Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatiana Jachyra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatiana Jachyra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 maja 2016

"I będziesz jak nowo narodzona. W nietykalności swojej staniesz się boginią. Nieśmiertelności wcielonej pięknem."* ("Teatr Wskrzeszonych" Tatiana Jachyra)

"Teatr Wskrzeszonych"
Autor: Tatiana Jachyra
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 19 kwietnia 2016
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7-/10, czyli bardzo dobra z minusem

Tatiana L. Jachyra od lat związana ze światem filmu i telewizji, fotograf z pasją. 
Urodzona we Wrocławiu - Warszawianka z wyboru. Realizuje sesje zdjęciowe na pierwsze strony gazet. Obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości fotografowanego „obiektu”, zaprezentowała swoje artystyczne umiejętności na wystawie „Gwiazdy z obiektywie”. Koroniewska, Małaszyński, Hirsch, Wieczorkowski to tylko parę nazwisk z całej plejady gwiazd, które zawierzyły swój wizerunek Jachyrze.
Nie boi się wyzwań, które stawia przed nią życie. Biorąc udział w produkcji programu Dominiki Kulczyk „Efekt domina”, odwiedziła Zambię, Etiopię, Bangladesz, Rumunię. To tam powstawały karty jej najnowszej powieści „Teatr Wskrzeszonych”.

Dwa lata temu czytałam debiut Tatiany Jachyry - noszący tytuł "Wieczerza" (recenzja). W skrócie powiem, że jest to thriller zdecydowanie inny od tych które do tej pory trafiały w moje ręce ( a wtedy na moich półkach dominował ten gatunek). Książka mocna, odważna, trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Powieść mogąca wzbudzać wiele kontrowersji u czytelników.
"Wieczerza" pozostała w mojej pamięci na dłużej. Przyznaję, że takie pozycje to ja lubię!
Dwa lata temu miałam także możliwość przeprowadzenia wywiadu z autorką w którym wspominała, że pisze kolejną książkę w podobnym klimacie.
Bardzo mnie ta informacja ucieszyła i oczywiście trzymałam kciuki za powodzenie projektu.

19 kwietnia bieżącego roku na księgarskich półkach pojawiła się druga książka Pani Jachyry, czyli "Teatr Wskrzeszonych". Czym prędzej przystąpiłam do lektury.
Ta powieść różni się od poprzedniej tym, że teraz mamy do czynienia z cechami kryminału w którym to pojawia się czarny charakter - zabójca oraz organa ścigania, które będą chciały go schwytać.

Głównym bohaterem powieści jest prokurator okręgowy Michał Gabryjelski - osoba, która będzie prowadzić śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który poluje na kobiety, a ich martwe ciała - ubrane w suknie ślubne pozostawia na cmentarzach.
Po odkryciu kolejnych zwłok "panny młodej" - prokurator, nie bez oporów decyduje się przyjąć do zespołu profilera (widać, że ta profesja nadal nie cieszy się zbyt dużym szacunkiem wśród policjantów), który ma nakreślić portret psychologiczny złoczyńcy i pomóc go złapać...

Zapewne się ze mną zgodzicie, że już sam tytuł i okładka książki przykuwa wzrok.
A wyraziste, mroczne elementy oprawy idealnie współgrają z jej treścią.
Kolejną mocną stroną tej książki na pewno jest to, że autorce udało się stworzyć gotycką, mroczną, upiorną atmosferę, która utrzymuje się przez całą powieść.
Szczerze, z wnętrza tej książki bije niesamowity chłód. Niekiedy musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu.
Pojawiają się dokładne, szczegółowe i bardzo prawdziwe opisy przedstawiające sekcje zwłok (jest ich dużo). Tym bardziej zasługują na uznanie ponieważ Pani Jachyra w jednym z wywiadów zdradziła, że uczestniczyła w prokuratorskiej sekcji zwłok.
Może w powieści mało jest fragmentów w których akcja przyspieszałaby tempa, ale napięcia w niej nie brakuje.
Możemy ujrzeć z fotograficzną precyzją uchwycone obrazy ukazujące morderstwa i  miejsca zbrodni.
Bardzo dobrze zarysowane jest tło psychologiczne, które odgrywa tutaj znaczącą rolę.
Obłęd, obsesje, manie, wynaturzenia, dewiacje, urojenia - to część tego, co pojawi się w "Teatrze...".

Tatiana Jachyra w swojej najnowszej książce dopuszcza do głosu najgroźniejszego bohatera - zabójcę "panien młodych". Są to przybierające patetyczną formę monologi. Słowa, które słyszymy ukazują jego chorą, obłąkaną naturę.
W moim odczuciu troszkę za często pojawiają się te wypowiedzi  (niekiedy są zbyt długie), w którym to postać literacka posługuje się dość specyficznym poetyckim językiem - przybierającym onirycznych znaczeń.

"Sen jest jak mała śmierć. 
Przygotowuje na to, co nieuchronne. 
Sen jest jak przekroczenie cienkiej granicy , za którą nic już nie jest takie, jakim się wydawało.
Pozostawia ciało nieruchome w widzialnym świecie materii i pozwala duszy podróżować po nieznanych krainach." *

Nie odchodząc jeszcze od naszego seryjnego mordercy - to przyznam się, że bardzo szybko odkryłam kim on jest. Choć zakończenie przyniosło dodatkowe szczegóły, które mnie zaskoczyły.

Mogłabym jeszcze poruszyć kilka tematów, ale obawiam, że jednym słowem mogłabym za dużo zdradzić, tym samym zabierając Wam przyjemności z czytania, wskazania mordercy, i odkrywania tajemnic, które autorka zgrabnie wplotła do tekstu.
A tego bym nie chciała!

Książka "Teatr Wskrzeszonych" choć zupełnie różna od "Wieczerzy" to również porusza trudne, mocne, przerażające i kontrowersyjne tematy.

Ostrzegam, że zaglądając do "Teatru Wskrzeszonych" staniecie twarzą w twarz z najbardziej nieludzkimi zachowaniami, a także zmierzycie się z chorą, szaloną psychiką sprawcy.

Czy jesteście na to gotowi?

Ja osobiście najnowszą książkę Tatiany Jachyry polecam osobom o mocnych nerwach!


* cytaty pochodzą z książki "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry, kolejno strony 143, 178. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Replika

*****************
Zapraszam do udziału w konkursie z książką
"Ostatni list" Marii Ulatowskiej
>KLIK<

wtorek, 19 kwietnia 2016

# Z zapowiedzi: Premiera książki "Teatr Wskrzeszonych" (fragmenty + przypomnienie o konkursie)

Dzisiaj premiera książki "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry

Opis wydawcy:
Prokurator okręgowy Michał Gabryjelski przejmuje śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który pozostawia na cmentarzach ciała młodych kobiet, ubranych w suknie ślubne. Czując, że dochodzenie wymyka mu się z rąk, za namową znajomego decyduje się na powołanie biegłego psychologa, profilera Wiktora Franka. Liczy, że znajomość ludzkiej psychiki, którą posiada mężczyzna i jego wyjątkowa empatia pomogą trafić na ślad mordercy.

***

"Fotografem jestem od niemal 20 lat. Kawał czasu. Nie umiem patrzeć inaczej jak obrazami. 
Jestem wzrokowcem ( trochę jak facet ;)). 
Wszystko mnie interesuje.
Kiedy piszę jestem zmuszona zamienić aparat fotograficzny na pióro... Zamiast rozpiętości tonalnej, barw, odcieni szarości mam do dyspozycji białą kartkę ( ekran monitora) i czarny atrament (czarne literki na ekranie). Nie powstanie tam nic, czego nie widzę i nie czuję. Nie powstanie nic, co nie będzie miało swojej faktury, światłocienia, koloru. Moje sceny w książce to kadry, które staram się zakomponować najlepiej jak umiem, dzięki dostępnym środkom wyrazu."
Tatiana Jachyra


"Biorąc pod uwagę, że nie posiadam żadnych zawodowych powiązań z medycyną sądową, psychologią, prawem, ani kryminalistyką, praca nad książką była dla mnie ogromnym wyzwaniem. Jestem fotografem i na miejscach zdarzeń kryminalnych bywałam kiedyś jedynie jako fotoreporter z regionalnego dziennika a nie potencjalny pisarz. Ale tak na marginesie, kiedyś próbowałam się dostać do policji jako fotograf policyjny. Ale dostałam odpowiedź, że kobiet nie przyjmują... 
Ciekawe dlaczego? :)
Żeby ogarnąć temat, którego chwilami bałam się, że mnie przerośnie i wyląduje ciśnięty o ścianę, musiałam posiłkować się wiedzą ekspertów i biegłych. To były niezwykłe spotkania w niezwykłych chwilami „okolicznościach przyrody”, na przykład w prosektorium tuż przed rozpoczęciem sekcji zwłok."
Tatiana Jachyra

fragment "Teatr Wskrzeszonych" / Tatiana Jachyra


* Za materiały bardzo dziękuję Wydawnictwu Replika

***
------> Więcej o książce "Teatr Wskrzeszonych" można przeczytać tutaj >KLIK<

------> Fragment książki "Teatr Wskrzeszonych" tutaj >KLIK<

---> KONKURS   
(14.04-19.04)
Zainteresowanych zapraszam do udziału!
 http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2016/04/konkurs-przedpremierowy_14.html

niedziela, 17 kwietnia 2016

Informacja: Spotkanie autorskie z Tatianą Jachyrą




TEATR WSKRZESZONYCH otwiera swoje podwoje już 18 kwietnia o godzinie 19.00 w ANTRAKT CAFE ( pl. Piłsudskiego 9, Warszawa).

Wydarzenie jest dostępne na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1708674716056897/

***
------> Więcej o książce "Teatr Wskrzeszonych" można przeczytać tutaj >KLIK<

------> Fragment książki "Teatr Wskrzeszonych" tutaj >KLIK<

-------> KONKURS PRZEDPREMIEROWY  
(14.04-19.04)
Zainteresowanych zapraszam do udziału!
 http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2016/04/konkurs-przedpremierowy_14.html

czwartek, 14 kwietnia 2016

# Z zapowiedzi: Fragment (1) książki "Teatr Wskrzeszonych"

TEATR WSKRZESZONYCH TATIANA JACHYRA / fragment
– Możesz już sobie iść… – Głos mężczyzny był spokojnie rzeczowy.
– Jak to? – zapytała zdezorientowana.
– Normalnie. Wstać. Ubrać się i zobaczyć, czy cię nie ma za drzwiami.
– Jak to?
– Jestem pewien, że już jesteś na korytarzu, tylko twoje ciało jeszcze o tym nie wie. Było miło. Byłaś ekstra… no, jesteś ekstra. I tyle.
– Ale…
– Czy mam użyć bardziej dobitnych słów w stylu „spierdalaj, mała”?
Spojrzała zaskoczonym wzrokiem na leżącego obok faceta, który jeszcze chwilę temu doprowadził ją do obłędnego orgazmu. Wciąż miała wrażenie, że w niej był. Czuła na ciele zapach słodkiego potu połączonego z wonią wody toaletowej. Zbliżała się szósta nad ranem. Właśnie świtało. Miała nadzieję na śniadanie do łóżka albo chociaż buziak na dzień dobry. Usiadła, naciągając na siebie pościel. Niezręczna nagość drażniła. Przyglądał się jej z ciekawością.
– Jak to mam sobie iść? Kim ja jestem niby?
– Nie, no, mała… Bez histerii mi tu proszę. Pozbieraj swoje ciuszki, zostaw numer telefonu i po prostu wyjdź. Spędziliśmy razem noc, co nie znaczy, że spędzimy razem całe życie. Powiedziałbym nawet, iż jest to kompletnie wykluczone. – Uśmiechnął się zadowolony ze swojego cynicznego tekstu.
– Dupek…
– Nie pierwszy i nie ostatni w twoim życiu, przypuszczam. A tak w ogóle, to Michał. Miło mi. – Podparł głowę ręką.
Fuknęła. Owinęła się prześcieradłem. Zwlekła z łóżka. Powoli zaczęła kompletować garderobę porozrzucaną po sypialni. Z głośników cichutko majaczyła „Sonata Księżycowa”, romantyczne dźwięki, które jeszcze kilka chwil temu podkręcały atmosferę perwersji i erotyki, teraz drażniły ją bardzo. „Spierdalaj, mała”, co za…
– Pospiesz się. Chcę jeszcze pospać. – Widział, jak bardzo jest poirytowana sytuacją. Bawiło go to.
Ubrała się szybko. Nie minęły trzy minuty, a usłyszał trzaśnięcie drzwiami. No… grzeczna dziewczynka. A ty jesteś skończonym kutasem, powiedział sam do siebie, zapalając papierosa. Nie przestawał się uśmiechać. Czuł się zrelaksowany po gorącym seksie z panienką, której imienia nawet nie pamiętał. Czy w ogóle mówiła mu, jak się nazywa? Wzruszył ramionami. Czy to ważne? Była. Zrobiła swoje. Poszła. Przeciągnął się na łóżku, wyprężając nagie, muskularne ciało.
– Czas na poobiednią drzemkę… – Niedopałek papierosa wylądował w popielniczce.
Mężczyzna leżał na wznak, z zamkniętymi powiekami. Ręce założył pod głowę. Chwilę wcześniej jednym naciśnięciem guziczka od pilota zmienił muzykę. Teraz z głośników sączył się fragment „Requiem” Mozarta. „Lacrimosa” miała ukołysać jego myśli i uspokoić puls. Czekał na sen. „Dzień ów łzami zlan gorzkimi, w którym na sąd z prochu ziemi grzeszny człowiek wstanie żyw – nucił. – Bądź mu Boże miłościwy. Dobry Panie Jezu, daj duszom zmarłym wieczny raj. Duszom zmarłym wieczny raj…”. Ale sen nie przychodził. Znowu. Powinien wpisać sobie w CV – chroniczna bezsenność.
Minuta za minutą. Kwadrans za kwadransem. Czas płynął wolno, rozbudzany przez promienie wschodzącego słońca. Jego ciało, członki, każdy mięsień też powoli zaczęło wychodzić z letargu. Niespecjalnie miał na to ochotę. Najchętniej przeleżałby w pościeli cały dzień, wchłaniając w siebie dźwięki muzyki, która odcinała go od świata zewnętrznego. To było jak medytacja. Wejście w stan nirwany. Spokój.
Sygnał budzika, niemal jak wycie syreny, zawrócił jego myśli o sto osiemdziesiąt stopni.
Siódma. Podniósł się z łóżka. Podszedł do okna. Otworzył drzwi na taras. Poranne powietrze zalotnie owinęło się wokół jego nagiego ciała. Uśmiechnął się. Zapalił papierosa. Daj duszom zmarłym wieczny raj, zanucił cicho, wpatrzony w przestrzeń. Zamyślił się. Tu na peryferiach miasta mógł poczuć pierwotne zespolenie z naturą. Niczym nieskrępowana nić porozumienia. Wolność, której mieszkając w centrum, nie był w stanie zaznać. Nakazy i zakazy, a w międzyczasie przymykanie oka na wszystko, co niedozwolone. Gardził ludźmi, którzy tak łatwo ulegają wpływom i podporządkowują się garstce debili na prezesowskich stołkach. Odetchnął pełną piersią, powietrzem nasyconym unoszącym się po burzy ozonem. Czas wydawał się płynąć wolniej, ulegając magii leniwego poranka.
Nie, nie był ideałem… Broń Boże, daleko mu było do mężczyzny idealnego. Choć jeśli miałby brać pod uwagę zainteresowanie kobiet jego osobą, to mieściło się ono w przedziale dużo powyżej średniej. Cóż… Wiedział, jak owinąć sobie laskę wokół palca, żeby szybko i bez większego problemu zaczęła grać według zasad nakreślonych przez niego. Dobry bajer nie jest zły, powtarzał z uśmiechem.
“Nie moja wina, że wyglądam jak młody bóg”. Natura obdarzyła go wzrostem i budową ciała, którą śmiało mógłby konkurować z greckim Erosem. Do tego śniada karnacja, ciemne włosy przystrzyżone na krótko i typowy trzydniowy zarost. Kolor oczu dopełniał całości. Niektórzy uważali, że nosi kolorowe szkła kontaktowe; że niemożliwością jest, aby ktoś miał tak ciemne, prawie czarne tęczówki. Śmiał się z tego. Lubił to swoje „szatańskie” spojrzenie.
Korzystał z przyjemności, jakie daje przepełnione androgenami centrum aglomeracji, wyciskał je jak cytrynę, do granic możliwości. Żyć na maksa i wykorzystywać życie na maksa. Jest zbyt krótkie, żeby zastanawiać się nad tym, co wypada, a co nie. Nie myślał o konsekwencjach. Jeśli lalka pierwszego wieczoru po poznaniu od razu pcha ci się do łóżka, nie do końca wiedząc, jak masz na imię, to sorry wielkie, ale żal nie skorzystać z okazji. Nie on pierwszy i nie ostatni kusi się na niezobowiązujące dymanko.
“Jeśli tak wyglądałby raj, to nie mam się czego obawiać po śmierci…”.
Dźwięk telefonu wyciągnął go z zamyślenia. Co znowu, pomyślał, sięgając po leżący na fotelu aparat.
– Halo? Co tam koleżko? – Ustawił na głośnomówiący.
– Hehehe… Same interesujące rzeczy… Właśnie przyjechałem na zdarzenie… i chyba mam coś ciekawego dla ciebie, panie kolego prokuratorze Gabryjelski. – Usłyszał w słuchawce dobrze mu znany niski męski głos.
– Mam dziś wolne… I miałem ciężką noc… – Michał zamknął drzwi na taras i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu koszuli. – Rozumiem, że to coś niecierpiącego zwłoki?
– Powinieneś się wreszcie ustatkować, stary… No właśnie o zwłoki się rozchodzi.
– Kamil, jakiś ty, kurwa, dowcipny z samego rana.
– Uczę się od mistrzów… – roześmiał się mężczyzna.
– Dobra, co masz?
– Mam chyba twoją pannę młodą.
– Tak?
– Facet ubrał ofiarę w suknię i wybrał dość kiepskie miejsce na noc poślubną… Wiem, że prokuratura okręgowa zajmuje się tą sprawą.
– Tak, przejęliśmy ją po drugim morderstwie. Ale nie spodziewałem się, że w ciągu niespełna tygodnia pojawią się kolejne zwłoki. Chyba trafił nam się seryjny bigamista. – Prokurator usiadł na łóżku, tym razem starając się zlokalizować spodnie. – Możesz wysłać po mnie radiowóz?
– Jasne. Już wysyłam.

***
------> Więcej o książce można przeczytać tutaj >KLIK<

-------> KONKURS PRZEDPREMIEROWY  
(14.04-19.04)
Zainteresowanych zapraszam do udziału!
 http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2016/04/konkurs-przedpremierowy_14.html

wtorek, 12 kwietnia 2016

# Z zapowiedzi: "Teatr Wskrzeszonych" Tatiany Jachyry


ZŁO WKRACZA DO GRY. DOKĄD CIĘ ZABIERZE?...

"TEATR WSKRZESZONYCH" TATIANY JACHYRY już  
19 KWIETNIA w REPLICE

Prokurator okręgowy Michał Gabryjelski przejmuje śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który pozostawia na cmentarzach ciała młodych kobiet, ubranych w suknie ślubne. Czując, że dochodzenie wymyka mu się z rąk, za namową znajomego decyduje się na powołanie biegłego psychologa, profilera Wiktora Franka. Liczy, że znajomość ludzkiej psychiki, którą posiada mężczyzna i jego wyjątkowa empatia pomogą trafić na ślad mordercy.

"Pisanie tej książki było ekscytującą, ale i chwilami wyczerpującą podróżą po meandrach ludzkiego umysłu, poezji obłędu i otchłani zła; zmierzeniem się z własnymi lękami. Kiedy tworzysz postać, ta postać zaczyna żyć w tobie, być częścią ciebie. Tak było i w moim przypadku. 
I bywało trudno. Ale najważniejsze, że wraz z zakończeniem pracy nad „Wskrzeszonymi” bohaterowie pozostali na stronach powieści, a nie w mojej psyche." 
Tatiana Jachyra


POLECAJĄ! Bo już teraz twierdzą, że...

Hitem będzie film, którego scenariusz zostanie napisany na podstawie tej książki.
Jeśli wydawało wam się, że książki Chucka Palahniuka są pełne przerażającej grozy, to dlatego, że
nie czytaliście jeszcze Tatiany Jachyry. „Fight Club” to tylko romantyczna historia przy „Teatrze
wskrzeszonych”.
Piotr Adamczyk, pisarz („Dom tęsknot”, „Pożądanie mieszka w szafie”)

Powieść Jachyry ma wiele wspólnego z jej fotografiami - jest mroczna, tajemnicza, zmysłowa.
Zanurzona w klimacie jak z filmów Burtona, nasycona psychologicznie, a nawet
psychopatologicznie... Autorka przenosi nas do świata zbrodni, eksploruje najciemniejsze
zakamarki ludzkiej psychiki. To ostra, wciągająca i odważną książka, którą świetnie się czyta.
Zdecydowanie nie dla pensjonarek i grzecznych dziewczynek!
Krzysztof Wieszczek, aktor

Jeśli wracasz nocą do domu spokojnie nie oglądając się za siebie to oczywisty znak, że jeszcze nie
czytałeś tej książki.
Bartek Kotschedoff, aktor, scenarzysta

Choć mamy świadomość, że zło istnieje, zawsze mamy nadzieję, że nigdy nie dotknie
nas bezpośrednio. A ono jest tuż za nami, czekając na odpowiedni moment, by wkroczyć bezpardonowo w nasze życie lub nawet nim zawładnąć. 
I choć wydaje się, że gorzej być nie może, to jednak... może. 
Na szczęście „Teatr wskrzeszonych” to nadal literacka fikcja. Polecam.
Krzysztof Liedel, specjalista w zakresie terroryzmu międzynarodowego

Książka jest wstrząsająca i bardzo realistyczna. Doceni ją czytelnik, który już posmakował
kryminału z nurtu naturalistycznego. Tak trudne emocje, wywołane połączeniem drastycznych
obrazów i fantazji „nekro”, zdecydowanie wymagają dojrzałego i przygotowanego odbiorcy.
Dariusz Piotrowicz, psycholog policyjny

„Teatr wskrzeszonych” dla jednych będzie thrillerem psychologicznym czy kryminałem, dla innych
prozą sensacyjno-psychologiczną. Jakkolwiek go nazwiemy, nie zmieni to mojego poczucia, że to
gorzka opowieść o ludzkiej kondycji, która, zawierzając tylko egoistycznym emocjom, prowadzi do
obłędu, nierzadko zbrodniczego. To konstatacja, że to duchowe demony kierują ludzkim życiem.
Grażyna Korzeniowska, dziennikarka

Będąc miłośnikiem gatunku wszelkiego rodzaju thillerów, nie spodziewałem się kompletnie takiej
pozycji ze strony polskiego autora. Powieść skończyłem czytać jednego wieczora nie odrywając się
ani na minutę. Mocna fabuła z wyrazistymi postaciami, za których emocjami po prostu się podąża
bez wytchnienia. Zbudowany świat w książce, oparty na głębokim wniknięciu w ludzką psychikę,
sposób prowadzenia narracji, sugestywne opisy i fachowe, specjalistyczne komentarze z zakresu
medycyny sądowej, sprawiły, że teraz czekam niecierpliwie na następne książki tej autorki. I nie
zdziwiłaby mnie jej obecność na rynkach zachodnich obok uznanych autorów tego gatunku jak
Maxime Chattam, Cody MacFadyen, Tess Gerritsen czy Jonathan Kellerman.
Marcin Godlewski, Unlimited Coach

*

Tatiana L. Jachyra od lat związana ze światem filmu i telewizji, fotograf z pasją. 
Urodzona we Wrocławiu ¬ Warszawianka z wyboru. Realizuje sesje zdjęciowe na pierwsze strony gazet. Obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości fotografowanego „obiektu”, zaprezentowała swoje artystyczne umiejętności na wystawie „Gwiazdy z obiektywie”. Koroniewska, Małaszyński, Hirsch, Wieczorkowski to tylko parę nazwisk z całej plejady gwiazd, które zawierzyły swój wizerunek Jachyrze.

Nie boi się wyzwań, które stawia przed nią życie. Biorąc udział w produkcji programu Dominiki Kulczyk „Efekt domina”, odwiedziła Zambię, Etiopię, Bangladesz, Rumunię. To tam powstawały karty jej najnowszej powieści „Teatr Wskrzeszonych”.

„Historia seryjnego mordercy powstawała w dość trudnych "warunkach przyrody". Pracowałam wówczas jako fotograf przy drugim sezonie programu Efekt Domina. Tak więc Michał i Wiktor, moi bohaterowie, towarzyszyli mi w samolotach, pokojach hotelowych, o świcie przed rozpoczęciem zdjęć, kiedy z kawą siadywałam na tarasie i starałam się skupić mając przed oczami zapierające dech widoki, między innymi panoramy Etopii.”
Tatiana Jachyra, 2016

Pasjonuje się wszystkim, co symboliczne i mistyczne, co znalazło i nadal znajduje odzwierciedlenie w jej pisarskiej twórczości. Mierząc się z tematami tabu, sięgnęła po oryginalny gatunek, jakim jest thriller erotyczny i stworzyła skandalizująca powieść „Wieczerza” (2013).
(moja recenzja "Wieczerzy" >klik< )

Strona autorska: www.tatianajachyra.com


***
Jesteście zainteresowani "Teatrem Wskrzeszonych"?
Ja już nie mogę się doczekać premiery!

***
Na blogu jeszcze przed premierą "Teatru Wskrzeszonych" (19.04) pojawią się fragmenty książki oraz konkurs przedpremierowy.
Zainteresowanych już teraz serdecznie zapraszam. :)

środa, 18 czerwca 2014

" „Wieczerza” narodziła się na sesji zdjęciowej... " - wywiad z Tatianą Jachyrą


A dzisiaj czas na mój pierwszy wywiad z pisarką.
Jest nią Tatiana Jachyra autorka thrillera "Wieczerza"


Tatiana Jachyra - kobieta - fotograf z pasją, niespożytą energią i poczuciem humoru, obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości i fotografowanego "obiektu". Od 2004 roku mieszka i pracuje w Warszawie. W 2009 roku odbyła się jej autorska wystawa "Gwiazdy w obiektywie...". Pasjonuje się historią średniowiecza, wszystkim co symboliczne i mistyczne. Uwielbia dobre kino, cynizm Woody'ego Allena, powieści Maxime Chattama, Jonathana Carrolla, Stephena Kinga, Artura Perez-Reverte i mroczne historie Edgara Allana Poe. W 2011 roku miała miejsce premiera jej debiutanckiego tomiku wierszy Historie pisane nocą, rok później opublikowała kolejny zbiór poezji pt. Bezsenny. 


PROFIL ZAWODOWY AUTORKI NA FACEBOOKU -> KLIK
PROFIL LITERACKI "BEZSENNOŚĆ" NA FACEBOOKU -> KLIK

MOJA RECENZJA KSIĄŻKI "WIECZERZA" -> KLIK





Kwiatusia: Przytoczę słowa Joanny jednej z bohaterek Pani książki "Wieczerza": „Kiedy pasja staje się twoją pracą, wtedy życie ma sens” – czy sprawdziło się to u Pani? Czym dla Pani jest pasja?

Tatiana Jachyra: Pasja to sens życia. Podejście do życia z pasją to motywacja, która pozwala na realizację najbardziej śmiałych i szalonych wyzwań. To odwaga i upór w dążeniu do celu. Szczęściarzem jest ten, kto z życia czerpie pasję i któremu pasja daje chęć do życia.

K: Widziałam wiele Pani zdjęć na dwóch Pani stronach na facebooku. Wszystkie są niesamowite. Długo nie mogłam oderwać od nich oczu. Wystawy autorskiej "Gwiazdy w Obiektywie" – Gratuluję! Od kiedy wiedziała Pani, że to z fotografią chce Pani związać swoją przyszłość? I jak zrobić tak cudowne zdjęcia?

TJ: Na profilu tatianajachyra.com publikuję jedynie swoje prace – to moja zawodowa wizytówka.      Są tam zarówno fotografie z sesji zdjęciowych jak i te reporterskie. "Bezsenność" jest czymś w rodzaju bloga. Zamieszczam tam zdjęcia, cytaty i muzykę, które robią na mnie wrażenie i inspirują.
Wystawa "Gwiazdy w Obiektywie" odbyła się w 2009 roku – już wtedy wiedziałam jaki rodzaj fotografii najbardziej mnie pociąga. Przy okazji premiery "Wieczerzy" razem z moją ekipą Silent Hill Team zrobiliśmy projekt "Wieczerza – Nienasycenie", który jest inspirowany mrocznym klimatem powieści. Uwielbiam te zdjęcia. Mam do nich bardzo osobisty stosunek.
Fotografia w moim życiu pojawiła się przez przypadek. Planowałam studiować pedagogikę specjalną. Los zdecydował za mnie. I nie żałuję. To był strzał w 10. Nie wyobrażam sobie teraz, że mogłabym zajmować się czymś innym niż fotografią.
Nie wiem jak robi się "cudowne zdjęcia". Jeśli według Pani są cudowne to dziękuję za komplement. Myślę, że podobnie jak z napisaniem dobrej książki, nie ma przepisu na dobre zdjęcie. Liczy się moment, nastrój, emocja. Według mnie zdjęcie, które opowiada historię trafniej niż słowa może ubiegać się o miano dobrego zdjęcia. Tak powstają fotografie, które przechodzą do historii.


K: Wydała Pani dwa tomki wierszy: w 2011 "Historie Pisane Nocą", a w 2012 roku "Bezsenny". Proszę powiedzieć jak powstaje wiersz? Czy ma znaczenie: miejsce w którym Pani przebywa, pora dnia, muzyka, a może emocje, które się pojawiają się niespodziewanie? Czy jednak musi Pani cierpliwie czekać aż pojawi się wena twórcza?

TJ: Bardzo cenię sobie wiersze, które od początku do końca o czymś mówią; są zamkniętą spójną całością – taką mini historią. Bardzo często spotykam się z utworami, które są jakimś zlepkiem myśli ułożonych w wersy. W momencie, gdy zaczyna się próbować je analizować nic nie mówią; są po prostu o niczym.
Nie stosuję taktyki – "dziś napiszę wiersz", a potem siadam i myślę nad tematem; nastrajam się, słucham muzyki i tak dalej... Nie, nie, to nie moja bajka. Moje wiersze powstają spontanicznie. Dniem. Nocą. Pora nie jest ważna. Najczęściej pojawia się zdanie, które jest inspiracją dla całej reszty utworu. Zdanie to chodzi za mną kilka dni; dojrzewa sobie powoli; opowiada mi o sobie. A potem, kiedy nadejdzie moment, po prostu siadami i piszę. Później dopieszczam detale. Oczywiście bywa też inaczej. Wszystko zależy od sytuacji. Muzyka i emocje są dla mnie niezbędne podczas procesu pisania. To inspiracja, idealne tło, baza przy tworzeniu nastroju.
Przykładem niech będzie wiersz zaczynający się od słów: "moje ciało jest miejscem zbrodni". Wszystko fajnie, jest rdzeń utworu...a co z resztą tekstu? Nie chodziłam po ścianach, nie rozkładałam na części pierwsze znaczenia tych słów, które od razu były dla mnie zrozumiałe. Czekały tylko na ciąg dalszy historii, którą chciały opowiedzieć, spisanej moim piórem. Tak też się stało. Bardzo lubię ten wiersz, dlatego o nim wspominam.
Nie lubię określenia "wena twórcza": "nie mam dziś weny twórczej; nie mam natchnienia". To nie są określenia, których używam. Dla mnie jest ważne czy w danym momencie mam coś do powiedzenia ustami moich bohaterów czy nie. Owszem, bywa tak, że przez kilka dni nie jestem w stanie usiąść do pisania. Jest to związane z pracą, aktualnym nastrojem... Ale tak jak powiedziałam – jeśli moje postaci chcą coś powiedzieć, to po prostu mówią, a ja zapisuję ich słowa. W taki właśnie sposób funkcjonuję jako autor...
Podobnie jest z pisaniem wierszy – one też mają swojego bohatera...

K: Kiedy narodziła się u Pani chęć napisania książki? Czy w tej chwili spontanicznie chwyciła Pani za długopis, usiadła przed klawiaturą komputera; a może wróciła Pani do tego pomysłu po pewnym czasie? 

TJ: "Wieczerza" narodziła się na sesji zdjęciowej... Konkretnie na sesji narodził się Dawid. Na potrzeby zdjęć stworzyłam postać mężczyzny, który jest cenionym lekarzem, posiadającym drugą naturę. Lubi podglądać ludzi, szczególnie kobiety, z którymi ma problem. W oko wpada mu lokatorka z naprzeciwka. Okazuje się, że kobieta jest jego pacjentką. Mężczyzna obsesyjnie zaczyna jej pożądać, do tego stopnia, że swoje fantazje nie jest w stanie utrzymać jedynie w sferze chorych marzeń... Decyduję się na porwanie.
Ta historia wydała mi się na tyle ciekawa, że warta rozwinięcia. Po prostu usiadłam i napisałam początek. Długopisem w notatniku z czarną okładką (mam ich zapisanych już kilka, to moje brudnopisy). Potem powstały inne fragmenty, z których zbudowałam całość. Później pojawił się wątek Yasmine.
W tym czasie pracowałam nad "Bezennym". Postać Dawida jest bardzo do niego podobna. Obaj mają psychopatyczne skłonności i nie są w stanie funkcjonować normalnie w społeczeństwie. Budują swój wyimaginowany świat, który daje im poczucie bezpieczeństwa.

K: Czy przed przystąpieniem do pisania książki "Wieczerza" miała Pani już stricte określoną fabułę; czy bohaterowie, ich losy, zwroty akcji powstały dopiero z chwilą tworzenia powieści?

TJ: "Wieczerzę " zaczęłam od prologu i epilogu, który kręcił się wokół Dawida i jego chorej miłości do Joanny. Nie lubię się zamykać w określonej fabule. Pozwalam sobie na pełen luz tworzenia. Pojawiają się wątki, które nawet mnie zaskakują - są zainspirowane przeczytanym artykułem, aktualną sytuacją społeczną lub po prostu usłyszaną piosenką, jaką decyduję się wykorzystać w tekście.
Na początku Wieczerzy nie było mowy, by oprócz Dawida, jako głównej postaci, pojawił się ktoś jeszcze. Historia Dawida jest zamkniętą całością... Yasmine i jej opowieść narodziła się z przypadku. Perwersyjna tancerka go go stała się idealnym uzupełnieniem socjopatycznego ginekologa.


K: Proszę nam zdradzić Pani przepis na napisanie dobrej powieści. Co w trakcie pisania było dla Pani najłatwiejsze, a co najtrudniejsze? Czy pojawiał się brak weny twórczej; problemy ze znalezieniem wydawcy? I czy miała Pani wpływ na wybór okładki do książki?

TJ: Czym jest dobra powieść? Uważam, że to określenie bardzo subiektywne, uzależnione od gustów czytelników. Więc nie będę się wdawała w dyskusje na temat przepisu na dobrą książkę. Ja osobiście uwielbiam thrillery, Maximem Chattamem mogę się zaczytywać do upadłego. Lubię książki o bogatej warstwie psychologicznej, która trzyma w napięciu do samego końca i takie książki sama chciałabym pisać. Najtrudniejsze w procesie tworzenia jest dogłębne zrozumienie postaci, którą powołuje się do życia, zespolenie z nią, stworzenie pewnego kodu zachowań - wiarygodnego i konsekwentnie prowadzonego. Nie wolno mi nienawidzieć mojego bohatera, choćby był on do szpiku kości przesiąknięty złem, ponieważ to zło, skądś pochodzi. Muszę dotrzeć do źródła szaleństwa, żeby go zrozumieć. Najłatwiejsze? Nie wiem...Pisanie samo w sobie nie jest łatwe.
"Wieczerza" nie jest książką prostą w odbiorze, o czym świadczą zróżnicowane recenzje. Znalezienie wydawcy trwało prawie dwa lata. Latem 2012 roku byłam już bardzo blisko publikacji powieści przez jedno z krakowskich wydawnictw. Prowadziliśmy daleko zakrojone rozmowy, które jednak zakończyły się fiaskiem. Być może wydawca nie chciał ryzykować skandalu, a może książka nie okazała się kalką, tak wtedy szumnie reklamowanych, "50 twarzy Greya".
Na szczęście rok później rękopis trafił do wydawnictwa Akurat...
Przyznam, że jako fotograf, bardzo zależało mi na tym, aby na okładkę trafiło zdjęcie mojego autorstwa, tak jak miało to miejsce przy okazji tomików wierszy. Nie było to jednak tak oczywiste dla wydawcy. Podczas sesji zdjęciowej do projektu fotograficznego "Wieczerza-Nienasycnie" zrobiłam fotę mężczyzny z manekinem. Od razu pomyślałam, że będzie to idealna okładka. Idealnie metaforyczne ujęcie tematów poruszanych w książce. Swój pomysł zaproponowałam wydawcy, a on się zgodził.

K: Jakie emocje Pani towarzyszyły, gdy Wydawnictwo Akurat opublikowało Pani powieść ?

TJ: Poczułam ulgę. Dawid i Yasmine zaczęli żyć własnym życiem, a ja mogłam zabrać się za następną historię.

K: Czy po wydaniu książki Pani życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia autorką?

TJ: Publikacja "Wieczerzy" pozwoliła mi pokazać swoje drugie oblicze. Dotąd byłam kojarzona z fotografią. Nagle okazało się, że potrafię również opowiadać historie za pomocą słów, a nie tylko obrazów, jak do tej pory.
Minusy i plusy bycia autorką? Myślę, że za wcześnie jest o tym mówić. Po drugiej książce sądzę, że będę mogła wypowiedzieć się na ten temat.

K: Thriller "Wieczerza" wzbudza u czytelników wiele kontrowersji. Czy spodziewała się Pani takiego odzewu pisząc pierwsze zdanie w swojej powieści?

TJ: Kiedy książka trafiając do księgarni zaczyna żyć swoim własnym życiem. Wiedziałam, że tematy, które poruszam w "Wieczerzy" mogą wzbudzić kontrowersje. Ocieram się o psychopatologię, perwersję, wyciągam na powierzchnię sprawy, które społeczeństwo najchętniej zostawiłoby zakopane głęboko w ludzkiej świadomości. Tematy tabu zawsze bulwersują, budząc niesmak i odrazę.

K: Gdyby miała Pani możliwość za pomocą jednego zrobionego przez siebie zdjęcia opisać swoją książkę i zachęcić czytelników do jej przeczytania - co by ono przedstawiało?

TJ: Uważam, że okładka książki w 100  % oddaje jej treść. Jest wystarczająco niejednoznaczna, żeby wzbudzić ciekawość i zachęcić do zagłębienia się w lekturze. Owszem, może również odstraszyć... ale tylko tych, którzy nie są na nią gotowi.

K: Czy pisze Pan teraz kolejną powieść? Jeśli tak, to proszę nam zdradzić o czym ona będzie?

TJ: "Teatr Wskrzeszonych" to roboczy tytuł powieści, nad którą obecnie pracuję. Bohater ma na imię Wiktor i jest... interesującym mężczyzną :) To również thriller.

K: Jaki jest Pani największy życiowy sukces?

TJ: O największym życiowym sukcesie trudno jest mówić, kiedy ma się tyle lat co ja. Mam nadzieję, że jeszcze dużo wyzwań przede mną...  Jeśli spotkamy się za jakieś 40 lat, może będę mogła udzielić pełnej odpowiedzi na to pytanie. Na chwilę obecną śmiało mogę uznać za sukces to, że pracuję w zawodzie, który jest moją pasją (fotografia) i dodatkowo, że po latach wróciłam do innej pasji, jaką zawsze było pisanie.

K: Czego mogą Pani życzyć czytelnicy bloga Żyć nadal z pasją?

TJ: Pasji życia co najmniej tak wielkiej jaką mam teraz :)

K: Dziękuję bardzo za rozmowę.

TJ: Ja dziękuję za interesujące pytania. 

czwartek, 24 kwietnia 2014

Jedzcie i pijcie z niego wszyscy... ("Wieczerza" Tatiana Jachyra)

"Wieczerza"
Autor: Tatiana Jachyra
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 19 marca 2014
Liczba stron: 368
Moja ocena: 7/10, czyli bardzo dobra

Tatiana Jachyra - kobieta - fotograf z pasją, niespożytą energią i poczuciem humoru, obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości i fotografowanego "obiektu". Od 2004 roku mieszka i pracuje w Warszawie. W 2009 roku odbyła się jej autorska wystawa "Gwiazdy w obiektywie...". Pasjonuje się historią średniowiecza, wszystkim co symboliczne i mistyczne. Uwielbia dobre kino, cynizm Woody'ego Allena, powieści Maxime Chattama, Jonathana Carrolla, Stephena Kinga, Artura Perez-Reverte i mroczne historie Edgara Allana Poe. W 2011 roku miała miejsce premiera jej debiutanckiego tomiku wierszy Historie pisane nocą, rok później opublikowała kolejny zbiór poezji pt. Bezsenny. *


"Wieczerza" to opowieść o piątce bohaterów. Dwóch kobietach i trzech mężczyznach. Każdy z nich z osobna czegoś szuka, czegoś pożąda, o czymś marzy. Są to zachcianki, pobudki, które nie pozwalają im spać po nocach, nie odpuszczają nawet na chwilę. Obsesje, które przesłaniają im życie.

Joanna Gajewska zakochała się. Zaszła w ciążę. Decyduje się przeprowadzić z Krakowa do Warszawy wspólnie ze swoim narzeczonym Matuszem. To tu powoli przyzwyczaja się do nowego życia choć bardzo brakuje jej pracy. Czuje się osamotniona w tym wielkim mieście, bo jej luby podobnie jak ona jest fotografem i na okrągło jest w rozjazdach. Jest wszędzie tam, gdzie coś się dzieje.
Młodzi szykują się do ślubu. Ułożony dokładny plan psuje pojawienie się na ich drodze ginekologa Dawida Czestera...

Lekarz ma ściśle uporządkowane życie, brakuje mu tylko ukochanej kobiety przy boku. W chwili, gdy ją ujrzał wiedział, że to jest ta jedyna. Zaczyna ją obsesyjnie podglądać. W jego głowie kiełkują obrazy związane z ich wspólną przyszłością. Tylko on, ona i dziecko. W świecie, który stworzył według własnych zasad. Nikt, nie będzie w stanie mu przeszkodzić...

"Ja mam już w sobie antidotum. Od lat czyni mnie nietykalnym. Dzięki niemu byłem w stanie stworzyć własny kodeks postępowania. Jedyny właściwy i niepodlegający dyskusji ani ocenie."**

Yasmine - striptizerka i pani do towarzystwa. Przeszłość głęboko odbija się na jej dotychczasowym życiu. Dręczą ją koszmary... Nie potrafi pokochać żadnego mężczyzny. Każdego z nich traktuje przedmiotowo. Czy pojawienie się na jej drodze księdza zmieni jej podejście, odmieni ją, rozgrzeszy... 
Czy będzie w stanie się zakochać? A może to tylko pozory sprytnie zaplanowanej gry, którą toczą oboje od kilkunastu lat...

Tomasz, wybraniec Boga. Głosi Jego słowo. Słucha i rozgrzesza wiernych. Ale pojawia się pytanie, czy na pewno jest takim człowiekiem, jakim widzą go inni? Czy nie jest większym grzesznikiem od nich wszystkich razem wziętych? Czy wykorzystując swoją władzę, spełnia wszystkie swoje zachcianki, boleśnie krzywdząc innych? 
Czy to on skrywa najbardziej mroczny sekret?

Ta piątka oraz ich losy są dość charakterystyczne. Ich życie tworzy powieść bardzo odważną,  kontrowersyjną. Niektórych czytelników może zbulwersować, zniesmaczyć. Innych zaskoczy, ale nikt nie przejdzie obok tej historii obojętnie. Mocno nadszarpnie Wasze emocje. 
Żądza, wina,  kara, zemsta, pożądanie, brak poczucia moralności... Łamanie przez ludzi świętości. 
Do czego są zdolni, aby zdobyć to czego najbardziej pragną? 
To co wydaje się nam sprawiedliwe, dobre i piękne w tej powieści może okazać się złe.
Autorka ukazuje najbardziej mroczną naturę ludzką. W niektórych momentach przekracza granicę dobrego smaku. Okrucieństwo uderza w czytelnika!
To pierwotne instynkty rządzą bohaterami. Nie potrafią ich ujarzmić. 
Dlaczego? Czy to trudne dzieciństwo będzie odbijało się na ich zachowaniu? 
Czy to ono stało się przyczyną tego, że stali się amoralni? Czy to dlatego stali się socjopatami, którym wszystko uchodzi na sucho?

Książka podzielona jest na rozdziały. Poznajemy w nich skrywane przed światem intymne myśli i pragnienia każdej z postaci. 
W początkowej części panuje mały chaos. Autorka wprowadzając, przestawiając nam naprzemiennie  bohaterów ukazuje ich zachowanie, ale przez długie fragmenty tekstu nie wiemy  kogo z nich ten opis dotyczy. Zapewne celem Tatiany Jachyry było nanieść maksymalną tajemniczość, stopniowo przedstawiając każdą z postaci, ale to domyślanie się przeszkadzało mi w odbiorze powieści. 
Druga cześć lektury bez zarzutu. Czytałam ją z zapartym tchem. Nie byłam w stanie się od niej oderwać.
 Od chorych zachowań bohaterów. Od znalezienia odpowiedzi, co jeszcze mogą zrobić, co ich spotka, co połączy, a co rozdzieli...
Od ofiar i katów. Od ich namiętności i natręctw.

"Wieczerza" szokuje między innymi łączeniem elementów religii z okrucieństwem, barbarzyństwem.  
"Bierzcie i pijcie z niego wszyscy"** oraz "bierzcie i jedzcie z tego wszyscy"** - prosto z ciała ludzkiego...

"Moja kochanka, moja morfina, mój kat..." **

Będzie pułapka, ból, krew i tortury - czyli to wszystko, co można znaleźć w mocnym thrillerze.

Całość powieści oceniam na bardzo dobry z minusem (za chaos o którym wspominałam wcześniej), ale umiejętne połączenie losów wszystkich bohaterów, ciekawe odkrywanie ich sekretów, oryginalność, która mnie zaskoczyła, a przede wszystkim za odwagę przedstawienia naruszenia kwestii świętości oraz ukazania zaburzeń zachowań ludzkich - należy się duży plus.

Jeśli jesteś pełnoletnim czytelnikiem to nie pozostaje mi nic innego jak polecić Ci tę powieść. 
Oceń sam, czy Cię poruszy, zaskoczy a może wzburzy. 
Najważniejsze jest jednak to, że rozbudzi Twoje emocje (nieważne, czy pozytywne, czy negatywne), a to sprawi, że długo o niej nie zapomnisz!
Tym samym skłoni do refleksji.
To Ci gwarantuję!

* informacja z okładki (skrzydełka) książki "Wieczerza" Tatiana Jachyra
** cytaty pochodzą z książki "Wieczerza" Tatiana Jachyra, kolejno strony: 138, 280, 271.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

    
Business & Culture - strategie i komunikacja
Wydawnictwu Akurat