piątek, 3 kwietnia 2015

Urok korespondencji ("Love, Rosie" Cecelia Ahern)


"Love, Rosie"
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 grudnia 2014
Liczba stron: 512
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem

Cecelię Ahern do sławy wyniosła debiutancka powieść "PS. Kocham Cię" , na której postawie nakręcono cieszący się ogromnym powodzeniem film. Jej kolejne powieści urzekły czytelników w 46 krajach - tematyka tych książek trafia do serc odbiorców na wszystkich kontynentach, a ich łączny nakład przekroczył już 15 milionów egzemplarzy. Cecelia Ahern zajmuje się również pisaniem scenariuszy seriali telewizyjnych ; m.in. jest współautorką amerykańskiego hitu komediowego "Kim jest Samantha?"*

Po "Zakochać się" Cecelii Ahern - książce która mnie oczarowała z wielką przyjemności sięgnęłam po najnowszą Jej powieść, czyli "Love, Rosie" (inny tytuł to "Na końcu tęczy"). Tak jak przy poprzedniej lekturze autorki liczyłam na piękną miłosną historię, pełną wzruszeń, radości i fascynacji. 

Opowieść składa się jedynie z pisemnej korespondencji. Tradycyjne listy, maile, zapiski z czatu, kartki pocztowe, zaproszenia - wiodą tutaj prym. To w nich zawarte jest całe życie bohaterów, które czytelnicy mogą ujrzeć. Początkowo zaskoczyła mnie taka forma przekazu, jest to dla mnie zupełna nowość. 
Przyznaję, że nawet podejrzałam kolejne strony, aby upewnić się czy cała powieść będzie utrzymana w takim tonie.

Głównych bohaterów: Rose i Alexa poznajemy w momencie, gdy ci są jeszcze dziećmi uczęszczającymi do szkoły. Są to wesołe, inteligentne i z całą górą pomysłów małolaty. Gaduły, których zawsze i wszędzie pełno - a to najczęściej wiąże się z kolejną uwagą pisaną do ich dzienniczków. 
Ich rodzice dobrze się znają dlatego dzieci mogą spędzać ze sobą czas, bawiąc się i rozmawiając. Wspólne urodziny, a nawet wizyty u stomatologa - to jest to co lubią.
Z każdym rokiem ich żeńsko-męska przyjaźń coraz bardziej się pogłębia.
W wieku dojrzewania zaczynają spoglądać z zainteresowaniem na płeć przeciwną. Pojawiają się pierwsze miłości. Ale oni nadal są ze sobą blisko. Wymieniają się spostrzeżeniami, poglądami, słuchają swoich rad.

Przyjaciele nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak los w pewnym momencie zmusza ich do rozłąki. Rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki. To dla młodych jest bardzo bolesny cios. 
Ta przeprowadzka zmienia wszystko. Komplikuje i staje na drodze do ich wspólnego szczęścia...

"Budzę się rano i czuję, że czegoś mi brak, coś jest nie tak, 
ale dopiero po kilku chwilach przypominam sobie, co to takiego...
Mój najlepszy przyjaciel wyjechał na drugi koniec świata.
Mój jedyny przyjaciel. 
To głupie z mojej strony, że tak bardzo przywiązałam się do jedynej osoby.
Teraz płacę za swój błąd."**

Obiecują sobie, że cały czas będą mieć ze sobą kontakt i że odległość nie zaszkodzi ich koleżeństwu. Starają się dotrzymać słowa, ale nie zawsze jest to takie łatwe jak się wydaje. Pojawiają się chwile "ciszy" między nimi. 
Każdy z nich ma swoje większe i mniejsze troski, sukcesy, plany i marzenia. Swoje rodziny, pracę, znajomych...
Piszą do siebie, czasami się odwiedzając - ale jednak jedna najważniejsza kwestia pozostaje niewyjaśniona...
Czy ta relacja, która połączyła tę dwójkę ludzi przetrwa? Wypali się, a może się przerodzi i wzmocni?
Odpowiedzi na te pytania uzyskacie sięgając po powieść.

