Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Feeria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Feeria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 maja 2016

"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame


"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję"
Autor: Estelle Maskame
Seria wydawnicza: Dimily / Tom II
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2 marca 2016
Liczba stron: 360

Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Estelle Maskame - zaczęła zamieszczać kolejne rozdziały swojej książki na platformie Wattpad, gdy miała 17 lat. Od razu zyskała rzesze wiernych czytelniczek i została nazwana "głosem pokolenia".
Oficjalna premiera pierwszego tomu stała się wydarzeniem, a kolejnych części książki z niecierpliwością oczekują fani z całego świata. *

Po pełnej palecie skrajnych emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania pierwszej części trylogii Dimily, czyli „Czy wspominałam, że cię kocham” (recenzja) niecierpliwie oczekiwałam drugiego tomu.
Po cichu licząc na to, że książka „Czy wspominałem, że Cię potrzebuję” będzie równie dobra; a może nawet lepsza od pierwszej części (a to raczej rzadko zdarza się w przypadku drugich tomów).

Tytuł, który dzięki jednemu słowu - „wspominałem” przybrał w tej części męską formę, tym samym może sugerować, że teraz narratorem będzie Tyler. To jest troszkę mylące, bo autorka nie wprowadziła żadnych zmian i ciąg dalszy historii widzimy oczami Eden, która na bieżąco nam wszystko relacjonuje.

Nasi główni bohaterowie - Eden i Tyler, których połączyła zakazana miłość, zdecydowali się nie słuchać porywów serca, a dokładnie to starać się ich nie słuchać. Zrozumiałym powodem podjęcia takiej decyzji była obawa przed karcącą oceną połączona z brakiem akceptacji ich związku przez najbliższą rodzinę oraz znajomych.
Przyrodnie rodzeństwo miało wielką nadzieję, że to długa rozłąka, a także odległość jaka miała ich dzielić pomoże im przyćmić to uczucie.

Czy tak się stało?
Tego właśnie dowiadujemy się w drugim tomie trylogii.

Mija rok odkąd tych dwoje się ostatnio widziało.
Mają w planach spędzić wspólnie wakacje przy okazji sprawdzając, co teraz do siebie czują. Czy jest to miłość jaka powinna łączyć brata i siostrę, czy jednak nadal magnetyczne przyciąganie, które towarzyszy zakochanym?

Widać duże zmiany w zachowaniu Tylera. Nie ma śladu po jego buntowniczym charakterku. Wydoroślał, uspokoił się i z większym optymizmem spogląda w przyszłość. 
Jednak trudne, bolesne przeżycia nadal nie pozwalają o sobie zapomnieć i każdy negatywny bodziec może zaburzyć tę jego oazę spokoju, którą udało mu się wypracować dzięki licznym rozmowom dotyczących jego przejść.

Widoczne są też zmiany w zachowaniu Eden, ale w tym przypadku są one jednak mniej korzystne dla potencjalnego obserwatora jej poczynań.  
Dziewczyna niekiedy zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, któremu wszystko się należy. Jawnie okazuje zazdrość wobec koleżanek Tylera; a sama przecież ma chłopaka, który ogromnie ją kocha, wierzy w jej uczciwość i cierpliwie na nią czeka. A jej wierność, szczerość i odpowiedzialność mają wiele do życzenia.
Choć postępowanie Eden może czasami drażnić - to ja dostrzegam u niej zalążki poprawy "na lepsze". Do niektórych błędów potrafiła się przyznać, a kilka z nich zaczęła korygować. 

Estelle Maskame w tym tomie przenosi akcję powieści do Nowego Jorku. Zwiedzanie miasta przez głównych bohaterów w połączeniu ze swoistą dokładnością i wnikliwością opisów autorki sprawiły, że poczułam klimat tego wielkiego miasta (które kiedyś chciałabym odwiedzić).
Oczywiście najbardziej interesujące są tutaj relacje jakie zachodzą między przyrodnim rodzeństwem. Ich próby zapanowania nad swoimi uczuciami, dylematy, niepewności, niedomówienia i ten wielki, przeraźliwy strach przed opiniami innych, gdyby usłyszeli prawdziwe głosy ich serc. 
Autorce udało się  doskonale przekazać burze ich stanów emocjonalnych i uporczywych przemyśleń
W powieści nie zabraknie manipulacji i szantażu, które tylko dodają smaczku całej opowieści.
Wspomnę jeszcze, że zakończenie powieści jest takie, że już chciałoby się mieć pod ręką trzeci tom. 

Jak dla mnie "Czy wspominałem, że Ci potrzebuję" to jak najbardziej udana kontynuacja - mogłabym nawet rzec, że odrobinę lepsza od poprzedniego tomu.  
Wydaję mi się, że miłośnicy książki „Czy wspominałam, że cię kocham” nie będą rozczarowani. :)

Polecam!

"... jeśli miłość oznacza, że człowiek myśli o drugiej osobie w każdej sekundzie dnia...
Jeśli miłość oznacza, że cały jego nastrój poprawia się, gdy ta osoba jest w pobliżu...
Jeśli oznacza, że zrobiłby dla tej osoby absolutnie wszystko (...)
to moja miłość do ciebie nie zna granic." **

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame
** cytat z książki "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame, strona 286.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

poniedziałek, 15 lutego 2016

Co się dzieje z młodszą siostrą Alexis? ("Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender)


"Złe dziewczyny nie umierają"
Autor: Katie Alender
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Tom I
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 360
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem


Lubię horrory choć do tej pory raczej częściej zdarzało mi się je oglądać niż czytać, ale będę się starać wyrównać te różnice dlatego rozglądam się teraz za książkami z tego gatunku. W chwili gdy zobaczyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria Young okładkę książki "Złe dziewczyny nie umierają" oraz zapoznałam się z jej opisem - to poczułam, że to może być to czego akurat szukam, że jej fabuła mogłaby mi się spodobać.
Ale czy tak się stało? To zdradzę Wam za chwilę.

