"Grobowiec z ciszy" to druga po "Kobiety na plaży" książka Tove Alsterdal, którego polski nakład pojawił się w Wydawnictwie Akurat.
"Grobowiec z ciszy" jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Kryminał, a zwłaszcza kryminał skandynawski, czyli gatunek po który sięgam, ale niezbyt często - lubię sobie dawkować ich groźny, mroźny i zapierający dech w piersiach - klimat. W tym gatunku mam już kilku ulubionych autorów, których kolejne tomy chętnie czytam.
"Najnowsza i najjaśniejsza gwiazda na firmamencie szwedzkiej literatury kryminalnej" (Boras Tidning) - to napis, który widnieje na okładce powieści "Grobowca z ciszy". A to sprawia, że pojawia się duża ciekawość, ale również małe obawy, czy pióro Tove Alsterdal i mi się spodoba...
Katrine - główna bohaterka powieści jest dziennikarką, chwilowo bez zlecenia. Mieszka w Londynie, ale w chwili gdy stan zdrowia jej mamy pogarsza się - bez zastanowienia wraca do Sztokholmu. Na miejscu dowiaduje, się że ktoś chce za bardzo duże pieniądze wykupić stary dom, którego właścicielką jest jej rodzicielka. Kobieta wcześniej nie widziała, że jej matka odziedziczyła go w spadku. Budynek położony jest w małej miejscowości, w której Ingrid spędziła dzieciństwo.
A to jest interesujące, że ktoś chce kupić tę chałupę akurat teraz. A od 1974 roku stała pusta, zapomniana...
Pojawiają się pytanie: Dlaczego dopiero teraz ktoś się zgłosił? Dlaczego oferuje za nią aż tak wysoką kwotę? I dlaczego ukrywa swoje personalia?
Dużo niewiadomych, które skłaniają kobietę do podróży. Nie zapominajmy, że to ciekawska dziennikarka, która musi zobaczyć na własne oczy i usłyszeć informacje z wiarygodnego źródła.
Jej brat Anders jest jej przeciwieństwem - od razu sprzedałby tą opuszczoną posiadłość.
Na miejscu Katrine dowiaduje, że jej sąsiada - którego nie miała możliwości poznać, ktoś zabił. Tym bardziej to wszystko staje się jeszcze bardziej tajemnicze i owiane groźną aurą.
Nieustraszona i odważna dziennikarka, zaczyna swoje własne śledztwo. Musi dokopać się do przeszłości. Nieznane do tej pory fakty muszą ujrzeć światło dzienne. Kilku mieszkańców wioski, obecnie tam mieszkających w większości są sympatycznymi, pomocnymi osobami, ale jak dla mnie czytelnika obserwującego wszystko z boku
sprawiają wrażenie ludzi ukrywających pewne informacje. Każdy z nich może mieć swoje sekrety, czy mroczne, czy też nie - to oczywiście chciałam jak najprędzej odkryć...
Kilku z nich jest sędziwego wieku. Podpowiadają i wspominają dawne czasy - ale czy to co mówią jest prawdą, czy kłamstwem; a może jednak ich pamięć nie jest już taka jak przed laty i ich realny obraz zaciera się z fikcją....
W pewnym momencie wybieramy się wraz z Katrine w głąb Rosji - docierając aż do strzeżonych archiwów Pietrozawodsku oraz do godnego uwagi Petersburga. Niestety nigdzie nie jest zbyt bezpiecznie. Mocne i niesamowicie realne ukazanie odległych lat, które wpłynęły na ludzi i miejsca z teraźniejszości.
Pani Alsterdal co jakiś czas wplata w tekście wypowiedzi czarnego
charakteru. Tym samym wiemy, że jest, że czyha w ukryciu, szykuje się do
kolejnego ataku. Nie jest dla nas obcy, choć zupełnie nie wiemy kim
jest, ani co nim kieruje.Dowiadujemy się tylko, że często zmienia
nazwiska...
Wszystko mnie w tej powieści fascynowało, nasuwając z każdą chwilą coraz to nowe pytania. Gdy jedno się wyjaśniło, nurtowało mnie drugie ...
Niby chciałam skończyć czytać tę lekturę, aby wszytko się wreszcie wyjaśniło do końca; a jednak tkwiąc w samym środku powieści, jej niewiadomej, a dokładnie wielu znaków zapytania - wiedziałam już, że będzie mi trudno się rozstać z jej bohaterami i tą małą mieściną, położoną gdzieś za kołem polarnym - gdzie wszystko toczy się zupełnie inaczej niż u mnie, gdzie panuje specyficzna ponura atmosfera.
I te zagadki, i niebezpieczeństwo które przyciąga, a dokładniej niesamowicie wciąga.
Stwierdzam, że autorka stworzyła ciekawą powieść i to pod każdym
względem. Już ilość stron (prawie 500) wskazała mi, że to może nie być
typowy kryminał. Moje przypuszczenia się potwierdziły. Wątki kryminalne
nie przysłaniają życia, losów naszych bohaterów, których mamy okazję
poznać, prześledzić - zrozumieć; a także doskonale współgra z ważnym
wątkiem związanym z poznawaniem rodzinnych tajemnic sprzed lat, które
odgrywają tutaj znaczącą rolę. Nie zapominając także o wątku historycznym i kilku jego obszerniejszych fragmentach w tekście.
Czy mi przeszkadzało, że moje
ulubione akcenty kryminale nie przeważają w tej książce? Zdecydowanie
nie. Wyszło to tylko na plus dla "Grobowca z ciszy". Ja jestem miele zaskoczona.
Muszę jeszcze wspomnieć, o pogodzie, czyli warunkach atmosferycznych panujących w Szwecji. Wszędzie ziąb i chłód. Śniegi i mrozy.
Jestem pewna, że bez gorącej kawy i koca - byłoby mi ciężko przebrnąć przez tę powieść. Bo przyznaję odczuwałam to zimno z jej wnętrza. Za dobre opisanie panującej mroźnej aury z którą musieli zmierzyć się bohaterowie powieści... brrr... - przyznaję dużego plusa autorce.
Okładka powieści przyciąga spojrzenie już z daleka, a z bliska jest jeszcze lepiej. Tytułowa jej część jest z połyskiem, tak jak ze zdjęcia. Bardzo mi się podoba, ale w powieści przez cały czas postaci literackie otacza śnieg. A na okładce niestety go zabrakło. Trochę szkoda - bardziej oddawałby jej wewnętrzny klimat.
"Grobowiec z ciszy" to powieść kryminalna, która zapewne zadowoli wszystkich, którzy poszukują bardziej wyszukanej zagadki, na większą skalę oraz lubiących stopniowo poznawać tajemnice sagi rodzinnej. Na pewno na lekturą nie będą narzekać osoby, które interesuje wplatanie historii do wątków głównych.
Jak dla mnie jest to książka bardzo dobra.
* informacja pochodzi z okładki książki "Grobowiec z ciszy" Tove Alsterdal
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wyzwania:
Czytam opasłe tomiska
PS. Wyniki 3 etapu konkursu pojawią się w weekend.