Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 maja 2016

"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame


"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję"
Autor: Estelle Maskame
Seria wydawnicza: Dimily / Tom II
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2 marca 2016
Liczba stron: 360

Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Estelle Maskame - zaczęła zamieszczać kolejne rozdziały swojej książki na platformie Wattpad, gdy miała 17 lat. Od razu zyskała rzesze wiernych czytelniczek i została nazwana "głosem pokolenia".
Oficjalna premiera pierwszego tomu stała się wydarzeniem, a kolejnych części książki z niecierpliwością oczekują fani z całego świata. *

Po pełnej palecie skrajnych emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania pierwszej części trylogii Dimily, czyli „Czy wspominałam, że cię kocham” (recenzja) niecierpliwie oczekiwałam drugiego tomu.
Po cichu licząc na to, że książka „Czy wspominałem, że Cię potrzebuję” będzie równie dobra; a może nawet lepsza od pierwszej części (a to raczej rzadko zdarza się w przypadku drugich tomów).

Tytuł, który dzięki jednemu słowu - „wspominałem” przybrał w tej części męską formę, tym samym może sugerować, że teraz narratorem będzie Tyler. To jest troszkę mylące, bo autorka nie wprowadziła żadnych zmian i ciąg dalszy historii widzimy oczami Eden, która na bieżąco nam wszystko relacjonuje.

Nasi główni bohaterowie - Eden i Tyler, których połączyła zakazana miłość, zdecydowali się nie słuchać porywów serca, a dokładnie to starać się ich nie słuchać. Zrozumiałym powodem podjęcia takiej decyzji była obawa przed karcącą oceną połączona z brakiem akceptacji ich związku przez najbliższą rodzinę oraz znajomych.
Przyrodnie rodzeństwo miało wielką nadzieję, że to długa rozłąka, a także odległość jaka miała ich dzielić pomoże im przyćmić to uczucie.

Czy tak się stało?
Tego właśnie dowiadujemy się w drugim tomie trylogii.

Mija rok odkąd tych dwoje się ostatnio widziało.
Mają w planach spędzić wspólnie wakacje przy okazji sprawdzając, co teraz do siebie czują. Czy jest to miłość jaka powinna łączyć brata i siostrę, czy jednak nadal magnetyczne przyciąganie, które towarzyszy zakochanym?

Widać duże zmiany w zachowaniu Tylera. Nie ma śladu po jego buntowniczym charakterku. Wydoroślał, uspokoił się i z większym optymizmem spogląda w przyszłość. 
Jednak trudne, bolesne przeżycia nadal nie pozwalają o sobie zapomnieć i każdy negatywny bodziec może zaburzyć tę jego oazę spokoju, którą udało mu się wypracować dzięki licznym rozmowom dotyczących jego przejść.

Widoczne są też zmiany w zachowaniu Eden, ale w tym przypadku są one jednak mniej korzystne dla potencjalnego obserwatora jej poczynań.  
Dziewczyna niekiedy zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, któremu wszystko się należy. Jawnie okazuje zazdrość wobec koleżanek Tylera; a sama przecież ma chłopaka, który ogromnie ją kocha, wierzy w jej uczciwość i cierpliwie na nią czeka. A jej wierność, szczerość i odpowiedzialność mają wiele do życzenia.
Choć postępowanie Eden może czasami drażnić - to ja dostrzegam u niej zalążki poprawy "na lepsze". Do niektórych błędów potrafiła się przyznać, a kilka z nich zaczęła korygować. 

Estelle Maskame w tym tomie przenosi akcję powieści do Nowego Jorku. Zwiedzanie miasta przez głównych bohaterów w połączeniu ze swoistą dokładnością i wnikliwością opisów autorki sprawiły, że poczułam klimat tego wielkiego miasta (które kiedyś chciałabym odwiedzić).
Oczywiście najbardziej interesujące są tutaj relacje jakie zachodzą między przyrodnim rodzeństwem. Ich próby zapanowania nad swoimi uczuciami, dylematy, niepewności, niedomówienia i ten wielki, przeraźliwy strach przed opiniami innych, gdyby usłyszeli prawdziwe głosy ich serc. 
Autorce udało się  doskonale przekazać burze ich stanów emocjonalnych i uporczywych przemyśleń
W powieści nie zabraknie manipulacji i szantażu, które tylko dodają smaczku całej opowieści.
Wspomnę jeszcze, że zakończenie powieści jest takie, że już chciałoby się mieć pod ręką trzeci tom. 

Jak dla mnie "Czy wspominałem, że Ci potrzebuję" to jak najbardziej udana kontynuacja - mogłabym nawet rzec, że odrobinę lepsza od poprzedniego tomu.  
Wydaję mi się, że miłośnicy książki „Czy wspominałam, że cię kocham” nie będą rozczarowani. :)

Polecam!

"... jeśli miłość oznacza, że człowiek myśli o drugiej osobie w każdej sekundzie dnia...
Jeśli miłość oznacza, że cały jego nastrój poprawia się, gdy ta osoba jest w pobliżu...
Jeśli oznacza, że zrobiłby dla tej osoby absolutnie wszystko (...)
to moja miłość do ciebie nie zna granic." **

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame
** cytat z książki "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame, strona 286.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

poniedziałek, 15 lutego 2016

Co się dzieje z młodszą siostrą Alexis? ("Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender)


"Złe dziewczyny nie umierają"
Autor: Katie Alender
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Tom I
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 360
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem


Lubię horrory choć do tej pory raczej częściej zdarzało mi się je oglądać niż czytać, ale będę się starać wyrównać te różnice dlatego rozglądam się teraz za książkami z tego gatunku. W chwili gdy zobaczyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria Young okładkę książki "Złe dziewczyny nie umierają" oraz zapoznałam się z jej opisem - to poczułam, że to może być to czego akurat szukam, że jej fabuła mogłaby mi się spodobać.
Ale czy tak się stało? To zdradzę Wam za chwilę.

Główną bohaterką, a także narratorką całej opowieści jest piętnastoletnia Alexis. Małolata o różowych włosach, która w szkole trzyma się na uboczu. Outsiderka, która jest dobrym obserwatorem. Często daje znać jej buntowniczy charakterek dlatego też nieraz trafia do gabinetu dyrektorki.
Jedyną jej wielką miłością jest fotografia. Dla dobrego zdjęcia jest w stanie wyjść w nocy z domu nie mówiąc o tym rodzicom. Jej młodsza siostra lubi jej towarzyszyć w tych eskapadach.
Relacje między siostrami są "w miarę" poprawne do czasu aż Alexis zauważa, że Kasey zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać...