Główną bohaterką, a także narratorką całej opowieści jest piętnastoletnia Alexis. Małolata o różowych włosach, która w szkole trzyma się na uboczu. Outsiderka, która jest dobrym obserwatorem. Często daje znać jej buntowniczy charakterek dlatego też nieraz trafia do gabinetu dyrektorki.
Jedyną jej wielką miłością jest fotografia. Dla dobrego zdjęcia jest w stanie wyjść w nocy z domu nie mówiąc o tym rodzicom. Jej młodsza siostra lubi jej towarzyszyć w tych eskapadach.
Relacje między siostrami są "w miarę" poprawne do czasu aż Alexis zauważa, że Kasey zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać...

W powieści Katie Alender znalazło się miejsce nie tylko na elementy grozy. Autorka w pierwszej części książki skupia się głównie na przedstawieniu nam głównej bohaterki, jej rodziny, relacji jakie między nimi panują, a przede wszystkim dużo miejsca zajmuje szkoła do której dziewczyna uczęszcza. Poznajemy hierarchie, które w niej panują. Grupy i uczniów, którzy są najbardziej popularni oraz te które nie zasłużyły sobie na poklask. Dużo tutaj o przyjaźniach i antypatiach. Widoczne są tutaj problemy wieku dojrzewania, próby szukania akceptacji wśród rówieśników oraz pierwsze miłości.
Początkowo elementy charakteryzujące horror rozwijają się bardzo powoli.
Miałam nawet przez chwilę małe obawy, czy wątek z nim związany w ogóle pojawi się na pierwszym planie, a może jednak zostanie zepchnięty przez opisy szkolnej codzienności i problemów rodzinnych nastolatek; albo że pojawi się dopiero na samym końcu powieści - przecież to jest pierwszy tom serii...
Przyznaję, że przez to jak dla mnie zbyt długie oczekiwanie zaczynałam się lekko niecierpliwić...
Na szczęście w pewnym momencie to czekanie zostało wynagrodzone. 
Zjawisko grozy nabrało rozpędu, wysunęło się do przodu, złapało mnie w swoje sidła (a to za sprawą coraz bardziej widocznych i niepokojących, a później przerażających zachowań Kasey) i od tego momentu pojawiają się sceny jak z dobrego horroru. Akcja przyspiesza. Pojawia się leciutki dreszczyk strachu i lęku, który przede wszystkim rozbudza chęć jak najszybszego poznania skrywanych sekretów i znalezienia odpowiedzi na wiele pytań. Od tej chwili już trudno oderwać się od lektury.

"Czy zło może przesączyć się przez ściany domu i zasiać ziarno obsesji w czyimś sercu?"*

Duży plus za to, że autorce udało się wprowadzić tajemną aurę unosząca się nad starym domem w którym mieszka główna bohaterka. Takie budowle, które pojawiają się w horrorach (i nie tylko) zawsze przykuwają moją uwagę i budzą największą ciekawość. Podobnie jest z lalkami, którymi to jedna sióstr jest zafascynowana....

W przypadku książki "Złe dziewczyny nie umierają" liczyłam na dużą ilość mrożącej krew w żyłach opowieść - jakie to towarzyszą odbiorcy w rasowym horrorze. Otrzymałam jednak grozę typu light. Może to dlatego, że już jestem już trochę "obeznana" z tym gatunkiem i coraz trudniej mnie tak "przerażająco" przestraszyć i zaskoczyć.
Choć wydaję mi się że osoby, które rzadko lub w ogóle nie mają styczności z takimi książkami, czy filmami mogą mieć zupełnie odmienne ode mnie uczucia i kilka opisanych scen może ich solidnie wystraszyć.
Ale nie martwcie się w książce nie ma opisów tryskającej krwi.

Podsumowując: "Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender to młodzieżówka w której najmocniejszym ogniwem jest tajemnica z przeszłości, której piętno złowrogo namiesza w życiu bohaterów.
Zdecydowanie warto ją poznać!

* cytat pochodzi z książki "Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender, strona 334.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie

piątek, 27 listopada 2015

Poznać przyczynę samobójstwa ("Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" Michelle Falkoff)


"Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz"
Autor: Michelle Falkoff
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 4 listopada 2015
Liczba stron: 272
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna


Po książę Michelle Falkoff sięgałam z wielką ciekawością, ale także z lekkimi obawami, bo z opisu wydawcy dowiedziałam że pojawi się w niej motyw śmierci. A teraz w listopadzie, w miesiącu w którym odwiedzamy groby, wspominamy i jeszcze mocniej odczuwamy stratę najbliższych osób ten temat może być dla nas szczególnie trudny; tak jest w moim przypadku...

Pojawia się pytanie, czy ta książka wprowadziła mnie w jeszcze bardziej ponury nastrój?
Pozwólcie, że najpierw w kilku słowach przedstawię Wam zarys fabuły tej lektury.
Sam - główny bohater powieści wybrał się do swojego najlepszego przyjaciela, tym bardziej nie mógł się doczekać spotkania, bo dzień wcześniej doszło między nimi do niemiłej wymiany zdań. Na miejscu dowiaduje się, że Hayden nie żyje - popełnił samobójstwo... Jest to dla Sama szok! A po znalezieniu w jego pokoju pendrive'a, a na nim tajemniczej playlisty oraz kartki z napisem: "Dla Sama. Posłuchaj, a zrozumiesz"* - jest to tym bardziej dziwne... Chłopak ma mętlik w głowie. Chce jak najszybciej przesłuchać wszystkie utwory i poznać przyczynę tego ostatecznego, wstrząsającego czynu kolegi. 

