niedziela, 12 października 2014

"Pożegnanie na śniegu"


Czas na moje drugie opowiadanie kryminalne (pisane jakiś czas temu), które umieszczam na blogu.

"POŻEGNANIE NA ŚNIEGU"


14 STYCZNIA

Peryferia Zakopanego 

ZOFIA

To jest nie do uwierzenia.. Myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, czy też w serialach! Robert Zduński cały we krwi, leżący na chodniku przed własnym domem, przysypany 10-centymetrową warstwą śniegu. Komisarz Wroński powiedział, że z jego domu nie zniknęły żadne wartościowe przedmioty, czyli to nie złodzieje. To dobrze, bo my tu na odludziu tylko z Heniem mieszkamy, a mamy już swoje lata... 
Mieliśmy sąsiada tego Zduńskiego, przyjeżdżał tu często – pisał jakieś książki – a tu u nas tak cicho jest - mógł się skupić. 
Czasem ciastem i obiadem go poczęstowałam, a on zrobił nam zakupy. Siatki wnosił z samochodu do domu (w zimie do miasta po zakupy jeżdżę tylko raz w tygodniu) i pomógł rozpakować – taki to uczynny człowiek był. Był! I tak skończył - biedaczysko na śniegu i mrozie leżał 3 dni – tak powiedział Wroński. W samych bokserkach z nożem wbitym w pierś. Biedak się wykrwawił i nikt mu nie pomógł. Ja na taki śnieg wychodzę bardzo rzadko… 
Tydzień temu widziałam u niego jakąś kobietę myślałam, że to jego żona - ale ona miała rude włosy, a pani Jola jest blondynką. Myślałam, że zmieniła kolor włosów, ale wczoraj na miejscu zbrodni pojawiła się pani Zduńska i miała blond włosy i przytyła chyba z 10 kilo – odkąd ostatnio ją widziałam, a tamta kobieta była szczuplutka.
A pan Rober Zduński całował się z tą rudą. Szkoda, że nie widziałam twarzy, bo wzrok już nie ten, co przed 50 laty… 
Zapomniałam powiedzieć wczoraj Komisarzowi o tej kobiecie. Za chwilę do niego zadzwonię.

Komisariat Policji - Zakopane

KOMISARZ WROŃSKI

To nie będzie łatwe śledztwo… Ofiara: Rober Zduński - lat 40. Znaleziony na śniegu blisko swojego domku letniskowego z nożem wbitym w pierś. Wykrwawił się. Na nożu nie znaleźliśmy żadnych odcisków. Mężczyzna od czterech lat pisał książki. Wcześniej pracował całymi dniami w wydawnictwie RUO, a od niedawna był tam tylko z doskoku. Niezły biznes - pisze i wydaje swoje książki. Teraz pewnie jego książki zyskają na wartości. Tak to jest zazwyczaj…! Ludzie zostają docenieni dopiero po śmierci! Może sam sięgnę po jego powieści. Pisał książki humorystyczne, a zginął tak tragicznie! Teraz zyski ze sprzedaży książek zgarnie jego żona Jolanta więc mamy pierwszy motyw… Piękna kobieta, jest wykładowcą w prywatnej szkole policealnej.
Po telefonie od pani Zofii Nowakowskiej – sąsiadki Zduńskich w ich domku letniskowym, wiem, że na 4 dni przed śmiercią ofiary widziała kobietę podobną do jego żony. Widziała jak się całują i przytulają. W pierwszej chwili pomyślała, że to jego żona, bo któż by inny. Ale zastanowiła się i teraz zarzeka się, że to nie mogła być ona, bo pani Jola ma dłuższe blond włosy, a tamta kobieta miała rude, krótsze włosy i była chudziutka. Pani Zofia dodała, że nie ma wzroku 20-latki więc może się mylić. Podsumowując przemyślenia: Pani Jola mogła włosy przefarbować, albo mogła mieć na głowie perukę.

