Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lutego 2016

Co się dzieje z młodszą siostrą Alexis? ("Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender)


"Złe dziewczyny nie umierają"
Autor: Katie Alender
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Tom I
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 360
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem


Lubię horrory choć do tej pory raczej częściej zdarzało mi się je oglądać niż czytać, ale będę się starać wyrównać te różnice dlatego rozglądam się teraz za książkami z tego gatunku. W chwili gdy zobaczyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria Young okładkę książki "Złe dziewczyny nie umierają" oraz zapoznałam się z jej opisem - to poczułam, że to może być to czego akurat szukam, że jej fabuła mogłaby mi się spodobać.
Ale czy tak się stało? To zdradzę Wam za chwilę.

Główną bohaterką, a także narratorką całej opowieści jest piętnastoletnia Alexis. Małolata o różowych włosach, która w szkole trzyma się na uboczu. Outsiderka, która jest dobrym obserwatorem. Często daje znać jej buntowniczy charakterek dlatego też nieraz trafia do gabinetu dyrektorki.
Jedyną jej wielką miłością jest fotografia. Dla dobrego zdjęcia jest w stanie wyjść w nocy z domu nie mówiąc o tym rodzicom. Jej młodsza siostra lubi jej towarzyszyć w tych eskapadach.
Relacje między siostrami są "w miarę" poprawne do czasu aż Alexis zauważa, że Kasey zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać...

W powieści Katie Alender znalazło się miejsce nie tylko na elementy grozy. Autorka w pierwszej części książki skupia się głównie na przedstawieniu nam głównej bohaterki, jej rodziny, relacji jakie między nimi panują, a przede wszystkim dużo miejsca zajmuje szkoła do której dziewczyna uczęszcza. Poznajemy hierarchie, które w niej panują. Grupy i uczniów, którzy są najbardziej popularni oraz te które nie zasłużyły sobie na poklask. Dużo tutaj o przyjaźniach i antypatiach. Widoczne są tutaj problemy wieku dojrzewania, próby szukania akceptacji wśród rówieśników oraz pierwsze miłości.
Początkowo elementy charakteryzujące horror rozwijają się bardzo powoli.
Miałam nawet przez chwilę małe obawy, czy wątek z nim związany w ogóle pojawi się na pierwszym planie, a może jednak zostanie zepchnięty przez opisy szkolnej codzienności i problemów rodzinnych nastolatek; albo że pojawi się dopiero na samym końcu powieści - przecież to jest pierwszy tom serii...
Przyznaję, że przez to jak dla mnie zbyt długie oczekiwanie zaczynałam się lekko niecierpliwić...
Na szczęście w pewnym momencie to czekanie zostało wynagrodzone. 
Zjawisko grozy nabrało rozpędu, wysunęło się do przodu, złapało mnie w swoje sidła (a to za sprawą coraz bardziej widocznych i niepokojących, a później przerażających zachowań Kasey) i od tego momentu pojawiają się sceny jak z dobrego horroru. Akcja przyspiesza. Pojawia się leciutki dreszczyk strachu i lęku, który przede wszystkim rozbudza chęć jak najszybszego poznania skrywanych sekretów i znalezienia odpowiedzi na wiele pytań. Od tej chwili już trudno oderwać się od lektury.

"Czy zło może przesączyć się przez ściany domu i zasiać ziarno obsesji w czyimś sercu?"*

Duży plus za to, że autorce udało się wprowadzić tajemną aurę unosząca się nad starym domem w którym mieszka główna bohaterka. Takie budowle, które pojawiają się w horrorach (i nie tylko) zawsze przykuwają moją uwagę i budzą największą ciekawość. Podobnie jest z lalkami, którymi to jedna sióstr jest zafascynowana....