W powieści Katie Alender znalazło się miejsce nie tylko na elementy grozy. Autorka w pierwszej części książki skupia się głównie na przedstawieniu nam głównej bohaterki, jej rodziny, relacji jakie między nimi panują, a przede wszystkim dużo miejsca zajmuje szkoła do której dziewczyna uczęszcza. Poznajemy hierarchie, które w niej panują. Grupy i uczniów, którzy są najbardziej popularni oraz te które nie zasłużyły sobie na poklask. Dużo tutaj o przyjaźniach i antypatiach. Widoczne są tutaj problemy wieku dojrzewania, próby szukania akceptacji wśród rówieśników oraz pierwsze miłości.
Początkowo elementy charakteryzujące horror rozwijają się bardzo powoli.
Miałam nawet przez chwilę małe obawy, czy wątek z nim związany w ogóle pojawi się na pierwszym planie, a może jednak zostanie zepchnięty przez opisy szkolnej codzienności i problemów rodzinnych nastolatek; albo że pojawi się dopiero na samym końcu powieści - przecież to jest pierwszy tom serii...
Przyznaję, że przez to jak dla mnie zbyt długie oczekiwanie zaczynałam się lekko niecierpliwić...
Na szczęście w pewnym momencie to czekanie zostało wynagrodzone. 
Zjawisko grozy nabrało rozpędu, wysunęło się do przodu, złapało mnie w swoje sidła (a to za sprawą coraz bardziej widocznych i niepokojących, a później przerażających zachowań Kasey) i od tego momentu pojawiają się sceny jak z dobrego horroru. Akcja przyspiesza. Pojawia się leciutki dreszczyk strachu i lęku, który przede wszystkim rozbudza chęć jak najszybszego poznania skrywanych sekretów i znalezienia odpowiedzi na wiele pytań. Od tej chwili już trudno oderwać się od lektury.

"Czy zło może przesączyć się przez ściany domu i zasiać ziarno obsesji w czyimś sercu?"*

Duży plus za to, że autorce udało się wprowadzić tajemną aurę unosząca się nad starym domem w którym mieszka główna bohaterka. Takie budowle, które pojawiają się w horrorach (i nie tylko) zawsze przykuwają moją uwagę i budzą największą ciekawość. Podobnie jest z lalkami, którymi to jedna sióstr jest zafascynowana....

W przypadku książki "Złe dziewczyny nie umierają" liczyłam na dużą ilość mrożącej krew w żyłach opowieść - jakie to towarzyszą odbiorcy w rasowym horrorze. Otrzymałam jednak grozę typu light. Może to dlatego, że już jestem już trochę "obeznana" z tym gatunkiem i coraz trudniej mnie tak "przerażająco" przestraszyć i zaskoczyć.
Choć wydaję mi się że osoby, które rzadko lub w ogóle nie mają styczności z takimi książkami, czy filmami mogą mieć zupełnie odmienne ode mnie uczucia i kilka opisanych scen może ich solidnie wystraszyć.
Ale nie martwcie się w książce nie ma opisów tryskającej krwi.

Podsumowując: "Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender to młodzieżówka w której najmocniejszym ogniwem jest tajemnica z przeszłości, której piętno złowrogo namiesza w życiu bohaterów.
Zdecydowanie warto ją poznać!

* cytat pochodzi z książki "Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender, strona 334.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie

czwartek, 5 listopada 2015

Zakazane uczucie ("Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame)

"Czy wspominałam, że Cię kocham"
Autor: Estelle Maskame
Seria wydawnicza: Dimily / Tom I
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 408
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Estelle Maskame - zaczęła zamieszczać kolejne rozdziały swojej książki na platformie Wattpad, gdy miała 17 lat. Od razu zyskała rzesze wiernych czytelniczek i została nazwana "głosem pokolenia".
Oficjalna premiera pierwszego tomu stała się wydarzeniem, a kolejnych części książki z niecierpliwością oczekują fani z całego świata. *

Wyobraźcie sobie że jest lato, wakacje, beztroska... i możliwość spędzenia tego czasu w Kalifornii. To byłaby zapewne wspaniała perspektywa dla wielu z Was. Eden Munro główna bohaterka powieści jednak ma mieszane uczucia. Marzy o tym, aby zwiedzić ten region, opalać się na cudownych plażach Venice Beach; ale z drugiej strony obawia się spotkania ze swoim ojcem, który opuściwszy ją i jej matkę nie odzywał się do nich aż przez trzy lata. Założył nową rodzinę u których dziewczyna ma mieszkać przez osiem tygodni.

Eden tak jak się spodziewała to miejsce zapiera dech w piersiach. Pomimo tego że większość członków nowej rodziny ojca jest bardzo miła - bardzo trudno jej zaakceptować fakt, że to oni zabrali jej tatę dlatego niezbyt dobrze czuje się w ich towarzystwie.
Jedna z osób z którą przyjdzie jej mieszkać pod jednym dachem nie od razu obdarza ją sympatią, a wręcz odpycha od siebie. To jego buntownicze, nieuprzejme zachowanie nie dotyka tylko jej. Tyler to jej przyrodni brat, który nie słucha się nikogo. Nie dla niego zakazy i nakazy. Ma gdzieś rady rodziców... Zawsze robi to co chce.

Nastolatkowie są w podobnym wieku. Dość często zaczynają się spotykać na imprezach i od teraz mają wspólnych przyjaciół, a to sprawia że chcąc - nie chcąc zaczynają spędzać ze sobą dużo czasu.
Eden zauważa, że Tyler niekiedy potrafi pokazać swoje drugie, łagodne oblicze.
To zaczyna ją w nim fascynować, chce go lepiej poznać, a także mu pomóc...

Książki o losach młodzieży raczej rzadko trafiają w moje ręce - może dlatego że już od dawna nie mam "nastu" lat. Czasami jednak lubię przeczytać taką powieść, by przypomnieć sobie jak to było być nastolatką, a wiadomo że ten okres rządzi się swoimi własnymi prawami.
Książka "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame bardzo mi się spodobała, bo w świecie młodych bohaterów opisanym przez autorkę jest miejsce nie tylko na zabawę i rozrywkę, a zdecydowanie ich nadmiar mógłby być dla czytelników nudny. Przyznaję, że ja właśnie tego przesytu przedstawiającego typowe balangowe życie nastolatków oraz przesłodzonych miłostek zawsze najbardziej się obawiam sięgając po książki z gatunku New Adult.
Na szczęście autorka nie popełniła tego błędu i wplata do treści prawdziwe problemy młodych ludzi, które często nie są dostrzegane lub spychane na dalszy plan i najczęściej tłumaczone buntem młodzieńczym. A przyczyn często należałoby szukać zupełnie gdzie indziej... Tutaj widzimy niektóre z nich, do których należą między innymi: uzależnienia, rozwody, oraz złe a czasem nawet toksyczne relacje z rodzicami...