Miałem kiedyś damę serca, która uwielbiała się przebierać, peruki, stroje pielęgniarki, sprzątaczki... Ach ta młodość… Za każdym razem stawała się inną kobietą… Może Zduńscy też lubili takie zabawy… Ale nie mogę również zlekceważyć zapewnień pani Zofii – że pisarz mógł mieć kochankę. 
Jest jeszcze córka Zduńskich - Róża, 17 lat, uczennica. Dzisiaj z nią rozmawiałem wyglądała na załamaną, ciągłe powtarzała, że tata bardzo kochał ją i matkę. Pani Jolanta zapewnia, że obie w chwili śmierci męża były w domu. Ona przygotowywała się do wykładów, a córka odrabiała lekcje w swoim pokoju. Mąż wyjechał dwa tygodnie temu do ich domku na obrzeżach miasta, aby dokończyć swoją powieść. Zawsze tam jeździł, aby odnaleźć wenę twórczą i to tam miał ciszę i spokój, których potrzebował. Często wyłączał telefon, aby mu nie przeszkadzano. Tak było i tym razem, kilka razy próbowała się dodzwonić do męża, ale miał wyłączoną komórkę więc nie miała z nim kontaktu przez prawie dwa tygodnie. Trochę się martwiła informacjami o dużych opadach śniegu i mrozach, ale jej mąż lubił takie wyzwania. Rok temu przesiedział w tym domku bez prądu ponad tydzień, bo śnieżyca i mrozy pozrywały linie elektryczne, ale w domku miał świeczki i „zachomikowaną” żywność.
Facet pisał powieść długopisem przy świeczkach, gdy laptop mu padł po kilku dniach i to ta akurat książka stała się bestsellerem.
Myślała, że tak samo będzie tym razem… 
Nie może uwierzyć w to co się stało, bo jak przyznała kochała męża. Mąż nie miał żadnych wrogów, o których by wiedziała.
Z domu nic nie zniknęło więc wykluczyliśmy napad rabunkowy. Będzie ciężko złapać mordercę, ale przecież nazywam się Wroński, każda moja sprawa zostaje rozwiązana!

15 STYCZNIA

Zakopane

MARZENA

Przyznać się, czy nie?! Co robić? Robert nie żyje!!! To nie miało tak być! Miał mnie kochać, spędzić ze mną resztę życia… Zostawić żonę... Jestem z nim w ciąży!!! Jak mu o tym powiedziałam, nie był już taki miły i kochany jak zawsze. Powiedział, że musi wszystko przemyśleć. Ja jestem w ciąży, a on musi to przemyśleć – o czym on do cholery chciał myśleć? Ciąża powinna rozwiązać jego niepewność, przyspieszyć decyzję o rozwodzie z żoną i o ślubie się ze mną. A teraz ojciec mojego dziecka nie żyje! Przyznać się, czy nie???!

JOLANTA ZDUŃSKA

Bardzo dobrze, że nie żyje. Ten podły typ! Komisarz pytał mnie, czy wiem lub przypuszczam, że Robert mnie zdradzał, bo w śledztwie pojawia się jakaś ruda, szczupła baba. To pewnie jego asystentka. No tak wybrał ją, bo jest zgrabna, a ja po rzuceniu papierosów przytyłam 15 kilogramów. Ale już wcześniej czułam się mniej atrakcyjna, nawet nie chciało mi się ćwiczyć ani stosować diet. Dla kogo? Przecież i tak już od lat nie sypiałam z mężem. Myślałam, że mamy chwilowy kryzys, że on ma dużo pracy.. I ta presja związana z popularnością… A ten bydlak po prostu mnie zdradzał!

RÓŻA

Tata kochał tylko mnie, mnie, mnie… i mamę. A teraz go nie ma…

*

W domu Zduńskich - Zakopane

- Róża kochanie, mogę wejść? Pukałam. Wiesz kotku, że musimy zacząć normalnie żyć. Morderca na pewno zostanie złapany. Komisarz Wroński wygląda na inteligentnego człowieka. 
Pojutrze śledczy mają zakończyć przeszukiwania naszego domku w którym tata… - urwała - Więc tam pojedziemy. Pozabieramy kosztowne rzeczy. Tatuś był bardzo popularny, jego fani mogą mieć ochotę dostać jakąś pamiątkę po słynnym pisarzu i splądrować dom, który stoi na odludziu… Zapakujemy wszystko do paczek, a później zadzwonimy po przyjaciół, aby pomogli nam to wszystko przewieź. Co Ty na to?
- Tata kochał tylko mnie i Ciebie… tata…
- Wiem skarbie, połóż się odpocznij!