W przypadku książki "Złe dziewczyny nie umierają" liczyłam na dużą ilość mrożącej krew w żyłach opowieść - jakie to towarzyszą odbiorcy w rasowym horrorze. Otrzymałam jednak grozę typu light. Może to dlatego, że już jestem już trochę "obeznana" z tym gatunkiem i coraz trudniej mnie tak "przerażająco" przestraszyć i zaskoczyć.
Choć wydaję mi się że osoby, które rzadko lub w ogóle nie mają styczności z takimi książkami, czy filmami mogą mieć zupełnie odmienne ode mnie uczucia i kilka opisanych scen może ich solidnie wystraszyć.
Ale nie martwcie się w książce nie ma opisów tryskającej krwi.

Podsumowując: "Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender to młodzieżówka w której najmocniejszym ogniwem jest tajemnica z przeszłości, której piętno złowrogo namiesza w życiu bohaterów.
Zdecydowanie warto ją poznać!

* cytat pochodzi z książki "Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender, strona 334.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie

niedziela, 17 maja 2015

Ryzykowna decyzja ("Poczęcie" Chase Novak)

"Poczęcie"
Autor: Chase Novak
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 5 marca 2015
Liczba stron: 368
Moja ocena: 6/10, czyli dobra

Chase Novak to pseudonim Scotta Spencera, autora dziesięciu powieści, wśród nich książki dwukrotnie sfilmowanej "Miłość bez końca", którą do dzisiaj sprzedano w ponad dwóch milionach egzemplarzy. Jego powieść "Statek z papieru" dotarła do finału National Book Award. Powieścią "Poczęcie" debiutuje jako Chase Novak.  Książka odniosła międzynarodowy sukces, doczekała się kontynuacji, a na jej podstawie ma powstać film.*

Alex i Leslie są zgodnym, kochającym się małżeństwem mieszkającym w Nowym Jorku. Mają piękny dom pełen przepięknych antyków, których wielu ludzi im zazdrości. Mają też dużo pieniędzy więc mogą spełniać swoje zachcianki. Wydawałoby się, że są szczęśliwi, ale niestety tak nie jest. Nie mogą mieć dzieci. Para chodzi od lekarza do lekarza. Próbują wszystkiego... Ta sytuacja z każdą kolejną próbą coraz bardziej ich przygnębia. 
Pewnego dnia dochodzą do nich informacje o specjaliście - doktorze, który "czyni cuda", jego bezpłodni pacjenci zawsze wracają do domu z wiadomością, że będą rodzicami... 
Nie zastanawiając się zbyt długo Twisdenowie decydują się na podróż do malutkiego europejskiego kraju.
Po tej "wizycie" zarówno ich życie, jaki i oni sami zmienią się diametralnie. 
Ale najważniejsze ich nadzieje, marzenia się spełniły - bo kobieta jest w ciąży i to bliźniaczej. 
Ale czy na pewno warto było podjąć takie ryzyko?

Niezbyt często zaczytuję się w horrorach, ale bardzo lubię ten gatunek - a wiadomo im rzadziej się po coś sięga tym lepiej "smakuje", ale oczywiście tylko wtedy, gdy spełnia nasze oczekiwania. 
A czy książce Chase'a Novaka się to udało ?
W pierwszej część powieści zdecydowanie tak. Ta odważna, ryzykowna decyzja małżonków na wyjazd do odległego, małego państwa - Słowenii. Nikomu o tym nie wspominając. Tutaj jest ten początkowy klimat: niepewności, strachu i ten przerażający opis miejsca - tego niby gabinetu. I ten niby lekarz, osoba która w ogóle nie wzbudza zaufania. Facet, który prowadzi swoje niezbyt legalne praktyki lekarskie. Wizjoner, który pragnie prowadzić swoje szalone badania, a desperacja i silna chęć posiadania potomstwa sprawia, że ludzie zgadzają się na wszystko, tym samym narażając swoje życie.  I to przecież przybywając do niego z różnych zakątków świata. 
Są szpitale, które przyjmują pacjentki doktora Kisa i dokładnie wiedzą z czym się to wiąże. Pewnie kasa odgrywa tutaj dużą rolę.