Jednak odtwarzając kolejno kawałki, wie już że nie będzie to takie proste jak mu się na początku wydawało. Czeka go wędrówka pośród wspomnień, pełna ich razem spędzonych chwil; ich radości i trosk... Ich wielkiej przyjaźni, rozmów, przywiązania, zrozumienia, wspólnego hobby...

Przyznaję się, że nie miałam wobec tej książki dużych oczekiwań, ale Michelle Falkoff potrafiła pozytywnie mnie zaskoczyć. Historia przez nią stworzona bardzo mnie wciągnęła. Narratorem pierwszoosobowym książki jest Sam, a tutaj jest to bardzo dobrym rozwiązaniem dzięki któremu możemy się z nim zżyć, poznawać na bieżąco wszystkie jego przemyślenia, przeżycia, rozterki, trudne decyzje.
W powieści nie brakuje elementów w zakresu psychologii, choćby sposób godzenia się ze śmiercią bliskich. Książa wywoła u mnie dużo emocji. Podczas czytania pojawiało się trochę zadumy, ale o dziwo nie przygnębiła mnie swoją tematyką tak bardzo jak się tego spodziewałam, a to dlatego że autorka skupiła się w głównej mierze na skierowaniu myśli czytelnika na poszukiwaniu motywu samobójstwa; a dzięki nastrojowej, wspaniałej muzyce i wspominkom Sama sprawia, że przed oczami ukazuje się nam Hayden jako żywy nastolatek, którego poznajemy bliżej z każdą wysłuchaną piosenką. W tej książce oczywiście odczuwalny jest unoszący się w powietrzu smutek, tęsknota i poczucie winy, które dręczy osoby, które znały go najlepiej... Ale to, że przed Samem stoi wielkie wyzwanie (i to jest w tym momencie najważniejsze), które w ostatnich minutach życia wyznaczył mu kumpel sprawia, że chłopak nie popada w rozpacz, letarg, głęboką apatię, czy depresje. Ma cel - zadanie do wykonania, które całkowicie go pochłania. Ma ono pomóc mu znaleźć odpowiedź na szereg pytań oraz pomóc mu przeżyć wewnętrzne katharsis; ale także sprawia że dzięki tym spojrzeniom w przeszłość, Hayden jest cały czas przy nim... To w znacznym stopniu pomaga mu przetrwać ten ciężki, bolesny dla niego okres. 
To co dzieje się teraz wokół Sama, a także nowi ludzie których poznaje - wprowadza w jego "dochodzenie prawdy" jeszcze więcej niewiadomych; okazuje się bowiem, że jego jedyny przyjaciel mógł mieć przed nim pewne sekrety....  

"Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" to poruszająca, melancholijna, wymowna i mądra powieść. Wiele jest w niej tajemnic do odkrycia. Tytuły piosenek, które autorka w niej ukryła to puzzle, które po złożeniu w całość ukazują nam moc prawdziwej przyjaźni oraz przedstawiają nam chłopaków, których ona połączyła. 
Ta książka odkrywa przed nami również silne poczucie straty, bólu, winy, osamotnienia, niezrozumienia, złości; ale tli się w niej także odrobina optymizmu, nadziei oraz  potrzeby wybaczenia i miłości.

Polecam!

* cytat pochodzi z książki "Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" Michelle Falkoff, strona 9.
** Książkę można kupić na www.empik.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie >KLIK<

Wyzwanie: 

czwartek, 5 listopada 2015

Zakazane uczucie ("Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame)

"Czy wspominałam, że Cię kocham"
Autor: Estelle Maskame
Seria wydawnicza: Dimily / Tom I
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 408
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Estelle Maskame - zaczęła zamieszczać kolejne rozdziały swojej książki na platformie Wattpad, gdy miała 17 lat. Od razu zyskała rzesze wiernych czytelniczek i została nazwana "głosem pokolenia".
Oficjalna premiera pierwszego tomu stała się wydarzeniem, a kolejnych części książki z niecierpliwością oczekują fani z całego świata. *

Wyobraźcie sobie że jest lato, wakacje, beztroska... i możliwość spędzenia tego czasu w Kalifornii. To byłaby zapewne wspaniała perspektywa dla wielu z Was. Eden Munro główna bohaterka powieści jednak ma mieszane uczucia. Marzy o tym, aby zwiedzić ten region, opalać się na cudownych plażach Venice Beach; ale z drugiej strony obawia się spotkania ze swoim ojcem, który opuściwszy ją i jej matkę nie odzywał się do nich aż przez trzy lata. Założył nową rodzinę u których dziewczyna ma mieszkać przez osiem tygodni.

Eden tak jak się spodziewała to miejsce zapiera dech w piersiach. Pomimo tego że większość członków nowej rodziny ojca jest bardzo miła - bardzo trudno jej zaakceptować fakt, że to oni zabrali jej tatę dlatego niezbyt dobrze czuje się w ich towarzystwie.
Jedna z osób z którą przyjdzie jej mieszkać pod jednym dachem nie od razu obdarza ją sympatią, a wręcz odpycha od siebie. To jego buntownicze, nieuprzejme zachowanie nie dotyka tylko jej. Tyler to jej przyrodni brat, który nie słucha się nikogo. Nie dla niego zakazy i nakazy. Ma gdzieś rady rodziców... Zawsze robi to co chce.

Nastolatkowie są w podobnym wieku. Dość często zaczynają się spotykać na imprezach i od teraz mają wspólnych przyjaciół, a to sprawia że chcąc - nie chcąc zaczynają spędzać ze sobą dużo czasu.
Eden zauważa, że Tyler niekiedy potrafi pokazać swoje drugie, łagodne oblicze.
To zaczyna ją w nim fascynować, chce go lepiej poznać, a także mu pomóc...