Jednak najwięcej  emocji  w tej powieści wywołuje rodzące się uczucie zakazanej miłości i to u osób o dwóch zupełnie skrajnych charakterach. Z jednej strony: spokój, opanowanie, rozwaga; a z drugiej: impulsywność, krnąbrność, zuchwałość. W tym przypadku potwierdza się powiedzenie: "że przeciwieństwa się przyciągają". Między dwójką zakochanych widoczne jest nieustanne odpychanie i przyciąganie oraz gonitwa tysiąca myśli na minutę. Nie brakuje rozterek i moralnych dylematów.

Duża lekkość pióra Estelle Maskame sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. A charakterystyczni bohaterowie i ich: zagmatwane perypetie, przyjaźnie, miłości, konflikty; a także zaskakujące zakończenie, sprawiają że już chciałabym czytać kolejną część z serii Dimily. :)

Powieść "Czy wspominałam, że Cię kocham?" gorąco Wam polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame

*** Książkę można kupić na www.empik.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie >KLIK<

wtorek, 3 listopada 2015

"Pamiętnik Christophera. Tajemnica Foxworth Hall" Virginia C. Andrews - premierowo


"Pamiętnik Christophera. Tajemnica Foxworth Hall"
Tom I (kontynuacja cyklu o rodzinie Dollangangerów - "Kwiaty na poddaszu")
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 3 listopada 2015
Liczba stron: 360
Moja ocena: 6/10, czyli dobra


Cleo Virginia Andrews (06 czerwca 1923 - 19 grudnia 1986 r.), znana lepiej jako V.C. Andrews Virginia C. Andrews. Urodziła się w Portsmouth, Virginia;  a zmarła na raka piersi w wieku 63 lat. Andrews pisała powieści typu gotyckiego horroru i sagi rodzinnej, obracające się wokół rodzinnych tajemnic i zakazanej miłości.. Jej powieści zostały przetłumaczone na francuski , włoski , niemiecki , hiszpański, holenderski, japoński, koreański, turecki, grecki, fiński, węgierski, szwedzki, portugalski i hebrajski i są porównywane do powieści Susan Hill , Gwen Hunter i Nora Roberts.
Fenomen popularności V.C. Andrews trwa nieustannie od czasu wydania „Kwiatów na poddaszu”.
Książki autorki, tworzące prawie dwadzieścia bestsellerowych serii, osiągnęły łączny nakład ponad 106 milionów egzemplarzy. *

Parę lat temu przeczytałam kilka książek z serii o rodzinie Dollangangerów. Jednak to właśnie pierwsza część cyklu nosząca tytuł "Kwiaty na poddaszu" wywarła na mnie największe wrażenie! Zarówno mnie przeraziła, ale również wielce zafascynowała. Przed przystąpieniem do czytania "Pamiętnika Christophera. Tajemnica Foxworth Hall" nadal miałam w pamięci całą historię, a przed oczami zatrważający los biednych dzieci - rodzeństwa, które były więzione na strychu wielkiego domu u ludzi, którzy byli ich rodziną...
W "Kwiatach na poddaszu" narratorką opowieści była dwunastolatka o imieniu Cathy..

Teraz po kilku latach dzięki kontynuacji serii możemy powrócić do tajemnic miejsca, które kiedyś budziło strach (obecnie jest to pogorzelisko, ale ma tu zostać wybudowany nowy budynek) dzięki odnalezionemu pamiętnikowi Christophera - czternastoletniego chłopca przetrzymywanego na poddaszu wraz z rodzeństwem.
Dziennik będziemy czytać wraz z siedemnastoletnią Kristin Masterwood, którą łączą z rodziną Dollangangerów dalekie więzy krwi...
Dziewczyna już od dawna chce się dowiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło w Foxworth Hall. Wokół posiadłości i ludzi, którzy tam kiedyś mieszkali krąży wiele niezbyt pochlebnym plotek, ale żadna z nich nie doczekała się realnego potwierdzenia.
Kristin ma nadzieje, że wreszcie odkryje prawdę dzięki zapiskom, które planuje czytać w wolnych chwilach.
Ojciec dziewczyny, który jak do tej pory zawsze ucinał tematy, dotyczące zdarzeń, które miały miejsce przed laty w rezydencji - teraz udziela jej milczącego pozwolenia na zapoznanie się z pamiętnikiem choć uprzedza ją, że w jego treści mogą pojawić się także przekłamania.
Mężczyzna prosi córkę tylko o jedno, aby nikomu nie zdradzała informacji o ich "znalezisku", by nie wzbudzić w miasteczku niepotrzebnej sensacji.

Kristin już od pierwszej strony jest pochłonięta opowieścią opisaną przez młodzieńca. Najchętniej w ogóle nie odrywałaby się od lektury jednak obowiązki domowe, szkolne i sprawy sercowe choć na moment oddzielają ją od losów dzieciaków Dollangangerów.

Początkowe fragmenty dziennika Christophera, które zostały umieszczone w pierwszej części kontynuacji nowej serii zabierają nas do mrocznego świata, ludzi i strasznej historii którą już kiedyś dobrze poznałam z tą różnicą, że teraz przeżycia czwórki rodzeństwa są ukazane oczami chłopaka, który jak na swój wiek jest bardzo dojrzały. Zwraca on uwagę na większą ilość szczegółów niż wcześniej uczyniła to jego o dwa lata młodsza siostra Cathy w "Kwiatach...". Wiele jest w jego zapisach przemyśleń, ocen i analiz (niejednokrotnie chłodnym, dorosłym, poważnym okiem przyszłego lekarza) zaistniałej trudnej sytuacji oraz prób odnalezienia się w tym miejscu,  ale także zachowań i relacji jakie łączą jego najbliższych.
To on jest najstarszy więc chce być oparciem i wsparciem dla swoich młodszych sióstr i brata.
Z obrazu jaki nam ukazuje wylewają się ogromne ilości negatywnych cech dorosłych osób z którym są spokrewnieni. Dzieciom bardzo trudno to zrozumieć, a przede wszystkim to - jak matka może pozwolić, aby babcia tak źle ich wszystkich traktowała...
I czy da się zrozumieć i wyjaśnić uczucia zakazanej miłości?