Początkowo moja ciekawość sięgała zenitu; ale w drugiej części, czyli wtedy gdy autor przenosi nas do momentu, gdy dzieci Twisdenów mają dziesięć lat - zaczyna brakować większego rozmachu i pazura, a tego się właśnie spodziewałam od horroru. Momentami robi się monotonnie. 
Po takim początku myślałam, że teraz będzie lepiej, że autor mnie zaskoczy, zszokuje, przestraszy... Niestety tak się nie stało.
Tylko Alex,  Leslie i doktorek Kis (ta postać mogła się pojawiać nawet częściej) są bohaterami, których zapamiętam, bo kilkunastu pozostałych jest raczej bezbarwnych. 

Podczas czytania bardzo drażniły mnie dziwne porównania, które Novak zastosował w swojej powieści. Jest ich dużo. Przykład: "oczy psa skrzą tępą agresją, lędźwie cuchną zjełczałym masłem."**

Podsumowując: Pomysł na horror Chase Novak miał bardzo dobry, ale z wykonaniem troszkę słabiej. 
W powieści widzimy, że bohaterowie  za wszelką cenę chcą stworzyć pełną rodzinę w której pojawią się ich własne dzieci. 
Na pewno wchodząc do pomieszczenia doktora Kisa czuli, że godząc na zastrzyki podejmują ogromne ryzyko, którego potem jesteśmy świadkami. 
Dobrze są ukazane przez Novaka zmiany Twisdenów - oni sprzed wyjazdu do Lublany i oni po powrocie z tej podróży. Ich zachowanie, natura i próby utrzymania człowieczeństwa - to jest to, co zapewne najbardziej przyciągnie uwagę czytelnika. 
I choćby dlatego zachęcam Was do sięgnięcia po "Poczęcie" - jeśli oczywiście lubicie horrory.

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Poczęcie" Chase Novak
** cytat pochodzi z książki "Poczęcie" Chase Novak, strona 41.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 


Zapraszam do udziału w konkursie

niedziela, 8 marca 2015

"Strzeż się Zwiastunów Nocy"** ("Fanaberia" Łukasz Kotkowski)


"Fanaberia"
Autor: Łukasz Kotkowski
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 26 sierpnia 2014
Liczba stron: 398
Moja ocena: 7-/10, czyli bardzo dobra z minusem


Łukasz Kotkowski jest młodym autorem ze Słupska. Prowadzi stronę www.aspirujacypisarz.pl , gdzie dzieli się swoimi przemyśleniami o pisaniu, czytaniu i dobrych historiach w ogóle. Sam siebie nazywa "pisarzem wiecznie aspirującym", mierzącym coraz wyżej z każdym pisanym słowem.*

Sięgając po książkę Łukasza Kotkowskiego spodziewałam się mocnego thrillera. Opis wydawcy, a także okładka mnie w tym utwierdzały. Patrząc na postać z okładki wydawało mi się, że może w książce akcja przeniesie się na chwilę do szpitala psychiatrycznego.
Jednak moje przypuszczenia się nie potwierdziły. Podczas czytania ta postać zaczęła mi raczej przypominać zmorę z filmu "The Ring: Krąg". 
W powieści "Fanaberia" właśnie takie przerażające stwory będą nawiedzać głównych bohaterów.

Tomasz Radziejowski to prywatny detektyw, który zastrzega, że nie przyjmuje spraw rozwodowych. Woli zagłębiać się w bardziej skomplikowanych śledztwach. Były policjant. Od pewnego czasu dręczą go makabryczne sny.
W momencie, gdy mężczyzna odprawia z kwitkiem petenta, który chciał aby detektyw potwierdził, że żona go zdradza - w drzwiach pojawia się piękna kobieta. 
To co mu powiedziała Dorota Lutowska wydaje się dość dziwne. Jej przyjaciółka zmarła w bardzo młodym wieku. Miała dwadzieścia lat. Ustalono, że to była śmierć z przyczyn naturalnych dlatego policja szybko sprawę umarza. 

