Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

"W górę rzeki" Barbara Kosmowska


"W górę rzeki"
Autor: Barbara Kosmowska
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5,5/10


Barbara Kosmowska ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Przez krótki czas była nauczycielką języka polskiego w Bytowie. W roku 1999 na macierzystej uczelni gdańskiej obroniła pracę doktorską zatytułowaną Pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. O powieściopisarstwie Zofii Urbanowskiej. Praca ta, dotycząca literatury polskiego pozytywizmu skierowanej do dzieci i młodzieży, dostała wyróżnienie Summa cum lauda. Debiutowała jako licealistka w latach 70. XX w. na łamach nieistniejącego już czasopisma „Na przełaj”; w latach 80. zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach poetyckich. Jej pierwsza powieść "Głodna kotka" wydana została w roku 2000. Później ukazały się między innymi: w 2001 "Teren prywatny"; w 2002 "Prowincja", "Gobelin" i "Buba"; w 2003 "W górę rzeki"; w 2004 "Niebieski autobus"; w 2005 książka "Myślinki".*

Lena i jej dorosła córka nie potrafią się porozumieć, z każdym dniem oddalają się od siebie coraz bardziej. Minęło kilka lat od śmierci najbliższego członka ich rodziny. Męża i ojca. Mężczyzna długo chorował, wymagał stałej opieki.
Obie kobiet nadal noszą w sobie ciężar straty. Starają się pomagać innym. Jedna jest lekarzem, druga terapeutą. Łucja jest jeszcze wolontariuszem w fundacji, która niesie pomoc ludziom uzależnionym. 
Tam też poznała chłopaka z którym związała się uczuciowo. Maciek jest muzykiem. Był narkomanem. Matka dziewczyny nie toleruje jej lubego. To jest najczęściej powodem ich sporów. Kobiety martwią się o siebie nawzajem. Matka widzi, że to córka potrzebuje wsparcia; a córka uważa, że to jej rodzicielka potrzebuje natychmiastowej pomocy. 
Ta druga obmyśla misterny plan i do jego realizacji angażuje starszego kolegę po fachu. Według niej to wycieczka do Francji ma być punktem zwrotnym w życiu jej mamy. Ale czy tak się na pewno stanie? 
I czy obie kobiety będą jeszcze kiedykolwiek potrafiły ze sobą szczerze porozmawiać?

"Trzymać się za ręce i nie pytać o nic.
Ona, oczywiście też nie pytałaby o nic.
Bo po co?
Po to są pragnienia, aby ludzie mogli odpocząć od słów (...)**

Książka "W górę rzeki" to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Barbary Kosmowskiej. Postacie literackie zarówno pierwszoplanowe, jak i drugoplanowe są przez autorkę dobrze zarysowane.
W powieści pojawiają się dwa typy narracji pierwszoosobowa, która przybliża nam postać Leny oraz narracja trzecioosobowa. Wprowadza to troszkę chaosu, który początkowo utrudniał mi czytanie tej powieści. Cała pierwsza część tej książki jest przesycona dużym ładunkiem smutku, bólu i unoszącego się wokół nieporozumienia i wewnętrznej samotności. 
W drugiej części, gdy piękne miasto Paryż pojawia się na horyzoncie, bohaterowie starają się poprawić relacje, a u niektórych rodzi się nowa nadzieja. 
Ta część zaskakuje pojawiającą się nagle szczyptą specyficznego humoru. 
Rozczarowało mnie otwarte zakończenie, które w niektórych powieściach w ogóle mi nie przeszkadza, ale w tej mi się szczególnie nie podobało. Pozostawia ono zbyt dużą niewiadomą, która dotyczy bohaterów, którzy przeżyli bardzo bolesne momenty i najwięcej emocji u mnie wywołali.
Nie wiadomo, czy ich los będzie nadal zasypany cierniami, czyli bolesną, "drwiącą" powtórką z przeszłości, czy jednak jest to przedsmak nowego, radosnego życia...