17 STYCZNIA

JOLANTA

Marzeny Czal od ponad tygodnia nie było w pracy, czyli od czasu jak zginął mój mąż. Musiała być z nim w domku. Może się pokłócili i go zabiła! Ona zapewne coś wie! Dzwonię do Wrońskiego! Niech aresztują tę dziwkę i wsadzą ją na wiele lat do więzienia. Szkoda mi tylko Róży totalnie się załamała, nie można w ogóle z nią porozmawiać. Powtarza w kółko „Tata kochał mnie i mamę”. Miała bardzo dobry kontakt z ojcem, byli dobrymi przyjaciółmi. Tylko ona będzie tęsknić za Robertem! 
Jak wrócimy z domku letniskowego to pójdę z nią do psychologa. Może sama też się wybiorę…

18 STYCZNIA

Komisariat Policji - Zakopane

KOMISARZ WROŃSKI

Po rozmowie z żoną ofiary, sprawdziłem jej przypuszczenia dotyczące potencjalnej kochanki. Wybrałem się do wydawnictwa RUO. Pracownicy potwierdzili, że Marzena Czal nie przychodzi do pracy od ponad tygodnia; nie mogą się z nią skontaktować. Dwóch pracowników przyznało, że widziało jak szef całował się kiedyś z asystentką w swoim gabinecie. Widać było, że łączyło ich coś więcej, ale za wszelką cenę starali się to ukryć. Jedna z koleżanek Marzeny powiedziała, że Czal przyznała się w tajemnicy, że jest w ciąży, ale nie powiedziała jej z kim.
Mama Marzeny – potwierdziła, że jej córka miała jakiegoś mężczyznę, ale jeszcze jej go nie przedstawiła - obiecała, że nastąpi to w najbliższym czasie. Powiedziała jej, że będzie babcią.
Tydzień temu jej córka wróciła po tygodniowej nieobecności niesamowicie zdenerwowana, roztrzęsiona. Mówiła, że jej dziecko nie ma już ojca… Seniorka Czal, myślała, że para się pokłóciła, ale na następny dzień jej córka spakowała się, zabrała walizki, wyszła z domu, wsiadła do samochodu i odjechała. Nie wie gdzie ona może być! Marzena jakiś rok temu podała jej adres domu pod Zakopanem, mówiła, że tam czasem będzie pracować, ale to jest robota na czarno dla konkurencyjnego wydawnictwa więc prosiła, aby nikomu o tym nie wspominała. Adres podała mamie na wszelki wypadek. Tak jak przypuszczałem - to jest  domek letniskowy pisarza! Jestem pewien, że to kochanka zabiła szefa! Może teraz wraca na miejsce zbrodni, bo o czymś zapomniała, coś pominęła… 
A Pani Jola miała przecież wczoraj wieczorem jechać do tego domku, aby spakować wartościowe przedmioty! Podejrzana może być nieobliczalna i jest w ciąży!!! Może chcieć zabić panią Zduńską! Jadę tam!