Jednak z treści listów ofiary jasno wynika, że zmarła ona ze strachu. Bała się przebywać we własnym mieszkaniu. A co jeszcze dziwniejsze w dniu jej pogrzebu brat Doroty trafia do szpitala w bardzo kiepskim stanie i zapada w śpiączkę.

Detektyw obawia się przyjąć tego zlecenia, bo miejsce i wydarzenia kojarzą mu się z dawną trudną, specyficzną sprawą, której nie udało się wyjaśnić. Minęło już kilka lat, a on nadal bardzo to przeżywa, dręczy go poczucie winy i beznadziei, ma koszmary senne.
Po dłuższym zastanowieniu mężczyzna jednak decyduje się podjąć wyzwanie - nie wiedząc, że od teraz jego okropne sny staną się rzeczywistością. A jego życie będzie zagrożone... I to nie tylko jego życie...

Autor miał ciekawy pomysł na fabułę i dobrze ją przedstawił. Książka wciąga od pierwszych stron. Nie jest to typowy thriller, bo występują w nim zjawiska nadprzyrodzone. Postacie siejące grozę wśród bohaterów. Ich opis dosadny i makabryczny sprawia, że czytelnik może poczuć strach. Wygląd, zapach, smak stworów są bardzo obrazowo ukazane...

"... patrzył sparaliżowany na tę twarz, na te wargi, sine jak ciało topielca,
na puste oczodoły, z których spływał jakiś obrzydliwy płyn, jak maź, 
która eksploduje z gąsienicy, gdy ją nadepnąć."**

W powieści nie brakuje akcji i napięcia. Nie ma czasu na nudę. Dużo się dzieję - zarówno za sprawą wstrząsających wydarzeń sprzed lat nazywanych "rzezią niewiniątek", ale także dzięki prywatnemu śledztwu prowadzonemu obecnie. 
Pojawią się także nowe ofiary. 

Jest charyzmatyczny detektyw i kobieta która zburzyła jego dotychczasowe "bezpieczne" życie. W którymś momencie między tą dwójką pojawia się silne uczucie. Teraz mężczyzna będzie musiał chronić nie tylko siebie, ale także swoją ukochaną.

W "Fanaberii" jest wszystko to czego oczekiwałam od dobrej powieści grozy. I muszę zaznaczyć, że jest to debiut, który zasługuje na uwagę. 
Pojawiły się elementy zaskoczenia. 
I ten Radziejowski. Ja to naprawdę mam słabość do detektywów. A tego bardzo polubiłam ponieważ możemy go dobrze poznać, z wszystkim jego lękami, radościami, mocnymi stronami, a także słabościami. Mężczyznę uwielbiającego kawę, którą pije w każdej wolnej chwili (tak samo jak ja), a także uzależnionego od papierosów. Faceta wykazującego się dużą odwagą, a także poczuciem humoru.
Dorotę polubiłam trochę mniej (ooo nie dlatego, że jestem o nią zazdrosna). Wydała mi się naiwna, delikatna, zbyt wrażliwa. Odniosłam wrażenie, że ona najlepiej by się czuła mając ochronę cały czas przy sobie.

Jedyne, co mi troszkę przeszkadzało w "Fanaberii" to kilka błędów stylistycznych, które się w niej pojawiły. Niektóre zdania w powieści są zbyt rozbudowane i sprawiają wrażenie nieskładnych.  
Ale przy tak dużej ilości zalet debiutu Kotkowskiego - mogę przymknąć oko na ten mały mankament oceniając tę książkę na bardzo dobry.

Uważam, że fani gatunku powinni dać szansę "Fanaberii".
Naprawdę warto!