"Czasami kochamy za bardzo. Przywiązujemy się do ludzi, jakby byli naszą własnością.
I wtedy łatwo skrzywdzić."**

"W górę rzeki" na pewno do lekkich i łatwych powieści obyczajowych nie należy. 
Trudne i zaburzone relacje pomiędzy matką a dzieckiem, między partnerami, przyjaciółmi, a także pomiędzy przyszłą teściową i zięciem. Rodzina, która znalazła się w rozsypce. Powód to brak akceptacji, wysłuchania drugiego człowieka, poświęcenie mu kilku minut swojego czasu, uwagi; a przede wszystkim brak dialogu między nimi. Bohaterowie unikają się wzajemnie jak ognia. A tęsknią i to bardzo...
Niektórzy z nich w nadmiarze wykorzystują bezinteresowną pomoc drugiego człowieka. Oczekują, a nie dają nic w zamian. 
"W górę rzeki" zmusza do refleksji...
Pokazuje:
- że za wszelką cenę trzeba dążyć do porozumienia z najbliższymi - nie można pozwolić, aby niewyjaśnione sytuacje, czy konflikty poróżniły i zerwały trwałe więzi;
- że czasami trzeba pogodzić się z trudną przeszłością (lub zostawić ją za sobą), aby można było otworzyć się "na ludzi" i z optymizmem spojrzeć w przyszłość.

* informacja zaczerpnięta z https://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Kosmowska
** cytaty pochodzą z książki "W górę rzeki" Barbara Kosmowska, wyd. Replika, kolejno strony: 75 i 272.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

czwartek, 6 listopada 2014

Usłyszane, przekazane... ("Plotka" Beth Gutcheon)

"Plotka"
Autor: Beth Gutcheon
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 17 września 2014
Liczba stron: 336
Moja ocena: 5,5/10

Beth Gutcheon - pochodzi z zachodniej Pensylwanii. Studiowała literaturę angielską na Uniwersytecie Harvarda. Mieszka w Nowym Jorku. Jest autorką dziewięciu powieści, z których trzy, "Still Missing, "More Than You Know" i " Leeway Cottage"- stały się międzynarodowymi bestsellerami. Pisze także scenariusze filmowe. Jej książki zostały przetłumaczone na czternaście języków. *

Czytając opis oraz widząc okładkę i tytuł książki Beth Gutcheon - liczyłam, że w powieści pojawi się  duży skandal wywołany przez niewinną tytułową plotę - która jest przekazywana z ust do ust. Znajomym znajomych... do czasu aż wpada w ucho osoby, która nie powinna usłyszeć przekazywanej informacji. A doprowadza do tego, że w bardzo złym świetle przestawi postać o której była mowa... 
Wiem jestem okropna, ale lubię takie książki pełne intryg i ploteczek, gdzie bohaterowie borykają się z jej piętnem i muszą zmierzyć się z takimi epizodami we własnym życiu. Interesuje mnie ich zachowanie w takim momencie, oczywiście z psychologicznego punktu widzenia. 
Choć osobiście nie znoszę żadnego rodzaju intryg i plotek (a mawia się, że w plotce zawsze jest trochę prawdy).
Ale wracając do powieści pani Gutcheon: nasuwa się pytanie czy w pełni spełniła moje "plotkarskie" oczekiwania?  Na to pytanie odpowiem Wam za chwilę.