Książki o losach młodzieży raczej rzadko trafiają w moje ręce - może dlatego że już od dawna nie mam "nastu" lat. Czasami jednak lubię przeczytać taką powieść, by przypomnieć sobie jak to było być nastolatką, a wiadomo że ten okres rządzi się swoimi własnymi prawami.
Książka "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame bardzo mi się spodobała, bo w świecie młodych bohaterów opisanym przez autorkę jest miejsce nie tylko na zabawę i rozrywkę, a zdecydowanie ich nadmiar mógłby być dla czytelników nudny. Przyznaję, że ja właśnie tego przesytu przedstawiającego typowe balangowe życie nastolatków oraz przesłodzonych miłostek zawsze najbardziej się obawiam sięgając po książki z gatunku New Adult.
Na szczęście autorka nie popełniła tego błędu i wplata do treści prawdziwe problemy młodych ludzi, które często nie są dostrzegane lub spychane na dalszy plan i najczęściej tłumaczone buntem młodzieńczym. A przyczyn często należałoby szukać zupełnie gdzie indziej... Tutaj widzimy niektóre z nich, do których należą między innymi: uzależnienia, rozwody, oraz złe a czasem nawet toksyczne relacje z rodzicami...

Jednak najwięcej  emocji  w tej powieści wywołuje rodzące się uczucie zakazanej miłości i to u osób o dwóch zupełnie skrajnych charakterach. Z jednej strony: spokój, opanowanie, rozwaga; a z drugiej: impulsywność, krnąbrność, zuchwałość. W tym przypadku potwierdza się powiedzenie: "że przeciwieństwa się przyciągają". Między dwójką zakochanych widoczne jest nieustanne odpychanie i przyciąganie oraz gonitwa tysiąca myśli na minutę. Nie brakuje rozterek i moralnych dylematów.

Duża lekkość pióra Estelle Maskame sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. A charakterystyczni bohaterowie i ich: zagmatwane perypetie, przyjaźnie, miłości, konflikty; a także zaskakujące zakończenie, sprawiają że już chciałabym czytać kolejną część z serii Dimily. :)

Powieść "Czy wspominałam, że Cię kocham?" gorąco Wam polecam!

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame

*** Książkę można kupić na www.empik.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

***
Zapraszam do udziału w konkursie >KLIK<

sobota, 5 września 2015

Informacja: Konkurs dla blogerów - "Moja książkowa jesień"



Jeśli posiadacie bloga książkowego, macie szansę na wygranie prenumeraty wszystkich tytułów, które zostaną wydane w Wydawnictwie Feeria Young od września do końca 2015 roku. 

Zadanie konkursowe: 

Stwórz na swoim blogu listę 3 książek, idealnych na jesień. 
Powinny wśród nich znaleźć się klasyki, do których wracasz każdego roku, które przywołują miłe wspomnienia, do których masz szczególny sentyment. 
Uzasadnij swój wybór w kilku zdaniach. 
Opublikuj na swoim blogu post pod tytułem „Moja książkowa jesień”. 
Na końcu dodaj informację, że post powstał w ramach akcji #jesienzfeeria i zamieść link do wydarzenia na Facebooku >KLIK< oraz fanpage'a Feeria Young >KLIK<
Całość opatrz specjalnie przygotowaną grafiką „Moja książkowa jesień”. 
Link do posta koniecznie prześlij na adres: promocja@wydawnictwojk.pl . 
Konkurs trwa od 1 do 31 września.
W tym terminie należy przygotować post i przesłać link. 

Wybrane posty będą publikowane na fanpage'u Feeria Young, a najciekawsze z nich (2) nagrodzone prenumeratą.

wtorek, 1 września 2015

Zaproszenie na "Jesień z Feerią" :)

Wydawnictwo Feeria zaprasza:

"Postanowiliśmy uczcić koniec lata i godnie przywitać jesień. 
Dla nas - miłośników książek - to szczególny czas. 
Długie wieczory sprzyjają lekturze. 
Nic tak nie poprawia nastroju, jak dobra książka, koc i kubek ciepłej herbaty. 
Tej jesieni dostarczymy Państwu wielu wrażeń!

gdzie systematycznie będą pojawiały się nie tylko zapowiedzi, ale także konkursy.

#jesienzfeeria będzie piękna!"


Przyłączycie się do zabawy? :)

niedziela, 28 czerwca 2015

"Co, jeśli..." Rebecca Donovan

"Co, jeśli..."
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 17 czerwca 2015
Liczba stron: 380
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Rebecca Donovan - autorka cenionej przez czytelników serii wydawniczej adresowanej dla młodego czytelnika "Oddechy", która zyskała status bestsellera "USA Today". Na serię składają się "Powód, by oddychać", "Oddychając z trudem", "Biorąc oddech".
Pisarka jest absolwentką Uniwersytetu Missouri - Columbia. Mieszka wraz z synem w spokojnym miasteczku w stanie Massechusetts. Uwielbia wszystko, co czyni życie możliwym, jest wielbicielką muzyki, chciałaby spróbować wszystkiego chociaż raz. *


Po zapoznaniu się ze wspaniałą serią "Oddechy", która zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że zmieniłam zdanie o książkach dla młodzieży i będę je teraz czytać od czasu do czasu. Wcześniej omijałam ten gatunek, bo obawiałam się, że znajdę w nim tylko ckliwe, naiwne opowiastki. 
Trylogia Rebeccy Donovan, która poruszyła trudne tematy była dla mnie miłym zaskoczeniem i odskocznią od reguły, której się spodziewałam - dlatego też z wielką przyjemnością sięgnęłam po najnowszą, odrębną powieść autorki noszącą tytuł "Co, jeśli..." - mając wobec niej dość duże wymagania.