* informacja zaczerpnięta ze strony www.aspirujacypisarz.pl oraz www.lubimyczytac.pl
** cytaty pochodzą z książki "Fanaberia" Łukasz Kotkowski, strony kolejno: 298, 127.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi


Przypominam o trwającym konkursie!
Można się zgłaszać na blogu >KLIK<
oraz na fanpage'u bloga >KLIK<

wtorek, 19 sierpnia 2014

Statek na którym straszy ("Ostatni pasażer" Manel Loureiro)

"Ostatni pasażer"
Autor: Manel Loureiro
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 9 lipiec 2014
Liczba stron: 480
Moja ocena: 7,5/ 10, czyli bardzo dobra z plusem
  
Manel Loureiro (ur. w 1975 ), hiszpański prawnik, który w wieku 31 lat zajął się pisarstwem. Jest autorem czterech powieści i kilku scenariuszy.
Jego pierwsza powieść, thriller "Apokalipsa Z: Początek końca" ukazała się początkowo w postaci internetowego bloga, który wzbudził tak duże zainteresowanie, że w 2007 roku został wydany w wersji książkowej i od razu stał się bestsellerem.
Loureiro należy do nielicznych hiszpańskich autorów, którym udało się sprzedać swoją powieść w Stanach Zjednoczonych w nakładzie przekraczającym 200 tysięcy egzemplarzy. Dwie kolejne książki będące kontynuacją Początku końca również odniosły wielki sukces czytelniczy nie tylko w Hiszpanii, ale także na świecie.
W Hiszpanii okrzyknięto autora hiszpańskim Stephenem Kingiem.*


Sierpień, rok 1939

Angielski węglowiec "Pass of Ballaster" wpływa w gęstą mgłę. Załodze ledwo udaje się dostrzec inny statek, który dryfuje po oceanie. Kontakt z jego pasażerami jest niemożliwy - dlatego trzech odważnych decyduje się wejść na jego pokład. Początkowo nie znajdują tu żywej duszy... ale wydaje im się, że będąc na "Valkirie" słyszą głosy... Posiłki w jadalni są ciepłe, tak jakby wszyscy zniknęli przed momentem... Pojawia się pytanie, gdzie się wszyscy podziali? I skąd nagle na okręcie należącym do nazistowskiej organizacji pojawił się żydowski noworodek?

Londyn, rok 2009

Kate Soto, dziennikarka która przed kilkoma dniami straciła męża wraca do pracy. Nie może bezczynnie usiedzieć w miejscu, musi zająć się pracą, aby móc odciągnąć myśli od tragedii, która wydarzyła się w jej życiu.
Otrzymuje od szefowej tajemniczą teczkę, a w niej informację na temat okrętu z którego przed 70 laty w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęli ludzie. Kobieta ma możliwość zebrania materiału i napisania reportażu. Godzi się na to nie wiedząc, co ją czeka...

Właśnie teraz rozpoczyna się niebezpieczna przygoda głównej bohaterki.
Najpierw udaje jej się porozmawiać z jednym z trzech śmiałków, którzy odnaleźli dziecko na wycieczkowcu, ale staruszek nie wie co się z nim później stało... Kilka godzin po rozmowie z nią, zostają odnalezione jego zmasakrowane szczątki.
Dalsze poszukiwania luksusowego statku z lat trzydziestych doprowadzają dziennikarkę do biznesmena, miliardera, który jest teraz jego właścicielem. On też chce poznać sekret sprzed lat.

Decydują się wspólnie z kilkoma innymi osobami, na liście których znaleźli się również badacze i eksperci - popłynąć i zbadać tę samą trasę, którą pokonała "Valkirie" w sierpniu 1939 roku.

