Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Wymienimy się kluczami? ("Odwet" Claire Douglas)


 "Odwet"
Autor: Claire Douglas 
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 14 października 2020 
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8/10

„Odwet” to moje drugie spotkanie z twórczością Claire Douglas. Czytałam jakiś czas temu książkę „Siostry” jej autorstwa. Podobała mi się ta powieść, ale zabrakło mi w niej końcowego efektu „wow”, który sprawiłby, że historia z jej kart na dłużej pozostałaby w mojej pamięci. Znalazło się w niej także kilka „dłużyzn”, które odciągały uwagę od głównego wątku.                                                               Sięgając po „Odwet” spodziewałam się podobnych odczuć. Pozytywnych, aczkolwiek bez większych szans na to, że stanie się thrillerem psychologicznym, który mnie mile zaskoczy, wniesie ogrom emocji i zaciekawienia, które nie pozwoli mi rozstać się z lekturą dopóki nie poznam zakończenia.

Powiem Wam, że się myliłam i to mnie bardzo cieszy. Jest to thriller, który chce się czytać!           Wnosi coś nowego, powoduje mały zamęt w głowie, a finał wprawia w osłupienie.  

Kilka słów o fabule. Libby Hall to kobieta, która w ostatnim czasie przeżyła trudne chwile. Poroniła, a także ratowała dzieci z pożaru szkoły w której pracuje. Nie dziwię się jej, że gdy znalazła ulotkę o zamianie domów - to od razu zgodziła się skorzystać z oferty. Krótkie wakacje, oderwanie się na moment od problemów i przykrości. Cisza, spokój i czas spędzony z mężem. O tym właśnie marzyła pakując walizki. Na miejscu wszystko wygląda idealnie. Urocze miejsce, sielanka, romantyczne chwile tylko we dwoje. Niestety trwa to tylko do czasu... Beztroska państwa Hall zostaje zakłócona przez dziwne wydarzenia.  Teraz pojawia się pytanie, czy to przypadek, a może zaplanowane działanie…

Zapewniam, że w „Odwecie” nie ma miejsca na nudę. Z każdą stroną pojawia się coraz więcej napięcia, niewiadomych oraz stopniowe odkrywanie sekretów z przeszłości. To wszystko daje nam zgrabny thriller psychologiczny w którym bohaterowie odsłaniają swoje drugie, mroczne oblicze.

Czyta się szybko! Zdecydowanie polecam!

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

piątek, 27 listopada 2015

Poznać przyczynę samobójstwa ("Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" Michelle Falkoff)


"Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz"
Autor: Michelle Falkoff
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 4 listopada 2015
Liczba stron: 272
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


Po książę Michelle Falkoff sięgałam z wielką ciekawością, ale także z lekkimi obawami, bo z opisu wydawcy dowiedziałam że pojawi się w niej motyw śmierci. A teraz w listopadzie, w miesiącu w którym odwiedzamy groby, wspominamy i jeszcze mocniej odczuwamy stratę najbliższych osób ten temat może być dla nas szczególnie trudny; tak jest w moim przypadku...

Pojawia się pytanie, czy ta książka wprowadziła mnie w jeszcze bardziej ponury nastrój?
Pozwólcie, że najpierw w kilku słowach przedstawię Wam zarys fabuły tej lektury.
Sam - główny bohater powieści wybrał się do swojego najlepszego przyjaciela, tym bardziej nie mógł się doczekać spotkania, bo dzień wcześniej doszło między nimi do niemiłej wymiany zdań. Na miejscu dowiaduje się, że Hayden nie żyje - popełnił samobójstwo... Jest to dla Sama szok! A po znalezieniu w jego pokoju pendrive'a, a na nim tajemniczej playlisty oraz kartki z napisem: "Dla Sama. Posłuchaj, a zrozumiesz"* - jest to tym bardziej dziwne... Chłopak ma mętlik w głowie. Chce jak najszybciej przesłuchać wszystkie utwory i poznać przyczynę tego ostatecznego, wstrząsającego czynu kolegi. 

Jednak odtwarzając kolejno kawałki, wie już że nie będzie to takie proste jak mu się na początku wydawało. Czeka go wędrówka pośród wspomnień, pełna ich razem spędzonych chwil; ich radości i trosk... Ich wielkiej przyjaźni, rozmów, przywiązania, zrozumienia, wspólnego hobby...

Przyznaję się, że nie miałam wobec tej książki dużych oczekiwań, ale Michelle Falkoff potrafiła pozytywnie mnie zaskoczyć. Historia przez nią stworzona bardzo mnie wciągnęła. Narratorem pierwszoosobowym książki jest Sam, a tutaj jest to bardzo dobrym rozwiązaniem dzięki któremu możemy się z nim zżyć, poznawać na bieżąco wszystkie jego przemyślenia, przeżycia, rozterki, trudne decyzje.
W powieści nie brakuje elementów w zakresu psychologii, choćby sposób godzenia się ze śmiercią bliskich. Książa wywoła u mnie dużo emocji. Podczas czytania pojawiało się trochę zadumy, ale o dziwo nie przygnębiła mnie swoją tematyką tak bardzo jak się tego spodziewałam, a to dlatego że autorka skupiła się w głównej mierze na skierowaniu myśli czytelnika na poszukiwaniu motywu samobójstwa; a dzięki nastrojowej, wspaniałej muzyce i wspominkom Sama sprawia, że przed oczami ukazuje się nam Hayden jako żywy nastolatek, którego poznajemy bliżej z każdą wysłuchaną piosenką. W tej książce oczywiście odczuwalny jest unoszący się w powietrzu smutek, tęsknota i poczucie winy, które dręczy osoby, które znały go najlepiej... Ale to, że przed Samem stoi wielkie wyzwanie (i to jest w tym momencie najważniejsze), które w ostatnich minutach życia wyznaczył mu kumpel sprawia, że chłopak nie popada w rozpacz, letarg, głęboką apatię, czy depresje. Ma cel - zadanie do wykonania, które całkowicie go pochłania. Ma ono pomóc mu znaleźć odpowiedź na szereg pytań oraz pomóc mu przeżyć wewnętrzne katharsis; ale także sprawia że dzięki tym spojrzeniom w przeszłość, Hayden jest cały czas przy nim... To w znacznym stopniu pomaga mu przetrwać ten ciężki, bolesny dla niego okres. 
To co dzieje się teraz wokół Sama, a także nowi ludzie których poznaje - wprowadza w jego "dochodzenie prawdy" jeszcze więcej niewiadomych; okazuje się bowiem, że jego jedyny przyjaciel mógł mieć przed nim pewne sekrety....  

"Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" to poruszająca, melancholijna, wymowna i mądra powieść. Wiele jest w niej tajemnic do odkrycia. Tytuły piosenek, które autorka w niej ukryła to puzzle, które po złożeniu w całość ukazują nam moc prawdziwej przyjaźni oraz przedstawiają nam chłopaków, których ona połączyła. 
Ta książka odkrywa przed nami również silne poczucie straty, bólu, winy, osamotnienia, niezrozumienia, złości; ale tli się w niej także odrobina optymizmu, nadziei oraz  potrzeby wybaczenia i miłości.

Polecam!