W lekturze pojawiają się trzy kobiety. Lovia French oraz przyjaźniące się z nią: dziennikarka - Dina oraz Avis - zachwycona światem sztuki. Obie lubią Lovię, ale za sobą nie przepadają i wolą schodzić sobie z drogi.
Całą historię w narracji pierwszoosobowej opisuję nam pani French. Dzięki jej wspomnieniom cofamy się do ich lat szkolnych, do pierwszych spotkań i rozmów. Dowiadujemy się wszystkiego o rodzącej się przyjaźni. 
Jest ukazana droga naszej głównej bohaterki do zdobycia zawodu oraz do spełniania marzeń, czyli prowadzenia butiku na Manhattanie. O własnym osobistym życiu Lovia wspomina niewiele. Bardziej zwraca uwagę na to co dzieje się obok niej. Szczególną wagę przywiązuje do sklepu w którym sprzedaje. Jesteśmy zasypani informacjami o materiałach, sukniach,  kolorach, które są na topie. Jak dla mnie trochę za dużo modowych akcentów. Przyznaję, że niekiedy nawet się nudziłam, wolałabym aby większy nacisk skierowano na życie naszych bohaterek.
Wszystko opisuje tylko jedna z pań, czyli nie ma tutaj wszechwiedzącego narratora. Jedna przyjaciółka nie może wiedzieć wszystkiego, co dzieje się w domach jej znajomych. Dlatego też początkowo zabrakło mi w tej powieści emocji, nie byłam w stanie ich odczuć.

Według mojej oceny podzieliłabym tę powieść na 3 części. W pierwszej z niecierpliwością czekałam na jakąś mocną plotkę, która zacznie się rozprzestrzeniać wśród bohaterów. Niestety nic, aż tak "gorszącego" się nie pojawiało więc przekładałam nadal - stronę za stronę - myśląc że już chyba nic się nie wydarzy. Czułam nawet rozczarowanie i znużenie. 
Ale w trzeciej części zaczęło się coś dziać. Dwójkę dorosłych dzieci Diny i Avis połączyła miłość. Tym samym mogłam zaobserwować i podziwiać zachowanie mamusiek pełne zazdrości i wyrachowanych gierek.  Każda z nich robiła wszystko, aby młodzi zakochani to właśnie każdą z nich z osobna obdarzyły większą sympatią. Każda z  nich chce być lepszą mamą i teściową. Każda chce dołożyć wszelkich starań do organizacji ślubu. Rywalizacja między kobietami, która toczy się  niby z ukrycia - jak dla mnie pierwsza klasa. W tej części dopiero zauważyłam relacje jakie łączą bohaterów, pojawiło się dużo przeżyć, które dotknęły ich wszystkich, ale również ja je poczułam. Nie zabraknie wzruszeń, uśmiechu i smutku. 

Stwierdzam, że dla tej części warto było przeczytać tę powieść. To z nią oraz zaskakującym i niesamowicie mocnym zakończeniem, którego w ogóle się nie spodziewałam będę kojarzyć książkę Beth Gutcheon. 
Tutaj odnalazłam walory i nie zabrakło też tytułowej plotki. Może nie w takiej mierze się jej spodziewałam (nawet wątpiłam, czy w ogóle się pojawi) - ale jednak pokazała swoje prawdziwe, "złe" oblicze, niszcząc to co najważniejsze w życiu człowieka.

W książce wyłapałam i zaznaczyłam sobie kilka cytatów, które można uznać za prawdy życiowe. Niektóre skłaniające do przemyśleń - choćby ten: 

" - No wiesz. Czasem trzeba wziąć ślub, żeby skończyć jakiś związek. Żeby udowodnić sobie, że to się nie uda, niezależnie od tego, co zrobisz.  A czasem trzeba się rozstać, aby uświadomić sobie, że nie możecie bez siebie żyć."**
I pocieszające - choćby ten: 
" Żyjemy w ogromnym, złym i niebezpiecznym świecie, ale jeśli możemy poczuć, że dzięki szczęśliwemu przypadkowi znajdujemy się wewnątrz bezpiecznej misternie tkanej sieci to prawdziwe błogosławieństwo."**
"Plotka" to lektura pełna dobrych manier, konwenansów, gdzie świat sztuki i mody staje na pierwszym miejscu.  Gdzie na pierwszy rzut oka życie bohaterów wydaje się ułożone i grzeczne - a jednak w rzeczywistości tak nie jest. Niektórzy nie chcą tak żyć, potrzebują odmiany, choć nie zawsze zgodnej z własnym sumieniem.... Dlatego później pojawiają tajemnice i skrzętne ich ukrywanie. Dzięki książce Beth Gutcheon macie okazję dowiedzieć się co może się stać, gdy jednak bliscy poznają te sekrety...

* informacja pochodzi z okładki książki "Plotka" Beth Gutcheon
** cytaty pochodzą z książki "Plotka" Beth Gutcheon, kolejno strony 303, 156.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 
Wydawnictwu MUZA SA

czwartek, 24 lipca 2014

Co to jest "maślinda"? ("Kochaj i jedz, Brazyliszku" Michalina Kłosińska - Moeda)


"Kochaj i jedz, Brazyliszku"
Autor: Michalina Kłosińska - Moeda
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 11 czerwca 2014
Liczba stron: 232
Moja ocena: 5,5/10, czyli przeciętna z plusem

Michalina Kłosińska - Moeda o sobie:
Michalina - autorka romansów - jest tą częścią mojej osobowości, która uwielbia się bawić. Wszystkim: konwencją, skojarzeniami, ale najbardziej słowem.
Dlaczego piszę? Bo lubię. Lubię stwarzać światy, wymyślać bohaterów i ich przeróżne perypetie, szczególnie miłosne. Czasy się zmieniają, ale miłość, zazdrość, nienawiść i inne namiętności są takie same od wieków.
Dla kogo piszę? Dla czytelniczek, które chciałyby oderwać się od codzienności i wejść na chwilę, z przymrużeniem oka, w moje bajki. Współczesne, karykaturujące niekiedy dość ostro naszą polską rzeczywistość, ale jednak bajki, z obowiązkowym szczęśliwym zakończeniem.*

Po bardzo miło spędzonym czasie z poprzednią książką autorki "Kota lubi szanuje", którą czytałam w lutym bieżącego roku -  teraz bez wahania sięgnęłam po najnowszą powieść o tajemniczym tytule "Kochaj i jedz, Brazyliszku". Liczyłam na ciepłą z delikatną nutką poczucia humoru króciutką opowieść na letnie dni. A przy okazji nie chcąc się jeszcze rozstawać z brazylijskimi klimatami po zakończeniu Mundialu (obejrzałam większość z emitowanych w telewizji meczów). Miałam nadzieję, że czytając powieść przedstawi mi ona kilka charakterystycznych postaci oraz udzieli mi się nastrój z tego egzotycznego  kraju. Czy "Kochaj i jedz, Brazyliszku" spełnił moje oczekiwania? Za moment Wam to zdradzę.

Edyta, 20- letnia dziewczyna mieszkająca w Noczniku. Jest kelnerką w barze Copacabana. Od jakiegoś czasu zafascynowana jest Brazylią i wszystkim, co się z nią wiąże. Muzyka, taniec, tradycje. Jej marzeniem jest się  wybrać do Rio de Janeiro, a jeszcze większym, aby pojawił się przed nią i zakochał się w niej przystojny Latynos... Okazuje się, że to drugie marzenie młodej kobiety niebawem się spełnia. Jej znajomy żeni się z Brazylijką niemieckiego pochodzenia, a wspólnie z nią do polskiej wioski przybywa jej brat César. Dziewczyna jest zauroczona mężczyzną. Na pierwszy rzut oka on też się nią interesuje.
Powodzenie dziewczyny w tym czasie jest ogromne. Na horyzoncie pojawia się jeszcze jeden interesujący mężczyzna - Marek Mirga. Nie można również pominąć jej najlepszego kolegi Piotrka, który od bardzo dawna się o nią stara. Jak dotąd z miernym skutkiem. Dziewczynę teraz przyciąga to co najbardziej egzotyczne i nieznane...
Ciekawe, czy Edyta dobrze ulokuje swoje uczucia? I którego pana wybierze?