Jestem zadowolona z powrotu do posiadłości Foxworth Hall - tej sprzed lat. Nie przypuszczałam, że poznając "na nowo" tę straszną historię ponownie będą targać mną przeróżne emocje, a jednak tak się stało.
Mam jedno "ale" - troszkę rozczarował mnie brak w tej książce charakterystycznego dla Virginii C. Andrews nagłego wprowadzenie w czyn elementów grozy, wielkiego zaskoczenia, "czegoś" nowego do znanej już czytelnikom fabuły - choć nie mogę nie wspomnieć, że podczas czytania to uczucie oczekiwania na przerażające, najgorsze wydarzenia, które doświadczą postaci literackie - cały czas mi towarzyszyło  - dlatego z zapartym tchem wracałam do czytania "Pamiętnika Christophera. Tajemnica Foxworth Hall", gdy choć na chwilę musiałam się rozstać z powieścią.
A dzięki nietypowemu pomysłowi jednego z bohaterów, które ujawnia się pod koniec książki - spodziewam się w kolejnym tomie mocnego zderzenia okropnej przeszłości z teraźniejszością.
Liczę na to, że historia dawnego rodu zasieje ziarno złowieszczości w nowym pokoleniu.

"Pamiętnik Christophera..." - dla fanów cyklu o rodzinie Dollangangerów jest to pozycja obowiązkowa!


* informacja pochodzi z www.webook.pl oraz http://www.proszynski.pl


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://www.proszynski.pl/

****
Zapraszam do udziału w konkursie >KLIK<
                                                      
Wyzwanie: 

środa, 21 października 2015

Przesyłka z sercem ("Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge)


"Powiedz, panno, gdzie ty śpisz"
Autor: M.J. Arlidge
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 7 października 2015
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


M.J. Arlidge przez piętnaście lat pracował dla telewizji, specjalizując się w produkcjach spod znaku drama. Ostatnie pięć spędził przy produkcji kilku seriali kryminalnych dla ITV, emitowanych w godzinach najlepszej oglądalności, w tym The Little House, Undeniable oraz znanych ze stacji Tele 5 Rozdartych. Aktualnie pisze scenariusze do "Milczącego świadka" (w Polsce dostępnego na BBC Entertainment). Prawa do jego debiutanckiej, bestsellerowej książki "Ene, due, śmierć", w której po raz pierwszy pojawia się inspektor Helen Grace, zostały sprzedane do 25 krajów.*

Pierwsza część serii kryminalnej z inspektor Helen Grace, czyli "Ene, due, śmierć" autorstwa M.J. Arlidge całkowicie mnie pochłonęła. 
Czytam dużo kryminałów i thrillerów, ale niestety większość z nich to historyjki o których zapominam kilka dni po odłożeniu ich na półkę lub po oddaniu ich do biblioteki. 
Z książką M.J. Arlidge jest inaczej! 
Minęło już 7 miesięcy od przeczytania przeze mnie tego thrillera, a nadal doskonale go pamiętam i znajduje się on w pierwszej piątce moich ulubionych powieści należących do tegoż gatunku.
Nikogo nie powinno dziwić, że z olbrzymią niecierpliwością oczekiwałam na drugą część - odliczając dni od marca aż do jesienni, kiedy to miała pojawić się jej premiera. Mój apetyt był jeszcze bardziej zaostrzony, bo Wydawnictwo Czwarta Strona na końcu książki "Ene, due, śmierć" umieściło początkowy fragment kolejnego tomu noszącego tytuł "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz".

Jest października, a ja z wielką radością, ciekawością i oczekiwaniami otwieram wreszcie drugi tom serii i zatracam się w mrocznym świecie stworzonym przez pana Arlidge.

W dzielnicy o niezbyt dobrej opinii zostaje znalezione ciało mężczyzny. Jest bestialsko okaleczone, a po dokładniejszych oględzinach dowiadujemy się, że jego serce zostało wycięte i zniknęło...
"Czyżby to było trofeum dla zabójcy?" - to była pierwsza moja myśl.
Jednak błędna. 
Przesyłka z sercem dociera pod drzwi rodziny denata.
Z relacji najbliższych wynika, że był to uczynny i bardzo pomocny człowiek. Dobro innych zawsze stawiał na pierwszym miejscu.
Tylko co robił w rewirze prostytutek? Czyżby udzielał tutaj komuś wsparcia?

Już opis tego przerażającego wydarzenia nie pozwala oderwać się od lektury, stawiając przed nami i posterunkowymi wiele pytań, a to jest przecież dopiero początek. 
Po chwili pojawia się kolejna ofiara i kurier zmierzający z tajemniczą przesyłką...
Czas ucieka, a morderca nadal jest na wolności. 
Czy uderzy ponownie i będzie przygotowywał nową paczkę?

Jak widać M.J. Arlidge w drugiej części nie zwalnia tempa, a nawet jeszcze bardziej go podkręca. Pojawiaja się jeszcze więcej krwi i anatomii organów wewnętrznych. 
Oprawca to bezwzględny okrutnik, który potrafi posługiwać się nożem i nie cofnie się przed niczym, aby zrealizować chore pomysły, które zrodziły się w jego głowie.
Tylko, czy przy wyborze swoich ofiar kieruje się osobistym pobudkami, czy jednak są to zupełnie przypadkowe osoby, które znalazły się w niewłaściwym miejscu o złej godzinie?

W tej książce nie tylko śledztwo, ale także postać głównej bohaterki Helen Grace przyciąga dużą uwagę - na pierwszy rzut oka bardzo surowej i zdystansowanej. Pozostali policjanci pełniący służbę też mają interesujące życiorysy. Dzięki autorowi możemy ich bliżej poznać, bo mamy wgląd w ich życie prywatne. Poznajemy ich najbardziej strzeżone tajemnice.
Większość z nich boryka się z problemami i traumami jakich doświadczyli w przeszłości.
To właśnie praca, nierzadko taka ponad miarę daje im chwilowe "wytchnienie" i dlatego nie bacząc na niebezpieczeństwo często podejmują ryzykowne kroki, aby złapać złoczyńcę lub przynajmniej znaleźć mały ślad, który pomoże im go schwytać... Tak jest również w tym przypadku...
Jednak nie wszyscy postępują uczciwie. 
Autor odsłania przed nami negatywne cechy ludzi, dla których liczy się tylko sława i poklask. Zrobią dosłownie wszytko by tylko znaleźć się na piedestale - wykorzystując przy tym naiwność i zaufanie innych oraz czerpiąc zyski z ludzkiej tragedii. 
Ta powieść zdejmuje przed nami maski, które niektórzy potrafią przywdziać ukrywając swoją prawdziwą naturę tworząc wokół siebie wizerunek człowieka bez wad. 

Jeśli zamierzacie sięgnąć po książki M.J. Arlidge (polecam!) to zachęcam do czytania ich w chronologicznej kolejności, bo druga część może Wam zdradzić kilka szczegółów dochodzenia trwającego w pierwszym tomie.