* cytat pochodzi z książki "Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" Michelle Falkoff, strona 9.
** Książkę można kupić na www.empik.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie >KLIK<

Wyzwanie: 

środa, 21 października 2015

Przesyłka z sercem ("Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge)


"Powiedz, panno, gdzie ty śpisz"
Autor: M.J. Arlidge
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 7 października 2015
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


M.J. Arlidge przez piętnaście lat pracował dla telewizji, specjalizując się w produkcjach spod znaku drama. Ostatnie pięć spędził przy produkcji kilku seriali kryminalnych dla ITV, emitowanych w godzinach najlepszej oglądalności, w tym The Little House, Undeniable oraz znanych ze stacji Tele 5 Rozdartych. Aktualnie pisze scenariusze do "Milczącego świadka" (w Polsce dostępnego na BBC Entertainment). Prawa do jego debiutanckiej, bestsellerowej książki "Ene, due, śmierć", w której po raz pierwszy pojawia się inspektor Helen Grace, zostały sprzedane do 25 krajów.*

Pierwsza część serii kryminalnej z inspektor Helen Grace, czyli "Ene, due, śmierć" autorstwa M.J. Arlidge całkowicie mnie pochłonęła. 
Czytam dużo kryminałów i thrillerów, ale niestety większość z nich to historyjki o których zapominam kilka dni po odłożeniu ich na półkę lub po oddaniu ich do biblioteki. 
Z książką M.J. Arlidge jest inaczej! 
Minęło już 7 miesięcy od przeczytania przeze mnie tego thrillera, a nadal doskonale go pamiętam i znajduje się on w pierwszej piątce moich ulubionych powieści należących do tegoż gatunku.
Nikogo nie powinno dziwić, że z olbrzymią niecierpliwością oczekiwałam na drugą część - odliczając dni od marca aż do jesienni, kiedy to miała pojawić się jej premiera. Mój apetyt był jeszcze bardziej zaostrzony, bo Wydawnictwo Czwarta Strona na końcu książki "Ene, due, śmierć" umieściło początkowy fragment kolejnego tomu noszącego tytuł "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz".

Jest października, a ja z wielką radością, ciekawością i oczekiwaniami otwieram wreszcie drugi tom serii i zatracam się w mrocznym świecie stworzonym przez pana Arlidge.

W dzielnicy o niezbyt dobrej opinii zostaje znalezione ciało mężczyzny. Jest bestialsko okaleczone, a po dokładniejszych oględzinach dowiadujemy się, że jego serce zostało wycięte i zniknęło...
"Czyżby to było trofeum dla zabójcy?" - to była pierwsza moja myśl.
Jednak błędna. 
Przesyłka z sercem dociera pod drzwi rodziny denata.
Z relacji najbliższych wynika, że był to uczynny i bardzo pomocny człowiek. Dobro innych zawsze stawiał na pierwszym miejscu.
Tylko co robił w rewirze prostytutek? Czyżby udzielał tutaj komuś wsparcia?

Już opis tego przerażającego wydarzenia nie pozwala oderwać się od lektury, stawiając przed nami i posterunkowymi wiele pytań, a to jest przecież dopiero początek. 
Po chwili pojawia się kolejna ofiara i kurier zmierzający z tajemniczą przesyłką...
Czas ucieka, a morderca nadal jest na wolności. 
Czy uderzy ponownie i będzie przygotowywał nową paczkę?

Jak widać M.J. Arlidge w drugiej części nie zwalnia tempa, a nawet jeszcze bardziej go podkręca. Pojawiaja się jeszcze więcej krwi i anatomii organów wewnętrznych. 
Oprawca to bezwzględny okrutnik, który potrafi posługiwać się nożem i nie cofnie się przed niczym, aby zrealizować chore pomysły, które zrodziły się w jego głowie.
Tylko, czy przy wyborze swoich ofiar kieruje się osobistym pobudkami, czy jednak są to zupełnie przypadkowe osoby, które znalazły się w niewłaściwym miejscu o złej godzinie?

W tej książce nie tylko śledztwo, ale także postać głównej bohaterki Helen Grace przyciąga dużą uwagę - na pierwszy rzut oka bardzo surowej i zdystansowanej. Pozostali policjanci pełniący służbę też mają interesujące życiorysy. Dzięki autorowi możemy ich bliżej poznać, bo mamy wgląd w ich życie prywatne. Poznajemy ich najbardziej strzeżone tajemnice.
Większość z nich boryka się z problemami i traumami jakich doświadczyli w przeszłości.
To właśnie praca, nierzadko taka ponad miarę daje im chwilowe "wytchnienie" i dlatego nie bacząc na niebezpieczeństwo często podejmują ryzykowne kroki, aby złapać złoczyńcę lub przynajmniej znaleźć mały ślad, który pomoże im go schwytać... Tak jest również w tym przypadku...
Jednak nie wszyscy postępują uczciwie. 
Autor odsłania przed nami negatywne cechy ludzi, dla których liczy się tylko sława i poklask. Zrobią dosłownie wszytko by tylko znaleźć się na piedestale - wykorzystując przy tym naiwność i zaufanie innych oraz czerpiąc zyski z ludzkiej tragedii. 
Ta powieść zdejmuje przed nami maski, które niektórzy potrafią przywdziać ukrywając swoją prawdziwą naturę tworząc wokół siebie wizerunek człowieka bez wad. 

Jeśli zamierzacie sięgnąć po książki M.J. Arlidge (polecam!) to zachęcam do czytania ich w chronologicznej kolejności, bo druga część może Wam zdradzić kilka szczegółów dochodzenia trwającego w pierwszym tomie.

Podsumowując: "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge niczym nie odbiega od fenomenu jego debiutanckiej książki "Ene, due, śmierć". Napięcie sięga tutaj zenitu! Akcja nie zwalnia ani na sekundę, a zakończenie zaskakuje i to bardzo! Chcę czytać więcej tak dobrych, mocnych lektur!
"Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" (tak samo jak pierwszą część) dopisuję do listy moich ulubionych thrillerów.

* informacja zaczerpnięta z książki "Powiedz, panno, gdzie ty śpisz" M.J. Arlidge

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Wyzwanie: 

wtorek, 8 września 2015

"Tease" Amanda Maciel - recenzja premierowa


"Tease"
Autor: Amanda Maciel
Wydawnictwo: MUZA SA
Premiera: 9 września 2015
Liczba stron: 336
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

Amanda Maciel - pracuje w wydawnictwie od czasu ukończenia Mount Holyoke College i obecnie jest redaktorem naczelnym książek dziecięcych. W wolnym czasie pisze, biega i razem z mężem wychowuje syna. Mieszka w Nowym Jorku na Brooklynie. "Tease" jest jej pierwszą powieścią. *

Nie przypominam sobie, aby w czasie gdy ja chodziłam do szkoły pojawiało się w niej tak dużo agresji wśród uczniów. Obecnie ma to miejsce dość często, choć zdecydowanie nadal za mało się o tym mówi. W mediach temat najczęściej jest poruszany tylko wtedy, gdy dojdzie do tragedii. 
Wyszukiwanie słabszych od siebie, a później notoryczne wyśmiewanie, dogadywanie, obrażanie, przezywanie i zastraszanie - to tylko kilka form przemocy psychicznej, które pojawią się w szkołach podstawowych, gimnazjach, a nawet w szkołach średnich. 