"Love, Rosie" jest to druga książka autorki, która mnie zachwyciła. Spełniła wszystkie moje początkowe wymagania, które przed nią postawiłam, a nawet o wiele więcej.
Ahern po mistrzowsku potrafiła wydobyć piękno z korespondencji (zarówno odręcznej jak i elektronicznej) i to dzięki niej przekazać wszystkie najważniejsze wydarzenia z życia postaci literackich, nie zapominając o ich emocjach. Początkowo obawiałam się, że taka forma może być niewystarczająca, że zabraknie dłuższych wyjaśnień i krótkich wtrącań narratora. A jednak się myliłam! 
Dzięki tej powieści na chwilę "odżył" urok tradycyjnych listów, które niestety już się teraz pisze coraz rzadziej. A szkoda...
Ta lektura jest zbiorem przeróżnych uczuć; prawdziwych więzi łączących najbliższych, niewiadomych które przynosi nam los, a także naszych niezwykle trudnych wyborów. 
Na jej kartkach odnajdziemy prawdziwą przyjaźń, wielkie poświęcenie, miłość rodzicielską, braterską, a także uczucia, które rodzą się między kobietą i mężczyzną. 
Książka przypomina, że brak szczerej rozmowy lub jej odwlekanie w czasie może skomplikować życie nie tylko nasze, ale również innych ludzi.

Wszystkie pamiątkowe zapiski, które zgromadzili bohaterowie książki "Love, Rosie" przez prawie całe dotychczasowe życie stały się sentymentalną podróżą w którą się wspólnie z nimi wybrałam, tym samym lepiej ich poznałam, zrozumiałam i na pewno na dłużej zapamiętałam...

Wam też polecam poznać tę w nietypowy i jedyny w swoim rodzaju sposób ukazaną opowieść spod pióra Cecelii Ahern.
Na pewno nie pożałujecie!

A ja planuję teraz obejrzeć film o tym samym tytule, bo już tęsknię za Rosie i Alexem.

* informacja zaczerpnięta z okładki książki "Zakochać się" Cecelia Ahern.
** cytat pochodzi z książki "Love, Rosie" Cecelia Ahern, strona 39.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwanie: 
"Pod hasłem"

28 komentarzy:

  1. Mam ją i wręcz nie mogę się doczekać lektury. Mam nadzieję, że będę równie zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze wątpię, bym znalazła czas na przeczytanie tej książki - obejrzę film, to jest bardziej pewne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra książka, w sumie jak większość tej autorki. Również planuję obejrzeć w najbliższym czasie film :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa Twoich odczuć po filmie. Mnie nie powalił on na łopatki, ale nie był też zły.

    OdpowiedzUsuń
  5. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i pomimo, że nie czytam książek z takiego gatunku to bardzo mi się podobała;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze powieści w listach, ale intryguje mnie ta książka. Pomysł jest niebanalny, co widziałam po trailerze filmu. ;) Najpierw książka, potem film - trzymam sie tej zasady. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę czytałam, ale niestety nie przypadła mi do gustu. Drażniła mnie jej forma narracji w postaci listów, maili i smsów. Wolałabym bardziej ''normalny' przekaz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się ta powieść nie podobała. Mogłabym wymieniać jej wady godzinami, jednak nie chcę Ci zaśmiecać bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  10. nie oglądałam filmu ale forma książki mnie zaciekawiła:D

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja już film oglądałam i jestem nim zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę chętnie bym poczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tę książkę za sobą, ale nie jestem tym zachwycona, ponieważ była taka dobra, że jeszcze raz bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam książkę, obejrzałam film. Nie jestem rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  15. Już mi ją wszyscy polecają, no muszę przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciągnie mnie do tej książki jak wilka do lasu

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się podobała, z resztą jak wszystkie książki Ahern:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wczoraj skończyłam czytać "Love, Rosie ", było to moje drugie spotkanie z twórczością pani Ahern (wcześniej przeczytałam "PS. Kocham Cię"). Książka mnie zachwyciła, jest naprawdę świetna. Warto ją przeczytać bo fabuła jest bardzo ciekawa i wciągająca. Do końca kibicowałam Rosie żeby spełniała swoje marzenia :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam tę książkę a teraz przekazywana jest z rąk do rąk. Wędruje do kolejnych czytelników. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mi się podobała i te WJEM Alexa:) Rozbrajało mnie kompletnie :D Za to film był katorgą:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam tą książkę, strasznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Już od dłuższego czasu mam tę książkę w planach i tylko czekam, aż wpadnie mi w łapki. :)
    Mój nowy adres bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czeka na mnie na stosiku już z pół roku, muszę w końcu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ooo ja tak o niej mysle i mysle i sie zdecydowac nie moge chociaz juz sama nie wiem. Jednak epistolarna forma mi nie straszna to chyba bylabym zadowolona. Calkiem fajny pomysl wymyslila.

    OdpowiedzUsuń
  25. Po prostu ją połknęłam! :) Świetna!

    OdpowiedzUsuń
  26. Cały czas natykam się na tę książkę ale jeszcze na dobre nie zagościła na mojej liście oczekujących

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :) Dziękuję! :)