*

Peryferia Zakopanego – domek letniskowy Zduńskich

- Większość rzeczy już spakowałam. Jutro będziemy wracać, bo dzisiaj zapowiadają śnieżycę. Tutaj jest tak pięknie! Teraz nie dziwię się czemu Robert najbardziej lubił tu przyjeżdżać. Taka cisza. Czemu nas nie zabierał ze sobą? Spacerowałybyśmy, jeździłybyśmy na nartach, a on by pisał. Byłoby cudownie! 
Różo, muszę Ci coś powiedzieć prawdopodobnie tata miał kochankę więc nie kochał tylko nas córeczko, ale jeszcze Marzenę – swoją asystentkę. Znasz ją, była u nas kiedyś na obiedzie. Prawdopodobnie sypiał z nią w tym domu! – powiedziała Jolanta.
- NIE mamo, nie kochał jej. Kochał tylko mnie! – odpowiedziała Róża i się rozpłakała.
- Kochanie, musisz mi uwierzyć zdradzał mnie. Komisarz Wroński ma potwierdzić tę informację. – mówiąc to przytuliła córkę - Popatrz już zaczęło padać! Niepotrzebnie tu przyjeżdżałyśmy akurat teraz, mogłyśmy poczekać jak się trochę…
- Tata kochał tylko mnie! – przerwała jej Róża
- Czemu w kółko to powtarzasz? Wiem, że Cię kochał! Jak tylko wrócimy do domu to pójdę z Tobą do psychologa chyba potrzebujesz pomocy…
- Nie dam się zamknąć w wariatkowie, ani w więzieniu!
- No pewnie, że nie. Przecież bym na to nie pozwoliła. Czemu wspomniałaś o więzieniu? Masz coś na sumieniu? Co się z Tobą dzieje, skarbie?
- Jak co się dzieje?! Jesteś ślepą, głupią babą! Nie jesteś prawdziwą matką! To ja sypiałam z tatusiem! W naszym domu, tutaj, w samochodzie, w hotelu… gdzie popadło. Jak Ciebie nie było w pobliżu! To mnie kochał! Młode ciało, a nie taką starą, zaniedbaną babę jaką jesteś Ty i jeszcze ta odpychająca nadwaga – mówiąc to jej policzki poczerwieniały ze złości.
- Co Ty mówisz?! – Jolę zamurowało.
- Zamknij się! Jakby nie ta Marzena, to wszystko byłoby dobrze! A tak musiałam go zabić! Przyjechałam tu za nim w dniu w którym go zamordowałam. Tak mamo, zamordowałam go, nie tylko dlatego, że mnie zdradził. Ale od początku: przyjechałam do tego domku - nawet nie zauważyłaś jak wyszłam z domu jesteś tak pochłonięta użalaniem się nad sobą, widziałam jak leżysz na podłodze. Po wypiciu całej butelki wódki nie mogło być inaczej… staczasz się coraz bardziej! 
A ja stęskniłam za tatą, nie mogłam się do niego dodzwonić więc postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Widziałam jak rozpłakana Marzena stąd wyjeżdżała – ucieszyłam się, myślałam, że się rozstali. Ale nie! Powiedział mi, że będę mieć rodzeństwo, że jego asystentka jest w ciąży. Wyobrażasz to sobie?! A jakby urodziła się dziewczynka i ją też wykorzystywałby od 10 roku życia – tak jak mnie. Tak mamo, od tak młodych lat mnie molestował, przychodził do mnie w nocy, jak Ty spałaś, też zalana? Nic nie słyszałaś, albo nie chciałaś słyszeć! Zawsze mówił, że mnie kocha! A teraz pokochałby tak samo dziecko Marzeny! Nie mogłam na to pozwolić! Zabrałam największy nóż z kuchni. Przestraszył się, zaczął uciekać. Mówił, że to mnie kocha najbardziej, prosił abym odłożyła nóż, płakał, przepraszał! Dźgnęłam go kilka razy w pierś - przed domem, bo udało mu się wyjść! Zostawiłam go tam na śniegu i odjechałam.
- Nie mogę w to uwierzyć! – Jola zakryła twarz i usiadła na podłodze. W głowie jej się kręciło.
- Ciebie też zabiję! Nie chcę trafić do wariatkowa jako ofiara swojego ojca pedofila lub jeszcze gorzej za kraty!
- Kochanie uspokój się, podejrzewają Marzenę Czal. Będziemy zeznawać przeciwko niej! Jesteśmy rodziną! Odłóż ten nóż, proszę Cię Róża…- Jola wstała i powoli cofała się do tyłu. Po chwili rzuciła się do ucieczki.
- Wracaj tu! Myślisz, że poza domem będziesz bezpieczna! Zginiesz tak samo jak kochany tatuś, na śniegu i mrozie! Wiesz, że jestem wyższa, silniejsza od Ciebie! Ćwiczę w przeciwieństwie do Ciebie! – po chwili dorwała swoją matkę- Mam Cię!
- Ratunku!!! Puść mnie Różooo!
- Nikt Cię tu nie usłyszy, no chyba, że sąsiedzi - państwo Nowakowscy, ale tych staruszków też mogę zabić – jedno, czy dwa morderstwa więcej, co to dla mnie za różnica. Powiem Ci, że to zabijanie wciąga.
- Rzuć nóż! I puść ją! – usłyszały głos z oddali.
- O pan Komisarz Wroński nas odwiedził! Wie pan, że i tak podetnę jej gardełko więc może pan sobie darować policyjne negocjacje, czy jak to się nazywa – krzyknęła wzburzona Róża przytrzymując matkę i przyłożywszy ostrze noża do jej szyi.
- Czemu pan tak macha! Jesteśmy otoczeni, nie widzę żadnych samochodów…
Marzena nie!!!!!!!!!