Amanda Maciel w swojej powieści zdecydowała się przedstawić ten problem.
Historia ukazana w "Tease" jest oparta na faktach.

Główną bohaterką książki, a także jej narratorką jest uczennica liceum - Sara Wharton. Ona i kilku jej znajomych jest oskarżonych o psychiczne znęcanie się nad Emmą Putnam.
Od samego początku wiemy, że ich "ofiara" popełniła samobójstwo, ale fakty mające wytłumaczyć ich udział i przyczynienie się do tego czynu ukazywane są stopniowo.

Autorka poprowadziła narrację naprzemiennie, dwutorowo - wprowadzając retrospekcje. To pozwala nam w pełni ujrzeć zachowania, które mogły przyczynić się do dramatu rodziny Putnam. Widzimy również jak ta tragedia odbija się teraz na życiu Sary, a także całej jej rodzinie. Da się odczuć dużą wrogość z którą spotyka się teraz nastolatka zarówno w szkole, miasteczku jak i w mediach.
Wraz z nią uczestniczymy w sesjach z psychoterapeutą oraz w spotkaniach z prawnikiem.
Ona jednak nie czuje się winna...
Czy poznanie chłopaka, który też był kiedyś prześladowany pozwoli jej zrozumieć swoje postępowanie oraz otworzy oczy na to co się naprawdę wydarzyło...?
Cała fabuła powieści (zarówno opis teraźniejszość jak i retrospekcje) zamyka się w 11 miesiącach jednego roku kalendarzowego.

" - Zeszły rok zakończył się niedobrze. Wiem, że wszyscy chcemy, żeby ten był lepszy,
a jeśli w ogóle istnieje coś, co pomoże nam to osiągnąć, to właśnie nasza szkoła." **

Książka "Tease" w swojej treści porusza trudny i bardzo delikatny temat. Zdecydowanie nie można przejść obok niej obojętnie. Wstrząsa oraz wywołuje osłupienie i oburzenie. Potrafi zmusić do wielu przemyśleń...
Teraz po samobójstwie Emmy pozostaje tylko szukać winnych jej śmierci oraz zastanawiać się jak skutecznie zapobiegać szkolnej agresji -  "na czas", gdy nie będzie już na to za późno...
Powieść pokazuje kilka aspektów, które mogą przyczynić się do pogłębiania dręczenia.
Po pierwsze: szkolne "hierarchie", które tworzą się wśród uczniów. Wiele dzieciaków zrobi wszystko, aby przebywać wśród tych najbardziej popularnych, którzy "rządzą" w szkole. Gdy ma się możliwość przebywać koło nich to dopiero można poczuć się "kimś". Może się zdarzyć że przez bardzo długi czas nie dają spokoju osobie, która im podpadnie - zarówno nieodpowiednim gestem, słowem, zachowaniem; ale często wystarczy naprawdę niewiele na przykład charakterystyczny, wyróżniający się od wszystkich ubiór, czy fryzura, które się nie spodobają oprawcom.
Wiadomo, że gdy ma się tak wielu sprzymierzeńców to łatwo ich poszczuć przeciwko swojemu "wrogowi". A w grupie lepiej i łatwiej znęcać się nad słabszym od siebie...
Po drugie: okrutne zachowania przenoszą się również na portale społecznościowe. Tutaj można się pod kogoś podszywać, wrzucać zdjęcia i filmiki oraz wyśmiewać swoją "ofiarę" do woli - docierając do jeszcze większej liczby obserwatorów.
Po trzecie: brak działań władz szkoły, które powinny być podjęte natychmiastowo, gdy wiedzą o nieprawidłowościach; a nie tak jak miało miejsce w książce - odwlekanie w czasie, bo ma się przykładowo za mało dowodów...
Po czwarte: mały kontakt i brak szczerych rozmów nastolatków z rodzicami, a ich efektem jest brak wczesnej interwencji ze strony najbliższych...

"Tease" to książka w której autorka w doskonały sposób ukazała swoisty, prawdziwy, brutalny obraz przemocy psychicznej (oraz jej form) z którą niestety możemy spotkać się w placówkach edukacyjnych.
Ta powieść to mocny, pełen emocji przekaz z którym powinna się - w szczególności  - zapoznać młodzież, ich rodzice, a także pedagodzy.
Debiut Amandy Maciel na pewno pozostanie w pamięci czytelników na dłużej...
Zdecydowanie tak dobrze napisanych powieści, poruszających problemy z którymi borykają się uczniowie powinno być więcej!

Polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Tease" Amanda Maciel
** cytat pochodzi z książki "Tease" Amandy Maciel, strona 148.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję

niedziela, 23 sierpnia 2015

Co jesteś w stanie poświęcić? ("Miłość przychodzi z deszczem" Mila Rudnik)


"Miłość przychodzi z deszczem"
Autor: Mila Rudnik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2 lipca 2015
Liczba stron: 280
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


Mila Rudnik (ur. 1978) – ekonomistka z zawodu, freelancer z zamiłowania. Kocha książki i dobre filmy. Wreszcie nauczyła się pływać. W końcu zaczęła biegać. Kiedyś zacznie podróżować. Zawsze chciała pisać. Nigdy nie myślała, że jej się uda. Jest dowodem na to, że marzenia się spełniają. Nawet te cichutkie.*

Przeglądając na początku wakacji zapowiedzi na stronie Wydawnictwa Prószyński i S-ka w oczy rzuciła mi się książka "Miłość przychodzi z deszczem" Mili Rudnik. Jej opis bardzo mnie zainteresował. Widziałam, że wcześniej czy później muszę się z nią zapoznać. 
Czułam, że pojawi się w niej tajemnica lub tajemnice, a to jest to co lubię w powieściach najbardziej.

Poznajemy dwóch braci bliźniaków - Marka i Marcina. Z wyglądu są identyczni. Jeden z nich jest kawalerem, a drugi ma wspaniałą żonę, którą bardzo kocha. Jednak do pełni szczęścia małżeństwu brakuje potomka.
Bracia mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Mogą rozmawiać na każdy temat. Wydawałoby się, że nic nie byłoby w stanie ich poróżnić i rozdzielić. A jednak do czasu... Pewna nietypowa prośba, a nawet żądanie jednego z nich sprawia, że drugi z braci opuszcza rodzinne miasteczko bez żadnego słowa wyjaśnienia.

Po kilku miesiącach decyduje się wrócić. Chce spotkać się z rodzicami i przedstawić im swoją nową miłość. Ania to kobieta z którą chce spędzić resztę życia. Na miejscu dowiaduje się, się że jego bratowa Dorota jest w ciąży. Mężczyzna nie sprawia wrażenia, aby ta wiadomość go ucieszyła. 
W chwili, gdy chce szczerze porozmawiać ze swoim bratem dochodzi do tragedii - jeden z mężczyzn ginie...