Student Cal na jednej z imprez widzi dziewczynę, która bardzo przypomina mu przyjaciółkę z dzieciństwa. Od dawna nie miał z nią żadnego kontaktu. Jest pewny, że teraz spotkał Nicole - jednak dziewczyna przedstawia się jako Nyelle. Jej zachowanie - zarówno duża pewność siebie, odwaga, a nawet początkowa agresja skierowana w kierunku do jednego natręta, który stanął na jej drodze - sprawiają, że chłopak zaczyna mieć wątpliwości. Nicole była przecież zawsze spokojna, miła i raczej zamknięta w sobie.
Od tej pory Cal stara się spędzać z Nyelle dużo czasu (choć nie zawsze mu się to udaje), bo chce poznać prawdę. Cały czas zadaje sobie pytania: czy dziewczyna kłamie, a może straciła pamięć? A może to on się tak bardzo pomylił? 
Nyelle ma głowę pełną zwariowanych pomysłów, nie może usiedzieć w miejscu. Chłopakowi podoba się jej energia, siła, a także chęć pomocy drugiemu człowiekowi, który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej.
Ta dziewczyna zaczyna go fascynować. Z każdą kolejną chwilą coraz trudniej jest mu zadać jej pytanie, czy jest ona jego koleżanką Nicole - bo jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to wtedy może pojawić się ryzyko, że utraci tę pełną pasji i uroku Nyelle, którą się stała... A tego przecież, by nie chciał.... 
A jaka jest prawda? Jaki sekret skrywa Nyelle? Czemu Nicole zerwała kontakt z przyjaciółmi?

W powieści "Co, jeśli..." autorka oddaje głos chłopakowi - Calowi. To on w większej części powieści jest pierwszoosobowym narratorem. Jest to bardzo dobry zabieg, który na bieżąco przybliża nam te wszystkie momenty jego wątpliwości, pytania, które sobie zadaje, przemyślenia... 
Balansowanie oparte na tym co było kiedyś, i na tym co widzi teraz. 
W książce pojawiają się też fragmenty retrospekcyjne. Dzięki nim możemy poznać dzieciństwo Cala oraz jego trzy największe przyjaciółki z dawnych lat. Pani Donovan i je dopuszcza na chwilę do głosu.
To wszystko dobrze ze sobą współgra i sprawia, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej zwiększa niepewność i rozbudza ciekawość czytelników.
Przyznaję, że i u mnie ciekawość sięgała zenitu, ale podobnie jak Cal z jednej strony chciałam szybko poznać prawdziwą tożsamość przypadkowo spotkanej dziewczyny, a z drugiej nie chciałam aby odeszła, czy też za szybko się zmieniła, bo to ona przykuła moją największą uwagę. 
Nyelle jest to niezwykła bohaterka - zarówno pełna skrajności i tajemnic; da się odczuć, że coś ją dręczy, ale także jest pełna hartu ducha, dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Sprawia, że wyznaczone cele są zawsze na wyciągniecie ręki. Pokazuje, że nie można się poddawać. Szuka i czerpie radość w małych rzeczach. Potrafi otoczyć bezinteresowną opieką potrzebujących. 
Jednak z taką dziewczyną - nie ma nic pewnego. Nie ma telefonu, a spotkać można ją tylko wtedy kiedy ona będzie tego chciała. Może w każdej chwili odejść.
Cal jest jej przeciwieństwem, ale ciągnie go do niej i to właśnie dzięki niej, i tylko z nią chce posmakować życia. Mając ją przy boku wszystko jest możliwe i piękne. 

Rebecca Donovan podobnie jak w poprzednich książkach serwuje nam ogromną ilość emocji. Przedstawia nietuzinkowe postaci literackie. Umiejętnie wplata w ich życie sekrety. 
Stopniowo przybliża nam wydarzenia sprzed lat. Kilka razy cisną się na usta tytułowe słowa: "Co, jeśli... postąpilibyśmy inaczej? Co, jeśli... byśmy zauważyli? A co, jeśli... byśmy wcześniej się dowiedzieli?" 
Podobne pytania na pewno zadawał sobie każdy z nas i to wielokrotnie. Niestety czasu nie możemy cofnąć, aby to sprawdzić, czy też zmienić czegoś w naszym życiu. Możemy tylko dumać.
Autorka w powieści "Co, jeśli..."  trzyma nas w niepewności aż do ostatnich stron. 
Domyśliłam się jakie będzie zakończenie, ale zapewniam, że wielu czytelników ono zaskoczy i poruszy.

Ostrzegam: jak się zacznie czytać tę powieść to trudno będzie się z nią rozstać! 

* informacja zaczerpnięta z książki "Co, jeśli..." Rebecca Donovan

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/

**********
Zapraszam do udziału w konkursie

wtorek, 14 kwietnia 2015

Na krawędzi ("Biorąc oddech" Rebecca Donovan)


"Biorąc oddech"
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria
Seria: Oddechy / tom III
Data premiery: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 488
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Rebecca Donovan - jest absolwentką Uniwersytetu Missouri - Columbia. Mieszka wraz z synem w spokojnym miasteczku w stanie Massechusetts. Uwielbia wszystko, co czyni życie możliwym, jest wielbicielką muzyki, chciałaby spróbować wszystkiego chociaż raz. *

W recenzji pierwszej części trylogii "Oddechy" wspomniałam, że rzadko sięgam po powieści w których głównymi bohaterami są nastolatkowie i ich życie. Jednak postanowiłam dać szansę pierwszemu tomowi serii pani Donovan, który nosi tytuł "Powód by oddychać" i przyznaję że przepadłam - tym samym wpadając w sidła emocjonalnej pułapki, a potem to już tylko odliczałam dni do premiery drugiej, a później do trzeciej części - którą właśnie teraz przeczytałam.
Troszkę szkoda, że już rozstaję się z Emmą Thomas - główną bohaterką tego cyklu wydawniczego. 
Dziewczyna w swoim bardzo młodym wieku przeżyła wiele nieprzyjemnych i traumatycznych zdarzeń, które bez przerwy wracają do niej we wspomnieniach. 