Poprzez aktywną działalność Marka - Nocznik odżywa. Ta mała mieścina, staje się coraz bardziej sławna. Rozwija się z dnia na dzień. Nowe budowle i biznesy powstają w jej granicach. A co się z tym wiąże? Po pierwsze więcej miejsc pracy. Po drugie poprawa sytuacji finansowej mieszkańców, ale również całej wioski. A po trzecie pojawienie się osobnika, któremu się te zmiany i sukcesy nie podobają dlatego stara się za wszelką cenę popsuć wszystkie ich plany. Mieszkańcy wioski oraz nowo przybyli Brazylijczycy będą musieli go złapać na gorącym uczynku. Co wcale nie będzie takie łatwe jak się wydaje...

Tak pokrótce prezentuje się fabuła książki, w której dzieje się dużo. Niekiedy pojawiają się sytuacje, które są absurdalne, czyli przesyt przypadków... Jak dla mnie jest kilka nierealnych zdarzeń.
Wydawało mi się, że książkę mającą tylko 232 strony, która jest małej wielkości przeczytam w jedno popołudnie, a czytałam 3 dni.... Musiałam wprowadzić kilka przerw w trakcie poznania tej historii...
Autorka stara się nas rozbawić wprowadzając komiczne zbiegi okoliczności i mylne skojarzenia m.in. dotyczące Nocznika. Można się kilka razy uśmiechnąć.

Najbardziej polubiłam Edwiges Morais Becker, Brazylijkę niemieckiego pochodzenia. Jest otwartą, szczerą kobietą, która mówi o swoich obawach związanych z zamieszkaniem w Polsce. Ma na imię Edwiges, ale po ślubie staje się Jadwigą. Tak wszyscy bohaterowie się do niej zwracają. Szkoda, bo oryginalne imię wprowadzałoby tutaj pożądany dla nas czytelników obco brzmiący walor charakteryzujący egzotyczny kraj.
W tej książce, w której pojawia się małżeństwo i firmy brazylijko- polskie potrzebne jest to rozgraniczenie narodowościowe i powinno być ono bardziej widoczne. Zarówno w imionach, w wymowie i zachowaniu naszych bohaterów cudzoziemców. Tego mi w powieści zabrakło, abym mogła w pełni poczuć ich obecność.

Jednak nie żałuję czasu, który spędziłam w Noczniku. Jego mieszkańcy są nietuzinkowi. Barwni, ale również pomysłowi i pracowici. Potrzebowali tylko bodźca, który doprowadziłby do pozytywnych zmian, które wprowadzili w swoim życiu. Obcokrajowcy dużo namieszali, ale również szeroko otworzyli im oczy na wiele spraw. Każdy z nich w pewien sposób skorzystał z ich obecności.

"Kochaj i jedz, Brazyliszku" to krótka powieść, która najlepiej nadaje się  do przeczytania w te wakacyjne, leniwie, gorące dni.  Pozwoli nam na chwilę oderwać się od rzeczywistości i przenieść do "brazylijsko - polskiego Nocznika" w którym nie zabraknie śmiesznych sytuacji i dialogów. Książka może nas również skłonić do fantazji: "A co by się stało gdyby w naszym najbliższym otoczeniu pojawili się Latynosi?"
I czy zawsze warto wymawiać swoje życzenie na głos, bo przecież ono może się kiedyś spełnić... A nie zawsze wszystko wygląda tak jak sobie wyobrażamy...
I najważniejsze powieść pozwoli nam znaleźć odpowiedź, co oznacza słowo "maślinda", które kilka razy pojawia się w lekturze.

Na plus zasługują końcowe dodatki, które Michalina Kłosińska - Moeda wprowadziła w swojej książce "Kochaj i jedz, Brazyliszku". Jest kilka przepisów (na pewno z nich skorzystam przygotowując koktajle) i test z wiedzy o Brazylii. Przyznaję się, że kiepsko w nim wypadłam. Muszę koniecznie uzupełnić brakującą wiedzę.

* informacja pochodzi z okładki książki  "Kochaj i jedz, Brazyliszku" Michalina Kłosińska - Moeda

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

Wyzwania:
"Pod hasłem"
POLACY NIE GĘSI II 

Przypominam o moim konkursie z ksiażką "Nocny gość"