Sięgając po tę powieść przypuszczałam, że ta książką może być dobra, ale szczerze powiedziawszy to nie spodziewałam się że aż tak bardzo. "Miłość przychodzi z deszczem" to świetnie skonstruowany debiut Mili Rudnik. Od pierwszych stron wciąga i potrafi zaskoczyć czytelnika swoją oryginalnością i świeżością.  

Autorka wprowadziła do tekstu retrospekcje, które pojawiają się naprzemiennie z teraźniejszością. To dzięki nim możemy w pełni ujrzeć, zrozumieć, a także ocenić postępowanie braci, które zaważyło na późniejszych relacjach między nimi oraz dalszym życiu jednego z nich.
Ta powieść zmusza bohaterów do kilku naprawdę trudnych wyborów w których nie brakuje presji, strachu, miłości, odpowiedzialności, poświęcania i lojalność wobec najbliższych.
Pojawią się pytania:
Czy w takich sytuacjach w jakich się znaleźli możliwa jest słuszna, przemyślana decyzja?
I którą opcję w tym przypadku można nazwać "dobrą", a jaką "złą"?

Książka przesycona jest dylematami moralnymi, ale także bólem i rozpaczą po stracie syna, brata, ukochanego... Tęsknota sprawia, że bohaterowie nie są już tymi sami ludźmi. 
Pani Rudnik precyzyjnie ukazała zmiany jakie zaszły w postaciach literackich. Po ich początkowej radości i beztrosce nie ma śladu. Teraz smutek i żal zajął ich miejsce.

Książka Mili Rudnik wywoła u mnie dużo emocji, potrafiła poruszyć i  zmusić do wielu przemyśleń...
Jestem pewna, że u Was będzie podobnie jeśli tylko zdecydujecie się przeczytać Jej powieść!

Polecam! 
Zdecydowanie książka "Miłość przychodzi z deszczem" jest godna uwagi!


* informacja zaczerpnięta z http://www.proszynski.pl

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://www.proszynski.pl/

Wyzwanie: 

czwartek, 20 sierpnia 2015

"Nie martw się. Założę się, że jeszcze dziś w nocy będzie biało."* ("Dziecko śniegu" Eowyn Ivey)


"Dziecko śniegu"
Autor: Eowyn Ivey
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 25 października 2013
Liczba stron: 448
Oprawa: twarda
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna 


Eowyn Ivey mieszka wraz z mężem oraz dwiema córkami na Alasce. Ukończyła kurs kreatywnego pisania. Przez 10 lat pracowała jako dziennikarka.
Jej książka "Dziecko śniegu" otrzymała nominację do nagrody Pulitzera, nagrodę 2013 Indies Choice w kategorii powieść debiutancka, 2012 UK National Book Award w kategorii Autor Roku oraz 2013 Pacific Northwest Booksellers Award. **

Jaki jest najlepszy sposób na upały, które ostatnio odwiedziły nasz kraj?
Najlepiej przenieść się do mroźnej, śnieżnej krainy choćby tylko książkowej.
Na pierwszy rzut oka trafiła do mnie właśnie taka idealna powieść.
Jest nią "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey.
Opis oraz cudowna sceneria ukazana na okładce kusi, aby ją poznać.
Opowieść inspirowana jest starą rosyjską baśnią - głosi napis, który znajduje się na okładce.
Już kilkakrotnie wspominałam, że uwielbiam baśnie. Jestem zauroczona ich pięknem oraz mocą magii i cudów w nich przedstawionych. Choć niektóre z utworów tego gatunku bywają też bardzo okrutne, tak jak "Dziewczynka z zapałkami" Hansa Christiana Andersena.
Po przeczytaniu kilku pierwszych stron debiutu pani Ivey zaczęłam się zastanawiać, czy to też będzie taka smutna baśń dla dorosłych?

Główni bohaterowie powieści, czyli małżeństwo Mabel i Jack decydują się przenieść na Alaskę. Jest to ich ucieczka od problemów i traumatycznych przeżyć. Nie mogą mieć własnych dzieci. Tutaj z dala od ludzi i codziennego zgiełku próbują zacząć wszystko od nowa. Mają nadzieję, że to nowe miejsce zamieszkania i ciężka praca w trudnych warunkach pozwoli im nie wracać myślami do wielkiej straty, której doświadczyli. Jednak towarzyszące im od dawna przygnębienie nie odpuszcza.

Nadchodzi zima.
Pewnego wieczoru zauroczeni pierwszymi opadami śniegu spontanicznie lepią z jego pierwszych płatków dziewczynkę.
Nie spodziewają się, że ta chwila radości której doświadczyli podczas tej zabawy odmieni ich życie.
Od tego momentu koło ich domu zaczyna pojawiać się tajemnicza małolata, która bardzo przypomina postać ulepioną przez nich ze śniegu...

Na twarzach Mabel i Jacka coraz częściej zaczyna gościć uśmiech. Dziewczynka pojawia się u nich tylko czasami i nie chce z nimi zamieszkać, ale sama świadomość, że wkrótce ponownie ich odwiedzi wystarczy, aby każdego dnia wstawać prawą nogą. Małżonkowie stają się pełni energii i optymizmu. Ich życie nabiera barw.
Tylko, czy i tym razem to szczęście, które ich spotkało nie okaże się ulotne?

Autorka bardzo dobrze ukazała nam piękno, ale także całą surowość terenu na którym osiedliła się para małżeńska. Tutaj dobrobyt mieszkańców związany jest ze zmieniającymi się porami roku oraz z pracą rąk własnych. Przebywając w tym miejscu trzeba mieć dużo siły i krzepy. I liczyć przede wszystkim na siebie, bo sąsiedzi mieszkają daleko i nie zawsze będą w stanie pomóc...
Aby przetrwać w tych warunkach trzeba nauczyć się polować, łowić ryby, uprawiać warzywa.

Eowyn Ivey udało się wprowadzić mnie w bajkowy, wspaniały, ale także trochę groźny świat który stworzyła. Jest on pełen spokoju, ciszy, samotności; gdzie dzika natura Alaski jest na wyciągniecie ręki i w każdym momencie może pokazać swoje "ostre pazurki".
Jack i Mabel są raczej małomówni. Nie rozmawiają w ogóle o swoich uczuciach. Ukrywają je między sobą choć ja jako czytelnik czułam je ze zdwojoną siłą. Te niewypowiedziane słowa moją ogromną moc przekazu.
W tej powieści dużo jest tajemniczości, niejasności i niedopowiedzeń zarówno między małżonkami jak i światem zewnętrznym, który ich otacza.
Podczas czytania cały czas powracało do mnie pytanie: "Czy wierzyć, że marzenie bohaterów spełniło się dzięki magii chwili i miejsca w którym się znaleźli, czy jednak powinno się zwrócić uwagę tylko na fakty, które przemawiają za realnością danego zdarzenia?"

Zdecydowanie "Dziecko śniegu" to cudowna, wartościowa opowieść, która zasługuje na wszystkie nagrody jakie otrzymała.
Jestem pewna, że w każdym czytelniku pozostawi ślad dzięki głębi emocji, które z sobą niesie oraz refleksjom do których zmusza. Tutaj ból, strata i żal miesza się z zadowoleniem, dobrym nastrojem i pogodą ducha. Dzięki tej książce większego znaczenia nabierają zdania: że nadzieja, miłość i bliskość najbliższych pomaga przetrwać nawet najcięższe chwile; że "prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie"; że radość i uśmiech dziecka potrafi rozświetlić każdy nasz dzień, a szczęście może nas odnaleźć nawet na "końcu świata". Trzeba tylko w to uwierzyć!
(I w odrobinę magii też :)).