W pierwszej części byliśmy niemymi świadkami stosowanej wobec niej przemocy fizycznej i psychicznej przez jej ciotkę - jakby na to patrząc bliską osobę, która powinna się nią opiekować, wspierać i dawać poczucie bezpieczeństwo. Drugi tom przybliżył nam uzależnienie od alkoholu oraz rozchwianie emocjonalne na które cierpiała jej matka - która pomimo prób nie potrafiła zapewnić jej domu pełnego miłości i zrozumienia.

Trzeci tom różni się od poprzednich tym, że zagrożenie burzące spokój nastolatki nie pochodzi z zewnątrz i nie jest widoczne gołym okiem tak jak agresja, czy alkoholizm najbliższych, ale niszczy dziewczynę od wewnątrz - jest to skutek przerażającej przeszłości, która pozostawiła bolesne urazy. Rany na ciele już się wygoiły, ale pozostały ślady na jej psychice.

Emma w tej części będzie się starać uleczyć to udręczenie kilkakrotnie stając "na krawędzi". Między innymi będzie szukać ukojenia w kieliszku biorąc przykład z mamy, ale także skacząc do wody z miejsc w których nie jest to wskazane. 
Według niej te odważne i niesamowicie ryzykowane działania mają ją wyrwać z matni w której się znalazła. Postępuje pod wpływem impulsu - nie myśląc o konsekwencjach tych czynów...

Powieść zaczyna w chwili, gdy minęło 1,5 roku od wydarzeń z drugiego tomu. U boku Emmy pojawili się zupełni nowi znajomi. Przeniosła się do miejsca o którym zawsze marzyła. 
Z Evanem się rozstała, a Sara dość często ją opuszcza, bo podróżuje po świecie. 
Na horyzoncie pojawia się chłopak, który jest nią bardzo zainteresowany. Wspólnie imprezują i coraz bardziej się do siebie zbliżają. Choć dziewczyna w przeciwieństwie do chłopaka nie angażuje się w pełni w związek, który tworzą.

Dziwnym zbiegiem okoliczności i to dość często (a przecież Emily jest daleko od miejsca, w którym się wychowywała) trafia  na przyjaciół chłopaków, którzy odegrali w jej życiu ważną rolę. Tym samym (co było trochę do przewidzenia) zjawia się również Evan.
Od tego momentu autorka dała mu głos. To już nie tylko Emma będzie narratorką, ale również Evan. Ciekawy zabieg - dzięki któremu możemy również ujrzeć jego spojrzenie na ciąg wydarzeń oraz zrozumieć, co odczuwa. Ich pierwszoosobowa narracja jest prowadzona naprzemiennie.

Czy Emma znajdzie złoty środek, który pomoże jej poradzić sobie z trudną przeszłością, która cały czas daje o sobie znać? Czy zdecyduje się na szczerą i poważną rozmowę z Evanem? I czy wreszcie odnajdzie szczęście?
Odpowiedzi na te pytania uzyskacie sięgając po powieść "Biorąc oddech".

Rebecca Donovan w tej części jak i dwóch pozostałych zaserwowała mi dużą ilość przeróżnych emocji. Martwiłam się o Emmę. Odczuwałam jej lęk, smutek, ale także małe radości. Cały czas trzymałam za nią kciuki, aby wreszcie jej trudna sytuacja się poprawiła.

Autorka poza przedstawieniem w trylogii życia młodzieży, ich pierwszych miłości, wchodzenia w okres dojrzewania porusza również trudne tematy, o których powinno się więcej mówić i pisać... Ukazuje skutki wychowania w rodzinie dysfunkcjonalnej z dużymi problemami, gdzie brakuje bezpieczeństwa i miłości, i gdzie przemoc oraz picie alkoholu jest na porządku dziennym. Takie dziecko żyje w ciągłym strachu, a jego cierpienie nie kończy się w chwili gdy dorośnie, czy opuści dom. Boryka się z nim nadal, cały czas szukając antidotum na ten wewnętrzny ból.
Tacy przyjaciele jakich znalazła Emma - to prawdziwy skarb i ogromne wsparcie. Podziwiam tę ich bezinteresowną pomoc, której jej udzielali. Bez nich byłoby jej naprawdę ciężko...

Krótko mówiąc: Cała trylogia "Oddechy" - trzyma wysoki poziom!
A książki polecam nie tylko młodym czytelnikom, ale również tym troszkę starszym.

* informacja zaczerpnięta z książki "Biorąc oddech" Rebecca Donovan


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/
Wyzwania:
"Pod hasłem"
Grunt to okładka

Przypominam o trwającym 
do 21.04.15 r. konkursie

wtorek, 7 października 2014

Niemy krzyk ("Powód by oddychać" Rebecca Donovan)


"Powód by oddychać"
Autor: Rebecca Donovan
Data wydania: 24 września 2014
Wydawnictwo: Feeria
Seria wydawnicza: Oddechy / część I
Liczba stron: 496
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem 


Przyznaję, że bardzo rzadko sięgam po książki w których głównymi bohaterami są nastolatkowie i ich perypetie miłosne oraz szkolne. Najczęściej trafiałam na nudne, ckliwe opowiastki. Ale, gdy zauważyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria tytuł, ujrzałam okładkę i przeczytałam opis powieści Rebeccy Donovan "Powód by oddychać", która jest pierwszą częścią serii "Oddechy" to poczułam, że ta akurat lektura mogłaby mi się spodobać i będzie miłym odstępstwem od normy - dlatego bez wahania po nią sięgnęłam.

W powieści "Powód by oddychać" poznajemy historię szesnastolatki o imieniu Emma. Na pierwszy rzut oka jest to zwyczajna dziewczyna, która prowadzi normalne życie w Connecticut. Odnosi sukcesy w zawodach szkolnych, ale chce być niewidoczna. Nie chce wyróżniać się w tłumie. W szkole przekrada się między kolegami i koleżankami. Ma tylko jedną przyjaciółkę z którą rozmawia i spędza czas. 
Nastolatce zależy tylko na jak najlepszych ocenach w szkole. Liczy dni, by móc wyjechać z miasta.
Nikt dokładnie nie wie jakie piekło czeka na nią w domu...

Ta książka odsłania przed nami cierpienia małolaty, którą los potraktował w okrutny sposób. Śmierć ojca, depresja i alkoholizm matki doprowadziły do tego, że dziewczyna trafia pod opiekę cioci i wuja. Pojawia się nadzieja, że teraz będzie lepiej. W jej życiu zajdą duże zmiany na plus.  A jednak los przygotował dla niej nowe ciernie, które będzie musiała przyjąć, aby przetrwać kolejne tygodnie, dni, minuty i sekundy z toksyczną kobietą - Carol, która powinna być dla niej "dobrą ciocią". Jest kobietą więc powinny w niej tkwić iskierki ciepła i zrozumienia jak wielką stratę Emma przeżyła tracąc tatę oraz swoją rodzinę. A jednak w krewnej nie ma dla niej dobra za grosz. Ona nie panuje nad swoim zachowaniem, cały czas puszczają jej nerwy. Ma niekontrolowane ataki agresji i to tylko skierowane przeciwko dziewczynce. Tak jakby się na nią od początku uwzięła pałając do niej nienawiścią. Wyzwiska i bicia - raz, za razem... Tak bez końca... i to coraz mocniej i mocniej...

W momencie, gdy czytałam o tym, co przeżywa ta nastolatka - to serce mi się ściskało. To jest okropna sytuacja nie mogąc nic zrobić, nie mogąc pomóc ofierze maltretowania. W tej powieści czuć cały jej ból, ale również jej siłę, którą daje jej cel - marzenie  do realizacji którego powoli zmierza. W chwili, gdy skończy szkołę wyjedzie z miasta i nigdy już tu nie wróci. Zapomni i będzie wreszcie żyć normalnie... 
Niestety do tego dnia zostało jeszcze mnóstwo czasu. Jej palny na najbliższe dni to: przetrwać, nie poddawać się i siedzieć cicho - nikomu o niczym nie mówiąc, dobrze maskując ślady uderzeń.

Autorka porusza trudny, dotkliwy, delikatny i niestety często występujący w domach problem przemocy wobec dzieci, którego nikt z najbliższego otoczenia "nie zauważa" do chwili aż stanie się prawdziwa tragedia... Wtedy dopiero zaczynają pojawiać się głosy, że w tym domu chyba nie działo się za dobrze, bo często słyszeliśmy, że dziecko płakało...

Warto przeczytać tę powieść, aby dowiedzieć się jakie powody ma ta nieszczęśliwa główna bohaterka powieści, aby ukrywać okrucieństwo swojej ciotki Carol. Zobaczyć jak bardzo stara się mieć najlepsze oceny oraz jak za wszelką cenę stara się być bardzo dobra w sporcie.
Ujrzymy jak umiejętnie zakrywa ślady pobicia, a  gdyby jednak zostały one zauważone to usłyszymy, jak tłumaczy się swoją niezdarnością. 

Nie rozmawia z kolegami i koleżankami, odsuwa się od nich, starając się ukryć i przetrwać każdy kolejny dzień niewidoczna dla otoczenia. 
A jak odbierają ją uczniowie i nauczyciele? 
Co zrobi, gdy na horyzoncie pojawi się chłopak, który będzie starał się zburzyć "mur", który dziewczyna tworzy wokół siebie? Czy Emma Thomas ma szansę na miłość? Czy będzie potrafiła się otworzyć i podążać za głosem serca? I czy będzie jeszcze w stanie  dobrze się bawić pośród osób, przez które do tej pory chciała być niedostrzegalna?

Książka "Powód by oddychać" poruszyła mnie dogłębnie. Tutaj każda strona kipi od emocji, które mocno odczułam na swojej skórze. Poczułam niesamowicie silny ból zarówno fizyczny jak i psychiczny głównej bohaterki, którego doświadcza ze strony swojej nowej rodziny (która powinna ją kochać i wspierać). Usłyszałam jej niemy, głośny krzyk. Jej wewnętrzne wołanie o pomoc.
Niewidzialne dla oczu i niesłyszalne dla ucha...
W książce "Powód by oddychać" ukazany został bardzo delikatny temat maltretowania dzieci przez najbliższych i to w bardzo dobrej oraz dosadnej formie przekazu. Brawa dla pisarki!
Powieść o miłości, która skrada się po cichutku nabierając coraz większej mocy; o prawdziwej przyjaźni, która potrafi przetrwać wszystko oraz o nadziei, która nie umiera nigdy!
Takie właśnie książki pozostają w mojej pamięci na bardzo, bardzo długo.
Nie sposób się oderwać od lektury nie przeczytawszy jej do końca. A zakończenie sprawiło, że już nie mogę doczekać się drugiej części serii.
Zdecydowanie jest to lektura, która zmusiła mnie do refleksji.