*
19 STYCZNIA

Szpital Miejski - Zakopane

- Pani Jolu, jak się pani czuje? Nacięcie na pani szyi nie spowodowało żadnych większych obrażeń – tak mówią lekarze - powiedział Wroński.
- Jak się czuje Róża? Moja córka była gwałcona przez ojca od 10 roku życia i ja nic o tym nie wiedziałam… Nie miałam pojęcia, że znosiła takie katusze – Jolanta miała łzy w oczach.
- Córka jest w tym samym szpitalu co pani. Ma niewielkie obrażenia. Jutro lub pojutrze pewnie ją wypuszczą i wtedy trafi do nas… Wiemy, że była molestowana - znaleźliśmy nagrania… pani mąż filmował zbliżenia i gromadził na strychu w domu letniskowym.
- Nie wierzę, że to był taki bydlak! Moja kochana Róża tyle wycierpiała przez te wszystkie lata. Dobrze, że pan przyjechał do naszego domku... Uratował mi pan życie. Dziękuję!
- Przeczucie nigdy mnie nie zawodzi! Ale to Marzena Czal pani pomogła! Była u państwa Nowakowskich, gdy usłyszała krzyki. Chciała z panią porozmawiać, przeprosić za to, że spotykała się z Robertem. Właśnie wybierała się do pani. Wychodząc z domu zobaczyła, że Róża chce panią zabić. Nie zastanawiając się długo, ruszyła, aby pani pomóc. Ryzykując własne życie zaatakowała, uderzyła Różę kijem do Nordic Walkingu pani Zofii.
- Porozmawiam z Marzeną i na pewno jej podziękuję jak tylko wyjdę ze szpitala.
- Muszę już iść. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! – powiedział i spojrzał w oczy kobiety.
- Tak zdrowie będzie mi teraz potrzebne! – odpowiedziała sięgając po chusteczkę, bo łzy ponownie napływały jej do oczu.

Piękna kobieta, która za dużo przeszła. Mógłbym się nią zaopiekować… - pomyślał Wroński zamykając drzwi.

