piątek, 31 października 2014

JA na "Lubimy Czytać.pl"!

Zostałam nominowana przez dziewczyny z bloga Wonderland of Books
do nowej bardzo ciekawej zabawy związanej z moim profilem na lubimyczytac.pl. 
Bardzo lubię ten portal, odwiedzam go codziennie.
Ogromnie Wam dziękuję za nominację!

 
1. Jaka książka została ostatnio odznaczona jako "przeczytana"?

Wczoraj skończyłam słuchać audiobooka "Ostatnie dziecko" John Hart, czytał mi Krzysztof Tyniec. :)

2. Co obecnie czytasz?

"Natalii 5" Olgi Rudnickiej. Jak dla mnie świetna - na pewno sięgnę po 2 część.
"Obsesja" Marty Grzebuły - w formie e-book.  Bardzo powoli czytam tę książkę Nie mam czytnika, a czytanie książki na komputerze jest dla mnie uciążliwe, a przede wszystkim szybko męczy moje oczy. Koleżanka mnie poratowała i zrobiła wydruk tej książki więc teraz pewnie trochę szybciej ją przeczytam. 
Dzisiaj planuję zacząć słuchać audiobooka " Zamknij oczy" Sophie McKenzie.

3. Co ostatnio odznaczyłeś/są jako "chcę przeczytać"?

Między innymi: "Drugi przekręt Natalii" Olga Rudnicka, "Rozdroża" Sabina Waszut, "Szepty" Dean Koontz, "Zapomniane dziecko" Cathy Glass, "Patron" Mateusz M. Lemberg.
Do tych książek powinnam dotrzeć lub one dotrą do mnie w najbliższym czasie. :)


4. Co planujesz przeczytać jako następne?

"Cień gejszy" Anny Klejzerowicz


5. Czy używasz systemu gwiazdek?

Tak oceniam książki według systemu gwiazdek. Stosuję nawet identyczne ocenianie na blogu, tylko zamiast gwiazdek są cyferki. :) 


6. Czy bierzesz udział w jakiś tegorocznych challenge'ach?

Na portalu LubimyCzytać.pl to nie, ale biorę udział w 5 wyzwaniach blogowych:
- "Polacy nie gęsi, czyli czytamy polską literaturę";
- "Wyzwanie biblioteczne";
- "Czytam opasłe tomiska";
- "Pod hasłem";
- "Grunt to okłada".


7. Czy masz swoją listę życzeń na LubimyCzytać.pl?

Moja lista życzeń to dwie moje półki "Chcę przeczytać" oraz "Poszukuję".


8. Jaką książkę planujesz kupić jako następną?

Pewnie skuszę się na zakup jakieś książki z mojej półki "Poszukuję" .


9. Czy masz jakieś ulubione cytaty na LubimyCzytać.pl?

Tak mam kilka ulubionych
Przykładowo:

"Życie jest jak oddech. Mamy ograniczoną pulę uderzeń serca. Niepotrzebnie marnujemy je na wahanie, strach czy złość. Zawsze będą tacy, którzy chcą nas ciągnąć, kusić, przekonywać, że wiedzą, co dla nas lepsze. A trzeba po prostu iść naprzód, znaleźć dla siebie powietrze. Takie, którym chcemy oddychać"
"Pochłaniacz" Katarzyna Bonda 

" ...ludzie dzielą się na trzy kategorie. Do pierwszej należą ci, którzy służą pomocą innym. Do drugiej ci, którzy wnoszą swój wkład, rodząc tych, którzy będą służyć innym. A do trzeciej i ostatniej należą ci, którzy nie spoczną, póki sami czegoś nie osiągną – ale nie poprzez służenie innym czy płodzenie dzieci, tylko dzięki swoim talentom i zasługom."
"Rodzina Casteel" Virginia Cleo Andrews
 
"...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć."
"Oskar i pani Róża" Éric-Emmanuel Schmitt 

10. Jacy są Twoi ulubieni autorzy na LubimyCzytać.pl?

Między innymi należą do nich: Åsa Larsson, Yrsa Sigurdardóttir, Lars Kepler, Johan Theorin, Mary Higgins Clark, Katarzyna Bonda, Małgorzata Warda, Monika A. Oleksa, Olga Rudnicka.


11. Czy jesteś w jakiś grupach na LubimyCzytać.pl?

Należę do grupy:  "Wymienię/Sprzedam"
Dzięki tej grupie jak na razie udało mi się dokonać jednej, ale bardzo "owocnej" wymiany książkowej.
Na portalu LubimyCzytac.pl posiadam półkę "Wymiana / sprzedaż" (systematycznie uzupełniam :))
Jeśli ktoś byłby zainteresowany jakąś książką to proszę o kontakt. :)

Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację i zapraszam do udziału w zabawie wszystkich zainteresowanych blogerów, którzy posiadają profil na LubimyCzytać.pl.

niedziela, 26 października 2014

Pod ochroną ("W towarzystwie aniołów" Robert Strand)


"W towarzystwie aniołów"
Autor: Robert Strand
Wydawnictwo M
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 120

Książka "W towarzystwie aniołów" zaintrygowała mnie, gdy ujrzałam ją w zapowiedziach Wydawnictwa M. Tytuł oraz opis wydawcy, a dokładnie jedno zdanie, mówiące o tym, że historie w niej zawarte są prawdziwe - sprawiło, że zdecydowałam się z nią zapoznać. Chciałam dowiedzieć się jak Robert Strand w swojej książce realnie przedstawi postać aniołów.
Czasami czytam, powieści które nawiązują do tej tematyki, ale jest to zazwyczaj fikcja literacka.

"Anioł - byt duchowy w wielu religiach, który służy i na różne sposoby wypełnia zamysły 
Boga" *

Istoty duchowe niewidoczne dla naszych zmysłów. Nie możemy i nie jesteśmy w stanie w pełni potwierdzić ich obecności. Wierzymy w posłańców Pana Boga lub nie... A jednak i tak cały czas błądzimy, szukając odpowiedzi na pytanie: dlaczego coś w naszym życiu wydarzyło się tak, a nie inaczej? Czy ktoś jest cały czas obok nas i chroni nas od złego...?

"W towarzystwie aniołów" to króciutka licząca 120 stron książka, która ukazuje 26 autentycznych historii ludzi pochodzących z różnych zakątków świata oraz różnych dekad. Ludzi którzy w swoim życiu przeżyli coś niezwykłego, coś czego nie potrafią do końca wyjaśnić. Coś co w znaczącym stopniu wpłynęło i zmieniło ich podejście do życia, ich sposobu bycia, zachowania, a także pogłębiło ich wiarę... Odczuli oni na własnej skórze obecność oraz dobroć aniołów. Chcąc podzielić się swoimi doświadczeniami trafili do Roberta Stranda, który umieścił ich opowieści w swojej najnowszej książce.
Jest to 4 lektura, która dotyka tego tematu napisana przez autora. A ze wstępu dowiadujemy się, że Strand już zbiera materiały do kolejnej publikacji.

Zdarzania opisane w książce "W towarzystwie aniołów", które miały miejsce spotkały zarówno pojedyncze jednostki jak i grupy ludzi. Kilka opowieści dotyczy duchownych, jedna generała Jerzego Waszyngtona, ale są też historie ludzi, takich jak ty i ja. Niektóre z nich ukazujące ratunek - bardzo mnie poruszyły, zaskoczyły i nakłoniły do chwili zastanowienia... Do jednej z nich należy historia, o tym jak to telefon uratował niedoszłego samobójcę. Wcześniej w modlitwie poprosił on Boga o jakikolwiek znak, jeśli ma się nie zabijać. W ułamku sekundy rozdzwonił się telefon, a na jego wyświetlaczu pojawił się napis "Wszechmogący Bóg". Jak się później okazało telefonował do niego pastor, który w tej samej chwili chciał się dodzwonić zupełnie do kogoś innego, chcąc skontaktować ze swoją żoną. A nazwa kościoła w którym przebywał duchowny zawierała w sobie słowa "Wszechmogący Bóg".

Na końcu każdej opowieści pojawia się krótka notka, kilka słów od autora zaczynająca się od słów: "Zachęta do refleksji" w której znajduje się kilka pytań skłaniających nas do przemyśleń oraz jego własna, subiektywna próba wyjaśnienia poszczególnych wydarzeń. Pod każdą historią znajduje się również nawiązanie do fragmentów z Pisma Świętego.

Te kilkanaście przykładów, opowieści osób, które w pewnych momentach życia, najczęściej  trudnych dla nich - upatrują się i tłumaczą pomocą posłańców Bożych. Uznają, że oni w tym czasie byli tuż obok nich... Odczuli wielkie ich wsparcie. A my czytelnicy tejże książki możemy poczuć pewną otuchę, starając się dać wiarę, że nad nami też ktoś cały czas czuwa i że w razie potrzeby wyciągnie do nas pomocną dłoń. 
Taka wizja rozgrzewa serca...
"W towarzystwie aniołów" to książka, której treść jest w pewnym stopniu balsamem, który ma nieść ukojenie dla dręczących nas nieustannie wątpliwości oraz wyciszyć nasze wewnętrzne lęki i rozterki. Każdy z nas może z niego skorzystać, jeśli tylko zechce i gdy tylko uwierzy...
Polecam!

* informacja pochodzi z http://pl.wikipedia.org/

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

środa, 22 października 2014

W złym świecie ("Modlitwa o lepsze dni" Jennifer Clement)


"Modlitwa o lepsze dni"
Autor: Jennifer Clement
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 17 września 2014
Liczba stron: 320

Jennifer Clement dorastała w Meksyku. Studiowała literaturę angielską i antropologię na Uniwersytecie Nowojorskim i literaturę francuską w Paryżu. W 2012 roku otrzymała nagrodę National Endowment Arts (NEA) - stypendium w dziedzinie literatury - za "Modlitwę o lepsze dni".
Wydała kilka powieści i tomików poetyckich.*

Jennifer Clement w swojej powieści "Modlitwa o lepsze dnia" ukazuje nam małą górską wioskę położoną blisko Acaplulco, w stanie Guerrero w Meksyku. Mieszkają w niej same kobiety. Mężczyźni przenieśli się do większych miast państwa lub do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu pracy, a przy okazji znaleźli tam również nową miłość i już nie wracali na stare śmieci - pozostawiając swoje byłe ukochane z potomstwem - na pastwę losu.

Kobiety, które zostały same, zdradzane i oszukane z dziećmi na rękach do wykarmienia. Z niebezpieczeństwem, które może pojawić się w każdym momencie. Nie poddają się, "starają" się tworzyć normalny dom dla swoich pociech w miejscu w którym mogą liczyć tylko na siebie.

Książka podzielona jest na dwie części - w obu pierwszoosobową narratorką jest nastoletnia Ladydi.  Pierwsza część przybliża nam jej pobyt w wiosce, druga jej obecność poza nią. Wszystko widziane oczami głównej bohaterki opowiedziane jest prostym językiem, a to sprawia, że ta historia wydaje się jak najbardziej prawdziwa.
Poznajemy relacje panujące między mieszkankami oraz kłopoty jakie napotyka szkolnictwo w tym rejonie.
" - A teraz cię zeszpecimy - powiedziała mama. (...)
W lustrze widziałam, jak smaruje mi twarz kawałkiem węgla.
- Parszywe życie - szepnęła." *

Matki skrzętnie ukrywają urodę swoich córek. Od najmłodszych lat oszpecają je i przebierają za chłopców. Kopią dla nich nory w ziemi w których mają się schować, gdy usłyszą odgłos nadjeżdżającego samochodu.
Czytelnicy mają możliwość zobaczyć jak wielkie zagrożenie czyha na każdą z dziewczynek. Porwania, prostytucja, narkotyki, zabójstwa  i wiele, wiele innych... 

To co dzieje w Meksyku jest przerażające. Te kobiety cały czas żyją w strachu... Nie do pomyślenia, że nadal możliwe jest to w dzisiejszych czasach. Zatrważające i niestety prawdziwe jest to, że w miejscach w których ewidentnie potrzebna jest natychmiastowa pomoc - to tam jej brakuje...

Ladydi snuje swoją opowieść w taki sposób jakby to wszystko było normalne. Jest przyzwyczajona do swojej codzienności na wsi. Może jest za młoda i nie do końca jeszcze jest świadoma okrucieństwa jakie czeka na porwane dziewczęta. Ale zaistniała sytuacja odbija się za to na jej matce - Ricie. Zdradzona, opuszczona przez męża, pałająca chęcią zemsty, a zarazem obawiająca się o życie córki wpada w alkoholizm.

Zauważyłam, ze niekiedy opowieść Ladydi jest zbyt chaotyczna. Dziewczynka miesza wydarzenia z przeszłości z teraźniejszością. Często czas określa dwoma ważnymi wydarzeniami, czyli  sprzed porwania jednej koleżanki i po jej porwaniu oraz czas sprzed i po zabiegu drugiej przyjaciółki. 

W powieści pojawia się wiele niedopowiedzeń, niedokończonych i urwanych historii młodej dziewczyny... Autorka oszczędza nam również brutalnych opisów przestępstw, które się wydarzyły.

Bohaterki "Modlitwy o lepsze dni" są postaciami fikcyjnymi, ale sytuacja, miejsca, zdarzenia są zlepkiem prawdziwych informacji, które Jennifer Clement zbierała przez ponad dziesięć lat. Przeprowadziła wiele wywiadów z mieszkankami Meksyku, które przebywają obecnie w więzieniu Santa Martha Acatitla oraz we własnych kryjówkach. To co przeżyły i przeżywają nadal dzień po dniu znalazło swoje odzwierciedlenie w tej powieści. Dlatego też z książki "Modlitwa o lepsze dni" wydobywa się realizm, cierpienie, lęk o najbliższych oraz malutka nadzieja na lepsze jutro...

Autorka w delikatny ale również w alarmujący sposób wplata do powieści trudne tematy: porwań, zaginięć, przemocy wobec kobiet, zabójstw, zjawiska handlu narkotykami; obok których nie powinno się przechodzić obojętnie... Należy o nich mówić, pisać, a przede wszystkim im zapobiegać.

"Kobietę można sprzedać różnym właścicielom wiele razy, a jako prostytutkę nawet kilkanaście razy dziennie, tymczasem plastikowa torebka z narkotykiem może być sprzedana tylko jeden raz."*

Jeśli chcecie ujrzeć Meksyk w przeraźliwej perspektywie jako "króliczą kolonię ukrywających się kobiet"* - to zapraszam do lektury "Modlitwy o lepsze dni".

* informacja pochodzi z okładki książki "Modlitwa o lepsze dni" Jennifer Clement
* cytaty pochodzą z książki "Modlitwa o lepsze dni" Jennifer Clement, strony kolejno: 7, 318, 315.


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 
Wydawnictwu MUZA SA

sobota, 18 października 2014

Niewyjaśniona śmierć ("Niechciani" Yrsa Sigurdardóttir)

"Niechciani"
Autor: Yrsa Sigurdardóttir
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 9 września 2014
Liczba stron: 336
Moja ocena: 8/10, czyli rewelacyjna

Yrsa Sigurdardóttir (ur. 1963, Reykjavik) z zawodu i wykształcenia inżynier budowlany, najsłynniejsza pisarka w historii Islandii. Autorka książek dla dzieci i królowa powieści kryminalnej.
Jej książki przetłumaczono na trzydzieści języków. W wydawnictwie MUZA ukazało się do tej pory 7 powieści: "Trzeci znak" (2006), "Weź moją duszę" (2008), "W proch się obrócisz" (2009), "Lód w żyłach" (2010), "Spójrz na mnie" (2011), "Pamiętam cię" (2012), "Statek śmierci" (2013).
Z wyjątkiem "Pamiętam cię" pozostałe tworzą cykl, w których główną bohaterką jest prawniczka Thora.*

Kryminały skandynawskie to książki po które sięgam dość często. Uwielbiam ten specyficzny nieznany mi klimat, który potrafią stworzyć swoją otoczką. Dodatkowo mroźne, zimowe opisy krajobrazu wywołują u mnie dreszcze na skórze. Mam już kilku ulubionych autorów z tego gatunku literatury. Zaczytuję się w ich książkach i czekam na ich nowe dzieła. Choć zdarza się, że w przypadku co poniektórych to tylko jedna lektura (zazwyczaj pierwsza przeczytana) zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a pozostałe są znacznie od niej słabsze. Często nie zaskakują, ale pomimo tego nadal czytam powieści danego autora, czekając na kolejny powrót tego "wow" w nowych jego książkach.

Ale wracając do "Niechcianych". Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Yrsy Sigurdardóttir. Teraz pojawia się się pytanie, czy książka spodobała mi do tego stopnia, że będę chciała poznać kolejne powieści autorki. Zdradzę Wam to za chwilę.

Ódinn po śmierci żony zmienia pracę, aby od tej pory więcej czasu spędzać z jedenastoletnią córką Run z którą dotychczas miał mały kontakt. Teraz chce się zrehabilitować, stać się dobrym i troskliwym ojcem, którym powinien być od dawna. Nowe miejsce pracy początkowo wydaje się nudnym, monotonnym i za spokojnym jak dla niego zajęciem. Ale w chwili, gdy przejmuje sprawę po zmarłej koleżance, to wszytko się zmienia diametralnie. Mężczyzna ma prześledzić przebieg funkcjonowania domu wychowawczego dla trudnych chłopców w Krókur w latach' 70. Nowy pracownik bardzo angażuje się w tę sprawę. Okazuje się, że przed laty na terenie sprawdzanego ośrodka dwóch chłopców poniosło śmierć, która nie do końca została wyjaśniona. W trakcie przeglądania dokumentów pojawia się coraz więcej niewiadomych. 
Jak odkryć tajemnice z przeszłości?

Przyznaję się, że nie spodziewałam się aż tak dobrej powieści, która rozpoczyna się powolutku i to nie zmienia się w trakcie czytania. Jak dla mnie to jest właśnie najlepsze w "Niechcianych". Nie ma w niej dynamiki, rozmachu, walki, rozlewu krwi czy też pościgów. A ja i tak nieustannie odczuwałam zagrożenie, nie mając pojęcia z której strony uderzy. Bohaterowie podobnie jak akcja są ospali , trzymają swoje emocje na wodzy. Towarzyszy im wszechogarniający smutek, pustka i poszukiwanie sensu życia. Da się odczuć skutki śmierci, która rozsiała wokół postaci literackich złowrogą aurę, która odbija się na ich zachowaniu. Wewnętrzne rozterki, pytania i rachunki sumienia - to właśnie to ciąży im najbardziej.
Pani Sigurdardóttir bardzo dobrze ukazała portret psychologiczny Ódinna z wszystkimi jego problemami i dręczącymi go demonami.

W powieści pojawia się 15 bohaterów. Autorka zadbała o to, aby przedstawić nam ich już na pierwszej stronie - tworząc dla nas listę postaci. W trakcie czytania możemy do niej wrócić, aby przypomnieć sobie kto jest kim. 
Akcja powieści toczy się dwutorowo - naprzemiennie. Raz jesteśmy w czasach teraźniejszych w Reykjaviku wspólnie z  Ódinnem, jego rodziną i kolegami z pracy, by po chwili znaleźć się w roku 1974 na terenie domu wychowawczego Krókur. Jesteśmy świadkami wszystkiego - co się tam wydarzyło. 
Moje pytanie do autorki brzmi: Jak można było tak sprawnie połączyć wydarzenia z przeszłość z teraźniejszością? Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Zakończenie i nie tylko ono potrafiło mnie zaskoczyć. A przyznaję, nie jest to łatwe zadanie... Pisarka potrafiła jednak sprytnie wodzić mnie za nos. Miałam kilka podejrzeń i tropów...  Niestety nic nie okazało się takie jak początkowo przypuszczałam.
A to sprawiło, że do takiej książki mogłabym wrócić po latach i ponownie poznawać sekrety bohaterów. Ale teraz czas na kolejne książki Yrsy Sigurdardóttir. 
Na początek "Spójrz na mnie", która czeka już na mojej półce. I to jest dla mnie wspaniała wiadomość.

Podsumowując: "Niechciani" to ponura, mroczna, a niekiedy smutna  - pełna tajemniczości powieść, której tempo mknie powoli do przodu, odkrywając przed nami szczegóły świetnie skonstruowanej zagadki. Zahacza też o psychologiczne studium ludzkich zachowań. Rozbudza w czytelnikach ciekawość, niepewność i garść strachu. Nawet teraz pisząc o "Niechcianych" przeszedł mi dreszcz po plecach. 
A efekt końcowy książki - jak dla mnie jest idealny. 
Dla fanów skandynawskich kryminałów i thrillerów jest to pozycja obowiązkowa!

* informacja pochodzi z okładki książki "Niechciani" Yrsa Sigurdardóttir

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 
Wydawnictwu MUZA SA

niedziela, 12 października 2014

"Pożegnanie na śniegu"


Czas na moje drugie opowiadanie kryminalne (pisane jakiś czas temu), które umieszczam na blogu.

"POŻEGNANIE NA ŚNIEGU"


14 STYCZNIA

Peryferia Zakopanego 

ZOFIA

To jest nie do uwierzenia.. Myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, czy też w serialach! Robert Zduński cały we krwi, leżący na chodniku przed własnym domem, przysypany 10-centymetrową warstwą śniegu. Komisarz Wroński powiedział, że z jego domu nie zniknęły żadne wartościowe przedmioty, czyli to nie złodzieje. To dobrze, bo my tu na odludziu tylko z Heniem mieszkamy, a mamy już swoje lata... 
Mieliśmy sąsiada tego Zduńskiego, przyjeżdżał tu często – pisał jakieś książki – a tu u nas tak cicho jest - mógł się skupić. 
Czasem ciastem i obiadem go poczęstowałam, a on zrobił nam zakupy. Siatki wnosił z samochodu do domu (w zimie do miasta po zakupy jeżdżę tylko raz w tygodniu) i pomógł rozpakować – taki to uczynny człowiek był. Był! I tak skończył - biedaczysko na śniegu i mrozie leżał 3 dni – tak powiedział Wroński. W samych bokserkach z nożem wbitym w pierś. Biedak się wykrwawił i nikt mu nie pomógł. Ja na taki śnieg wychodzę bardzo rzadko… 
Tydzień temu widziałam u niego jakąś kobietę myślałam, że to jego żona - ale ona miała rude włosy, a pani Jola jest blondynką. Myślałam, że zmieniła kolor włosów, ale wczoraj na miejscu zbrodni pojawiła się pani Zduńska i miała blond włosy i przytyła chyba z 10 kilo – odkąd ostatnio ją widziałam, a tamta kobieta była szczuplutka.
A pan Rober Zduński całował się z tą rudą. Szkoda, że nie widziałam twarzy, bo wzrok już nie ten, co przed 50 laty… 
Zapomniałam powiedzieć wczoraj Komisarzowi o tej kobiecie. Za chwilę do niego zadzwonię.

Komisariat Policji - Zakopane

KOMISARZ WROŃSKI

To nie będzie łatwe śledztwo… Ofiara: Rober Zduński - lat 40. Znaleziony na śniegu blisko swojego domku letniskowego z nożem wbitym w pierś. Wykrwawił się. Na nożu nie znaleźliśmy żadnych odcisków. Mężczyzna od czterech lat pisał książki. Wcześniej pracował całymi dniami w wydawnictwie RUO, a od niedawna był tam tylko z doskoku. Niezły biznes - pisze i wydaje swoje książki. Teraz pewnie jego książki zyskają na wartości. Tak to jest zazwyczaj…! Ludzie zostają docenieni dopiero po śmierci! Może sam sięgnę po jego powieści. Pisał książki humorystyczne, a zginął tak tragicznie! Teraz zyski ze sprzedaży książek zgarnie jego żona Jolanta więc mamy pierwszy motyw… Piękna kobieta, jest wykładowcą w prywatnej szkole policealnej.
Po telefonie od pani Zofii Nowakowskiej – sąsiadki Zduńskich w ich domku letniskowym, wiem, że na 4 dni przed śmiercią ofiary widziała kobietę podobną do jego żony. Widziała jak się całują i przytulają. W pierwszej chwili pomyślała, że to jego żona, bo któż by inny. Ale zastanowiła się i teraz zarzeka się, że to nie mogła być ona, bo pani Jola ma dłuższe blond włosy, a tamta kobieta miała rude, krótsze włosy i była chudziutka. Pani Zofia dodała, że nie ma wzroku 20-latki więc może się mylić. Podsumowując przemyślenia: Pani Jola mogła włosy przefarbować, albo mogła mieć na głowie perukę.

Miałem kiedyś damę serca, która uwielbiała się przebierać, peruki, stroje pielęgniarki, sprzątaczki... Ach ta młodość… Za każdym razem stawała się inną kobietą… Może Zduńscy też lubili takie zabawy… Ale nie mogę również zlekceważyć zapewnień pani Zofii – że pisarz mógł mieć kochankę. 
Jest jeszcze córka Zduńskich - Róża, 17 lat, uczennica. Dzisiaj z nią rozmawiałem wyglądała na załamaną, ciągłe powtarzała, że tata bardzo kochał ją i matkę. Pani Jolanta zapewnia, że obie w chwili śmierci męża były w domu. Ona przygotowywała się do wykładów, a córka odrabiała lekcje w swoim pokoju. Mąż wyjechał dwa tygodnie temu do ich domku na obrzeżach miasta, aby dokończyć swoją powieść. Zawsze tam jeździł, aby odnaleźć wenę twórczą i to tam miał ciszę i spokój, których potrzebował. Często wyłączał telefon, aby mu nie przeszkadzano. Tak było i tym razem, kilka razy próbowała się dodzwonić do męża, ale miał wyłączoną komórkę więc nie miała z nim kontaktu przez prawie dwa tygodnie. Trochę się martwiła informacjami o dużych opadach śniegu i mrozach, ale jej mąż lubił takie wyzwania. Rok temu przesiedział w tym domku bez prądu ponad tydzień, bo śnieżyca i mrozy pozrywały linie elektryczne, ale w domku miał świeczki i „zachomikowaną” żywność.
Facet pisał powieść długopisem przy świeczkach, gdy laptop mu padł po kilku dniach i to ta akurat książka stała się bestsellerem.
Myślała, że tak samo będzie tym razem… 
Nie może uwierzyć w to co się stało, bo jak przyznała kochała męża. Mąż nie miał żadnych wrogów, o których by wiedziała.
Z domu nic nie zniknęło więc wykluczyliśmy napad rabunkowy. Będzie ciężko złapać mordercę, ale przecież nazywam się Wroński, każda moja sprawa zostaje rozwiązana!

15 STYCZNIA

Zakopane

MARZENA

Przyznać się, czy nie?! Co robić? Robert nie żyje!!! To nie miało tak być! Miał mnie kochać, spędzić ze mną resztę życia… Zostawić żonę... Jestem z nim w ciąży!!! Jak mu o tym powiedziałam, nie był już taki miły i kochany jak zawsze. Powiedział, że musi wszystko przemyśleć. Ja jestem w ciąży, a on musi to przemyśleć – o czym on do cholery chciał myśleć? Ciąża powinna rozwiązać jego niepewność, przyspieszyć decyzję o rozwodzie z żoną i o ślubie się ze mną. A teraz ojciec mojego dziecka nie żyje! Przyznać się, czy nie???!

JOLANTA ZDUŃSKA

Bardzo dobrze, że nie żyje. Ten podły typ! Komisarz pytał mnie, czy wiem lub przypuszczam, że Robert mnie zdradzał, bo w śledztwie pojawia się jakaś ruda, szczupła baba. To pewnie jego asystentka. No tak wybrał ją, bo jest zgrabna, a ja po rzuceniu papierosów przytyłam 15 kilogramów. Ale już wcześniej czułam się mniej atrakcyjna, nawet nie chciało mi się ćwiczyć ani stosować diet. Dla kogo? Przecież i tak już od lat nie sypiałam z mężem. Myślałam, że mamy chwilowy kryzys, że on ma dużo pracy.. I ta presja związana z popularnością… A ten bydlak po prostu mnie zdradzał!

RÓŻA

Tata kochał tylko mnie, mnie, mnie… i mamę. A teraz go nie ma…

*

W domu Zduńskich - Zakopane

- Róża kochanie, mogę wejść? Pukałam. Wiesz kotku, że musimy zacząć normalnie żyć. Morderca na pewno zostanie złapany. Komisarz Wroński wygląda na inteligentnego człowieka. 
Pojutrze śledczy mają zakończyć przeszukiwania naszego domku w którym tata… - urwała - Więc tam pojedziemy. Pozabieramy kosztowne rzeczy. Tatuś był bardzo popularny, jego fani mogą mieć ochotę dostać jakąś pamiątkę po słynnym pisarzu i splądrować dom, który stoi na odludziu… Zapakujemy wszystko do paczek, a później zadzwonimy po przyjaciół, aby pomogli nam to wszystko przewieź. Co Ty na to?
- Tata kochał tylko mnie i Ciebie… tata…
- Wiem skarbie, połóż się odpocznij!

17 STYCZNIA

JOLANTA

Marzeny Czal od ponad tygodnia nie było w pracy, czyli od czasu jak zginął mój mąż. Musiała być z nim w domku. Może się pokłócili i go zabiła! Ona zapewne coś wie! Dzwonię do Wrońskiego! Niech aresztują tę dziwkę i wsadzą ją na wiele lat do więzienia. Szkoda mi tylko Róży totalnie się załamała, nie można w ogóle z nią porozmawiać. Powtarza w kółko „Tata kochał mnie i mamę”. Miała bardzo dobry kontakt z ojcem, byli dobrymi przyjaciółmi. Tylko ona będzie tęsknić za Robertem! 
Jak wrócimy z domku letniskowego to pójdę z nią do psychologa. Może sama też się wybiorę…

18 STYCZNIA

Komisariat Policji - Zakopane

KOMISARZ WROŃSKI

Po rozmowie z żoną ofiary, sprawdziłem jej przypuszczenia dotyczące potencjalnej kochanki. Wybrałem się do wydawnictwa RUO. Pracownicy potwierdzili, że Marzena Czal nie przychodzi do pracy od ponad tygodnia; nie mogą się z nią skontaktować. Dwóch pracowników przyznało, że widziało jak szef całował się kiedyś z asystentką w swoim gabinecie. Widać było, że łączyło ich coś więcej, ale za wszelką cenę starali się to ukryć. Jedna z koleżanek Marzeny powiedziała, że Czal przyznała się w tajemnicy, że jest w ciąży, ale nie powiedziała jej z kim.
Mama Marzeny – potwierdziła, że jej córka miała jakiegoś mężczyznę, ale jeszcze jej go nie przedstawiła - obiecała, że nastąpi to w najbliższym czasie. Powiedziała jej, że będzie babcią.
Tydzień temu jej córka wróciła po tygodniowej nieobecności niesamowicie zdenerwowana, roztrzęsiona. Mówiła, że jej dziecko nie ma już ojca… Seniorka Czal, myślała, że para się pokłóciła, ale na następny dzień jej córka spakowała się, zabrała walizki, wyszła z domu, wsiadła do samochodu i odjechała. Nie wie gdzie ona może być! Marzena jakiś rok temu podała jej adres domu pod Zakopanem, mówiła, że tam czasem będzie pracować, ale to jest robota na czarno dla konkurencyjnego wydawnictwa więc prosiła, aby nikomu o tym nie wspominała. Adres podała mamie na wszelki wypadek. Tak jak przypuszczałem - to jest  domek letniskowy pisarza! Jestem pewien, że to kochanka zabiła szefa! Może teraz wraca na miejsce zbrodni, bo o czymś zapomniała, coś pominęła… 
A Pani Jola miała przecież wczoraj wieczorem jechać do tego domku, aby spakować wartościowe przedmioty! Podejrzana może być nieobliczalna i jest w ciąży!!! Może chcieć zabić panią Zduńską! Jadę tam!

*

Peryferia Zakopanego – domek letniskowy Zduńskich

- Większość rzeczy już spakowałam. Jutro będziemy wracać, bo dzisiaj zapowiadają śnieżycę. Tutaj jest tak pięknie! Teraz nie dziwię się czemu Robert najbardziej lubił tu przyjeżdżać. Taka cisza. Czemu nas nie zabierał ze sobą? Spacerowałybyśmy, jeździłybyśmy na nartach, a on by pisał. Byłoby cudownie! 
Różo, muszę Ci coś powiedzieć prawdopodobnie tata miał kochankę więc nie kochał tylko nas córeczko, ale jeszcze Marzenę – swoją asystentkę. Znasz ją, była u nas kiedyś na obiedzie. Prawdopodobnie sypiał z nią w tym domu! – powiedziała Jolanta.
- NIE mamo, nie kochał jej. Kochał tylko mnie! – odpowiedziała Róża i się rozpłakała.
- Kochanie, musisz mi uwierzyć zdradzał mnie. Komisarz Wroński ma potwierdzić tę informację. – mówiąc to przytuliła córkę - Popatrz już zaczęło padać! Niepotrzebnie tu przyjeżdżałyśmy akurat teraz, mogłyśmy poczekać jak się trochę…
- Tata kochał tylko mnie! – przerwała jej Róża
- Czemu w kółko to powtarzasz? Wiem, że Cię kochał! Jak tylko wrócimy do domu to pójdę z Tobą do psychologa chyba potrzebujesz pomocy…
- Nie dam się zamknąć w wariatkowie, ani w więzieniu!
- No pewnie, że nie. Przecież bym na to nie pozwoliła. Czemu wspomniałaś o więzieniu? Masz coś na sumieniu? Co się z Tobą dzieje, skarbie?
- Jak co się dzieje?! Jesteś ślepą, głupią babą! Nie jesteś prawdziwą matką! To ja sypiałam z tatusiem! W naszym domu, tutaj, w samochodzie, w hotelu… gdzie popadło. Jak Ciebie nie było w pobliżu! To mnie kochał! Młode ciało, a nie taką starą, zaniedbaną babę jaką jesteś Ty i jeszcze ta odpychająca nadwaga – mówiąc to jej policzki poczerwieniały ze złości.
- Co Ty mówisz?! – Jolę zamurowało.
- Zamknij się! Jakby nie ta Marzena, to wszystko byłoby dobrze! A tak musiałam go zabić! Przyjechałam tu za nim w dniu w którym go zamordowałam. Tak mamo, zamordowałam go, nie tylko dlatego, że mnie zdradził. Ale od początku: przyjechałam do tego domku - nawet nie zauważyłaś jak wyszłam z domu jesteś tak pochłonięta użalaniem się nad sobą, widziałam jak leżysz na podłodze. Po wypiciu całej butelki wódki nie mogło być inaczej… staczasz się coraz bardziej! 
A ja stęskniłam za tatą, nie mogłam się do niego dodzwonić więc postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Widziałam jak rozpłakana Marzena stąd wyjeżdżała – ucieszyłam się, myślałam, że się rozstali. Ale nie! Powiedział mi, że będę mieć rodzeństwo, że jego asystentka jest w ciąży. Wyobrażasz to sobie?! A jakby urodziła się dziewczynka i ją też wykorzystywałby od 10 roku życia – tak jak mnie. Tak mamo, od tak młodych lat mnie molestował, przychodził do mnie w nocy, jak Ty spałaś, też zalana? Nic nie słyszałaś, albo nie chciałaś słyszeć! Zawsze mówił, że mnie kocha! A teraz pokochałby tak samo dziecko Marzeny! Nie mogłam na to pozwolić! Zabrałam największy nóż z kuchni. Przestraszył się, zaczął uciekać. Mówił, że to mnie kocha najbardziej, prosił abym odłożyła nóż, płakał, przepraszał! Dźgnęłam go kilka razy w pierś - przed domem, bo udało mu się wyjść! Zostawiłam go tam na śniegu i odjechałam.
- Nie mogę w to uwierzyć! – Jola zakryła twarz i usiadła na podłodze. W głowie jej się kręciło.
- Ciebie też zabiję! Nie chcę trafić do wariatkowa jako ofiara swojego ojca pedofila lub jeszcze gorzej za kraty!
- Kochanie uspokój się, podejrzewają Marzenę Czal. Będziemy zeznawać przeciwko niej! Jesteśmy rodziną! Odłóż ten nóż, proszę Cię Róża…- Jola wstała i powoli cofała się do tyłu. Po chwili rzuciła się do ucieczki.
- Wracaj tu! Myślisz, że poza domem będziesz bezpieczna! Zginiesz tak samo jak kochany tatuś, na śniegu i mrozie! Wiesz, że jestem wyższa, silniejsza od Ciebie! Ćwiczę w przeciwieństwie do Ciebie! – po chwili dorwała swoją matkę- Mam Cię!
- Ratunku!!! Puść mnie Różooo!
- Nikt Cię tu nie usłyszy, no chyba, że sąsiedzi - państwo Nowakowscy, ale tych staruszków też mogę zabić – jedno, czy dwa morderstwa więcej, co to dla mnie za różnica. Powiem Ci, że to zabijanie wciąga.
- Rzuć nóż! I puść ją! – usłyszały głos z oddali.
- O pan Komisarz Wroński nas odwiedził! Wie pan, że i tak podetnę jej gardełko więc może pan sobie darować policyjne negocjacje, czy jak to się nazywa – krzyknęła wzburzona Róża przytrzymując matkę i przyłożywszy ostrze noża do jej szyi.
- Czemu pan tak macha! Jesteśmy otoczeni, nie widzę żadnych samochodów…
Marzena nie!!!!!!!!!

*
19 STYCZNIA

Szpital Miejski - Zakopane

- Pani Jolu, jak się pani czuje? Nacięcie na pani szyi nie spowodowało żadnych większych obrażeń – tak mówią lekarze - powiedział Wroński.
- Jak się czuje Róża? Moja córka była gwałcona przez ojca od 10 roku życia i ja nic o tym nie wiedziałam… Nie miałam pojęcia, że znosiła takie katusze – Jolanta miała łzy w oczach.
- Córka jest w tym samym szpitalu co pani. Ma niewielkie obrażenia. Jutro lub pojutrze pewnie ją wypuszczą i wtedy trafi do nas… Wiemy, że była molestowana - znaleźliśmy nagrania… pani mąż filmował zbliżenia i gromadził na strychu w domu letniskowym.
- Nie wierzę, że to był taki bydlak! Moja kochana Róża tyle wycierpiała przez te wszystkie lata. Dobrze, że pan przyjechał do naszego domku... Uratował mi pan życie. Dziękuję!
- Przeczucie nigdy mnie nie zawodzi! Ale to Marzena Czal pani pomogła! Była u państwa Nowakowskich, gdy usłyszała krzyki. Chciała z panią porozmawiać, przeprosić za to, że spotykała się z Robertem. Właśnie wybierała się do pani. Wychodząc z domu zobaczyła, że Róża chce panią zabić. Nie zastanawiając się długo, ruszyła, aby pani pomóc. Ryzykując własne życie zaatakowała, uderzyła Różę kijem do Nordic Walkingu pani Zofii.
- Porozmawiam z Marzeną i na pewno jej podziękuję jak tylko wyjdę ze szpitala.
- Muszę już iść. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! – powiedział i spojrzał w oczy kobiety.
- Tak zdrowie będzie mi teraz potrzebne! – odpowiedziała sięgając po chusteczkę, bo łzy ponownie napływały jej do oczu.