Polecam zapoznać się z debiutem Eowyn Ivey!

* cytat pochodzi z książki "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey, strona 447.
** informacja zaczerpnięta z http://www.goodreads.com oraz z okładki książki "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey




Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję

Wyzwanie: 

niedziela, 12 lipca 2015

Sekret przeszłości zaklęty w portrecie ("Płaczący chłopiec" Agnieszka Bednarska)


"Płaczący chłopiec"
Autor: Agnieszka Bednarska
Wydawnictwo: Black Publishing
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 312
Moja ocena: 8,5/10, czyli rewelacyjna


Agnieszka Bednarska (ur. 1973) pochodzi ze Stargardu Szczecińskiego. Wraz z mężem i synami od dziesięciu lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest miłośniczką słowa pisanego.
W życiu kieruje się prostą zasadą: "Żyj i pozwól żyć innym".*

Wyobraźcie sobie malowidło, któremu ludzie przypisują wielkie moce... bo jak można wytłumaczyć to że kilkakrotnie był znaleziony w domach, w których wybuchał pożar. Wszystko w nich było doszczętnie spalone, a ten akurat malunek nawet nie został naruszony przez ogień. 
Jeden z mężczyzn styka się z portretem malca aż dwa razy. W dwóch pożarach na przestrzeni lat zginęli jego najbliżsi. Te dwie tragedie miały miejsce, gdy Płaczący chłopiec był w budynku. Czy to zbieg okoliczności?
Carl nie chce tego sprawdzać i narażać życia swojego ani nikogo innego. Jest zdecydowany zniszczyć dzieło.
Jednak jego przyjaciółka się na to nie zgadza. Od pierwszego wejrzenia jest oczarowana postacią ukazaną na obrazie. Za wszelką cenę chce go ochronić i prosi o czas na poznanie historii portretu. Chce dowiedzieć się, czy naprawdę wisi nad nim klątwa... Czas ucieka... 
Danielle zaczyna podążać śladami jakie przebył portret.
Ale czy decydując się na ten krok nie popełniła błędu? Czy od tej pory czyhać będzie na nią niebezpieczeństwo? 

Ta powieść to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Bednarskiej. Muszę się przyznać, że nie spodziewałam się że po przeczytaniu Jej "Płaczącego chłopca", będę mogła powiedzieć "Wow!" Dobrze się domyślacie - tak to jest książka, która mnie zachwyciła! Charakteryzuje ją oryginalność i świeżość. Potrafi wciągnąć od pierwszej strony i trudno oderwać się od tej powieści choć na moment nie doczytawszy jej do końca.  
Uwielbiam takie historie w których to właśnie tajemnice i szczypta grozy wysuwają się na pierwszy plan. Tutaj powolutku - ale w jakże ciekawy sposób - dochodzimy do prawdy poznając wszystkie sekrety.
Autorka poprowadziła akcję dwutorowo.
Dzięki temu mamy możliwość ujrzeć:
- teraźniejszość,  czyli prywatne śledztwo prowadzone przez Danielle i osób, które się do niej przyłączą. Większa jej część toczy się w Wielkiej Brytanii;
- oraz przeszłość, gdzie  przenosimy się do Hiszpanii, do roku 1969. W tej części poznajemy pewną rodzinę.
Współczesność i zamierzchłe czasy łączy postać malutkiego chłopczyka o imieniu Dominik.

Bardzo podoba mi się styl Agnieszki Bednarskiej. W swojej powieści stworzyła klimat niepokoju i niepewności. Gdzie odczuwalny jest strach, smutek, poczucie straty, krzywdy oraz osamotnienia, ale także widoczna jest tutaj zawziętość bohaterów, ich odwaga oraz chęć znalezienia odpowiedzi na dręczące pytania, a także próby poszukiwania swojego miejsca.

Dobrze pod kątem psychologicznym nakreślone są postacie literackie, a przede wszystkim dwie kobiety - które w pewnym momencie swojego życia się spotkają i mają możliwość porozmawiać. Łączy je jedno - każdą z nich dręczy sumienie związane z popełnionymi błędami i złymi decyzjami podjętymi lata temu. Jedna z nich zapija swój ból alkoholem, sięgając też po psychotropy.
Teraz w zetknięciu z Płaczącym chłopcem, którego pragną uratować, będą chciały także ocalić siebie.
Skrycie liczą na to, że to co zamierzają zrobić uwolni je choćby w pewnym stopniu od poczucia winy, które od dawna je męczy. 
W powieści nie zabraknie też ukazania innych złych zachowań ludzkich: oszustw i chęci wzbogacenia się łatwym kosztem. Za to przyjdzie zapłacić i to bardzo boleśnie.

Wspomnę o tym, że obraz Płaczący chłopiec istnieje naprawdę. Przedstawia on inne dziecko niż to opisane w powieści, ale też przypisuje się mu klątwę związaną z pożarami...

"Płaczący chłopiec" to wspaniała książka, której nie powinny przegapić osoby lubiące opowieści pozwalające odkrywać sekrety z przeszłości oraz historii w których pojawiają się zjawiska nadprzyrodzone trudne do wytłumaczenia.
Zapewniam, że zakończenie tej powieści Was zaskoczy.

Gorąco polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Płaczący chłopiec" Agnieszka Bednarska



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
 http://blackpublishing.pl/

Wyzwania: 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Czas na zmianę ("Nie zabierajcie mi dziecka" Cathy Glass)


"Nie zabierajcie mi dziecka" 
Autor: Cathy Glass
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 15 kwietnia 2015
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

Cathy Glass - Niezwykle poczytna brytyjska autorka (pisząca pod pseudonimem). Pracuje w opiece społecznej, od dwudziestu pięciu lat prowadzi rodzinę zastępczą dla dzieci pokrzywdzonych i potrzebujących.*


"Nie zabierajcie mi dziecka" jest to już trzecia książka Cathy Glass, którą przeczytałam. Każda opowieść w nich ukazana jest oparta na faktach.
Tym razem do domu pani Glass trafia Jade - ciężarna siedemnastolatka. Kobieta początkowo ma pewne obawy, bo nigdy wcześniej pod jej opiekę nie trafiła brzemienna dziewczyna.

Tymczasowa opiekunka ma za zadanie udzielić nastolatce wsparcie, pomoc, ale także przygotować ją do nowej życiowej roli - matki, którą wkrótce zostanie. Nie jest to łatwe zdanie, gdy to dziecko ma zostać rodzicem... 
Tym trudniej, gdy pojawia się u niego duży brak odpowiedzialności oraz chęć zabawy i to najlepiej w dobrze sobie znanym środowisku rówieśników, którzy nie zawsze stosują się do powszechnie ustalonych zasad... 
Jest wiele sytuacji w których małolata mija się z prawdą. Nie wraca do domu o wcześniej ustalonych godzinach i jak się później okazuje przebywa w innych miejscach niż początkowo mówiła, że będzie. Nie odbiera telefonu. 
Można nawet zauważyć, że ojciec dziecka, który jest młodszy od Jade, ma bardziej "dorosłe" spojrzenie na ich wspólną przyszłość. Uczy się, aby znaleźć dobrze płatną pracę i stworzyć prawdziwą rodzinę.