Podsumowując: "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge niczym nie odbiega od fenomenu jego debiutanckiej książki "Ene, due, śmierć". Napięcie sięga tutaj zenitu! Akcja nie zwalnia ani na sekundę, a zakończenie zaskakuje i to bardzo! Chcę czytać więcej tak dobrych, mocnych lektur!
"Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" (tak samo jak pierwszą część) dopisuję do listy moich ulubionych thrillerów.

* informacja zaczerpnięta z książki "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Wyzwanie: 

sobota, 12 września 2015

Jutro znowu może zaświecić słońce ("Uroczysko" Magdalena Kordel)


"Uroczysko"
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Cykl wydawniczy: I tom
Data wydania: 13 lipca 2015
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem


Magdalena Kordel jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści "Uroczysko" i "Sezon na cuda”. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach. Wie, jak ważne są marzenia, dlatego pomaga spełniać je innym. Dzięki jej blogowi „Za górami za lasami” początkujący pisarze mają szansę wydać książkę…*

Jakiś czas temu czytałam książkę "Malownicze. Tajemnica bzów" Magdaleny Kordel, która spodobała mi się tak bardzo, że zapragnęłam zapoznać się z kolejnymi powieściami autorki.
Teraz przyszedł czas na pierwszą część serii sudeckiej, czyli "Uroczysko".

Główną bohaterką książki jest Majka. Kobieta dowiaduje się, że mąż już jej nie kocha i odchodzi do innej. To nie jedyna przykrość jaka ją spotyka w ostatnim czasie. Drugą jest tajemniczy, olbrzymi kredyt, który prawdopodobnie będzie musiała spłacać.

To wszystko ją przytłacza. Musi się zdystansować od tych raniących jej uczucia informacji. Decyduje się wyjechać na kilka dni do Malowniczego, miasteczka położonego u podnóża Sudetów. Tutaj chce wszystko na spokojnie przemyśleć, a przede wszystkim w samotności wypłakać się przy kieliszku.

Jednak na miejscu dowiaduje się, że użalanie się nad sobą (przynajmniej w samotności) nie wchodzi w rachubę. Szybko zauważa, że przyjaźnie nastawieni mieszkańcy tego maleńkiego, uroczego miasteczka potrafią wysłuchać, doradzić i pocieszyć. Z nimi nie sposób się nudzić. Coraz więcej osób zaczyna ją odwiedzać. Tutaj nie ma czasu i miejsca na smutek.
Już od pierwszych chwil Majka czuje się w Malowniczym jak "w domu" dlatego chce zamieszkać tu wraz ze swoją nastoletnią córką.
Czy to będzie dobra decyzja?

Na pierwszy rzut oka ta powieść może się wydawać przewidywalna, bo ile to już razy w powieściach spotykamy w literaturze obyczajowej wątek postaci kobiecej, która została zdradzona przez mężczyznę. Zdecydowanie dość często, ale książka "Uroczysko" wyróżnia się wśród nich. Spotykamy tu wielu barwnych, charakterystycznych bohaterów. Urokliwe miejsce akcji do którego chciałoby się od razu pojechać. A najważniejsze jest to, że w tej lekturze jest duża garść humoru, która pojawia się choć wydawałoby się, że w tej sytuacji nie jest w ogóle do śmiechu.
Przyznaję, że autorce udało się kilka razy sprawić, że na moich ustach pojawił się uśmiech. 

Ta powieść niesie w sobie niesamowicie wielkie pokłady nadziei, a przede wszystkim optymizmu. Pokazuje, że bliskość rodziny, przyjaciół, a także osób, które są nam życzliwe pozwala nam znieść naprawdę wiele trudności. Ich dobre słowo może nam pomóc przenosić góry! To ci ludzie mogą stać się naszym największym motywatorem. I tak jak Majce mogą pomóc nam znaleźć nieznane dotąd pokłady siły, by móc zakasać rękawy i walczyć o siebie, i o swoje. Nie straszna wtedy będzie ani zmiana miejsca zamieszkania, ani pracy. Sytuacja głównej bohaterki potwierdza przysłowie: "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni!"

Majka ma otwarte i bardzo dobre serducho zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Nie przejdzie obojętnie obok ich krzywdy. W którymś momencie pokazała nam że jest odważną, silną babką. Jest bardzo dobrym przykładem na to, że zawsze można zacząć wszystko od nowa, nawet wtedy gdy ten nasz jeden jedyny (tak się przynajmniej na ślubnym kobiercu wydawało) bardzo nas zrani. Trzeba wtedy Tylko, a może Aż uwierzyć w siebie i podążać za swoimi marzeniami. 

Magdalena Kordel ma dużą lekkość pióra, która sprawia że od Jej powieści trudno się oderwać. Potwierdzą to już dwie przeczytane przeze mnie książki. 
A do Malowniczego chętnie wrócę ponownie, bo tu nie brakuje ciepła, radości i ludzkiej gościnności. 
Nie sposób nie przyjąć zaproszenia do kolejnych odwiedzin i śledzenia losów jego mieszkańców!
Do tego miasteczka można zaglądać o każdej porze roku. 
Gwarantuję, że tu zawsze poczujemy się jak "u siebie"!

Gorąco polecam "Uroczysko'!

* informacja zaczerpnięta z http://www.znak.com.pl/


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

czwartek, 3 września 2015

Na rozstaju uczuciowym ("Collide" Gail McHugh)


"Collide"
Autor: Gail McHugh
seria: tom I
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 17 czerwca 2015
Liczba stron: 368
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem



Tuż po tym jak Emily główna bohaterka książki "Collide" zakończyła naukę w college'u jej matka przegrywa walkę z nowotworem. Jest to dla dziewczyny bolesny cios. 
Jej chłopak Dillon był przy niej w najtrudniejszych momentach. Wspierał i pomagał. Ma teraz wobec niego ogromny dług wdzięczności. 
Wydaje jej się, że mężczyzna który potrafił wykazać się tak dużą cierpliwością i troskliwością będzie idealnym partnerem na całe życie dlatego decyduje się opuścić rodzinne miasteczko i przenieść się tam, gdzie mieszka jej luby, czyli do Nowego Jorku. 

Tutaj planuje umocnić relacje, jakie ich łączą. Wcześniej nie było to możliwe, bo łączyła ich miłość na odległość.
Jednak na miejscu los szykuje dla niej kolejną niespodziankę... Dziewczyna pewnego dnia w tym zupełnie nowym dla niej mieście spotyka na swojej drodze chłopaka marzenie. Jest nim Gavin - szarmancki, bogaty przystojniak...

Po pewnym czasie okazuje się, że Dillon i Gavin się znają więc Emily nie ma szans na unikanie nowego znajomego. Jej wzrok często podąża w jego kierunku. Widać, że ona też nie jest mu obojętna....