Tak w skrócie przedstawia się akcja z horroru. Zarówno jako horroru gatunku literackiego, ale również horroru jaki musieli przeżyć bohaterowie powieści, która na marginesie wspomnę ma wspaniałą okładkę. Fantastyczna kolorystyka i szczegóły przyciągają wzrok. Wewnętrzna strona okładki przedstawia widok na ocean z okrągłego okna kajuty. Pojawia się iście morski , tajemniczy i złowrogi klimat....
Wiem, wiem że nie powinno się oceniać i wybierać książek po ich wyglądzie. Naprawdę się staram tak postępować, ale przyznaję szczerze - nie zawsze mi to wychodzi. Jedno spojrzenie na oprawę "Ostatniego pasażera" i nie było innej opcji - abym nie poznała jej treści. 
Czy to moje przeczucie było dobre?
Tak, tak i jeszcze raz tak!

Horrory czytuję dość rzadko (częściej oglądam) i to nie dlatego, że ich nie lubię - jest to raczej związane z tym, że od dawna nie udaje mi się trafić na dobry kawałek grozy...
Przesadna makabra, krew na każdej stronie i najważniejsze fabuła, która w ogóle się nie klei - niekiedy aż nudzi i irytuje, a miała mi przecież dostarczyć szczypty emocji, lekkiego dreszczyku strachu, niepewności... Tego, że na chwilkę zamknę oczy, schowam się pod kocem, a książkę włożę pod poduszką, aby po chwili wrócić do czytania i dalej zagłębiać się w mroczne i nieznane z bohaterami. 
Tak w najnowszej powieści Manela Loureiro, odnalazłam to czego od dawna poszukuję w tym gatunku literackim.

Autor potrafi wspaniale odzwierciedlić słowami całe piękno i urok statku z lat trzydziestych. Moja wyobraźnia zadziałała. Mogłam przechadzać się długimi korytarzami, zwiedzać i podziwiać kajuty, jadalnię, kasyno z ruletkami i stołami karcianymi, dużą bibliotekę oraz salę taneczną, aby po chwili odkryć to istniejące na nim "zło". Złowrogi mrok, który owija się wokół jego pokładu. To misternie zaplanowana intryga faszystowskiej organizacji, czy jednak jakieś siły nieczyste..?
Luksus i elegancja wycieczkowca w zestawieniu z grozą, która się na nim wydarzyła kilkanaście lat temu oraz z tym, co dzieje się teraz - ciekawie i z pomysłem opisane przez pisarza daje gwarancję bardzo dobrej prozy. 
A to  połączenie i rozdzielenie przeszłości oraz teraźniejszości rejsów "Valkirie" zapiera dech w piersi.

"Serce mówiło mu, że choć mało kto o tym pamięta, w człowieku kryją się potwory, które ujawniają się w najmniej spodziewanych momentach"**

Oj wiele emocji ta powieść we mnie wywołała. Aż chciałaby się obgryzać paznokcie ze strachu czytając niektóre fragmenty, choć nigdy tego nie robię. Przerażenie, które malowało się na twarzach bohaterów też i u mnie się momentami pojawiło...

Zakończenie zaskakujące, może nie wszystko zostało do końca dopowiedziane. Przeważnie się czepiam, że lubię mieć zawsze wszytko klarownie wyjaśnione - w tym przypadku jednak jestem jak najbardziej zadowolona i można by było nawet kontynuację napisać, a wiemy, że autor lubi pisać ciąg dalszy do swoich książek, które odnoszą sukces - więc kto wie. Jeśli powstanie to oczywiście przeczytam, nawet jeśli okładka mi się na pierwszy rzut oka nie spodoba.

Podsumowując: Najpierw ujrzymy w "Ostatnim pasażerze" piękno oceanu, później już tylko wszędobylską gęstą mgłę i głosy, podejrzenia obłędu, awarie statku oraz niewyjaśnione, brutalne zgony i garść erotyzmu. To Cię czeka jeśli po przeczytaniu mojej recenzji i zapoznaniu się ze złowrogimi słowami z okładki powieści:

"Witamy na pokładzie statku! Ale pamiętaj, nie będziesz mógł go opuścić... nawet jeśli będziesz chciał."***

- nadal decydujesz się stawić na tym wycieczkowcu wspólnie z bohaterami powieści.