11 STYCZNIA

Peryferia Zakopanego – domek letniskowy Zduńskich

- Tylko szybki numerek i pisanie, pisanie, i jeszcze raz pisanie. I tak całymi dniami…
- A co Marzenko, źle Ci?- zapytał Robert i się uśmiechnął.
- W ogóle nie rozmawiamy… Nawet nie wiem o czym będzie twoja kolejna powieść...
- Kocham Cię, ale wiesz że tylko w tym domku mam wenę twórczą. Rok temu napisałem tutaj „Spragnionych” i to ta książka stała się bestsellerem. Dzięki niej stałem się sławny: ludzie proszą mnie o autograf, zapraszają mnie do telewizji. Nową książką chcę powtórzyć sukces… „Zagubieni” – to kontynuacją losów „Spragnionych” w których wszystko było humorystyczne, a teraz będzie tragicznie. Piotr będzie miał kochankę…
- To tak jakbyś pisał o nas…
- Nasze losy nie są tragiczne, my jesteśmy szczęśliwi…
- Może Ty jesteś szczęśliwy, ja wolałabym abyś odszedł od żony i był tylko ze mną i…
- Poczekajmy jeszcze…
- Robert na co mamy czekać, każda kolejna książka może być bestsellerem i co będę czekać w nieskończoność! Miałam Ci o czymś powiedzieć jutro przy romantycznej kolacji – bo jutro jest nasza 2 rocznica? Pamiętasz o tym?
- Oczywiście…
- Robert to aż 2 lata – tyle czasu czekam! Starzeję się, chcę mieć rodzinę! Nie chcę się ciągle ukrywać! Przed kolegami z pracy, Twoją żoną i córką, przed Twoimi fanami, czyli przed całym światem…
- To nie tak…
- A jak…Jestem w ciąży!
- Co?
- O tym miałam Ci powiedzieć w dniu naszej 2 rocznicy. Jestem z Tobą w ciąży! Chcę być dobrą matką! Chcę, aby nasze dziecko miało matkę i ojca!
- Jak to się stało? Przecież się zabezpieczaliśmy!
- Myślałam, że się ucieszysz! Że ta informacja zmobilizuje Cię do złożenia pozwu o rozwód, a Ty się pytasz jak to się stało? Po prostu się stało! Będziesz ojcem! Masz odejść od żony!
- Poczekajmy…muszę to przemyśleć!
- Nie będę na nic czekać! Wracamy i mówisz żonie, że od niej odchodzisz?
- Marzenko to nie takie proste… nie chcę skandalu!
- Jakiego kurwa skandalu, co Ty do mnie mówisz?!!! Wdałeś się w romans i myślałeś, że nikt się o tym nie dowie! Nie liczyłeś się z tym, że ktoś nas zobaczy? Czy może dziecko z kochanką jest dla Ciebie skandalem!
- Kochanie, źle się wyraziłem! Cieszę się, że będziesz mieć dziecko…
- Ja będę mieć dziecko?! A Ty to co? Wypisujesz się ? Rober, życie to nie fikcja z Twoich książek!
- Uspokój się!
- Sam się kurwa uspokój! Odchodzisz od żony, czy nie?
- Jak urodzisz to pomyślimy…
- A co teraz z brzuchem mam być sama i mówić, że puściłam się z pierwszym lepszym! Robert nie ma mowy! Albo moje dziecko ma ojca od teraz, albo w ogóle!
- Jak się urodzi to pomyślimy, chce teraz skończyć i wydać książkę!
- Człowieku dla Ciebie książka i sława są ważniejsza od dziecka! To jest chore! Wiesz, ja też nie chce skandalu – ojciec mojego dziecka, zostawił mnie, bo już nie jestem mu potrzebna… Zabawił się i niech teraz ciężarna sobie radzi sama - jak taka głupia…
- Nie będzie tak, będę płacił…
- Nie chce Twoich pieniędzy… chcę mieć męża…Męża rozumiesz…
- Co Ty robisz?!!! Odłóż ten nóż!!!
- Powiedziałam, nie chcę skandalu! Lepiej jak powiem mojemu dziecku, że jego ojciec nie żyje i to będzie prawdą niż to, że tatuś go nie chciał! Chcę być dobrą matką – nie będę okłamywać dziecka! Nie chcę żeby było bękartem!
- I co powiesz że ojca zabiłaś! Nie wariuj! Rozwiodę się z Jolą! Ożenię się z Tobą!
- Za późno!
- Co zrobisz?
- Jeszcze się nie domyśliłeś?!
- Oddaj nóż!
- Robert puść mnie!

Kochankowie szamotali się przez chwilę. Po chwili znaleźli się na zewnątrz.

- O kurwaaaaa! Jak mogłaś! Jak boli! Zraniłaś mnie! Wezwij karetkę!

Krew tryskała strumieniami. Mężczyzna osunął się bezwładnie na schody prowadzące do domu. Nie miał siły wyjąć dużego noża ze swojego ciała, który umiejscowiony był w klatce piersiowej.

- Robert ja nie chciałam! Robert! Żartowałam! Chciałam Cię tylko zmusić do rozwodu! Kurwa! Co ja zrobiłam! Robert! Robert! Nie mogę iść do więzienia! Będę matką! Robert! Gdzie są kluczyk do mojego samochodu…?! Wyjeżdżam stąd! Płaszcz, torebka…to chyba wszystko! Boże, przysięgam że tego nie chciałam!!! Co teraz ze mną będzie? Muszę stąd wyjechać i to przemyśleć!

*

- Tatusiu, co się stało?! Ten nóż jest wbity dość głęboko…
- Róża, jak dobrze.. że tu jesteś? Wezwij pomoc! Marzenie odbiło – ona była moją kochanką… Odbiło jej, bo jest ze mną w ciąży! Nie chciałem odejść od Joli… Kocham Was, Ciebie najbardziej na świecie! Pomóż mi…
- Kochanka… dziecko… niemożliwe…rodzeństwo…
- Wezwij pomoc!
- Idę posprzątać w domku. Jest duży bałagan.
- Róża wezwij pomoc, wykrwawię się tutaj na tym mrozie! Daj mi telefon!
- Najpierw posprzątam! Wiesz stęskniłam się za Tobą, myślałam że Ty też za mną tęskniłeś… Kochałam Cię! Ale dobrze, że teraz będę miała siostrzyczkę lub braciszka…
- Róża ja tu umieram… pomóż mi…
- Jak powycieram kurze, zetrę wszystkie odciski palców w domku… A potem wytrę odciski z noża… Dziecko musi mieć matkę. Bez ojca jakoś przeżyje – i to takiego który „kocha za bardzo”…
- Różo… nie zostawiaj mnie tu…wykrwawię się! Pomocy…
- Żegnaj tato…

