straty, krzywdy oraz osamotnienia, ale także widoczna jest tutaj zawziętość bohaterów, ich odwaga oraz chęć znalezienia odpowiedzi na dręczące pytania, a także próby poszukiwania swojego miejsca.

Dobrze pod kątem psychologicznym nakreślone są postacie literackie, a przede wszystkim dwie kobiety - które w pewnym momencie swojego życia się spotkają i mają możliwość porozmawiać. Łączy je jedno - każdą z nich dręczy sumienie związane z popełnionymi błędami i złymi decyzjami podjętymi lata temu. Jedna z nich zapija swój ból alkoholem, sięgając też po psychotropy.
Teraz w zetknięciu z Płaczącym chłopcem, którego pragną uratować, będą chciały także ocalić siebie.
Skrycie liczą na to, że to co zamierzają zrobić uwolni je choćby w pewnym stopniu od poczucia winy, które od dawna je męczy. 
W powieści nie zabraknie też ukazania innych złych zachowań ludzkich: oszustw i chęci wzbogacenia się łatwym kosztem. Za to przyjdzie zapłacić i to bardzo boleśnie.

Wspomnę o tym, że obraz Płaczący chłopiec istnieje naprawdę. Przedstawia on inne dziecko niż to opisane w powieści, ale też przypisuje się mu klątwę związaną z pożarami...

"Płaczący chłopiec" to wspaniała książka, której nie powinny przegapić osoby lubiące opowieści pozwalające odkrywać sekrety z przeszłości oraz historii w których pojawiają się zjawiska nadprzyrodzone trudne do wytłumaczenia.
Zapewniam, że zakończenie tej powieści Was zaskoczy.

Gorąco polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Płaczący chłopiec" Agnieszka Bednarska



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
 http://blackpublishing.pl/

Wyzwania: 

czwartek, 18 czerwca 2015

"W górę rzeki" Barbara Kosmowska


"W górę rzeki"
Autor: Barbara Kosmowska
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5,5/10


Barbara Kosmowska ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Przez krótki czas była nauczycielką języka polskiego w Bytowie. W roku 1999 na macierzystej uczelni gdańskiej obroniła pracę doktorską zatytułowaną Pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. O powieściopisarstwie Zofii Urbanowskiej. Praca ta, dotycząca literatury polskiego pozytywizmu skierowanej do dzieci i młodzieży, dostała wyróżnienie Summa cum lauda. Debiutowała jako licealistka w latach 70. XX w. na łamach nieistniejącego już czasopisma „Na przełaj”; w latach 80. zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach poetyckich. Jej pierwsza powieść "Głodna kotka" wydana została w roku 2000. Później ukazały się między innymi: w 2001 "Teren prywatny"; w 2002 "Prowincja", "Gobelin" i "Buba"; w 2003 "W górę rzeki"; w 2004 "Niebieski autobus"; w 2005 książka "Myślinki".*

Lena i jej dorosła córka nie potrafią się porozumieć, z każdym dniem oddalają się od siebie coraz bardziej. Minęło kilka lat od śmierci najbliższego członka ich rodziny. Męża i ojca. Mężczyzna długo chorował, wymagał stałej opieki.
Obie kobiet nadal noszą w sobie ciężar straty. Starają się pomagać innym. Jedna jest lekarzem, druga terapeutą. Łucja jest jeszcze wolontariuszem w fundacji, która niesie pomoc ludziom uzależnionym. 
Tam też poznała chłopaka z którym związała się uczuciowo. Maciek jest muzykiem. Był narkomanem. Matka dziewczyny nie toleruje jej lubego. To jest najczęściej powodem ich sporów. Kobiety martwią się o siebie nawzajem. Matka widzi, że to córka potrzebuje wsparcia; a córka uważa, że to jej rodzicielka potrzebuje natychmiastowej pomocy. 
Ta druga obmyśla misterny plan i do jego realizacji angażuje starszego kolegę po fachu. Według niej to wycieczka do Francji ma być punktem zwrotnym w życiu jej mamy. Ale czy tak się na pewno stanie? 
I czy obie kobiety będą jeszcze kiedykolwiek potrafiły ze sobą szczerze porozmawiać?

"Trzymać się za ręce i nie pytać o nic.
Ona, oczywiście też nie pytałaby o nic.
Bo po co?
Po to są pragnienia, aby ludzie mogli odpocząć od słów (...)**

Książka "W górę rzeki" to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Barbary Kosmowskiej. Postacie literackie zarówno pierwszoplanowe, jak i drugoplanowe są przez autorkę dobrze zarysowane.
W powieści pojawiają się dwa typy narracji pierwszoosobowa, która przybliża nam postać Leny oraz narracja trzecioosobowa. Wprowadza to troszkę chaosu, który początkowo utrudniał mi czytanie tej powieści. Cała pierwsza część tej książki jest przesycona dużym ładunkiem smutku, bólu i unoszącego się wokół nieporozumienia i wewnętrznej samotności. 
W drugiej części, gdy piękne miasto Paryż pojawia się na horyzoncie, bohaterowie starają się poprawić relacje, a u niektórych rodzi się nowa nadzieja. 
Ta część zaskakuje pojawiającą się nagle szczyptą specyficznego humoru. 
Rozczarowało mnie otwarte zakończenie, które w niektórych powieściach w ogóle mi nie przeszkadza, ale w tej mi się szczególnie nie podobało. Pozostawia ono zbyt dużą niewiadomą, która dotyczy bohaterów, którzy przeżyli bardzo bolesne momenty i najwięcej emocji u mnie wywołali.
Nie wiadomo, czy ich los będzie nadal zasypany cierniami, czyli bolesną, "drwiącą" powtórką z przeszłości, czy jednak jest to przedsmak nowego, radosnego życia...

"Czasami kochamy za bardzo. Przywiązujemy się do ludzi, jakby byli naszą własnością.
I wtedy łatwo skrzywdzić."**

"W górę rzeki" na pewno do lekkich i łatwych powieści obyczajowych nie należy. 
Trudne i zaburzone relacje pomiędzy matką a dzieckiem, między partnerami, przyjaciółmi, a także pomiędzy przyszłą teściową i zięciem. Rodzina, która znalazła się w rozsypce. Powód to brak akceptacji, wysłuchania drugiego człowieka, poświęcenie mu kilku minut swojego czasu, uwagi; a przede wszystkim brak dialogu między nimi. Bohaterowie unikają się wzajemnie jak ognia. A tęsknią i to bardzo...
Niektórzy z nich w nadmiarze wykorzystują bezinteresowną pomoc drugiego człowieka. Oczekują, a nie dają nic w zamian. 
"W górę rzeki" zmusza do refleksji...
Pokazuje:
- że za wszelką cenę trzeba dążyć do porozumienia z najbliższymi - nie można pozwolić, aby niewyjaśnione sytuacje, czy konflikty poróżniły i zerwały trwałe więzi;
- że czasami trzeba pogodzić się z trudną przeszłością (lub zostawić ją za sobą), aby można było otworzyć się "na ludzi" i z optymizmem spojrzeć w przyszłość.

* informacja zaczerpnięta z https://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Kosmowska
** cytaty pochodzą z książki "W górę rzeki" Barbara Kosmowska, wyd. Replika, kolejno strony: 75 i 272.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

środa, 10 czerwca 2015

Wspomnień czas ("Malownicze.Tajemnica bzów" Magdalena Kordel)


"Malownicze. Tajemnica bzów"
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 400
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Magdalena Kordel jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści "Uroczysko" i "Sezon na cuda”. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach. Wie, jak ważne są marzenia, dlatego pomaga spełniać je innym. Dzięki jej blogowi „Za górami za lasami” początkujący pisarze mają szansę wydać książkę…*


Zaczęłam poznawać cykl „Malownicze” Magdaleny Kordel od trzeciej części noszącej pachnący tytuł „Tajemnica bzów”. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Opis wydawcy oraz tytuł powieści bardzo mnie kusiły – po prostu nie byłam w stanie się im oprzeć, ale przyznaję że pojawiły się malutkie obawy, czy nie pogubię się w fabule nie znając wątków z poprzednich tomów. Jednak mój strach był zupełnie niepotrzebny.

Ta część serii tworzy zupełnie odrębną opowieść. Bohaterów jak i urokliwe miasteczko Malownicze zapewne można było już spotkać w pozostałych książkach, ale ta część skupia się przede wszystkim na pani Leontynie. Starszej, niezwykle miłej, pogodnej, ale także bardzo samotnej kobiecie, która prowadzi sklepik ze starociami. Uwielbia to miejsce i swoją pracę. Chętnie doradza swoim klientom i sprzedaje przedmioty, które znajdują się w pomieszczeniu. Jednak nie wszystkie z nich są na sprzedaż. Są tutaj też takie których nie wystawi na sprzedaż za żadne skarby i strzeże ich swoim czujnym okiem…

Ta kobieta skrywa tajemnice. Jej prawdziwa przeszłość nie jest znana mieszkańcom miasteczka. 
Aż do teraz… Tak, teraz nastąpił ten moment w którym starsza pani zagłębi się we wspomnieniach i będzie potrzebować słuchacza, któremu opowie o wszystkim co przeżyła, czego doświadczyła, co zobaczyła i kogo poznała.

To Magda właścicielka małej księgarni godzi się wysłuchać starszej koleżanki. Na pewno wtedy nie spodziewała się tak prawdziwej, pełnej emocji opowieści, którą na szczęście czytelnicy też będą mogli poznać.
Dzieciństwo, pierwsze miłości, przyjaźnie, harmonia, radości, smutki, przykrości,  ale także zazdrość i zdrada, które potrafią popsuć bardzo dobre relacje między ludźmi.

Oczami pani Leontyny będziemy również podążać uliczkami Lwowa, a także znajdziemy się w czasach Powstania Warszawskiego. Okresu pełnego cierpienia, bólu, straty, ale także nadziei…
Dowiemy się kim jest Zosia, której imię często pojawia się w tej opowieści.

Bardzo lubię takie książki, które toczą się zarówno w teraźniejszości jak i w dawnych latach, gdy mogę zobaczyć jak kiedyś radzili sobie bohaterowie, jak przeszłość wpłynęła na to jacy się stali teraz i dlaczego znaleźli się w miejscu w którym obecnie przebywają. Gdy pewien sekret lub sekrety nie dają im spokoju i zmuszają ich do zajrzenia w zakamarki skrzętnie skrywane w pamięci - abyśmy też mogli je wspólnie z nimi odkrywać.

Przyznaję, że cudowne, spokojne miasteczko Malownicze położone w Sudetach bardzo mi się spodobało   (i zapewne wrócę do niego wraz z postaciami literackimi dzięki pozostałym tomom), ale to co zawarte było we wspomnieniach głównej bohaterki całkowicie mnie pochłonęło. Nie mogłam się oderwać od jej historii. Bardzo się cieszę, że akurat dawne dzieje wysuwają się w tej powieści na pierwszy plan. 

Zdradzę, że poza nieznanym losem odgórnie narzuconym, a także własnymi trudnymi wyborami bohaterów pojawia się tutaj szczypta magii, a nawet duch. 
Posiadacz przepięknego pierścionka – kierowany przeczuciem i szczególnymi znakami może liczyć na pewne podpowiedzi w wyborze właściwej życiowej drogi.

Lekkie pióro Magdaleny Kordel sprawia, że powieść czyta się błyskawiczne. Autorka umiejętnie połączyła ze sobą dwie płaszczyzny czasowe. Potrafi zaskoczyć i wzruszyć czytelnika.
Bardzo realnie opisała czasy wojenne, które wywołały u mnie najwięcej emocji i skłoniły do refleksji... 

Powiem krótko: Ta książka zapadnie w Waszej pamięci na dłużej. W niej gorycz życia miesza się ze słodyczą, a łzy i cierpienia z uśmiechem i szczęściem.

Troszkę szkoda było mi rozstać się z klimatycznymi miejscami oraz nietuzinkowymi bohaterami "Tajemnicy bzów", których bardzo polubiłam.
Pociesza mnie jedynie fakt, że „Malownicze. Wymarzony dom” czeka już na mojej półce. 

* informacja zaczerpnięta z http://www.znak.com.pl/


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dorosłość to odpowiedzialność ("Dziewczyna z porcelany" Agnieszka Olejnik)


"Dziewczyna z porcelany"
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 322
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

Agnieszka Olejnik - polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W przeszłości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka.
Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015).*

"Młodość musi się wyszaleć" - tak można byłoby w jednym zdaniu przedstawić (a może wytłumaczyć?) Michała - głównego bohatera najnowszej powieści Agnieszki Olejnik "Dziewczyna z porcelany". Chłopak jest przystojnym studentem. Modelem i fotografem. Jest w związku, ale to nie przeszkadza mu podrywać kolejnych panienek z którymi rozstaje się po jednej wspólnie spędzonej nocy. Nie angażuje się uczuciowo. Korzysta z życia. Baluje na całego. Nawet nie potrafi znaleźć chwili, aby spotkać się z rodzicami i rodzeństwem.

Los bywa okrutny...

Michał wkrótce poczuje bolesne skutki swoich decyzji, a przede wszystkim straconego czasu z najbliższymi, gdy usłyszy o tym, że zginęli w wypadku samochodowym...

Od tej chwili to on będzie musiał zaopiekować się młodszym bratem. 
Będzie to dla Michała jedno z najtrudniejszych wyzwań. 
Będzie musiał zupełnie zmienić swoje podejście do życia. 
Będzie musiał błyskawicznie "dorosnąć". 
Będzie musiał stać się w pełni odpowiedzialnym facetem. 
Będzie musiał otoczyć brata miłością i zapewnić mu bezpieczeństwo. 
Pojawia się pytanie: Czy mu się to uda?
Przecież wcześniej jego kontakt z Tomkiem był znikomy...

Los tym razem będzie dla niego nieco łaskawszy... 

Z pomocą przybędzie mu sąsiadka - Zuzanna. Kobieta o nietypowej urodzie. Starsza od niego. Michał już przy pierwszym spotkaniu nie może oderwać od niej oczu. Marzy o tym, aby ją sfotografować. Fascynują go jej piękne kasztanowe włosy i porcelanowa skóra.  A także jej smutek wymalowany na twarzy. Co może ukrywać kobieta, która tak niewiele o sobie mówi. Czy ktoś ją skrzywdził?
Dopiero na widok Tomusia delikatny uśmiech pojawia się na jej ustach. Chłopczyk uwielbia Zuzę, a ona jego. Michał też polubił przebywać w towarzystwie tej tajemniczej kobiety. Oboje coraz częściej wymieniają spojrzenia... Ale wszystko się zmienia, gdy na horyzoncie pojawia się znajoma z dawnych lat. Zuzanna nie godzi się na to, aby stać się tą drugą. A mężczyźnie przecież nigdy nie przeszkadzało "flirtowanie" z kilkoma dziewczynami na raz... Czy tym razem to się zmieni?

Spędziłam kilka wspaniałych godzin z powieścią "Dziewczyna z porcelany". Nie jest to zwyczajna obyczajówka, którą się przeczyta i od razu zapomni. Ta opowieść wciągnęła mnie już od pierwszej strony i nie pozwoliła zasnąć w nocy. A przyczynił się do tego mężczyzna - Michał! To jemu autorka oddała głos. Pierwszoosobowa narracja pozwala nam dobrze go poznać i zrozumieć takie, a nie inne zachowania w różnych momentach jego życia. Jego przemyślenia, rozterki, radości i smutki.
Jesteśmy świadkami jego metamorfozy. Dotyczy ona zarówno jego postrzegania siebie oraz innych, ale także zmian w postępowaniu. Przestaje oceniać ludzi tylko na podstawie wyglądu zewnętrznego i ubioru. Jego decyzje stają są przemyślane. Słowo rodzina nabiera dla niego nowego znaczenia. 

W tej powieści bohaterowie uczą się odpowiedzialności, wybaczania, ale także miłości. Takiej prawdziwej, dojrzałej. Nie tracą nadziei i nie porzucają marzeń choć tak jak w prawdziwym życiu - pojawiają się u nich ciężkie, gorzkie chwile... Muszą sobie z nimi poradzić na swój własny sposób. Jednak często wystarczy tylko odrobina zrozumienia, ciepła i wsparcia drugiego człowieka - aby poczuć się kochanym, docenionym i w pełni szczęśliwym.

Przyznaję, że sięgając po powieść "Dziewczyna z porcelany" nie spodziewałam się, że Agnieszka Olejnik zaserwuje mi tak dużą dawkę emocji. Zaskoczy i zmusi do refleksji. 
Styl autorki, opowiedziana historia, bohaterowie i więzi jakie ich łączą - to wszystko sprawiło, że jest to teraz jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam.
Na pewno rozejrzę się za innymi powieściami pisarki.

A Wam z czystym sumieniem polecam "Dziewczynę z porcelany"!
Naprawdę warto!

* informacja zaczerpnięta z książki "Dziewczyna z porcelany" Agnieszka Olejnik

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Wyzwanie:  
POLACY NIE GĘSI III