Wszystkim odważnym i lubiącym morskie wycieczki z koszmarem w tle zdecydowanie polecam wejść na pokład "Valkirie". To będzie dla Was zapewne niezapomniana przygoda, która dostarczy Wam ogromnej ilości emocji. 
Na wakacje i urlop wręcz jest to wskazane!

* informacja pochodzi z opisu z okładki książki "Ostatni pasażer" Manel Loureiro
** cytat pochodzi z książki "Ostatni pasażer" Manel Loureiro, strona 370. 
*** cytat pochodzi z okładki książki "Ostatni pasażer" Manel Loureiro.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 

piątek, 18 kwietnia 2014

Postać w czerni nadchodzi ("Rook" Graham Masterton)


"Rook"
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2 kwiecień 2014
Liczba stron: 280
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra
 
Zamknij oczy: Wyobraź sobie, że jesteś nauczycielem i widzisz ciemną sylwetkę mężczyzny w czarnym charakterystycznym kapeluszu, który przemierza szkolnym korytarzem. Mija Cię, ale nie zdążyłeś zainterweniować i zapytać co tu robi. Później widzisz go jak wychodzi z budynku kotłowni, w której po jakimś czasie odnajdujesz brutalnie okaleczone zwłoki swojego ucznia. Na jego ciele jest sto dwanaście ran kłutych.
Jesteś pewny, że ta postać, którą widziałeś jest mordercą. Tylko pojawia się jedno ale - jesteś jedyną osobą, która go widziała, a przecież musiał przejść obok boiska na którym w czasie dokonania zbrodni było dużo dzieciaków. Pomyliłeś się? Nie - to niemożliwe, on tam był i rozpłynął się w powietrzu…

Teraz otwórz oczy i ciesz, że nie jesteś Jimem Rookiem nauczycielami drugiej klasy specjalnej.
Tylko on widział Zło wcielone. Nikt mu nie wierzy, że widział człowieka w czerni. Pedagog będzie musiał sam odnaleźć i pokonać złoczyńcę, czyli  duszę, która opuściła swoje ciało. Mroczny stwór posiada wszystkie najpotężniejsze moce ponieważ zagłębił i poznał szczegóły tajemnic voodoo. 
"Ten kult jest mieszaniną obrzędów plemiennych oraz rzymskokatolickich i ma moc ich obu".*
 Magiczne przedmioty, które trafiły w jego posiadanie pozwalają mu bezkarnie chodzić, a dokładnie unosić nad ziemią, bo jego ciało bezpiecznie oczekuje na powrót duszy, która w tym czasie morduje, zastrasza i mści się na ludziach, którzy mu podpadli i którzy nie spełniają jego rozkazów.
W chwili, gdy dowiaduje się, że Rook jako jedyny z ludzi go widział, chce aby stał się jego pośrednikiem. Ma przekazywać alfonsom i handlarzom narkotyków ile procent z własnych zysków mają mu płacić, a jak się na to nie zgodzą to ostrzec ich, że czeka ich śmierci. 
Belfer początkowo nie zgadza się na taki układ, ale Monstrum tak łatwo nie odpuszcza i straszy, że będzie zabijał jego wychowanków. Jim nie może do tego dopuścić. Jest jednym z najbardziej oddanych nauczycieli, który za wszelką cenę stara się pomóc swoim uczniom specjalnej troski, aby radzili sobie w dorosłym życiu. Udziela dodatkowych korepetycji, słucha ich i zawsze jest obok, gdy zachodzi taka potrzeba.
"Opóźnieni w rozwoju, dyslektycy, trudni. Dzieci, które nigdy nie były chlubą rodziców. W dodatku buntowniczo nastawione, prześladujące innych uczniów i wszędzie robiące zamieszanie. Druga klasa specjalna zawsze była synonimem edukacyjnej katorgi. Jednak Jim zrozumiał, że jeśli przekona swoich uczniów, że obchodzi go to, co usiłują zrobić, obojętnie jak nieudanie i nieporadnie wydawałoby się te próby zwykłemu nauczycielowi, im również zacznie na tym zależeć. Nie umieli czytać, nie umieli dodawać, nie potrafili narysować psa, który nie wyglądałby jak pojemnik na śmieci, ale Jim wciąż zachęcał ich do dalszych wysiłków."*
Jest pedagogiem z powołania i nie jest w stanie narażać ich życia dlatego zaczyna wypełniać rozkazy Stwora, ale tym samym nie odpuszcza i stara się znaleźć sposób, aby go pokonać i zdobyć jego moce.
Do czego będzie zmuszony? Czy też będzie musiał opuścić swoje ciało, aby pokonać swojego wroga?