"Collide" to romans w którym nie brakuje erotyki. Przyznaję, że zawsze mam pewne obawy sięgając po ten gatunek (dlatego przez dłuższy czas go omijałam), bo często można trafić na nudną, przewidywalną, a nawet irytującą opowieść ze sztucznymi dialogami w której kreacje bohaterów też mają dużo do życzenia. 
Zdecydowanie na pierwszą z dwuczęściowej serii napisanej przez panią Gail McHught nie mogę narzekać! Bardzo mi się spodobała. Jest zaprzeczeniem wszystkich słabych stron romansów, które wymieniłam.
Ta powieść aż kipi od emocji! Nie brakuje w niej namiętności, pożądania, romantyzmu, ale jest też niepewność i tajemnica. Lekki, przejrzysty styl pisania autorki sprawia, że trudno się oderwać od książki, a po dotarciu do ostatniej strony już chce się zacząć czytać drugą część.
Pani McHugh wprowadziła narrację trzecioosobową dzięki czemu mamy możliwość ujrzeć i zrozumieć całą trójkę głównych bohaterów w równym stopniu.

Już czytając opis wydawcy wiemy, że będziemy mieć do czynienia z trójkątem, ale nie mamy tutaj sytuacji, że dziewczyna będąca w stałym związku ujrzawszy "ciacho" od razu ląduje z nim w łóżku, a później oboje za wszelką cenę będą się starać to ukryć przed tym trzecim. 

W swojej powieści Gail McHugh zadbała o to, aby przybliżyć nam relacje jakie panują między Emily i Dillonem. Widzimy jak spędzają czas wolny, możemy podsłuchać ich rozmów. Możemy się nawet dowiedzieć, jaki stosunek do chłopaka ma najbliższa przyjaciółka Emily. Choć początkowo ich związek wygląda na sielankę, to później stopniowo odkrywamy, że coś jest jednak nie tak... Dillon w pewnych momentach pokazuje swoją drugą twarz. Nie jest już taki miły i czuły, by po chwili znów stać się "ideałem". Dziewczyna zapewne to widzi, ale przywiązanie i wdzięczność, którą go obdarzyła nie pozwalają jej wypowiedzieć na głos wątpliwości, które rodzą się w jej głowie. Stara się nie zauważać jego złych zachowań i dba o to, aby się między nimi układało. 

Od chwili, gdy ujrzała Gavin (a później chcąc nie chcąc zaczyna widywać coraz częściej na spotkaniach w gronie znajomych Dillona) zaczyna on zaprzątać jej myśli. Ale Emily i tutaj wykazuje się dojrzałością i stanowczością.  Nie daje się pokusom i stara się być uczciwa oraz lojalna wobec swojego narzeczonego dlatego zachowuje duży dystans wobec przystojniak i dba o to, aby nie zostawać z nim sam na sam... 

Jednak, gdy w związku partnerskim coś nie gra przez dość długi czas, i gdy wychodzą na jaw przykre domysły to wszystkie plany związane ze szczęśliwą przyszłością mogą runąć jak domek z kart...

Czy tak będzie w przypadku Emily i Dillona?
Tego dowiecie się sięgając po obie części książek Gail McHugh.

Na końcu książki "Collide" umieszczony jest fragment drugiej części. 
Po zapoznaniu się z nim moja ciekawość sięga zenitu i nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam "Pulse" (premiera 7 października 2015).

Podsumowując: "Collide" to powieść w której aż iskrzy od uczuć i rozterek! 
Ona jedna i dwóch mężczyzn, którzy są nią oczarowani. 
Kobieta, która znalazła się na rozstaju: 
- z jednej strony trzyma ją przywiązanie i lojalność wobec ukochanego, a z drugiej kusi ją rodzące się pożądanie do nowo poznanego przystojniaka;
- z jednej strony stara się ratować łączące więzi z obecnym partnerem; a z drugiej chce się oddalić i zdystansować od seksownego chłopaka choć jest to bardzo trudne.
A wszystko się jeszcze bardziej komplikuje, gdy każdy z nich pokazuje swoje drugie oblicze...

Jeśli lubicie romanse, to po prostu nie możecie pominąć "Collide"! :)
Polecam!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

niedziela, 2 sierpnia 2015

Kolejne śledztwo - tym razem z niemowlakiem na rękach ("Łatwo przyszło, łatwo poszło" Charlaine Harris)


"Łatwo przyszło, łatwo poszło"
Autor: Charlaine Harris
Wydawnictwo: Replika
Seria wydawnicza: Aurora Teagarden / część VI
Data wydania: 28 kwietnia 2015
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra


Charlaine Harris (ur. 1951) - bestsellerowa pisarka, autorka słynnego cyklu o Sookie Stackhouse, na podstawie którego HBO nakręciło popularny serial "Czysta krew" . Zanim zaczęła pisać powieści, tworzyła poezje, a następnie sztuki teatralne. 
Jej książki sprzedają się w milionowych nakładach na całym świecie. 
Charlaine Harris mieszka w Arkansas wraz z mężem i trójką dzieci.*

Moje kolejne spotkanie z Aurorą Teagarden uważam za bardzo udane. 
"Łatwo przyszło, łatwo poszło" jest to 6 tom serii ( do tej pory przeczytałam trzy ostatnie) o losach charakternej bibliotekarki, która uwielbia rozwiązywać zagadki kryminalne jakie pojawiają się na jej horyzoncie. 
Kobieta angażuje się w sprawy całą sobą, często nie patrząc na swoje bezpieczeństwo. 
Wszystko widzimy jej oczami, bo to ona jest pierwszoosobową narratorką. 
Dzięki temu poza prywatnym śledztwem w którym uczestniczymy, możemy również poznać jej życie prywatne. 
Jej miłości, przyjaźnie, radości, smutki, dylematy, ale także pracę. 
A znaleźć się w bibliotece choć na chwilę i gdy to ma miejsce tylko w powieści - któż z Was by nie chciał?
Chyba w dużym stopniu właśnie ze względu na jej profesje: zarówno bibliotekarz jak i detektyw (amator) - tak bardzo ją polubiłam, bo sama kiedyś chciałam pracować w tych właśnie zawodach.
I dlatego po każdej przeczytanej części bardzo tęsknię i nie mogę doczekać się kolejnej.

Wracając do najnowszego tomu:
W miasteczku Lawrenceton wreszcie nastał spokój, nie ma żadnych nowych doniesień policyjnych.
Nawet Aurora potrafi stopniowo do tego przywyknąć choć o wiele bardziej lubi być w ruchu. 
Jej czujność została uśpiona dlatego, gdy niespodziewanie w jej domu pojawia się siostrzenica jej męża nie widzi w tym niczego dziwnego.
A przyjechała ona w odwiedziny z maleństwem, o którego istnieniu nikt wcześniej nie słyszał....

Gdy wracają z mężem z zaplanowanej wcześniej kolacji u znajomych nie zastają Reginy, ale pozostawiła ona u nich swoje dziecko, maleńkiego Haydena.
A w swoim salonie znajdują ciało martwego lubego kobiety i mężczyznę, który podaje się za przyjaciela rodziny Reginy.
Zarzeka, że nie wie co się tutaj zdarzyło...
Jest wstrząśnięty śmiercią swojego kolegi...
Ale czy mówi prawdę?

Aby oddać dziecko pod opiekę Reginy lub dziadków (jeśli nie znajdą kobiety) i dowiedzieć się co się naprawdę wydarzyło wybierają się w podróż w rodzinne strony Martina i Reginy.
A tutaj czekać na nich będzie wiele niespodzianek i jeszcze więcej niebezpieczeństw...

Tym razem Roe bardzo chce poznać mordercę, który zaatakował w jej domu; ale nie jest to takie proste, bo przed nią kolejne wyzwanie - musi przejść błyskawiczny kurs opieki nad niemowlęciem. 

Wyjątkowo ta historia ma bardzo smutne, ale też zaskakujące zakończenie.
A ja tak jak przy poprzednich częściach niecierpliwie czekam na nowy tom.
Wspomnę jeszcze o tym, że można je też czytać poza kolejnością, bo każdy z nich ukazuje odrębnie prowadzone śledztwo.

Pani Harris w  "Łatwo przyszło, łatwo poszło" stworzyła ciekawą intrygę oraz zbudowała akcję, która wciąga czytelnika.
A wszystko to dzieje się w zasypanym śniegiem Ohio.
Ta lektura jest idealna dla lubiących kryminalne akcenty z nutką humoru oraz mrozem i śniegiem dla ochłody.

* informacja pochodzi z okładki książki "Z jasnego nieba" Charlaine Harris.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika


Zapraszam Was do udziału w konkursie z książką "Miłość na Bali" 

czwartek, 30 lipca 2015

Trzecia, ostatnia odsłona ("Niepokorna" S.C. Stephens)


"Niepokorna"
Autor: S.C. Stephens
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 656 / seria tom 3
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

S.C. Stephens - każdą wolną chwilę spędza na wymyślaniu historii pełnych emocji, uczuć i dramatycznych sytuacji. "Bezmyślna" to jej literacki debiut - przepełniona gniewem, bólem i strachem, ale i elektryzującą pasją opowieść o miłosnym trójkącie.
Zaskoczona i uradowana entuzjastyczną reakcją czytelników na całym świecie, autorka pospieszyła z pisaniem kolejnych historii. *

Po "Bezmyślnej" i "Swobodnej" przyszedł czas na "Niepokorną". Główni bohaterowie tej trylogii to Kiera i Kellan. Tworzą oni parę, której związek rozpoczął się bardzo burzliwie. Oboje zdradzili Denny'go. Trochę naiwnego chłopaka, który wierzył w ich uczciwość. Ufał im bezgranicznie... A kto by nie ufał swoim najbliższym? Kiera była wtedy jego dziewczyną, a Kellan jego najlepszym przyjacielem. To on ich sobie przedstawił, a potem zostawił samych pod jednym dachem, bo musiał na dłużej wyjechać w sprawach służbowych.

Kellan kiedyś zmieniał dziewczyny jak rękawiczki, a Kiera pokazała, że potrafi zdradzić swojego lubego z innym chłopakiem - te niecne uczynki niestety rzutują na ich związek, który starają się budować. Są zazdrośni o każdy gest skierowany w kierunku do płci przeciwnej - a to wiążę się z tym że nie potrafią w pełni zaufać sobie nawzajem. 
Takie ich zachowania mogliśmy obserwować w dwóch pierwszych tomach serii.
W trzeciej, a zarazem ostatniej części trylogii widać duże zmiany w ich postępowaniu i spojrzeniu na życie. Oboje są bardziej dojrzali i trzeźwo spoglądają w przyszłość. 

"Książka sprawia wrażenie, jakby została napisana na zamówienie i pod dyktando czytelniczek" (dearauthor.com) - głosi jedna z opinii, która znajduje się na okładce powieści.
I tak jest jeśli ktoś lubi słodkie miłosne opowieści i szczęśliwe zakończenia. I na pewno będzie zauroczony "Niepokorną".
Ja osobiście wolę jak w powieściach pojawia się duża zawierucha w życiu bohaterów. Dylematy, złe decyzje, błędy, fatalne zauroczenia, złość, poczucie winy... I to mieliśmy tylko w pierwszej części, czyli w "Bezmyślnej". To ta książka wywołała u mnie najwięcej emocji. Takich bohaterów, albo się polubi, albo znienawidzi - a to najczęściej sprawia, że chce się sięgać po kolejne tomy z ich udziałem... 
Dlatego po cichu liczyłam, że w tej ostatniej części (na ponad 600 stronach) pojawi się chociaż malutki grzeszek na ich koncie. Niestety (jak dla mnie) jest za grzecznie.
Pojawiają się nawet plany związane z uroczystością ślubną.

Jedyną osobą, która mogłaby jeszcze namieszać w ich związku jest Sienna Sexton - popularna gwiazda pop. Nowa postać, która w tej części przykuwa największą uwagę. Szkoda, że nie pojawia się częściej. Barwna, charakterna, intrygantka, która zrobi wszystko (nie zawsze postępując uczciwie), aby znaleźć się na szczytach list przebojów. Ona i jej sprzymierzeniec Nick (wiceprezes wytwórni) mają idealny pomysł, aby tego dokonać wciągając w to niczego nieświadomego Kellana. 

Autorka w tym tomie odsłania przed nami kulisy dochodzenia do wielkiej sławy. Standardowo umowy, koncerty, trasy, wywiady, kręcenie wideoklipów, ale jest też ta druga strona, czyli: nieczyste zagrania, kłamstwa, skandale. To wszytko ma sprawić że o zespole i ich muzyce robi się głośno. Popularność rośnie, liczba fanów się zwiększa. Czego chcieć więcej do szczęścia?
Tylko czy warto podążać tą nieuczciwą drogą?

Sięgając po "Niepokorną" przyłączycie się do trasy promocyjnej Blagierów, którą zespół pokonuje wynajętym autokarem. Dodatkowymi pasażerkami są Kiera i jej ciężarna siostra Anna. Ona i Griffin ojciec jej dziecka oraz relacje jakie ich łączą sprawiają, że kilka razy uśmiech pojawiał się na moich ustach.
Ostatnia część trylogii S.C.Stephens toczy się na scenach, wśród blasku fleszy, zachwytu i pisków fanek, dobrej muzyki, sukcesów, oszustw, intryg, erotyki, wyznań miłości, przysięgi małżeńskiej, a nawet narodzin.
W takim zestawie emocji po prostu nie może zabraknąć. Są momenty radosne, ale także smutne - czyli przed nami prawdziwe życie gwiazd muzyki i ich rodzin.
A ta dwójka Kiera i Kellan - dopiero teraz potrafi udowodnić, że prawdziwa miłość jednak istnieje.

Całą trylogię Pani S.C.Stephens oceniam na bardzo dobry (a najwyżej "Bezmyślną")!
Polecam!

* informacja pochodzi z okładki książki "Bezmyślna" S.C. Stephens

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat

wtorek, 14 kwietnia 2015

Na krawędzi ("Biorąc oddech" Rebecca Donovan)


"Biorąc oddech"
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria
Seria: Oddechy / tom III
Data premiery: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 488
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Rebecca Donovan - jest absolwentką Uniwersytetu Missouri - Columbia. Mieszka wraz z synem w spokojnym miasteczku w stanie Massechusetts. Uwielbia wszystko, co czyni życie możliwym, jest wielbicielką muzyki, chciałaby spróbować wszystkiego chociaż raz. *

W recenzji pierwszej części trylogii "Oddechy" wspomniałam, że rzadko sięgam po powieści w których głównymi bohaterami są nastolatkowie i ich życie. Jednak postanowiłam dać szansę pierwszemu tomowi serii pani Donovan, który nosi tytuł "Powód by oddychać" i przyznaję że przepadłam - tym samym wpadając w sidła emocjonalnej pułapki, a potem to już tylko odliczałam dni do premiery drugiej, a później do trzeciej części - którą właśnie teraz przeczytałam.
Troszkę szkoda, że już rozstaję się z Emmą Thomas - główną bohaterką tego cyklu wydawniczego. 
Dziewczyna w swoim bardzo młodym wieku przeżyła wiele nieprzyjemnych i traumatycznych zdarzeń, które bez przerwy wracają do niej we wspomnieniach. 

W pierwszej części byliśmy niemymi świadkami stosowanej wobec niej przemocy fizycznej i psychicznej przez jej ciotkę - jakby na to patrząc bliską osobę, która powinna się nią opiekować, wspierać i dawać poczucie bezpieczeństwo. Drugi tom przybliżył nam uzależnienie od alkoholu oraz rozchwianie emocjonalne na które cierpiała jej matka - która pomimo prób nie potrafiła zapewnić jej domu pełnego miłości i zrozumienia.

Trzeci tom różni się od poprzednich tym, że zagrożenie burzące spokój nastolatki nie pochodzi z zewnątrz i nie jest widoczne gołym okiem tak jak agresja, czy alkoholizm najbliższych, ale niszczy dziewczynę od wewnątrz - jest to skutek przerażającej przeszłości, która pozostawiła bolesne urazy. Rany na ciele już się wygoiły, ale pozostały ślady na jej psychice.

Emma w tej części będzie się starać uleczyć to udręczenie kilkakrotnie stając "na krawędzi". Między innymi będzie szukać ukojenia w kieliszku biorąc przykład z mamy, ale także skacząc do wody z miejsc w których nie jest to wskazane. 
Według niej te odważne i niesamowicie ryzykowane działania mają ją wyrwać z matni w której się znalazła. Postępuje pod wpływem impulsu - nie myśląc o konsekwencjach tych czynów...

Powieść zaczyna w chwili, gdy minęło 1,5 roku od wydarzeń z drugiego tomu. U boku Emmy pojawili się zupełni nowi znajomi. Przeniosła się do miejsca o którym zawsze marzyła. 
Z Evanem się rozstała, a Sara dość często ją opuszcza, bo podróżuje po świecie. 
Na horyzoncie pojawia się chłopak, który jest nią bardzo zainteresowany. Wspólnie imprezują i coraz bardziej się do siebie zbliżają. Choć dziewczyna w przeciwieństwie do chłopaka nie angażuje się w pełni w związek, który tworzą.

Dziwnym zbiegiem okoliczności i to dość często (a przecież Emily jest daleko od miejsca, w którym się wychowywała) trafia  na przyjaciół chłopaków, którzy odegrali w jej życiu ważną rolę. Tym samym (co było trochę do przewidzenia) zjawia się również Evan.
Od tego momentu autorka dała mu głos. To już nie tylko Emma będzie narratorką, ale również Evan. Ciekawy zabieg - dzięki któremu możemy również ujrzeć jego spojrzenie na ciąg wydarzeń oraz zrozumieć, co odczuwa. Ich pierwszoosobowa narracja jest prowadzona naprzemiennie.

Czy Emma znajdzie złoty środek, który pomoże jej poradzić sobie z trudną przeszłością, która cały czas daje o sobie znać? Czy zdecyduje się na szczerą i poważną rozmowę z Evanem? I czy wreszcie odnajdzie szczęście?
Odpowiedzi na te pytania uzyskacie sięgając po powieść "Biorąc oddech".

Rebecca Donovan w tej części jak i dwóch pozostałych zaserwowała mi dużą ilość przeróżnych emocji. Martwiłam się o Emmę. Odczuwałam jej lęk, smutek, ale także małe radości. Cały czas trzymałam za nią kciuki, aby wreszcie jej trudna sytuacja się poprawiła.

Autorka poza przedstawieniem w trylogii życia młodzieży, ich pierwszych miłości, wchodzenia w okres dojrzewania porusza również trudne tematy, o których powinno się więcej mówić i pisać... Ukazuje skutki wychowania w rodzinie dysfunkcjonalnej z dużymi problemami, gdzie brakuje bezpieczeństwa i miłości, i gdzie przemoc oraz picie alkoholu jest na porządku dziennym. Takie dziecko żyje w ciągłym strachu, a jego cierpienie nie kończy się w chwili gdy dorośnie, czy opuści dom. Boryka się z nim nadal, cały czas szukając antidotum na ten wewnętrzny ból.
Tacy przyjaciele jakich znalazła Emma - to prawdziwy skarb i ogromne wsparcie. Podziwiam tę ich bezinteresowną pomoc, której jej udzielali. Bez nich byłoby jej naprawdę ciężko...

Krótko mówiąc: Cała trylogia "Oddechy" - trzyma wysoki poziom!
A książki polecam nie tylko młodym czytelnikom, ale również tym troszkę starszym.

* informacja zaczerpnięta z książki "Biorąc oddech" Rebecca Donovan


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/
Wyzwania:
"Pod hasłem"
Grunt to okładka

Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie