niedziela, 31 sierpnia 2014

Konkurs Wydawnictwa Replika dla blogerów!

Wydawnictwo Replika organizuje dla blogerów konkurs z książką
„Benedict Cumberbatch. Biografia”  autorstwa Justina Lewisa


"Życie i twórczość Benedicta Cumberbatcha w jedynej takiej biografii Wydawnictwa Replika. Serialowy Sherlock Holmes na wyciągnięcie ręki!"

piątek, 29 sierpnia 2014

Samotna dama na australijskim pustkowiu ("Pod płonącym niebem" Elizabeth Haran)

"Pod płonącym niebem"
Autor: Elizabeth Haran
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 16 lipiec 2014
Liczba stron: 624
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

"Pod płonącym niebem" to druga po "Szept wiatru" (recenzja) książka Elizabeth Haran, którą miałam możliwość przeczytać. Pierwsza powieść urzekła mnie do tego stopnia, że stała się jedną z moich ulubionych książek. Sięgając po drugą powieść liczyłam na podobne, a może jeszcze lepsze (jeśli to w ogóle możliwe?) emocje i wrażenia. Czy tak się stało? Tak, Pani Haran ma dużą lekkość pisania. Jej książki są grube około 600 stron, ale czyta się je bardzo szybko - przekładając kartkę za kartką i będąc tak bardzo pochłoniętym historią można nie zauważyć, że zbliżamy się ku końcowi, a wtedy pojawia się zdziwienie i smutek: "To już jest zakończenie? Szkoda..." Ja miałam takie same odczucia przy obu powieściach pisarki.

Elizabeth Haran urodziła się w Rodezji, ale jeszcze jako dziecko przeprowadziła się z rodzicami do Australii. Jest autorką dwunastu powieści obyczajowych, których akacja dzieje się w egzotycznych australijskich plenerach. Jej książki, których łączny nakład liczy się już w milionach egzemplarzy, cieszą się ogromną popularnością m.in. w Niemczech, Hiszpanii, Czechach i Rosji.*

Nasze polskie okładki obu książek autorki są w podobnych barwach z przewagą koloru brązowego, z wzorem pomarańczowych kwiatów na grzebiecie. I kobietą odwróconą do nas tyłem w letniej białej sukience i słomkowym kapeluszu. A to już wprowadza nas w klimat australijskiej przyrody i przygody.

Miejsce akcji książki "Pod płonącym niebem": Środkowa Australia.
Czas akcji: czwarty kwartał roku 1933.
Główna bohaterka: Arabella Fitzherberth mieszkająca w Anglii, rozkapryszona, rozpieszczona 19-letnia panienka, która zawsze dostaje to co chce. Nie kiwnie nawet palcem, aby się za bardzo nie zmęczyć. Jej rodzice są bogaci więc w jej domu jest służba, która jest na każde jej zawołanie. Dziewczyna cierpi na różne dolegliwości zdrowotne, a wiąże się to z tym, że jest hipochondryczką.
Z jednej z przewlekłych chorób ma się wyleczyć podczas pobytu w Australii, który ma spędzić wspólnie z rodzicami.
Podczas podróży pociągiem Arabella zauroczona przepięknym kwiatem, który ujrzała po raz pierwszy w życiu decyduje się go zerwać podczas niezaplanowanego postoju. Wychodzi z pociągu nikogo o tym nie informując. Nieszczęśliwie upada i doznaje kontuzji nogi, a to nie pozwala jej wróć do swojego przedziału. Pociąg odjeżdża, a ona zostaje sama na pustkowiu, ranna....
Zostaje uratowana przez Afgańczyków. Trafia do Marree, maleńkiej miejscowości, gdzie uzyskuje potrzebną pomoc i schronienie. Ale ona zamiast podziękować, narzeka że nie wyobraża sobie aby w takim miejscu mogła spędzić więcej czasu. Nie ma tutaj wspaniałych wygód i służby jak w Anglii. Tutaj na wszystko musi sobie zapracować pomagając właścicielom hotelu. Początkowo się buntuje, czuje się lepsza od mieszkańców, jest dla nich niemiła a wręcz ich obraża dlatego tubylcy nie są skorzy pomóc jej wydostać się z Marree...

"-Czyli miała pani wieczór pełen zdarzeń!
-O, najgorszy w moim życiu. Nie wiem, jak ktoś mógłby z własnej woli spędzić w tym miasteczku więcej niż minutę! (...) Marree jest najbrzydszym miejscem, jakie w życiu widziałam. Domy się sypią, w powietrzu cały czas unosi się czerwony pył, Aborygeni żyją w nędzy... Dzielnica afgańska jest ordynarna. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy stąd wyjadę."**

Dlatego, aby przetrwać w tym miejscu zmuszona jest nauczyć się wykonywać czynności, które pomogą w funkcjonowaniu hotelu i gospodarstwa Maggie i Tony'ego.
To będzie dla niej prawdziwa szkoła życia. Czy ta delikatna kobieta poradzi sobie w tym miejscu odciętym od świata? Czy będzie w stanie porozumieć się z ludźmi o innym kolorze skóry? Czy jest szansa, aby zmieniła podejście do życia?

Autorka pokazuje nam zarówno uroki, ale wymienia również wszystkie z możliwych trudności życia w wioskach oddalonych od większych miast w XIX wieku w Australii. Codzienność mieszkańców. Ich radości i troski. Praca i wędrówki. Haran udziela nam informacji jak ludzie znajdowali pożywienie, gdy kolej nie funkcjonowała prawidłowo. Susza, upał, brak wody, jedzenia, problemy ze zdrowiem, zagrożenie utraty hotelu - to tylko mała garstka tego co dzieje się "Pod płonącym niebem".
Mamy możliwość zobaczenia na własne oczy kulturę oraz poznać wierzenia Aborygenów i Afgańczyków. Wielbłądy są tuż obok nas. Powiem szczerze, że wyniosłam z tej książki wiele ciekawostek o których nie miałam pojęcia.
Dzięki powieści odczujemy również na skórze niesamowity strach, niepewność, zwątpienie i nieustającą nadzieję, która towarzyszy rodzicom Arabelli, którzy nie wiedzą co stało się z ich dzieckiem. Czy jeszcze żyje? Czy wypadła z pociągu? Czy znalazła schronienie? A z drugiej strony córka, która tęskni i martwi się o własnych rodziców. Ten brak możliwości przekazania wiadomości jest najgorszy dla Arabelli i jej rodziców.

Jednym z ważniejszych elementów lektury jest wielka zmiana jaka dokonuje się w głównej bohaterce. Staje się zupełnie inną osobą. Widzą to rdzenni mieszkańcy kraju, w którym obecnie przebywa, ale nie umyka to również uwadze dziewczyny. Zachodzące przemiany widoczne są nie tylko u Arabelli, ale również u innych postaci literackich. To spotkanie przedstawicieli dwóch kontynentów - z Europy i Australii oraz trzech kultur - musiało wpłynąć na każdą z osób.
Bardzo mi się podobało, gdy panienka Fitzherberth jedną z Aborygenek - silną, niezależną, potężną i walczącą z mężczyznami o godność kobiet z plemienia - uczyła grać na fortepianie pomimo tego, że Rita nie miała do tego smykałki. Piękne było to, że Arabella zwróciła się do kobiety słowem "dama". Rita nigdy wcześniej się tak nie czuła - to określenie dowartościowało ją. Zaczęła się nawet uśmiechać czego wcześniej nie robiła.

W powieści nie zabraknie również wątku miłosnego. Dwóch kandydatów będzie ubiegać o serce ślicznej dziewczyny. Zazdrość, niewinne spojrzenia w oczy, romantyczne spacery, rozmowy i pocałunki. Kobietę będzie czekał trudny wybór.

Czego chcieć więcej od tej wielowarstwowej powieści obyczajowej w której mamy zarówno odrobinę romansu, przygody, trochę dramatu oraz studium psychologiczne. Na kartkach powieści mieszają się wątpliwości i nadzieje, pesymizm i optymizm oraz smutki i radości.
Powieść ukazuje nam małą mieścinę gdzieś na końcu świata, która niekiedy jest  całkowicie odcięta od cywilizacji, ale to właśnie tu - nigdzie indziej, można znaleźć najprawdziwszych przyjaciół, którzy są w stanie zrobić dla nas wszytko. Tutaj wśród różnej wiary i kultury; australijskich zwierząt i roślin - można zrozumieć i pokochać życie.
Każdy z nas musi znaleźć takie swoje własne miejsce na ziemi (niekoniecznie w Australii), gdzie będzie się czuł jak "u siebie". I pamiętajcie, że:

"Czasami trzeba patrzeć z bardzo bliska, by zobaczyć dookoła siebie ukryte piękno."**

Po mojej ocenie i opinii zapewne widać, że jestem pod ogromnym wrażeniem książki "Pod płonącym niebem" i oczywiście pozostaje mi tylko polecić Wam tę powieść z czystym sumieniem!
Podobnie zresztą ją "Szept wiatru" - jeśli jeszcze nie czytaliście. :)
A wkrótce pojawi się nowa powieść Elizabeth Haran.

* informacja pochodzi z okładki książki "Pod płonącym niebem" Elizabeth Haran;
** cytaty pochodzą z książki "Pod płonącym niebem" Elizabeth Haran, strona 116-117.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwania:
Czytam opasłe tomiska
"Pod hasłem"
Grunt to okładka

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

W dążeniu do perfekcji ("Anioł Śmierci" Lucía Puenzo)

"Anioł Śmierci"
Autor: Lucía Puenzo
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 1 lipiec 2014
Liczba stron: 288
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Lucía Puenzo urodziła się w Buenos Aires. Po ukończeniu studiów z literatury, filmu i teatru wydała kilka powieści, które zostały przetłumaczone na ponad piętnaście języków. W 2010 roku prestiżowy magazyn literacki "Granta" zaliczył ją do grona 20 najlepszych młodych pisarzy w kręgu języka hiszpańskiego. Jej pierwszy film "XXY", zdobył główną nagrodę krytyków na Festiwalu Filmowym w Cannes (2007) i Goya za najlepszy film zagraniczny. Jej drugi film "Dziecko Ryba" otworzył sekcję filmową Panorama podczas Festiwalu Filmowego w Berlinie w 2009 roku. "Anioł Śmierci" to jej trzeci film , który został wybrany na argentyńskiego kandydata do Oscara. *

Po wojnie niektórym najokrutniejszym zbrodniarzom udaje się zbiec. Częsta zmiana miejsca pobytu oraz nazwiska umożliwia im cieszyć się wolnością. Są wśród nich również lekarze, którzy zawsze powinni ratować ludzkie życie. Powinni, ale niestety tak nie jest. Nie wszystkim możemy zaufać... Są i tacy, którzy poświęcają i narażają "nasze zdrowie" dla badań i to bez naszej zgody. Dążą do doskonałości i to za wszelką ceną. 

Jednym z nich jest Josef Mengele (ur. 16 marca 1911 w Günzburgu, zm. 7 lutego 1979 w Bertiodze, Brazylia) – niemiecki lekarz, doktor medycyny i antropologii, zbrodniarz wojenny, zwany Aniołem Śmierci. Przeprowadzał eksperymenty pseudonaukowe, na bliźniakach... Po ich śmierci porównywał ich organy wewnętrzne. Pracował również nad metodą zmiany koloru oczu, fascynował się karłowatością. *

"Ponieważ dobrze wykonana zbrodnia to taka, która nie będzie ukarana" ***

Lucía Puenzo w swojej powieści ukazuje nam postać Josefa w momencie, gdy przebywa w Argentynie. 
W książce pojawią się jego dane, ale historia jest fikcją literacką.

Rok 1960 

Pięcioosobowa rodzina. Matka, ojciec, dwóch synów i córka Lilith - podążają Pustynią Patagońską w rodzinne strony kobiety ponieważ odziedziczyli pensjonat. Przed podróżą dołącza do nich On. Człowiek o wielu nazwiskach, lekarz i weterynarz.
Niewiele mówi o sobie. Przedstawia się tylko z imienia. Dystyngowany i elegancki Niemiec. Tajemniczy, początkowo nie wzbudzający w rodzicach zbyt wielkiego zaufania, ale córka widzi w nim swojego przyjaciela. Godzą się na wspólną podróż, a później nawet na jego pobyt w ich hotelu.

Dla Josefa jest to cudowna wiadomość. Widzi, że cała ta rodzina będzie dla niego wymarzonym obiektem badań. A oni nic nie wiedząc zgadzają się na tak wielkie niebezpieczeństwo przyjmując go pod swój dach. Mężczyzna będzie mógł nadal prowadzić swoje sekretne obserwacje oraz wprowadzać swoje innowacyjne leki. Od pierwszego spojrzenia zafascynowała go Lilith, dwunastoletnia dziewczynka, której wygląd ma wiele do życzenia. Jest bardzo niskiego wzrost i to  staje się dla niej wielkim problemem. Szuka pomocy u Josefa - który zapewnia ją, że dzięki przeprowadzonej terapii uzyska "normalny" wzrost. 
Niemiec swoim zainteresowaniem obdarzył również jej mamę, która  jest w ciąży. 
Z czasem poszczególni członkowie rodziny zaczynają darzyć go coraz wielkim zaufaniem. Przecież jest doktorem, specjalistą od genetyki oraz pomaga finansowo spełnić zawodowo-hobbistyczne marzenia ojca Lilith. Nieświadomi niczego, nie zauważają, że przechadza się po ich domu mężczyzna - obcy o którym nic nie wiedzą. 
A on nie spuszcza z nich oka nawet na sekundę, zapamiętuje, zapisuje - ich cechy charakterystyczne: waga, wzrost..

" Wewnątrz domu Josef rozdawał uśmiechy i uściski dłoni. Już nie był obcym. Wszyscy go zaakceptowali: ci, którzy wiedzieli, kim jest; ci którzy podejrzewali oraz ci, byli ślepi na wszystko." ***

My czytelnicy też nie wiemy jaki jest główny cel mężczyzny. Nie poznajemy również wszystkich szczegółów jego pracy w obozie koncentracyjnym Auschwitz. 
Autorka serwuje nam tylko małą garstkę informacji, większości musimy się sami domyślić.

Te krótkie opisy zawarte w lekturze ukazują nam postać Josefa jako człowieka, który jeśli tylko zechce i ma ku temu możliwości - może stać się okrutny i bardzo niebezpieczny. W ogóle nie interesuje go dobro ludzkie. Gdy tylko znajdzie wymarzony obiekt do swych pseudonaukowych badań, w jego głowie pojawia się pomysł i realizuje go - nie patrząc na przeszkody. Prowadzi własne eksperymenty, bez żadnych norm etycznych, które mają go doprowadzić do powstania tworu idealnego. Perfekcja – jest jego głównym zamierzeniem. On chce naprawiać to co brzydkie i niedoskonałe. Chce stać się Bogiem. Nie zwraca uwagi na ludzki ból i emocje.
Ma swoje własne chore ambicje, swój własny kodeks postępowania. Zafascynowany jest bliźniakami, których cały czas poszukuje…

" Nie ma nic bardziej tajemniczego od krwi - powiedział, trzymając ją za rękę, podczas gdy bordowa kropla krwi, niczym korona na czubku palca, stawała się coraz większa. - Paracelus mawiał, że krew jest skondensowanym światłem."***

Widzimy, że dla wielu ludzi którzy wiedzą kim on jest i co robił – stał się wzorem postępowania. Guru... Chronią go, obdarzają szacunkiem i zapewniają mu wszelakie wygody. To, że spotkali go na swojej drodze i mieli możliwość porozmawiać z nim jest dla nich wielkim zaszczytem – którym będą się chwalić przez wiele lat…

W książce pojawiają się również dwie lalki Herlitzka i Wakolda ( których imiona są tytułami rozdziałów), jedna perfekcyjna, druga drewniana – brzydka. Odgrywają dużą rolę w powieści oraz w życiu bohaterów. Są bazą skrywanych tajemnic, źródłem oznaczającym granicę piękna oraz symbolem, przedstawiającym ludzkie ciało.

Powieść powinna się spodobać wszystkim, których interesuje tematyka II wojny światowej, ale również chcących poczuć na skórze dreszczyk strachu, który autorka nam gwarantuje.  
Ta powieść ma w swoim wnętrzu duży znak zapytania. W pewnym stopniu jego odpowiedzią może być próba ukazania życia zbrodniarza po wojnie; jego dalsza działalność oraz odnalezienia konsekwencji jakie wywarł na osobach, które staną się jego "obiektami badań". Nie wszystko zostanie jednak wyjaśnione w dosłowny sposób. Wiele nadal pozostanie dla nas "zagadką" i to jest wielkim atutem "Anioła Śmierci".
Czytelnikom nie zabraknie emocji i nieustannej ciekawości, która wzrasta po każdej przeczytanej stronie.
Książka zapada w pamięci na długo po odłożeniu jej na półkę.

Książkę przeczytałam, teraz chętnie obejrzę jej ekranizację.
 
* opis pochodzi z okładki książki "Anioł Śmierci" Lucía Puenzo
** informacje zaczerpnięte z pl.wikipedia.org
*** cytaty pochodzą z książki "Anioł Śmierci" Lucía Puenzo, kolejno strony: 273, 139.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wyzwanie:
"Pod hasłem"

Przypominam, że na blogu trwa pierwszy etap konkursu. 
Zapraszam do udziału!
http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2014/08/szesc-miesiecy-za-mna-kolejne-szesc.html
 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Statek na którym straszy ("Ostatni pasażer" Manel Loureiro)

"Ostatni pasażer"
Autor: Manel Loureiro
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 9 lipiec 2014
Liczba stron: 480
Moja ocena: 7,5/ 10, czyli bardzo dobra z plusem
  
Manel Loureiro (ur. w 1975 ), hiszpański prawnik, który w wieku 31 lat zajął się pisarstwem. Jest autorem czterech powieści i kilku scenariuszy.
Jego pierwsza powieść, thriller "Apokalipsa Z: Początek końca" ukazała się początkowo w postaci internetowego bloga, który wzbudził tak duże zainteresowanie, że w 2007 roku został wydany w wersji książkowej i od razu stał się bestsellerem.
Loureiro należy do nielicznych hiszpańskich autorów, którym udało się sprzedać swoją powieść w Stanach Zjednoczonych w nakładzie przekraczającym 200 tysięcy egzemplarzy. Dwie kolejne książki będące kontynuacją Początku końca również odniosły wielki sukces czytelniczy nie tylko w Hiszpanii, ale także na świecie.
W Hiszpanii okrzyknięto autora hiszpańskim Stephenem Kingiem.*


Sierpień, rok 1939

Angielski węglowiec "Pass of Ballaster" wpływa w gęstą mgłę. Załodze ledwo udaje się dostrzec inny statek, który dryfuje po oceanie. Kontakt z jego pasażerami jest niemożliwy - dlatego trzech odważnych decyduje się wejść na jego pokład. Początkowo nie znajdują tu żywej duszy... ale wydaje im się, że będąc na "Valkirie" słyszą głosy... Posiłki w jadalni są ciepłe, tak jakby wszyscy zniknęli przed momentem... Pojawia się pytanie, gdzie się wszyscy podziali? I skąd nagle na okręcie należącym do nazistowskiej organizacji pojawił się żydowski noworodek?

Londyn, rok 2009

Kate Soto, dziennikarka która przed kilkoma dniami straciła męża wraca do pracy. Nie może bezczynnie usiedzieć w miejscu, musi zająć się pracą, aby móc odciągnąć myśli od tragedii, która wydarzyła się w jej życiu.
Otrzymuje od szefowej tajemniczą teczkę, a w niej informację na temat okrętu z którego przed 70 laty w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęli ludzie. Kobieta ma możliwość zebrania materiału i napisania reportażu. Godzi się na to nie wiedząc, co ją czeka...

Właśnie teraz rozpoczyna się niebezpieczna przygoda głównej bohaterki.
Najpierw udaje jej się porozmawiać z jednym z trzech śmiałków, którzy odnaleźli dziecko na wycieczkowcu, ale staruszek nie wie co się z nim później stało... Kilka godzin po rozmowie z nią, zostają odnalezione jego zmasakrowane szczątki.
Dalsze poszukiwania luksusowego statku z lat trzydziestych doprowadzają dziennikarkę do biznesmena, miliardera, który jest teraz jego właścicielem. On też chce poznać sekret sprzed lat.

Decydują się wspólnie z kilkoma innymi osobami, na liście których znaleźli się również badacze i eksperci - popłynąć i zbadać tę samą trasę, którą pokonała "Valkirie" w sierpniu 1939 roku.

Tak w skrócie przedstawia się akcja z horroru. Zarówno jako horroru gatunku literackiego, ale również horroru jaki musieli przeżyć bohaterowie powieści, która na marginesie wspomnę ma wspaniałą okładkę. Fantastyczna kolorystyka i szczegóły przyciągają wzrok. Wewnętrzna strona okładki przedstawia widok na ocean z okrągłego okna kajuty. Pojawia się iście morski , tajemniczy i złowrogi klimat....
Wiem, wiem że nie powinno się oceniać i wybierać książek po ich wyglądzie. Naprawdę się staram tak postępować, ale przyznaję szczerze - nie zawsze mi to wychodzi. Jedno spojrzenie na oprawę "Ostatniego pasażera" i nie było innej opcji - abym nie poznała jej treści. 
Czy to moje przeczucie było dobre?
Tak, tak i jeszcze raz tak!

Horrory czytuję dość rzadko (częściej oglądam) i to nie dlatego, że ich nie lubię - jest to raczej związane z tym, że od dawna nie udaje mi się trafić na dobry kawałek grozy...
Przesadna makabra, krew na każdej stronie i najważniejsze fabuła, która w ogóle się nie klei - niekiedy aż nudzi i irytuje, a miała mi przecież dostarczyć szczypty emocji, lekkiego dreszczyku strachu, niepewności... Tego, że na chwilkę zamknę oczy, schowam się pod kocem, a książkę włożę pod poduszką, aby po chwili wrócić do czytania i dalej zagłębiać się w mroczne i nieznane z bohaterami. 
Tak w najnowszej powieści Manela Loureiro, odnalazłam to czego od dawna poszukuję w tym gatunku literackim.

Autor potrafi wspaniale odzwierciedlić słowami całe piękno i urok statku z lat trzydziestych. Moja wyobraźnia zadziałała. Mogłam przechadzać się długimi korytarzami, zwiedzać i podziwiać kajuty, jadalnię, kasyno z ruletkami i stołami karcianymi, dużą bibliotekę oraz salę taneczną, aby po chwili odkryć to istniejące na nim "zło". Złowrogi mrok, który owija się wokół jego pokładu. To misternie zaplanowana intryga faszystowskiej organizacji, czy jednak jakieś siły nieczyste..?
Luksus i elegancja wycieczkowca w zestawieniu z grozą, która się na nim wydarzyła kilkanaście lat temu oraz z tym, co dzieje się teraz - ciekawie i z pomysłem opisane przez pisarza daje gwarancję bardzo dobrej prozy. 
A to  połączenie i rozdzielenie przeszłości oraz teraźniejszości rejsów "Valkirie" zapiera dech w piersi.

"Serce mówiło mu, że choć mało kto o tym pamięta, w człowieku kryją się potwory, które ujawniają się w najmniej spodziewanych momentach"**

Oj wiele emocji ta powieść we mnie wywołała. Aż chciałaby się obgryzać paznokcie ze strachu czytając niektóre fragmenty, choć nigdy tego nie robię. Przerażenie, które malowało się na twarzach bohaterów też i u mnie się momentami pojawiło...

Zakończenie zaskakujące, może nie wszystko zostało do końca dopowiedziane. Przeważnie się czepiam, że lubię mieć zawsze wszytko klarownie wyjaśnione - w tym przypadku jednak jestem jak najbardziej zadowolona i można by było nawet kontynuację napisać, a wiemy, że autor lubi pisać ciąg dalszy do swoich książek, które odnoszą sukces - więc kto wie. Jeśli powstanie to oczywiście przeczytam, nawet jeśli okładka mi się na pierwszy rzut oka nie spodoba.

Podsumowując: Najpierw ujrzymy w "Ostatnim pasażerze" piękno oceanu, później już tylko wszędobylską gęstą mgłę i głosy, podejrzenia obłędu, awarie statku oraz niewyjaśnione, brutalne zgony i garść erotyzmu. To Cię czeka jeśli po przeczytaniu mojej recenzji i zapoznaniu się ze złowrogimi słowami z okładki powieści:

"Witamy na pokładzie statku! Ale pamiętaj, nie będziesz mógł go opuścić... nawet jeśli będziesz chciał."***

- nadal decydujesz się stawić na tym wycieczkowcu wspólnie z bohaterami powieści.

Wszystkim odważnym i lubiącym morskie wycieczki z koszmarem w tle zdecydowanie polecam wejść na pokład "Valkirie". To będzie dla Was zapewne niezapomniana przygoda, która dostarczy Wam ogromnej ilości emocji. 
Na wakacje i urlop wręcz jest to wskazane!

* informacja pochodzi z opisu z okładki książki "Ostatni pasażer" Manel Loureiro
** cytat pochodzi z książki "Ostatni pasażer" Manel Loureiro, strona 370. 
*** cytat pochodzi z okładki książki "Ostatni pasażer" Manel Loureiro.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 

czwartek, 14 sierpnia 2014

Miłosne zawirowania ("Madeleine" Consilia Maria Lakotta)

"Madeleine"
Autor: Consilia Maria Lakotta
Wydawnictwo M
Data wydania: 5 czerwiec 2014
Liczba stron: 260
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Consilia Maria Lakotta (1920-1998) Urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych ze sobą skroniami, z których jedno zmarło po kilku godzinach, a drugie poświęcono Matce Dobrej Rady - Mater Boni Consili. 
Dotknięta paraliżem lewej strony twarzy wychowała się w kochającej rodzinie. W wieku dziesięciu lat, stale ukazując tylko prawą stronę twarzy, recytowała własne wiersze przy akompaniamencie fortepianu oraz cytry. Wrodzone zdolności i pilność pozwoliły jej stać się poczytną pisarką. Po 1945 roku wydawnictwa zaczęły publikować jej teksty. W swoich powieściach ożywiła postaci z kart Pisma Świętego oraz historii Kościoła, a także ukazała, jak ludzie wierzący mogą uporać się z trudami własnej egzystencji.*

O miłości pisze się wiele. Czytelnicy nadal chcą o niej czytać i pragną ją przeżywać wciąż na nowo wspólnie z kolejnymi bohaterami powieści, które trafiają w ich dłonie. Nie zawsze jednak ta książkowa miłość jest piękna, czysta podobnie zresztą jak w życiu. Niekiedy oparta jest na kłamstwach, intrygach, a nawet zbrodniach....

Consilia Maria Lakotta w najnowszej powieści wydanej przez Wydawnictwo M przenosi nas do odległych czasów, choć nie ma tu sprecyzowanych konkretnych dat. Autora ukazuje nam to do czego zdolny jest zakochany człowiek. Na przestrzeni lat to się nie zmieniło; czyli poświęcenie, zrozumienie, oddanie ale niekiedy, aby zdobyć miłość pogrążamy się w coraz większym oszustwie. Jedno kłamstwo rodzi kolejne. Tkwimy w nim, mając nadzieję że nie wyjdą na jaw, a nasz luby pozostanie z nami na zawsze.
Czy jesteśmy w stanie zrozumieć i usprawiedliwić człowieka, który tak postępuje?

Madeleine jedna z głównych bohaterek książki jest szczęśliwie zakochana w Hélierze. Snuje już plany na przyszłość, które są z nim związane. Wierzy w wierność ukochanego i sama mu ją przyrzeka. Na jej drodze pojawia się kilku adoratorów, ponieważ jest urodziwą, delikatną, miłą i uczynną panną. Jednak nikt nie jest w stanie zdobyć jej serca, które należy do tego jednego jedynego. A czy tak pozostanie już na zawsze?
Yvonne to druga postać kobieca w powieści - jest zupełnym przeciwieństwem Madeleine. Ona zawsze zmierza do wyznaczonego celu i to za wszelką cenę.  Pokona wszystkie przeszkody, aby mieć to lub tego o którym marzy. Jest rozkapryszoną panną. Flirciarą. Zmienia mężczyzn jak rękawiczki. Uwielbia być przez nich ubóstwiana. Nie potrafi zrozumieć, gdy któryś z nich nie zachwyca się jej urodą. 
Do jakich zmian i zawirowań w życiu bohaterów może doprowadzić jej niegodziwe zachowanie?
Denis, człowiek o dobrym sercu - nieszczęśliwie zakochany w Madeleine. Wie, że ona kocha Héliera. Obiecuje jej, że nie będzie stał na drodze do ich szczęścia i oznajmia, że zawsze może na niego liczyć. W każdej chwili może służyć jej pomocą. Czy kobieta będzie musiała go o to prosi?

W historii stworzonej przez autorkę pojawia się obraz romantycznej, niepowtarzalnej miłości tytułowej bohaterki i Héliera. Gdyby nie przewrotny los i działanie pewnej "damy", która już przy pierwszym spotkaniu zarzuciła sieci na mężczyznę to może tak by pozostało. Żyliby długo i szczęśliwie. Można by było gdybać na ten temat. Jednak zjawiła się ona - ta która chce mieć go na własność.
W tym momencie pojawia się refleksja , czy ona naprawdę obdarzyła mężczyznę uczuciem od pierwszego wejrzenia, czy jednak jest to początkowo spowodowane zazdrością i chęcią odbicia go na złość kuzynce. Zwrócenia na siebie uwagi i dowartościowania własnej osoby, aby mogła poczuć, że jest lepsza i piękniejsza od Madeleine. 

Przyznaję od samego początku nie pałałam sympatią do Yvonne, bo to o nią oczywiście chodzi. Wiedziałam, że coś knuje za ich plecami. Nie chciałabym spotkać takiej osoby w swoim życiu.
Choć przyznaję, że wzbogaca ona akcję powieści. Przekazuje czytelnikowi najwięcej emocji. Jest tym złym bohaterem dla którego "z przyjemnością" wraca się do czytania tej lektury. Jej niecne uczynki powodowane wieloma pobudkami wciągają - mnie przynajmniej najbardziej zaciekawiły.
Osobiście uwielbiam intrygi, spiski, tajemnice i morderstwa - ale oczywiście tylko na kartkach powieści. 
Wydaję mi się, że bez Yvonne ta lektura mogłaby się stać nudną opowieścią o miłości, których jest na pęczki.

" - Gdy jest prawdziwa i głęboka, miłość niesie ze sobą dość napięć, niepotrzebne są żadne inne komplikacje. (...)
- Weź tylko wszystkie komplikacje tej ziemi, które zwykło nazywać się grzechem, i co pozostaje? Nuda, pustka i bezbarwność. Wyobraź sobie, Hélier, że zabrakłoby dramatyzmu i tragedii zarówno na scenach, jak i w codzienności. Wszystko toczyłoby się dokładnie według praw i zasad, co dla mnie jest nie do pomyślenia. Życie stanęłoby w miejscu."**

Ale nie tylko nasz zły, czarny charakter wprowadza zawirowania w życiu wymienionych przeze mnie pierwszoplanowych bohaterów oraz drugoplanowych, którzy też odgrywają ważną rolę. Przeznaczenie również wyznacza swoje granice. Doprowadza do pojawiania się tragedii, smutków, ale również radości. 
Jeden z bohaterów namiętnie zaczytuje się w horoskopach. Czy się sprawdzą?

Książkę czyta się w miarę dobrze. Choć swoją formą i stylem przenosi nas do przeszłości - język jest dla nas przystępny. Pojawiają się fragmenty ballad oraz tekstu tłumaczenia z opery do których postaci literackie porównują swoje uczucia.

Okładka "Madeleine" przykuwa uwagę. W spojrzeniu kobiety jest wiele melancholii, której nie brakuje we wnętrzu lektury.

A czego mi zabrakło w powieści? Wyjaśnienia, co działo się na statku. Wiemy, że był to feralny rejs, a dokładniej wyścigi statków. Pojawiają się oczywiście domysły o wersji wydarzeń. W trakcie powieści to zrozumiałe. Ale mi zabrakło pełnego obrazu - dokładnego wyjaśnienia. Rozmów i zachowań z tego właśnie momentu. Moją ciekawość zaspokoiłoby umieszczenie takiego opisu na końcu powieści. Szkoda, że autorka ominęła to zdarzenie, nie przybliżając go szczegółowo czytelnikowi.

Podsumowując: Powieść Consilii Marii Lakotty jest o miłości podobnej, a zarazem zupełnie innej niż ta z teraźniejszości, czyli pełnej konwenansów, dobrych zachowań  oraz cechującej ją bardzo dużą cierpliwością. Czy w naszych czasach byłoby to jeszcze możliwe?
Całość lektury jest ciekawym przedstawieniem natury człowieka. Psychologicznym odzwierciedleniem zarówno naszych najlepszych jak i najgorszych zachowań. Zupełnie skrajnych osobowości tak jak w przypadku kuzynek. Jedna dobrotliwa, a druga zła do szpiku kości. Dżentelmenów, którzy dbali o dobre imię kobiet. 
Czasach, które są dla nas tak odległe, a zarazem fascynujące. Chciałby się o nich czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Poczuć i zrozumieć jak się wtedy żyło. To dzięki takim powieściom jak "Madeleine" możemy się na chwilę tam zjawić. Jako goście możemy obserwować, podziwiać i zapamiętywać.
Skusicie się na taką podróż?
Ja tak - czytając kolejne powieści pisarki.
 
* opis pochodzi z okładki książki "Madeleine" Consilia Maria Lakotta
** cytat pochodzi z książki "Madeleine" Consilia Maria Lakotta, strona 127.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

Wyzwanie: "Pod hasłem"

PS. Jeszcze chciałam wspomnieć, że podczas minionego weekendu wybrałam nową zwyciężczynię konkursu z książką "Nocny gość" - niestety nie otrzymałam adresu od poprzedniej laureatki w przeciągu 5 dni od momentu ogłoszenia wyników. Szczęście tym razem uśmiechnęło się do Małgorzaty Zaczytanej. Jeszcze raz Ci gratuluję! Książka już leci do Ciebie.

piątek, 8 sierpnia 2014

"Sześć miesięcy za mną, kolejne sześć przede mną" - krótkie podsumowanie plus konkurs :)

Wczoraj, czyli 7 sierpnia - mojemu blogowi stuknęło 6 miesięcy. 
To już pół roczku,  a nawet nie wiem kiedy to minęło. :)

Pozwolę sobie na kilka słów podsumowania

Na blogu do tej pory pojawiło się  65 postów w tym  45 recenzji.

Najwyżej oceniłam thriller "Cięcie" Veit Etzold,  który otrzymał ode mnie ocenę 9/10,

najsłabiej według mnie wypadła  książka "Kochaj i jedz, Brazyliszku" Michaliny Kłosińskiej - Moeda, a ocena którą wystawiłam to 5,5/10

Na blogu w tym czasie pojawiło się jedno z moich pierwszych opowiadań kryminalnych "Zaburzone losy"

oraz wywiad z autorką książki "Wieczerza"   Tatianą Jachyrą .

Stan licznika wejść przekroczył  liczbę 25 700.

Łączna liczba komentarzy wynosi 2 590 - w tym około połowa z tej liczby to moje komentarze, bo staram się odpowiadać na każdy Wasz wpis pod postem. :)

Bloga obserwuje 112 osób, a fanpage bloga lubią 504 osoby.

Za wszystko Wam Ogromnie Dziękuję! 
Wasza obecność i aktywność tutaj wiele dla mnie znaczy.

W podziękowaniu organizuję konkurs, który będzie nosił nazwę:

"Sześć miesięcy za mną, kolejne sześć przede mną"

 
baner

Będzie trwał przez 6 kolejnych miesięcy i będzie miał sześć odsłon, czyli w czasie jego trwania przewiduję wydać 6 nagród. 
W każdym miesiącu będzie sześć nagród do wyboru i jeden zwycięzca. Jeśli jedna nagroda opuści pulę, bo zostanie wysłana do zwycięzcy - jej miejsce zajmie nowa. 
W każdym etapie podam nowy motyw, a Waszym zadaniem będzie podać tytuł książki i/lub filmu w którym odgrywa on znaczącą rolę.

Więcej w zasadach konkursu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł.

ZASADY KONKURSU

 1. Należy być obserwatorem mojego bloga i / lub polubić ŻYĆ NADAL Z PASJĄ na facebooku.
2. Proszę umieścić w widocznym miejscu podlinkowany baner konkursowy na swoim blogu, a jeśli nie posiadacie bloga to na swoim profilu na facebooku.
3. Należy odpowiedzieć na pytanie
W każdym miesiącu pojawi się nowy MOTYW, a Waszym zadaniem będzie podanie tytułu powieści i /lub filmu w którym ten motyw odgrywa znacząca rolę.
4. Proszę wybrać nagrodę z puli. 
(Nagrody są w stanie bardzo dobrym  - raz czytane; film na DVD jest nowy - w oryginalnym opakowaniu).
5. Proszę podać swój adres e-mail. 
6. Konkurs będzie trwać od dnia 08.08.2014 do lutego 2015 roku.
7. W trakcie trwania konkursu wydam 6 nagród. W każdej z sześciu odsłon będzie jeden zwycięzca.
8. Fundatorem nagrody jest właścicielka bloga Żyć nadal z pasją.
9. Koszt wysyłki do zwycięzcy pokrywa właścicielka bloga Żyć nadal z pasją.
10. Wyniki konkursu z miesięcznego etapu pojawią się najpóźniej do 7 dni po jego zakończeniu (zastrzegam, że ten czas może się wydłużyć).
11. Na adres laureata będę czekać przez 7 dni od momentu pojawienia się wyników na blogu.
12. Nagrodę wysyłam w terminie do 4 tygodni od ogłoszeniu wyników (jeśli coś by się zmieniło, będę o tym informować laureata w mailu).
13. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.
14. Zastrzegam możliwość odwołania konkursu ze względu na małą ilość zgłoszeń. 
Do każdego etapu musi się zgłosić minimum 25 osób.
15. Zastrzegam możliwość odwołania lub zawieszenia konkursu ze względu na zaprzestanie prowadzenia lub zawieszenie ( na pewien okres) działalności bloga w trakcie trwania konkursu oraz z przyczyn niezależnych od właścicielki bloga Żyć nadal z pasją.

Jeśli w trakcie trwania konkursu pojawią się pytania, proszę umieszczać je w komentarzu.

Motyw do pierwszego pytania podsunęła mi koleżanka, która zapytała mnie, czy znam jakąś dobrą powieść o egzorcyzmach. Nie zaczytuję się w takich lekturach więc nie mogłam jej nic polecić -  dlatego to pytanie kieruję dzisiaj do Was.

1 ETAP KONKURSU

TRWA OD 8.08.2014 r. do 7.09.2014 r. (do godziny 23:59)

MOTYW: EGZORCYZMY

NAGRODY DO WYBORU W PIERWSZYM ETAPIE TO:

1. "Wilkołak" - film na DVD
2. "Ostatni Wielki Kahun" - Ewa Barańska
3. "Prywatne życie Pippy Lee" - Rebbecca Miller
4. "Laila Winter i Królestwo Pięciu Słońc" - Barbara G. Rivero
5. "Myszy i Koty"- Gordon Reece
6. "Nie rób mi tego" - Piotr Kołodziejczak


Przykładowy wzór zgłoszenia do konkursu: 
Zgłaszam się
Obserwuję jako... i/lub Lubię na fb jako...
Baner znajduje się: (proszę podać namiary )
Wybieram nagrodę:
Odpowiedź na pytanie konkursowe:
E-mail:

POWODZENIA!  
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
EDIT. -> 11.09.2014 -> umieszczenie linku do drugiego etapu konkursu 

              II ETAP KONKURSU - <KLIK>
trwa od 9.09.2014 r. do 8.10.2014 r.

środa, 6 sierpnia 2014

Inspiracje w zapachu ("Kolekcjonerka perfum" Kathleen Tessaro)


"Kolekcjonerka perfum"
Autor: Kathleen Tessaro
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 11 czerwca 2014
Liczba stron: 448
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

Kathleen Tessaro urodziła się w Pittsburgu w Pensylwanii. Zanim wyemigrowała do Londynu, studiowała aktorstwo w Carnegie-Mellon University. W Londynie przez dziesięć lat pracowała jako aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna, była także nauczycielką oraz trenerką głosu. W roku 2003 zadebiutowała powieścią "Elegancja", która z miejsca stała się bestsellerem. W wydawnictwie MUZA SA ukazały się dotychczas: : "Niewinność" (2007) , "Flirt" (2010) , "Debiutantka" (2011). *

Do sięgnięcia po powieść przekonał mnie tytuł, okładka a przede wszystkim historia paryskich perfum w tle, które uwielbiam i jak dla mnie są jedyne w swoim rodzaju. Ich zapachy są niepowtarzalne i długotrwałe. Kilka lat temu byłam w Paryżu i miałam możliwość przebywania w małym sklepiku w którym tworzone były najwspanialsze aromaty, jakie udało mi się kiedykolwiek powąchać. Przywiozłam stamtąd tylko jeden malutki flakonik, bo jego wysoki koszt nie pozwolił mi na większe zakupy.
Podarowałam go mojej Kochanej Mamie. Była zachwycona.
Do dzisiejszego dnia ten zapach utrzymuje się w tej małej buteleczce. A ja poszukuję go w naszych polskich sklepach.... Jak do tej pory bezskutecznie.

"- Kiedyś byłam perfumiarką.  Teraz jestem jedynie kustoszem zbiorów, kolekcjonerką przeszłości. Nie potrafię pisać, malować, czy komponować muzyki... znam tylko język zapachów... słownictwo emocji i pamięci. Proszę, zatem wybaczyć, jeśli historia, którą (....) opowiem, będzie trochę niekonwencjonalnie zilustrowana. 
Wskazała gestem ręki na flakonik perfum.
- To jest ta historia. A raczej list miłosny."**


27-letnia Grace mieszka w Londynie. Niezbyt dobrze czuje się w środowisku w którym wszystko jest odgórnie narzucone. Ma być ozdobą swojego męża z którym nie potrafi się porozumieć. Domyśla się, że może ją zdradzać. W momencie, gdy dowiaduje się że otrzymała spadek od kobiety której imię i nazwisko jej dla niej nieznane. Nie waha i podąża do Paryża do miasta nieznajomej, która obdarzyła ją swoim majątkiem. Przed przyjęciem spuścizny chce się dowiedzieć kim była Eva d'Orsey. 

Tak zaczyna się wędrówka  Grece po świecie tajemnic, pośród paryskich uliczek oraz najpiękniejszych zapachów. Czego się dowie, a przede wszystkim co zobaczy i poczuje - dowiecie sięgając po "Kolekcjonerkę perfum".

To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Kathleen Tessaro. Przyznaję, że trochę się go obawiałam. Wiedziałam, że w tej książce będzie dominować elegancja, czyli klasa sama w sobie. Tę gwarancję zapewniały mi informacje, że miejsce fabuły to: Paryż, Londyn oraz Nowy Jork, a czas akcji to lata dwudzieste i pięćdziesiąte minionego wieku.
Przeczuwałam, że "Kolekcjonerka perfum" będzie przepełniona dobrymi manierami, przepychem oraz zabawami na salonach. To oczywiście zalety, ale obawiałam się sposobu narracji przedstawienia tejże opowieści. Trudnego w odbiorze  języka, obszernych i nudnych opisów oraz tego, że autorka zbyt wiele uwagi poświęci samej modzie, towarzyskim spotkaniom i sposobie przygotowania mikstur z których powstają perfumy, a los głównych bohaterów będzie tylko dodatkiem do treści.
Na szczęście moje przypuszczenia tym razem się nie potwierdziły. Sposób opowiadania tej historii nie pozwala odłożyć książki przed doczytaniem jej do jej końca. A jeśli czytanie przerywa nam czas na sen – to ta powieść sprawia, że i tak wracamy do niej myślami przed zamknięciem oczu .
Zrozumiały, plastyczny język. Nie ma w nim sztuczności. Autorka ma nadzwyczajną lekkość pióra.
Kathleen Tessaro potrafiła dobrać wszystkie najlepsze składniki powieści : pomysł na fabułę, jej wykonanie oraz ciekawie zarysowani bohaterowie - i sprawne je ze sobą połączyć, tym samy powstała mieszanka tworząca wspaniałą powieść.

"Prostota to elegancja i subtelność. (...) Osiągnąć prostotę jest bardzo trudno (...) Tak jak wyrafinowanie." **

Autorka prowadzi nas po dwóch płaszczyznach czasowych, na przemian jesteśmy w latach dwudziestych i pięćdziesiątych, ale przez chwile z bohaterkami pojawiamy się również w latach trzydziestych i czterdziestych. Chce ona, abyśmy wszystkie sekrety, które dla nas przygotowała stopniowo poznawali. Będąc oczywiście we właściwym czasie i miejscu.

Nie mogę zaprzeczyć, że bardzo wcześnie domyśliłam się rozwiązania głównej tajemnicy, która owiewa całą powieść; ale w tym przypadku w ogóle mi to nie przeszkadzało. Bardziej interesowało mnie kiedy i jak dowie się o tym jedna z głównych bohaterek oraz jak ona to przyjmie. Jakie emocje będą jej towarzyszyć oraz jak ta wiedza wpłynie na jej dotychczasowe życie.
Mogę się jeszcze przyczepić do użycia kilku zwrotów w języku francuskim, które są dobrym uzupełnieniem, wprowadzeniem klimatu; ale z zastrzeżeniem, że zostaną przetłumaczone. Ja troszkę język francuski poznałam choć też miałam problem ze zrozumieniem kilu zdań zawartych w tej książce. A dla czytelników którzy nie znają w ogóle języka może to być szczególnie uciążliwe. Przynajmniej dla mnie było, bo chciałabym wiedzieć dokładnie co mówią bohaterowie, a nie odbierać sobie przyjemności czytania wertując słownik francusko-polski.

Te dwa małe mankamenty, które mogą troszkę rozproszyć nie wpływają znacząco na moją końcową ocenę "Kolekcjonerki perfum" ponieważ przede wszystkim oczekiwałam, że ta powieść sprawi iż poczuję piękno Paryża oraz aromaty które mi się z nim kojarzą. Opisy perfum oraz klimat, który wprowadziła autorka sprawiły,  że w magiczny sposób podczas czytania unosił się nade mną cudowny kwiatowy zapach. Czułam go wokół siebie , a losy Grace i Evy  oraz bohaterów drugoplanowych stały mi się bardziej bliższe. Tak jakbym przebywała tuż obok nich. Odczuwałam i przeżywałam to co oni.

Przede wszystkim możliwość przeniesienia się do Paryża do lat dwudziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku i poznanie postaci literackich, których losy mogłam śledzić -  jest dla mnie bezcenna.

Teraz wiem, że takiej właśnie powieści szukałam od dawna - podobnie, jak tych jedynych i wymarzonych perfum. Niezapomnianego aromatu będę poszukiwać nadal a lekturę, którą cechuje zmysłowy zapach zarówno w jej tytule jak i w treści - już znalazłam i będę zapewne  często do niej wracać.

"Kolekcjonerka perfum" to swego rodzaju jedyna, wysmakowana, pełna szyku, elegancji i konwenansów powieść. Potrafi jak mało innych - uwieść czytelnika swoją subtelnością i klasą.
Tak jak ta buteleczka perfum przywiezionych przeze mnie z Francji nie straciła swojego aromatu, tak najnowsza powieść Kathleen Tessaro nigdy nie straci swojego uroku, którym mnie urzekła.

"Może w dosłownym znaczeniu powinnyśmy dojść do naszych zmysłów, wrócić do zmysłu dotyku, smaku, wzroku i zapachu i w nich znaleźć inspirację i oparcie. Życie to jest przecież doświadczenie przez zmysły. To nasze zmysły potrafią przenieść nas w inne rejony, ale także sprowadzić nas na ziemię. Uczynić nas prawdziwymi ludźmi."* *
 
* opis pochodzi z okładki książki "Kolekcjonerka perfum" Kathleen Tessaro oraz z http://www.lovereading.co.uk/author/797/Kathleen-Tessaro.html
** cytaty pochodzą z książki "Kolekcjonerka perfum" Kathleen Tessaro, kolejno strony 226, 146, 164.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  

sobota, 2 sierpnia 2014

Wyniki drugiego blogowego konkursu, czyli << Zaproś do siebie "Nocnego gościa">>


Witam Was w ten sobotni późny wieczór,
Czas na ogłoszenie drugiego organizowanego przeze mnie konkursu na blogu.
Zanim ogłoszę, kto wygrał - parę słów podsumowania.
Nagrodą jest nowiutki egzemplarz książki "Nocny gość" Fiony McFarlane.
Do konkursu zgłosiło się 31 osób.
Wszystkim bardzo dziękuję za udział.
Większość z Was udzieliła długiej wypowiedzi, dotyczącej ulubionej książki Wydawnictwa Muza SA lub powieści, którą chcielibyście przeczytać - choć wystarczyło odpowiedzieć w jednym zadaniu.
Ale wcale się nie dziwię, bo o książkach Wydawnictwa Muza SA i Akurat jest trudno mówić w skrócie.:)
Wszystkie odpowiedzi bardzo mi się podobały. Ale szczęście uśmiechnęło się do jednej osoby.
Najczęściej wymienialiście książki: "Mały Książę" i "Cień wiatru". 
Zgadzam się "Mały Książę" to lektura o której się pamięta przez wiele, wiele, wiele lat. Warto się z nią zapoznać.
"Cień wiatru" mam na półce i to od dłuższego czasu - wstyd się przyznać, ale jeszcze jej nie przeczytałam.
Zmobilizowaliście mnie, aby po nią sięgnąć.
W odpowiedziach pojawiają się jeszcze powieści : "Troje", "Ofiara", "Co mówią umarli", "Miłość bez scenariusza", "Zakochać się" oraz "Szept wiatru" - czytałam i szczerze polecam. 
(Recenzje wymienionych lektur znajdziecie u mnie na blogu).
I kilka tytułów z którymi chętnie się zapoznam - między innymi: "Sto imion", "Gra anioła" czy "Kolor jej serca".
 Przyznaję, że sama miałabym problem z podaniem jednego tytułu, bo podobało mi się wiele książek Wydawnictwa Muza SA i Akurat,  i nieustannie dochodzą nowe. :)

Już nie przedłużam - zwycięzcą zostaje:

Arleta Naramska

Gratuluję serdecznie! Za chwilę napiszę do Ciebie maila. Na odpowiedź będę czekać przez 5 dni. 
Po tym czasie - jeśli oczywiście nie otrzymam maila zwrotnego z adresem - wybiorę nowego laureata.

W przyszłym tygodniu wystartuje nowy konkurs. 
Już dzisiaj Was serdecznie zapraszam do udziału.
Pozdrawiam i życzę dobrej nocy oraz miłej niedzieli!

piątek, 1 sierpnia 2014

Prywatność pośród blasku fleszy ("Miłość bez scenariusza" Tina Reber)


"Miłość bez scenariusza"
Autor: Tina Reber 
Wydawnictwo: Akurat 
Data wydania: 11 czerwca 2014 
Liczba stron: 672 
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Tina Reber – córka bibliotekarki z małego miasteczka, pierwszą kartę biblioteczną otrzymała w wieku czterech lat. Od tej pory książki zajmują poczesne miejsce w jej życiu. Obecnie mieszka na przedmieściach Allentown w Pensylwanii z mężem i synem, dzięki którym może codziennie odwiedzać świat fantazji. *

Możesz sobie wyobrazić, że do budynku w którym przebywasz wbiega gwiazda filmowa. Ucieka przed fankami i paparazzi. Szuka schronienia, które tylko Ty możesz jej zapewnić.
Nie widziałeś wcześniej ani jednego filmu w którym gra i Twoja opinia na jej temat nie jest zbyt pochlebna, a związana jest ona z plotkami,  które usłyszałeś i przeczytałeś na jej temat.
Teraz, gdy stoi przed Tobą, rozmawiasz z nią, pięknie się uśmiecha - wydaje się zupełnie inna niż piszą o niej w brukowcach. Przebywając z nią dobrze się bawisz. Od dawna nie czułeś się tak dobrze w czyimś towarzystwie. 

W takiej właśnie sytuacji znalazła się 27-letnia Taryn Mitchell właścicielka pubu, główna bohaterka i narratorka powieści "Miłość bez scenariusza" . A jej niespodziewanym gościem jest  megagwiazda kina - przystojny i czarujący Ryan Christensen.
To spotkanie, „uciekiniera” i jego wybawicielki sprawia, że w życiu obojga z nich zachodzą diametralne zmiany. Bowiem pomiędzy tę dwóję – po kryjomu i na paluszkach wkrada się MIŁOŚĆ. 
Uczucie jest silne oraz pełne pożądania i namiętności. Tylko razem spędzają wspaniale czas. 
Ryan zaprzyjaźnia się ze znajomymi Taryn. Na początku ukrywają się przed światem. Spędzają czas w pubie grając w bilard i w pokera. 
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie ogrom przykrości, jakie niesie ze sobą popularność mężczyzny. 

Osobom, które nie pochodzą ze świata showbiznesu trudno sobie to wyobrazić i zrozumieć.
W powieści Tiny Reber widzimy to i możemy poczuć z czym borykają się celebryci oraz ich najbliżsi.

Po pierwsze:  fanki, które są wszędzie tam , gdzie przebywa ich ukochany aktor. Błyskawicznie przekazują sobie informacje, aby znaleźć się zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze co on. Najbardziej niebezpieczne są niezrównoważane wielbicielki, które wmawiają sobie, że idol kocha tylko je. Są niesamowicie zazdrosne o inne kobiety z którymi się spotyka... Posuwają się nawet do gróźb. Mogą stanowić duże zagrożenie...

Po drugie: paparazzi, którzy odbierają gwiazdom całą prywatność. Zdjęcia w gazetach, a do nich dołączone opisy, które najczęściej są wiadomościami wyssanymi z palca… W cenie są skandale, zdrady i romanse.

Po trzecie: w najbliższym otoczeniu aktora też mogą znaleźć się ludzie, którzy knują, tworzą intrygi, spiskuję i kłamią, aby tylko zdobyć to czego oczekują.
W lekturze pojawią się przyjaciele Taryn oraz znajomi ze świata filmu i rodzina Christensen. Każdy z nich swoją postacią chce scalić związek głównych bohaterów lub dolać oliwy do ognia, aby jak najszybciej się roztarli.

Sława i duże pieniądze wiążą się z poświęceniem życia osobistego przez sławną osobę. Brakuje jej  prywatności, a na pewno nie zabraknie całej masy niedomówień. 
Do takiego życia musiał przyzwyczaić się Rayan, który kocha aktorstwo, jest ono jego pasją, ale w życiu chłopaka pojawiają się również chwile zwątpienia. Brakuje mu "normalności" bez ukrywania się i bez ochrony. Marzy o założeniu rodziny...

Taryn, która ma za sobą nieudane związki z mężczyznami - nie potrafi zaufać sławnemu aktorowi. To co czyta w gazetach i w internecie oraz plotki, które do niej docierają doprowadzają do wielu komplikacji w ich nowo powstałym związku. Christensen też jest bardzo zazdrosny o swoją dziewczynę. 
Wątpliwości, sprzeczki, wyjaśnienia, obawy przed zaangażowaniem występują na równi z mocnym uczuciem, które zbliża ich do siebie. Targają nimi różne emocje. Są one pełne sprzeczności! 
Z kart powieści wypływają łzy, pożądanie, dobry humor oraz gniew naszych bohaterów, a wyciszają je chwile związane z przemyśleniami.
To my jesteśmy świadkami  tego co jest między nimi.  Przeżywamy wspólnie z nimi zauroczenia, ale również wszystkie troski, które ich spotykają.  Wiarygodność bohaterów jest zdumiewająca.

"Był sławnym aktorem, w dodatku bardzo seksownym, nic dziwnego, że kobiety pchały się do niego drzwiami i oknami. Jednak znalazł się tu z własnej woli, a jego uczucia wyglądały na prawdziwe, czarno-białe, bez żadnych odcieni szarości. **

Autorka mnie nie zawiodła. Napisała prawie 700 stron powieści z gatunku po który rzadko sięgam i ani przez moment się z nią nie nudziłam. To jest sztuka napisać tak gruby romans, który okazuje się powieścią bardzo dobrą, a to jest dopiero pierwsza część trylogii. Ciekawe, czy w kolejnych tomach będzie podobnie?
"Miłość bez scenariusza" cechuje duża liczba dialogów, nie brakuje w nich szczypty poczucia humoru. Lekki i przystępny język zapewnia nam miło spędzony czas z lekturą, którą czyta się bardzo szybko. Jest to książka wymarzona na wakacyjny wypoczynek.

W powieści nie ma ani grama wulgarności, a sceny miłosne opisane są w sposób delikatny i zmysłowy.
Tina Reber w doskonały sposób przedstawiła blaski i cienie zarówno bycia megagwiazdą, ale również prawdziwej, szczerej miłości, która narodziła się pośród świateł fleszy, które ją otaczają. Tworzy tym samym  słodko - gorzką opowieść o ludziach pochodzących z dwóch różnych światów.

Po przeczytaniu "Miłości bez scenariusza" zaczęłam się zastanawiać, czy ja byłabym w stanie tak jak główna bohaterka poświęcić swoje życie i być z gwiazdą filmowa - dopasować się i liczyć się  z bardzo ograniczoną prywatnością, ciągłymi zagrożeniami ze strony fanek ukochanego i codzienne towarzystwo ochroniarzy w moim życiu... To byłoby chyba dla mnie zbyt wiele - ale mawia się przecież, że ta jedna jedyna MIŁOŚĆ nie widzi przeszkód na swojej drodze...
Taryn i Ryan - są tego przykładem. Starali się za wszelką cenę, aby ICH UCZUCIE przetrwało...
A czy tak się stało? Chcących znaleźć odpowiedź na to pytanie - zapraszam do lektury!
 "Ryan pocałował mnie delikatnie w czoło i szepnął: "Kocham Cię". Warto żyć dla takich chwil  jak ta.
 Niestety, chwile błogości zawsze przemieszane są z tymi niezbyt miłymi. Pewnie dla zachowania równowagi." **


* informacja pochodzi z okładki książki "Miłość bez scenariusza" Tina Reber.
** cytat pochodzi z książki "Miłość bez scenariusza" Tina Reber, strony kolejno: 192 , 668.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat
Wyzwania:
Czytam opasłe tomiska 

 "Pod hasłem"

PS. Wyniki konkursu pojawią się w sobotę późnym wieczorem