Fabuła wciąga czytelnika w świat potworności jakie może uczynić człowiek zły do szpiku kości, który posiada moce o których nikomu się nawet nie śniło. On może przejść obok tłumu ludzi, niezauważony, wyciągnąć nóż i zadźgać jednego z nich. Krew będzie lać się strumieniami. W obserwatorach zdarzenia wzbudzi przerażenie, ale nikt go nie zauważy i nie będzie w stanie powiedzieć co się w ogóle stało. 
Przecież na miejscu zbrodni nie było nikogo podejrzanego, nikt się do ofiary nie zbliżył.
Ale nie to jest najokrutniejszym czynem do którgo może się posunąć. Gorsza jest klątwa rzucona na zdrajcę, czyli pożeranie samego siebie…

"Nos wpadł do ust, a w ślad za nim poszły policzki (...) Oczy spoglądały na Jima w milczeniu, wilgotne i białe jak ostrygi, a potem i one zostały wessane w pomarszczoną dziurę widniejącą w miejscu, gdzie przedtem były wargi. (...) Sama się zjadła - znikając we własnym gardle."*

Jeśli macie mocne nerwy i chcecie poczuć tak jak ja dreszcz strachu na skórze i z ciekawością chłonąć tajniki voodoo, bóstw które nimi kierują oraz innych fascynujących  mocy to ten horror jest przez Grahama Masterotona stworzony specjalnie dla Ciebie.
W chwili, gdy musiałam odłożyć książkę w jakiś niewytłumaczalny sposób ona przeciągała mnie do siebie. Rook jako bohater, ale również  jako powieść posiada potężną moc przykuwania i przyciągania uwagi. Ostrzegam lubiących takie klimaty w książkach - jak zaczniesz czytać to wsiąkniesz! Będziesz się bać, ale ciekawość zwycięży lęk - przecież trzeba się dowiedzieć, czy dobro w tym przypadku również zwycięży, a może jednak zło będzie górą. Wiem, ze już teraz chcecie znać odpowiedź, ale nic więcej Wam nie zdradzę. 
Mogę tylko polecić ten horror, który według mnie zasługuje na uwagę każdego wiernego fana gatunku oraz twórczości Mastertona. 
To było moje pierwsze spotkanie z autorem i uważam je za bardzo udane.
Pisarz  w tej chwili zajmuję w moim rankingu czołowe miejscowe jednego z najlepszych w tej dziedzinie, czyli jest na drugiej pozycji tuż po Stephenie Kingu.

Cieszy mnie wiadomość, że "Rook" to pierwsza część serii o losach odważnego belfra.
Kogo lub co pozna w kolejnych tomach? Ja już nie mogę się doczekać, aby się dowiedzieć!

A Wy skusicie się na tę serię?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika


* cytaty pochodzą z książki "Rook" Graham Masterton, kolejno strony 114, 250-251, 113.

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska