niedziela, 14 września 2014

Głód bliskości ("Ostatni dzień lata" Joyce Maynard)

"Ostatni dzień lata"
Autor: Joyce Maynard
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 13 sierpnia 2014
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Joyce Maynard ( ur. 1953) jest autorką kilkunastu książek oraz niezliczonej liczby esejów i felietonów, często poruszających tematy rodziny. Amerykańska pisarka znana jest z tego, że bardzo otwarcie opowiada o swoim życiu. Jej bestsellerowe wspomnienia "At Home in the World" w których opisuje swój związek z J.D. Salingerem, zostały przetłumaczone na 12 języków. Mieszka w Mill Valley w Kalifornii.*

Akcja powieści "Ostatni dzień lata" toczy się w miasteczku Holton Mills w amerykańskim stanie Hampshire. To właśnie tutaj poznamy trójkę głównych bohaterów. 
Pierwszym z nich jest 13-letni chłopak o imieniu Henry. To on jest narratorem całej historii, która wydarzyła się kilka dni tuż przed i w trakcie długiego upalnego weekendu podczas którego wypadało Święto Pracy. Ich spotkanie miało duży wpływ na całą trójkę. 

Trzynastolatek jest jedynakiem. Obecnie mieszka tylko z matką. Jest samotnikiem. Stara się zrozumieć zmiany jakie w nim zachodzą. Fantazjuje na temat koleżanek, ale jest zbyt nieśmiały aby zrobić pierwszy krok. Wszystkiego dowiaduje się od mamy, którą bardzo kocha. To z nią przebywa przez większą część czasu. Z nikim się nie przyjaźni. Ojciec od nich odszedł, założył nową rodzinę. Z nastolatkiem spotyka się tylko raz w tygodniu.

Adele - mama chłopca. Kobieta, która niejedno przeszła w swoim życiu. Kilka poronień, sprawiło że jej szczęśliwe jak dotąd życie rozsypało się w drobny maczek. Podłamało ją to i sprawiło, że jej mąż znalazł sobie inną. Zostawił żonę i synka Henry'ego w chwili, gdy najbardziej go potrzebowali. Adele, która kiedyś spędzała aktywnie czas, miała duże grono znajomych - stopniowo zaczęła się usuwać w cień. I całe dnie spędzać w domu ze swoim dzieckiem. Trudno jest jej nawet jechać na zakupy. Izoluje się i zamyka się w sobie coraz bardziej. Kocha syna, który jest jej najbliższą rodziną. Dla niego zrobiłaby wszystko.

Trzecim głównym bohaterem jest Frank. Człowiek, który zaczepia Henry'ego w sklepie i prosi o pomoc. Jest ranny. Chce, aby zabrali go do siebie do domu. Widocznie w pierwszej chwili mężczyzna wzbudził w nich tak duże zaufanie, a może jest w nich zakorzeniona chęć niesienia pomocy potrzebującym, a może tylko potrzebowali towarzystwa osoby, która się nimi zainteresowała. Pewnie na ich decyzję złożyło się wszystko po trochę.
Nie wiem, czy ja odważyłabym się zaprosić obcą osobę do domu. Mogłabym zaproponować inną pomoc rannemu mężczyźnie, nie mającemu przy sobie ani grosza - zapewne byłby to telefon po karetkę, co w tym przypadku na pewno by mu nie pasowało ponieważ Frank jest poszukiwanym zbiegiem... Więźniem oskarżonym o morderstwo...
Ale Adele i jej syn zgodzili się na jego pobyt w ich własnym domu....

Ta powieść przypomina nam jak bardzo ważna jest dla człowieka  bliskość drugiego człowieka. Poświęcona nam chwila uwagi, rozmowa, przytulanie a może nawet sama obecność bez słów. To że wiemy, że ktoś jest obok ma dla nas wielkie znaczenie. 
W życiu trzynastolatka brakowało męskiego autorytetu. Ojciec spędzał z nim za mało czasu, nie interesował się potrzebami dziecka, nie słuchał go. W tej relacji ojciec - syn zabrakło uwagi, rady, rozmowy, wspólnej pasji. Większe zainteresowanie okazywał pierworodnemu (jest w podobnym wieku do Henry'ego)  nowej partnerki. Chłopiec poczuł się niechciany i zaniedbany, a to sprawiło że zaczął odsuwać się od taty. A cotygodniowe spotkania stały się w pewnym stopniu przymusem. Dlatego właśnie szuka oparcia w niebezpiecznym kryminaliście - jak to go określają w telewizji.
Podobnie jest z Adele ona też pragnie ponownie poczuć się kobietą atrakcyjną i podziwianą. Chce mieć dla kogo się wystroić. Ładnie się się ubrać i wymalować. Ma wielkie nadzieje związane z Frankiem.
Czy ten obcy dla nich mężczyzna sprosta ich wymaganiom, a może wykorzysta ich naiwność i perfidnie oszuka? Odpowiedź znajdziecie w powieści.
Będziecie mieli również możliwość poznania tajemniczej przeszłości uciekiniera.

Ta książka ma w sobie głęboki sens, drugie dno. Wszystko ukazane oczami chłopca, który nie wie jeszcze wszystkiego o życiu - ale porusza dokładnie i to ze szczegółami tylko najważniejsze kwestie, zdarzenia i tematy. Widzimy świat dorosłych przedstawiony przez dziecko. Dzięki opowiedzianej przez niego historii czytelnicy mogą dobrze poznać i zrozumieć jego samego oraz ujrzeć pełny obraz tego, co dzieje wokół niego - teraz i dowiedzieć się co było - kiedyś.

"Wyczuwałem jej samotność i tęsknotę zanim jeszcze poznałem te słowa. Prawdopodobnie nigdy tak naprawdę nie chodziło o mojego ojca. Gdy na niego patrzyłem teraz, trudno było mi sobie wyobrazić, że kiedykolwiek był jej wart. Mama kochała samą miłość."**

Ta powieść mnie poruszyła, zmusiła do chwili zadumy nad własnym życiem. Odpowiada ona na pytanie jak wielkie znaczenie może mieć pojawienie się w naszym życiu człowieka dla nas zupełnie obcego, którego spotykamy na naszej drodze... To tylko od nas będzie zależeć, czy go zauważymy i czy pozwolimy mu się do siebie zbliżyć na tyle, aby go poznać i aby on poznał nas. 
Teraz pojawia się moje pytanie: czy dobrze bym zrobiła nie zgadzając się na bezinteresowną pomoc udzielając schronienia nieznajomemu  rannemu człowiekowi w moim mieszkaniu?

Wiem, że "Ostatni dzień lata" zapadnie w mojej pamięci na bardzo długo. Książka melancholijna, niekiedy smutna, choć pojawiają się w niej małe szczęścia bohaterów. 
Powieść ma w sobie szczyptę goryczy, łez, bólu, samotności i głód bliskości drugiego człowieka, który by nas zrozumiał; ale nie brakuje w niej też radości i optymizmu - tak jak w życiu, bo to jest bardzo życiowa książka...
Jeśli jesteście gotowi na niełatwą, ale za to pełną emocji i refleksji lekturę - to gorąco polecam.

Powstał film na podstawie książki - nosi tytuł "Długi wrześniowy weekend' .
Na pewno obejrzę go w wolnej chwili.

* informacja pochodzi z okładki książki "Ostatni dzień lata" Joyce Maynard
** cytat pochodzi z książki "Ostatni dzień lata" Joyce Maynard, str.44

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 





 
Wyzwanie:
Grunt to okładka

27 komentarzy:

  1. Mi trudno zawsze odnaleźć drugie dno w książce. Może w tym przypadku mi się uda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie jakoś nie chwyta ta powieść czytając Twój opis. Może się mylę, ale myślę, że mi by nie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wiem, że "Ostatni dzień lata" zapadnie w mojej pamięci na bardzo długo. Książka melancholijna, niekiedy smutna, choć pojawiają się niej małe szczęścia bohaterów. " Brakuje literki w przed "niej" ;)

    Słyszałam o tej pozycji, myślę, że za niedługo postaram się jej poszukać w bibliotece, melancholijna na chłodne wieczory jak najbardziej tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję - już uzupełniłam brakującą literkę, która gdzieś mi uciekła :)

      Usuń
  4. Mnie nastroiła pozytywnie, cieszę się, że odnalazłam to drugie dno. Polubiłam Franka i chciałam, żeby okazało się, że on jest dobrym człowiekiem:) Świetne zakończenie. I kocham tę okładkę! Filmu jeszcze nie obejrzałam, ale mam w planach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak drugie dno odnalezione - to bardzo dobrze. ;))
      Też podoba mi się okładka powieści :)

      Usuń
  5. Cieszę się, że tak pozytywnie odbierasz tę książkę, bowiem i ja jakiś czas temu stałam się jej szczęśliwą posiadaczką, więc niebawem będę czytać. mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu równie mocno jak tobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już o niej klika razy czytałam i nakręciłam się na poznanie tej historii, cieszę się wiec, że i ty potwierdzasz, że warto to zrobić. Refleksyjne i emocjonujące powieścią są dla mnie stworzone.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gatunek jak najbardziej mój :) ale jakoś mnie nie ciągnie, moż ekiedys...

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka na pewno warta poznania, więc jak wpadnie w moje rączki, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już rożne opinie na temat tej książki. Cieszę się, że będę miała okazję wyrobić sobie o niej własne zdanie, bo książka już czeka u mnie na półce:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem tej książki, Twoja recenzja mnie zachęciła. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio coraz bliżej jest mi do książkowej blogosfery...

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez długi czas nie wiedziałam, że film "Labor day" jest na podstawie książki i jak już się dowiedziałam, to odłożyłam oglądanie filmu na później i na razie poluje na książkę, bo wydaje się interesująca :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dotąd nie czytałam jeszcze takiej książki, tak że z chęcią się z nią zapoznam. Zapowiada się całkiem obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem w mniejszości ;) dla mnie ta książka była po prostu średnia... Zbyt przypominała mi Buszującego w zbożu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie zaprosiłabym obcej osoby do domu. Strach o bliskich jest silniejszy niż chęć udzielenia obcemu pomocy w taki sposób, tym bardziej, że pomóc można też inaczej. Zdaje się, że widziałam kiedyś film o takiej fabule (świetny!), ale nie pamiętam tytułu. :/

    OdpowiedzUsuń
  16. jaki zbieg okoliczności - ja również dzisiaj publikowałam recenzję tej książki i mamy podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. tak bardzo chciałabym to przeczytać. :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Okładka mnie przeraża - mam wrażenie, że ten facet ją chce udusić! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka ciekawa, ale jak dla mnie szału nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Widzę same dobre recenzje tej książki, a mnie ona jednak w dalszym ciągu nie przekonuje, sama nie wiem dlaczego.:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiele dobrego słyszałam na temat tej książki. Poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kolejny raz ją dziś widzę. I już wiem, ze chcę przeczytać:)!

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :) Dziękuję! :)