Książkę polecam wszystkim!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/
Wyzwanie:
Czytam opasłe tomiska

PS. Przypominam  o trwającym 2 etapie konkursu półrocznego (do 8.10.14, godz. 23:59) ,
którego motywem jest Pisarz / Pisarka 
Jest mało zgłoszeń.
http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2014/09/ii-etap-konkursu-porocznego.html

środa, 1 października 2014

Z miłości do gotowania ("Cała nadzieja w Paryżu" Deborah McKinlay)


"Cała nadzieja w Paryżu"
Autor: Deborah McKinlay
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 272
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Deborah McKinlay - Brytyjska autorka powieści przetłumaczonych na kilkanaście języków. Pisała dla Vogue'a, Cosmopolitana i pisma Esquire. Mieszka w południowo-zachodniej Anglii. *

Kocham Paryż!
Kilka lat temu miałam możliwość spędzić tam kilka dni. Marzę o tym, aby wrócić do tego miasta.
Jestem zauroczona Paryżem - całym jego pięknem i klimatem.
Dlatego też sięgam po wszystko, co jest z nim związane. 
Nie mogło być inaczej, gdy w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria ujrzałam przepiękną okładkę i tytuł powieści Deborah McKinlay.
"Cała nadzieja w Paryżu" musiała trafić w moje ręce.

Głównymi bohaterami powieści jest dwójka ludzi po czterdziestce: Eve Petworth i Jack Cooper. 
Oboje są po przejściach. Mają za sobą nieudane małżeństwa. Mieszkaj na różnych kontynentach. Ona jest Brytyjką, on Amerykaninem.
Ich znajomość rozpoczyna się od króciutkiego listu, dosłownie paru słów które dotyczą książki napisanej przez Jacka. Jego treść jest zupełnie inna, od tych które do tej pory pisarz otrzymywał od swoich fanek dlatego mężczyzna bez zastanowienia decyduje się jej odpisać - chcąc tym samym dowiedzieć się więcej o tajemniczej kobiecie. 
Dłuższa korespondencja sprawia, że Cooper zaczyna coraz więcej czasu spędzać w kuchni. Kulinaria zaczynają go fascynować.  Z czasem pochłaniają go całkowicie.
Eve lubi gotować, a wymiana listów coraz bardziej urozmaica jej potrawy i wnosi do jej życia nowe smaki oraz szczyptę szczęścia.

Powieść pani Deborah McKinley przedstawia nam pewien fragment z życia obojga z nich. Autorka zadbała o to abyśmy mogli dobrze ich poznać, zrozumieć oraz ujrzeć jak wyglądała ich przeszłość. 
Dowiedzieć się na jakim etapie się teraz znaleźli, z czym się borykają, czego się obawiają, co kochają; a przede wszystkim czego mogą oczekiwać od życia ludzie dojrzali, którzy mają za sobą duży bagaż doświadczeń...
Ich życie nie należało do najłatwiejszych dlatego też trudniej jest im teraz otworzyć się na nowe znajomości, nowe miłości... Boją się odrzucenia i niezrozumienia... Jednak to samotność doskwiera im najbardziej. Pragną znaleźć osobę, która ich wysłucha, zrozumie, a może będzie dzielić z nimi wspólnie pasje... 
Czy każdy z nich zdecyduje się na krok, który diametralnie zmieni ich życie?

"Zaczynam rozumieć, że nie boję się ludzi czy Życia. 
Tylko swoich reakcji. Boje się zatem samej siebie."**

Mamy możliwość poznać treść listów, które główni bohaterowie między sobą wymieniają. Są one pełne dokładnych wizji dań, które przygotowują. Ich uwagi, sugestie, rady; które pomagają sporządzić daną potrawę - spowodowały, że moje kubki smakowe dały o sobie znać. 
W szczególności podziałał na mnie opis i aromat (który się wokół mnie unosił podczas czytania) ciasteczek orzechowych babci Cooper. Przyznaję się - mam ogromną słabość do smakołyków. 
Na pewno spróbuję upiec te ciacha. Cieszę się, że w książce jest przepis .

Poczta głównych postaci literackich dotyczy przede wszystkim jedzenia, ale miedzy wierszami możemy odczytywać emocje piszących. Przekaz korespondencji naprzemiennie miesza się i idealnie komponuje z opisami codzienności, która ich otacza.
 Bohaterowie drugoplanowi, czyli rodzina, znajomi, czy też byli kochankowie Eve i Jacka, których poznajemy również odgrywają znaczącą rolę. Są pełni sprzeczności. 
Niektórzy pełni obaw, pretensji; innych gryzie sumienie. A pozostali podchodzą do życia z dużym dystansem i humorem.

" - No i nie stresuj się pięćdziesiątką. Nie ma nic złego w pięćdziesiątce poza tym, jak szybko następuje po niej sześćdziesiątka. (...) I lepiej nie pytaj o siedemdziesiątkę i osiemdziesiątkę. Te suki rzucają się na człowieka, nim się spostrzeże."**

"Cała nadzieja w Paryżu" jest w pewnym stopniu smutną opowieścią, która rozgrzewa się w chwili, gdy to na pierwszy plan wysuwa się gotowanie, pieczenie i jedzenie. 
Powieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich w których to rozmowa, a częściej jednak jej brak prowadzi do niedomówień, tym samym powodując różne nieporozumienia.
Poczujemy smak ludzkiej samotności oraz prób poszukiwania bratniej duszy.
Odkryjemy na nowo zalety tradycyjnego pisania listów; uroków wysyłki a potem oczekiwania na listonosza.
Zakosztujemy pasji, która pomaga nam przebrnąć przez trudne dla nas chwile.
Przypomnimy sobie o radościach i nadziejach budzących się w nas każdego dnia.
Ujrzymy tutaj również nas samych, bo każdy musi dokonywać w swoim życiu trudnych wyborów...

A jaką rolę odgrywa w tej książce cudny, tytułowy Paryż?
Tego Wam nie zdradzę - odpowiedź poznacie sięgając po lekturę.
Do czego Was gorąco zachęcam!


* informacja pochodzi z www.lubimyczytac.pl
** cytaty pochodzą książki "Cała nadzieja w Paryżu" Deborah McKinlay, kolejno strony: 251, 208.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/