Robert próbował się podnieść i iść w stronę domu sąsiadów. Ale po chwili opadł całkowicie z sił…
Żaluzje w domu sąsiadów były zasunięte.


KONIEC

* Za wszystkie Wasze komentarze i uwagi z góry dziękuję. :)

22 komentarze:

  1. Świetny fragment, ale się wciągnęłam podczas czytania. Bardzo obrazowo i konkretnie to wszystko zaprezentowałaś. Niemal wyobraziłam sobie szaloną córeczkę tatusia, która z zimną krwią zostawia go na pastwę losu, bo „kochał za bardzo”. W ogóle super pomysł, by połączyć ciężarną kochankę i molestowaną córkę ze zdradzieckim pisarzem. Z tego gwarantowany dramat:) Powinnaś spróbować swoich pisarskich sił i wydać własną książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu pięknie dziękuję za bardzo miłe słowa :)
      A własna książka - to marzenie :)

      Usuń
    2. Marzenia są po to, żeby się mogły spełniać. Też Ci życzę sukcesów pisarskich. :)

      Usuń
    3. Kornelia dziękuję bardzo :)

      Usuń
  2. Potrafisz zainteresować i wprowadzić zamieszanie:) To jednak Marzena!!!
    Czekam na Twoje kolejne opowiadanie, są naprawdę wciągające. Mam nadzieję, że kiedyś zbierzesz je w całość i wyjdzie z tego coś fajnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beti dziękuję bardzo! :)
      Cieszę się ogromnie, że opowiadanie się podoba. :)
      Mam kilka różnych fragmentów, nie tylko kryminalnych. ;) A podsunęłaś mi dobry pomysł :)
      Może kiedyś wszystkie zbiorę w całość - zobaczymy :) Ale jeszcze jest ich za mało...

      Usuń
  3. Drugie opowiadanie? Hmmm... Pierwsze musiałam przegapić. Idę go poszukać, bo to bardzo fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze opowiadanie znajdziesz tu: http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2014/06/zaburzone-losy_12.html

      Usuń
  4. Nie przeczytałam całości, tylko te fragmenty, które wydawały mi się najbardziej interesujące. Przyznam, że nie przepadam za takim gatunkiem, wolę coś o relacjach międzyludzkich, o psychologicznych aspektach - dlatego bardzo spodobały mi się te fragmenty. Koncówka super, można się zacząć zastanawiać nad człowiekiem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe opowiadanie. Ja też kiedyś pisałam, ale później miałam brak weny i niestety przestałam. Ale Tobie idzie dobrze :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze kiedyś wena twórcza do Ciebie wróci. Często pojawia się i znika, i później ponownie się zjawia - wiem coś o tym ;)

      Usuń
  6. Dziewczyno! Pisz dalej, więcej i częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama też próbuję swoich sił w pisarstwie i wiem, że nie jest to zbyt proste ;). Brak weny i tak dalej... Interesujące rozwiązanie zagadki, muszę przyznać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem i życzę powodzenia! :)
      Dziękuję bardzo komentarz :)

      Usuń
  8. Może jeszcze trochę trzeba podszlifować warsztat, ale dobre początki.

    OdpowiedzUsuń
  9. No,no, świetny pomysł, naprawdę bardzo mi się spodobało całe opowiadanie. Zaś skrzywdzona, psychodeliczna postać córki, zdecydowanie jest najlepsza! I koniecznie pisz dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę, że opowiadanie się podoba. :)
      Dziękuję bardzo za komentarz! :)

      Usuń
  10. Dopiero teraz tu zerknę i bardzo mi się podobało :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :) Dziękuję! :)