Cathy daje dziewczynie czas, bo ta zapewnia ją, że chce zajmować się swoim dzieckiem. Chce być dobrą mamą. 
Jest nieletnia dlatego znalazła się pod ścisłą kontrolą i obserwacją pracowników opieki społecznej. Jeśli nie będzie sobie dawać rady z maleństwem zostanie jej ono natychmiast odebrane.
Glass ma obowiązek prowadzić dokumentację opisującą jej zachowanie (tak jak przy każdym dziecku, które trafia do jej domu) - to będzie miało wpływ na podjęcie ostatecznej decyzji o dalszym losie dziecka Jade.

Autorka w tej, jak i innych swoich książkach ukazuje czas w którym pokrzywdzone dziecko przebywa w jej domu. Opisuje jego zachowanie, relacje z jego najbliższymi, które najczęściej nie są zbyt poprawne oraz z członkami jej rodziny. U niej znajdą bezpieczeństwo, oparcie, miłość - które wcześniej nie było im w wystarczającym stopniu zapewnione.
Opiekunka ukazuje zarówno błędy ich rodziców (najczęściej są to nałogi lub przemoc), ale również pomyłki i zaniedbania ze strony pomocy społecznej (której pracę trzeba cały czas udoskonalać). Nie pomija również swoich błędów. Przecież jest tylko człowiekiem. To ona ma pod opieką dziecko, ona musi podejmować decyzje - które do łatwych nie należą.
Tym razem przyznaje się - że możliwe, że dała Jade za dużo luzu i za bardzo jej zaufała. Sporą część obowiązków, które powinna wykonywać nastolatka - przejęła na siebie.

Jade często mówi jedno, a robi zupełnie coś innego. Najgorszy wpływ mają na nią rówieśniczki. Złe towarzystwo w które wpadła szukając rozrywki, akceptacji, ale to także jest próba ucieczki od trudności dnia codziennego, które ją po prostu przerastają. Czuje ten coraz bardziej oddalający się okres beztroski, wolności i chce go jak najdłużej zatrzymać przy sobie. 
Mają jej w tym pomóc: wspomniane wcześniej złe towarzystwo oraz używki po które sięga  (a to może być bardzo szkodliwe w jej stanie). Wpada nawet w konflikt z prawem...
Jak to wszystko wpłynie na decyzje o losie malutkiej kruszynki, która przyszła dopiero na świat?
Czy Jade otrzyma jeszcze jedną szansę, aby jej córeczka mogła pozostać z nią?
Najważniejsze jest dobro maleństwa!
I to pomoc społeczna w tym przypadku zdecyduje, kto będzie sprawował nad nim opiekę.

Autorka w książce "Nie zabierajcie mi dziecka" przedstawia nastolatkę, która bardzo pobłądziła. 
Co prawda znalazła na swojej drodze wspaniałych ludzi, którzy służyli jej pomocą, ale ona początkowo odrzucała ich dobre rady. 
Jednak w którymś momencie zrozumiała, co może stracić i od tej pory stara się zmienić swoje postępowanie, by stać się kochającym, dobrym i odpowiedzialnym rodzicem. 
Tylko, czy nie jest już na to za późno?

Polecam "Nie zabierajcie mi dziecka" oraz inne książki autorki. 
Prawdziwe historie dzieci w nich opisane to ogromna dawka emocji dla czytelników.

* informacje zaczerpnięte z http://pl.wikipedia.org/wiki/Cathy_Glass oraz z okładki książki "Zapomniane dziecko" Cathy Glass.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Wyzwania: 

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dorosłość to odpowiedzialność ("Dziewczyna z porcelany" Agnieszka Olejnik)


"Dziewczyna z porcelany"
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 322
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

Agnieszka Olejnik - polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W przeszłości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka.
Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015).*

"Młodość musi się wyszaleć" - tak można byłoby w jednym zdaniu przedstawić (a może wytłumaczyć?) Michała - głównego bohatera najnowszej powieści Agnieszki Olejnik "Dziewczyna z porcelany". Chłopak jest przystojnym studentem. Modelem i fotografem. Jest w związku, ale to nie przeszkadza mu podrywać kolejnych panienek z którymi rozstaje się po jednej wspólnie spędzonej nocy. Nie angażuje się uczuciowo. Korzysta z życia. Baluje na całego. Nawet nie potrafi znaleźć chwili, aby spotkać się z rodzicami i rodzeństwem.

Los bywa okrutny...

Michał wkrótce poczuje bolesne skutki swoich decyzji, a przede wszystkim straconego czasu z najbliższymi, gdy usłyszy o tym, że zginęli w wypadku samochodowym...

Od tej chwili to on będzie musiał zaopiekować się młodszym bratem. 
Będzie to dla Michała jedno z najtrudniejszych wyzwań. 
Będzie musiał zupełnie zmienić swoje podejście do życia. 
Będzie musiał błyskawicznie "dorosnąć". 
Będzie musiał stać się w pełni odpowiedzialnym facetem. 
Będzie musiał otoczyć brata miłością i zapewnić mu bezpieczeństwo. 
Pojawia się pytanie: Czy mu się to uda?
Przecież wcześniej jego kontakt z Tomkiem był znikomy...

Los tym razem będzie dla niego nieco łaskawszy... 

Z pomocą przybędzie mu sąsiadka - Zuzanna. Kobieta o nietypowej urodzie. Starsza od niego. Michał już przy pierwszym spotkaniu nie może oderwać od niej oczu. Marzy o tym, aby ją sfotografować. Fascynują go jej piękne kasztanowe włosy i porcelanowa skóra.  A także jej smutek wymalowany na twarzy. Co może ukrywać kobieta, która tak niewiele o sobie mówi. Czy ktoś ją skrzywdził?
Dopiero na widok Tomusia delikatny uśmiech pojawia się na jej ustach. Chłopczyk uwielbia Zuzę, a ona jego. Michał też polubił przebywać w towarzystwie tej tajemniczej kobiety. Oboje coraz częściej wymieniają spojrzenia... Ale wszystko się zmienia, gdy na horyzoncie pojawia się znajoma z dawnych lat. Zuzanna nie godzi się na to, aby stać się tą drugą. A mężczyźnie przecież nigdy nie przeszkadzało "flirtowanie" z kilkoma dziewczynami na raz... Czy tym razem to się zmieni?

Spędziłam kilka wspaniałych godzin z powieścią "Dziewczyna z porcelany". Nie jest to zwyczajna obyczajówka, którą się przeczyta i od razu zapomni. Ta opowieść wciągnęła mnie już od pierwszej strony i nie pozwoliła zasnąć w nocy. A przyczynił się do tego mężczyzna - Michał! To jemu autorka oddała głos. Pierwszoosobowa narracja pozwala nam dobrze go poznać i zrozumieć takie, a nie inne zachowania w różnych momentach jego życia. Jego przemyślenia, rozterki, radości i smutki.
Jesteśmy świadkami jego metamorfozy. Dotyczy ona zarówno jego postrzegania siebie oraz innych, ale także zmian w postępowaniu. Przestaje oceniać ludzi tylko na podstawie wyglądu zewnętrznego i ubioru. Jego decyzje stają są przemyślane. Słowo rodzina nabiera dla niego nowego znaczenia. 

W tej powieści bohaterowie uczą się odpowiedzialności, wybaczania, ale także miłości. Takiej prawdziwej, dojrzałej. Nie tracą nadziei i nie porzucają marzeń choć tak jak w prawdziwym życiu - pojawiają się u nich ciężkie, gorzkie chwile... Muszą sobie z nimi poradzić na swój własny sposób. Jednak często wystarczy tylko odrobina zrozumienia, ciepła i wsparcia drugiego człowieka - aby poczuć się kochanym, docenionym i w pełni szczęśliwym.

Przyznaję, że sięgając po powieść "Dziewczyna z porcelany" nie spodziewałam się, że Agnieszka Olejnik zaserwuje mi tak dużą dawkę emocji. Zaskoczy i zmusi do refleksji. 
Styl autorki, opowiedziana historia, bohaterowie i więzi jakie ich łączą - to wszystko sprawiło, że jest to teraz jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam.
Na pewno rozejrzę się za innymi powieściami pisarki.

A Wam z czystym sumieniem polecam "Dziewczynę z porcelany"!
Naprawdę warto!

* informacja zaczerpnięta z książki "Dziewczyna z porcelany" Agnieszka Olejnik

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Wyzwanie:  
POLACY NIE GĘSI III 

sobota, 23 maja 2015

"Najpiękniejsza na niebie" Małgorzata Warda


"Najpiękniejsza na niebie"
Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo: Black Publishing
Data wydania: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 280
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


Małgorzata Warda - pisarka, malarka, rzeźbiarka, absolwenta ASP w Gdańsku. Wydała kilka powieści, między innymi: "Środek lata", "Nikt nie widział, nikt nie słyszał", "Jak oddech", "Miasto z lodu". Jest autorką kilku tekstów piosenek zespołu Farba. Od urodzenia mieszka w Gdyni. Dwukrotnie nominowana do nagrody głównej Festiwalu Literatury Kobiecej. W 2013 roku otrzymała nagrodę Fundacji "Age of Reading" za powieść "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele".*


Małgorzata Warda jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Do tej pory przeczytałam cztery Jej powieści. Wszystkie wywarły na mnie duże wrażenie. Ogromna dawka emocji, wrażliwość, delikatność, tajemniczość i precyzja w ujęciu tematu - to jest to co je charakteryzuje. W każdej z nich autorka mocno doświadcza swoich bohaterów. 
Podobnie jest w książce "Najpiękniejsza na niebie". Główna bohaterka - Sylwia Kalińska oddana, kochająca matka i żona jest ciężko chora. Zgłasza się do Poli Michalak- jednej z dziennikarek z prośbą o pomoc w odnalezieniu swojej biologicznej mamy, która kilkanaście lat temu ją porzuciła. Kobieta chce się dowiedzieć dlaczego to zrobiła, a także ma nadzieję, że zgodzi się ona zostać dawcą szpiku kostnego, który może uratować jej życie. 

Pola z lekkim wahaniem, ale zgadza się pomóc Sylwii. Wie, że to będzie trudne zadanie, a wrogiem będzie czas którego jest bardzo mało... Stan zdrowia kobiety się pogarsza, a poszukiwania oparte są tylko na skrawkach jej wspomnień, doniesieniach z gazet sprzed lat i miejscach w których przebywała mała Sylwia. 
Prawo adopcyjne w tym przypadku jest nieubłagane, nie chce udzielić odpowiedzi na podstawowe pytania. 

Autorka przedstawia nam Sylwię i Polę - dwie zupełnie różne kobiety. Częste kontakty i wspólny cel coraz bardziej je do siebie zbliżają. Na obie z nich ta znajomość działa pozytywnie. W Kalińskiej początkowo budzi się nadzieja... A Pola dzięki temu wychodzi z marazmu w którym się znalazła. W pewnym momencie wycofała się z blasku fleszy i kamer, i ukryła się w domku na odludziu. Ta nieznajoma, która się u niej zjawiła oraz jej historia - stają się dla niej bodźcem do działania. W dziennikarce odżywa uśpiona energia. Odnawia swoje dawne służbowe kontakty. Chce pomóc drugiemu człowiekowi - to jest teraz dla niej najważniejsze.

Media mogą być zarówno okrutne, ale również pomocne. W dużej mierze zależy to od formy przekazu. Dobrze ukazana i nagłośniona informacja w tym przypadku może wspomóc poszukiwanie potencjalnego dawcy, a także rodziny Sylwii. Michalak ze wszystkich sił stara się, aby tak właśnie się stało.
Na ekrany telewizorów i na pierwsze strony gazet powraca sprawa, o której było głośno lata temu.
Co ją łączy z Sylwią? Czy uda się odnaleźć rodzicielkę kobiety? I uzyskać odpowiedź na pytanie: Czy miała rodzeństwo?

Najnowsza powieść pani Wardy toczy się zarówno w teraźniejszości, jak i w przeszłości - naprzemiennie. Autorka zadbała o to, aby retrospekcyjne fragmenty pozwoliły nam lepiej poznać Sylwię i jej losy. Możemy przenieść się do czasów jej dzieciństwa, okresu dojrzewania, pierwszych miłości, a także chwili gdy dowiedziała się, że to ona zostanie mamą.

"Matka to matka (...) Kiedy odchodzi nasz świat przestaje być harmonijny."**

Zaniedbanie i porzucenie dziecka przez biologiczną matkę to jest dla niego bardzo bolesne przeżycie. Brakuje miłości, opieki, ciepła, wsparcia od osoby, która powinna przecież być przy nas od najmłodszych lat. To poczucie odrzucenia doskwiera człowiekowi przez całe życie. A tak jak w przypadku Sylwii niepewność (ciągnąca się w nieskończoność) i brak odpowiedzi, która podałaby przyczyny tego, a nie innego kroku rodzicielki -  zwiększa tylko ten wewnętrzny ból... 

"Najważniejsza na niebie" to kolejna książka Małgorzaty Wardy, która pozostanie w mojej pamięci na dłużej, a może już na zawsze... I tym razem nie obyło się bez emocji. Cały smutek i wzruszenie bohaterów mi się udzieliły. Nawet kilka łez pojawiło się na policzkach.
Dziękuję autorce za kolejną pełną sekretów opowieść, która nie jest banalnie słodkim, ale realnym obrazem z nutą goryczy i nieprzewidywalności z którym warto się zapoznać.

Szczerze polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Najpiękniejsza na niebie" Małgorzata Warda
** cytat pochodzi z książki "Najpiękniejsza na niebie" Małgorzata Warda, strona 46.



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
 http://blackpublishing.pl/

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

"Przyjaciele zwierząt" Anton Marklund


"Przyjaciele zwierząt"
Autor: Anton Marklund
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 314
Moja ocenia: 8/10, czyli rewelacyjna

Anton Marklund urodził się w małej wiosce w Szwecji, w rejonie miasta Skellefteå. Od kilkunastu lat mieszka w Umeå. Inspiracją do napisania książki "Przyjaciele zwierząt" stało się jego kilkuletnie doświadczenie w pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. "Przyjaciele zwierząt" to jego debiutancka powieść, która bardzo dobrze została przyjęta przez szwedzkich krytyków i czytelników.*


Po książkę "Przyjaciele zwierząt" Antona Marklunda sięgałam zarówno z wielkim zainteresowaniem, ale także z małymi obawami. Bardzo lubię literaturę skandynawską, ale gatunek który najczęściej trafia w moje ręce to jednak kryminał. A powieść Antona Marklunda miała poruszać w swojej treści temat autyzmu.
Dla mnie bardzo ważny... Kilka lat temu podczas studiów odbyłam praktykę w ośrodku dla dzieci autystycznych. Byłam tam tylko dwa razy. Jak dla mnie liczba godzin praktycznych przeznaczona na tę akurat placówkę była zbyt mała. Bardzo chciałam zostać tam wolontariuszem. Niestety mieli już komplet pracowników, a także wolontariuszy. A szkoda...

W powieści "Przyjaciele zwierząt" mamy trzech głównych bohaterów Johannesa, jego mamę i tatę. Każdy z nich jest narratorem tej opowieści. Autor daje szansę każdemu z nich przedstawić swoją wersję wydarzeń. Naprzemiennie dzielą się z nami swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.
Johannes jest siedemnastoletnim autystycznym chłopcem. Nie lubi sportu. Dla niego "rutyna jest ważniejsza niż rezultat".** Różni się od swoich rówieśników wyglądem. Jest wysoki i ma kilka kilogramów więcej. Ma zawsze równo, króciutko przystrzyżone włosy - o co dba jego ojciec. Koledzy zauważają chłopca tylko wtedy, gdy jest im do czegoś potrzebny. A on tak bardzo pragnie ich uwagi i akceptacji dlatego często (zawsze wtedy, gdy się do niego zgłoszą) spełnia ich prośby nie widząc, że jest przez nich wykorzystywany.
Mona - mama chłopca. Kobieta bardzo wrażliwa. Opiekuńcza i dbająca o rodzinę. Kocha swojego syna. Wspiera go i stara się go zrozumieć, a także dobrze wychować zapewniając mu jak najwięcej miłości, bezpieczeństwa i wsparcia.
Lennart - ojciec chłopca. Sprawia wrażenie surowego, ale pod chłodną otoczką to dobry, pełen empatii człowiek. Reaguje na krzywdę innych.

"Nie wiem, co czułem. Czy byłem smutny, czy wściekły.
Złość i smutek czasem wydają się podobne, w ten sam sposób drapią w piersi.
Albo tak często odczuwa się je jednocześnie, że zaczęły się już mieszać."**

Strömfors pod Boliden - małe miasteczko, mała społeczność. Pozornie można byłoby tutaj spokojnie żyć, a jednak: jest szkoła, która w chwili obecnej nie posiada nauczyciela wspomagającego, który mógłby pracować i pomagać w nauce Johannesowi (a także byłby wsparciem dla jego rodziców) oraz są dzieci, które nie tolerują odmienności. Chłopiec czuje się przez nie odrzucony, osamotniony. Nie ma żadnego przyjaciela. 
To rodzice i dziadek, który zamieszkuje nieopodal zapewniają mu rozrywkę, rozmawiają, tłumaczą oraz pokazują różnice między tym co jest dobre, a tym co złe. Ale najczęściej o tym, że postąpił niewłaściwie dowiaduje się, gdy już dokona niecnego czynu. W wielu niewyuczonych sytuacjach chłopiec nie potrafi samodzielnie rozróżnić właściwego zachowania od niewłaściwego. Chłopiec jest bardzo ufny i chce mieć kolegów dlatego słucha każdego dziecka, które się do niego zwróci. Jednak one rozmawiają z Johannesem tylko wtedy, gdy chcą się pośmiać i to on ma wykonywać ich polecenia. Tym samym wina zawsze spada na chłopca...

W lekturze nie brakuje skandynawskiego przygnębiającego, melancholijnego klimatu - bo już od pierwszych stron odczułam, że doszło do jakiegoś nieszczęścia... I ta aura unosi się nad całą powieścią. Charakterystyczne nieśpieszne tempo. Zazwyczaj tajemnice chciałoby się odkryć od razu, ale w tym przypadku chciałam, aby to nastąpiło jak najpóźniej - pozostawiając mnie jak najdłużej w stanie niepewności i zadumy tym samym dając mi czas zaobserwować relacje jakie łączą członków tejże rodziny. Chciałam zobaczyć metody wychowawcze jakie stosują rodzice autystycznego chłopca oraz ich zwykłą codzienność. Trudności z jakimi muszą się zmierzyć i to jak sobie z nimi radzą. Wszystko to czego oczekiwałam otrzymałam i to z nawiązką.
Kilkakrotnie pojawiające się retrospekcje w opowieściach bohaterów pozwalają nam w pełni zrozumieć jak doszło do każdego kluczowego dla tej rodziny wydarzenia. 
Czas, miejsca, decyzje i działania podjęte w ułamkach sekundy, a także przedmioty oraz zwierzęta odgrywają w tym dramacie główną, znacząc rolę. 
Brawo dla autora za precyzyjne i dokładne połączenie zdarzeń z przeszłości, które wpływają i wyjaśniają teraźniejszość bohaterów.
Zakończenie powieści choć mocne i wstrząsające - zmusza czytelnika do głębokiej refleksji...

Lektura "Przyjaciele zwierząt" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, chwytając mocno za serce... 
Wiem, że pozostanie w mojej pamięci na długo. I na pewno jeszcze do niej wrócę.
Wspaniała okładka. Minimalizm w twardej oprawie (w rzeczywistości prezentuje się lepiej niż na zdjęciu) idealnie współgra z fabułą powieści.

Książka "Przyjaciele zwierząt" Antona Marklunda pojawiła się na naszym rynku w kwietniu, czyli w miesiącu w którym przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu (2 kwiecień). 
Cieszę się, że dzięki Wydawnictwu Czwarta Strona ta powieść została przetłumaczona i wydana - bo jest to niezwykle cenna lektura, która pozwala ujrzeć czytelnikowi jak odbiera świat autystyczne dziecko.
A także pozwala zrozumieć jego najbliższych - którzy choć nie wiem jak bardzo by się starali też mogą popełniać błędy - bo są przecież tylko ludźmi...

Kilkuletnie doświadczenie w pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie pozwoliło autorowi wnieść do tej książki dużo realizmu.
Zachęcam Was abyście poświęcili tej powieści trochę czasu, bo naprawdę warto!

* informacja zaczerpnięta ze strony http://czwartastrona.pl/autorzy/anton-marklund/
** cytaty pochodzą z książki "Przyjaciele zwierząt" Anton Marklund, kolejno strony nr 14 i 221

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 

Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie