wtorek, 16 września 2014

Gałki oczne poszukiwane ("Sanktuarium śmierci" Dariusz Rekosz)


"Sanktuarium śmierci"
Autor: Dariusz Rekosz
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2 września 2014 / Wyd. II
Liczba stron: 200
Moja ocena: 6/10, czyli dobra

Dariusz Rekosz (ur. 1970) - pisarz, twórca słuchowisk radiowych i felietonista. Swoją drogę pisarską rozpoczął od prozy przygodowo - detektywistycznej dla dzieci i młodzieży oraz komedii i kryminałów dla dorosłych. Później w "Szyfrze Jana Matejki" przestawił alternatywną historię Polski. Za opowiadanie "Tajemnica Neptuna" otrzymał grand prix w konkursie "Kryminał Gdański". Twórca kryminałów familijnych (m.in. seria o Czarnym Maćku), bestsellerowej pozycji "Zamach na muzeum Hansa Klossa" oraz równie udanej "Piłka Nożna. O co w tym wszystkim chodzi?". Problemy młodych ludzi najlepiej ujął w powieści "Pocztówka z Toronto".
Z wykształcenia - informatyk (projektant systemów i stron WWW) oraz specjalista do spraw turystyki. 
Z zamiłowania - animator kultury.
Prywatnie - mąż, ojciec, kierowca i kucharz. *

Akcja kryminału "Sanktuarium śmierci" toczy się w Trójmieście. 
W gdańskiej pływalni zostaje odnalezione ciało nagiego mężczyzny, którego morderca pozbawił gałek ocznych. Na miejscu zbrodni pojawia się nadkomisarz Maciej Szwerman i młodszy aspirant Jerzy Woźniak, którzy w tym momencie rozpoczną bardzo niebezpieczne śledztwo. I to bez chwili wytchnienia, bo nazajutrz znajdują kolejną ofiarę, która ma podobne obrażenia, a najbardziej charakterystyczny jest brak oczu. Mundurowi są nieświadomi tego, co będzie ich czekać w najbliższych dniach, godzinach, minutach... Ten czas będzie pełen pościgów, ataków, uników, strzałów, wybuchów, śmierci i pobytów w szpitalu ponieważ okrutny bandyta nie podda się tak łatwo. A gdy będzie czuł i widział, że policjanci są na jego tropie, że zbliżają się do niego - on zaatakuje i wtedy role się odwrócą ... 
Od teraz łowca będzie musiał się ukrywać, a zwierzyna będzie chciała go dopaść...

Większa część tekstu w kryminale to dialogi. Mała ilość opisów. Książka posiada dużą ilość rozdziałów, a każdy z nich jest zatytułowany. Jest też spis treści, ale w numeracji stron wskazujących poszczególne rozdziały - pojawiają się błędy.

Dariusz Rekosz miał ciekawy pomysł na kryminał, ale według mojej subiektywnej oceny nie wykorzystał go w pełni. Na duży plus na pewno zasługuje początek, który wciąga i zapowiada, że będzie się działo, i to dużo, ale po kilkunastu stronach zamiast z napięcia zgrzytać zębami, wbita w fotel - pojawił się moment, że zaczęłam z obojętnością przekładać kartkę za kartką - choć akcja cały czas prze do przodu. Zabrakło mi tutaj emocji. Może to wynikać z braku dłuższych, pełniejszych, bardziej  rozbudowanych opisów tego, co się dzieje. A drugim powodem może być to, że jestem przyzwyczajona do tego, że w kryminałach,  które czytuję dość często postać dobrego śledczego jest czytelnikowi przybliżona. Mam możliwość poznać jego życie prywatne. Ma on swoje własne problemy (m.in. uzależniania, osamotnienie)  i radości. W "Sanktuarium śmierci" tego mi zabrakło -  utożsamienia się z "dobrą" postacią literacką. Podobnie może być ze Złym bohaterem, gdy możemy poznać jego myśli, czy też trudne dzieciństwo. Staramy się go wtedy zrozumieć, rozgrzeszyć, a może go znienawidzimy. W tym kryminale też tego nie ma.  A to właśnie sprawia, że pamiętam o bohaterach i książce przez dłuższy czas.
Niestety obawiam się, że w tym przypadku raczej o treści, która nie wywołała u mnie większych emocji (strachu, napięcia, niepewności, zaskoczenia) oraz o mundurowych - bohaterach szybko zapomnę.
Pojawia się wprawdzie w powieści kobieta, która wzbudza w nadkomisarzu pewne uczucia, ale niestety nie dowiemy się, czy wyniknie z tego coś więcej.... Może to być też plusem, bo "chemia" między kobietą, a mężczyzną nie odciąga uwagi od prowadzonego śledztwa (tak jak to się wydarzyło w recenzowanym przeze mnie niedawno kryminale "Szósty" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej), ale odrobinka szczegółów dotycząca uczucia pomiędzy tą dwójką, by w tym przypadku nie zaszkodziła. 

Nie spodobało mi zachowania Szwerman, który na podstawie tego, że widzi z daleka że osoba nie daje oznak życia stwierdza, że zginęła i sam tchórzliwie ucieka. Powinien się na chwilę ukryć (jeśli słyszał głosy wrogów) później wrócić i upewnić się, czy ta osoba na pewno nie żyje. Każdy z nas podszedłby do poszkodowanego, a tym bardziej powinien to zrobić policjant - jego obowiązkiem jest sprawdzić, czy trzeba udzielić człowiekowi pomocy, a nie stawiać pochopnych wniosków...

W powieści jest kilka niedociągnięć, ale widzę, że autor ma potencjał do pisania - więc z dużym zainteresowaniem sięgnę w przyszłości po inne Jego książki.
"Sanktuarium śmierci" było po raz pierwszy wydane w roku 2010 pod innym tytułem - "Siostrzyca".
Teraz po 4 latach Wydawnictwo Replika zdecydowało się wydać tę książkę u siebie.

Czasu spędzonego z "Sanktuarium śmierci" nie uważam za stracony dlatego moja ocena jest wyśrodkowana.
Mam nadzieję, że kolejne książki pana Rekosza będą znacznie lepsze, dostarczą mi więcej wrażeń i najważniejsze zapadną w mojej pamięci na dłużej. 

"Sanktuarium śmierci" to kryminał z ciekawie prowadzonym śledztwem i okrutnym mordercą grasującym w Trójmieście. Czyta się bardzo szybko, a akcja nie zwalnia ani na moment. Dobra sensacja w której jednak zabrakło dynamizmu, emocji i adrenaliny. 
Nowe wydanie książki przyciąga wzrok swoją okładką, oddając bardzo dobrze klimat treści.
Powieść Dariusza Rekosza jest to lekki kryminał na jeden wieczór! 
Można go też czytać po zmroku, bo nie ma tutaj krwawych, mrożących krew w żyłach opisów.

* informacja pochodzi z okładki książki "Sanktuarium śmierci" Dariusz Rekosz oraz z http://www.siostrzyczka.rekosz.pl/podejrzany.php

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  
Wydawnictwu Replika
Wyzwanie:
POLACY NIE GĘSI II

28 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie ta książka, chociaż przyznam, że czytając twoją recenzje spodziewałam się nieco większych zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak emocji nie przemawia raczej w moich oczach na jej plus... Jeszcze się zastanowię...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawił mnie thriller, który ma miejsce w Polsce, w dodatku okładka bardzo tajemnicza:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma krwawego opisu wycinania gałek ocznych? A to nie dla mnie;D Żartuję;) Wydaje się ciekawe, ale faktycznie może czegoś zabrakło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznych opisów i napięcia tutaj brakuje

      Usuń
  5. Sama nie wiem, czy mam chęć na tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, ze zabrakło adrenaliny, bo to jednak ważny element takich powieści.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo pewnych mankamentów, chciałabym zajrzeć do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka mnie szczerze... rozbawiła ;) Nie pytaj o powody, po prostu połączenie tytułu z szatą graficzną spowodowało mój szczery śmiech ;)
    A sama książka mogłaby mi się spodobać, wiesz że nie należę do ekspertów, a co za tym idzie, mam mniejsze oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że nie ma w tej książce mrożących krew w żyłach opisów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie nie dla mnie ;) gatunek nie moj, a ksiązka nie wydaje mi się mistrzostwem, więc cóż...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziwna okładka... Taka sztuczna jakby. Fabuła raczej mnie nie zainteresowała :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. zaciekawił mnie tytuł powieści, ale jak na razie na tym się skończyło :( Jakoś miałam nadzieję na większe fajerwerki. Ale gdy książka wpadnie w moje ręce, to mimo wszystko przeczytam. Lubię sensację, a Ty nie oceniasz jej aż tak najgorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. po części się z Tobą zgadzam, a po części nie ;) Mi książka nie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tym razem to nie jest książka dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. brak mi obecnie przekonania do tego typu kryminałów, stąd książkę p. Dariusza sobie odpuściłam. aktualnie "wędruje" po dalekiej Norwegii, a potem zobaczymy, gdzie mnie znowu wywieje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cztam teraz pewien thriller historyczny, ta książka może być następna ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja spasuje ;) Dwa pierwsze zdania mi wystarczyły :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem dlaczego, ale osobiście bardzo lubię sięgać po polskie kryminały, których akcja umiejscowiona jest często w naszych rodzinnych stronach. I pewnie z tego też względu chciałabym przeczytać ten tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam poprzednie wydanie, z innym tytułem (ciekawe skąd ta zmiana i czy treść też się różni). Na mnie większego wrażenia ta książka nie zrobiła, choć na pewno sięgnę po inne tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że nie jest to trzymający w napięciu kryminał, bo byłam gotowa się na niego rzucić, a tak to raczej dam sobie spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Co za bezsensowna recenzja!
    W książce jest mało opisów, czyli akcja leci na łeb, na szyję, a recenzentka pisze, że nie ma tam adrenaliny... A co Ty byś chciała w kryminale? Opisy przyrody Trójmiasta? A może wewnętrzne rozterki bohaterów rodem z wenezuelskiego serialu???
    Weź się zastanów, co piszesz! Replika nie powinna Ci więcej przysyłać książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żałosne. Dziwnym trafem ja również pod moją recenzją tej słabej książki dostałam anonimowy komentarz. Czyżby sam autor nie mógł się pogodzić z tym, że nie wszystkim musi się podobać to co "stworzył"?

      Usuń
    2. Jako "anonimowy" najlepiej się pisze komentarze poniżej poziomu. :/
      Zgadzam się jest to żałosne...

      Usuń
  22. hi!,I like your writing so a lot! share we keep up a correspondence extra approximately your article on AOL?

    I require a specialist on this space to solve my problem.
    May be that is you! Having a look forward to peer you.

    Feel free to visit my blog ... instagram hack

    OdpowiedzUsuń
  23. Książka - MISTRZOSTWO!!!
    Inni autorzy powinni się ukłonić...

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :) Dziękuję! :)