Piękna kobieta, która za dużo przeszła. Mógłbym się nią zaopiekować… - pomyślał Wroński zamykając drzwi.

11 STYCZNIA

Peryferia Zakopanego – domek letniskowy Zduńskich

- Tylko szybki numerek i pisanie, pisanie, i jeszcze raz pisanie. I tak całymi dniami…
- A co Marzenko, źle Ci?- zapytał Robert i się uśmiechnął.
- W ogóle nie rozmawiamy… Nawet nie wiem o czym będzie twoja kolejna powieść...
- Kocham Cię, ale wiesz że tylko w tym domku mam wenę twórczą. Rok temu napisałem tutaj „Spragnionych” i to ta książka stała się bestsellerem. Dzięki niej stałem się sławny: ludzie proszą mnie o autograf, zapraszają mnie do telewizji. Nową książką chcę powtórzyć sukces… „Zagubieni” – to kontynuacją losów „Spragnionych” w których wszystko było humorystyczne, a teraz będzie tragicznie. Piotr będzie miał kochankę…
- To tak jakbyś pisał o nas…
- Nasze losy nie są tragiczne, my jesteśmy szczęśliwi…
- Może Ty jesteś szczęśliwy, ja wolałabym abyś odszedł od żony i był tylko ze mną i…
- Poczekajmy jeszcze…
- Robert na co mamy czekać, każda kolejna książka może być bestsellerem i co będę czekać w nieskończoność! Miałam Ci o czymś powiedzieć jutro przy romantycznej kolacji – bo jutro jest nasza 2 rocznica? Pamiętasz o tym?
- Oczywiście…
- Robert to aż 2 lata – tyle czasu czekam! Starzeję się, chcę mieć rodzinę! Nie chcę się ciągle ukrywać! Przed kolegami z pracy, Twoją żoną i córką, przed Twoimi fanami, czyli przed całym światem…
- To nie tak…
- A jak…Jestem w ciąży!
- Co?
- O tym miałam Ci powiedzieć w dniu naszej 2 rocznicy. Jestem z Tobą w ciąży! Chcę być dobrą matką! Chcę, aby nasze dziecko miało matkę i ojca!
- Jak to się stało? Przecież się zabezpieczaliśmy!
- Myślałam, że się ucieszysz! Że ta informacja zmobilizuje Cię do złożenia pozwu o rozwód, a Ty się pytasz jak to się stało? Po prostu się stało! Będziesz ojcem! Masz odejść od żony!
- Poczekajmy…muszę to przemyśleć!
- Nie będę na nic czekać! Wracamy i mówisz żonie, że od niej odchodzisz?
- Marzenko to nie takie proste… nie chcę skandalu!
- Jakiego kurwa skandalu, co Ty do mnie mówisz?!!! Wdałeś się w romans i myślałeś, że nikt się o tym nie dowie! Nie liczyłeś się z tym, że ktoś nas zobaczy? Czy może dziecko z kochanką jest dla Ciebie skandalem!
- Kochanie, źle się wyraziłem! Cieszę się, że będziesz mieć dziecko…
- Ja będę mieć dziecko?! A Ty to co? Wypisujesz się ? Rober, życie to nie fikcja z Twoich książek!
- Uspokój się!
- Sam się kurwa uspokój! Odchodzisz od żony, czy nie?
- Jak urodzisz to pomyślimy…
- A co teraz z brzuchem mam być sama i mówić, że puściłam się z pierwszym lepszym! Robert nie ma mowy! Albo moje dziecko ma ojca od teraz, albo w ogóle!
- Jak się urodzi to pomyślimy, chce teraz skończyć i wydać książkę!
- Człowieku dla Ciebie książka i sława są ważniejsza od dziecka! To jest chore! Wiesz, ja też nie chce skandalu – ojciec mojego dziecka, zostawił mnie, bo już nie jestem mu potrzebna… Zabawił się i niech teraz ciężarna sobie radzi sama - jak taka głupia…
- Nie będzie tak, będę płacił…
- Nie chce Twoich pieniędzy… chcę mieć męża…Męża rozumiesz…
- Co Ty robisz?!!! Odłóż ten nóż!!!
- Powiedziałam, nie chcę skandalu! Lepiej jak powiem mojemu dziecku, że jego ojciec nie żyje i to będzie prawdą niż to, że tatuś go nie chciał! Chcę być dobrą matką – nie będę okłamywać dziecka! Nie chcę żeby było bękartem!
- I co powiesz że ojca zabiłaś! Nie wariuj! Rozwiodę się z Jolą! Ożenię się z Tobą!
- Za późno!
- Co zrobisz?
- Jeszcze się nie domyśliłeś?!
- Oddaj nóż!
- Robert puść mnie!

Kochankowie szamotali się przez chwilę. Po chwili znaleźli się na zewnątrz.

- O kurwaaaaa! Jak mogłaś! Jak boli! Zraniłaś mnie! Wezwij karetkę!

Krew tryskała strumieniami. Mężczyzna osunął się bezwładnie na schody prowadzące do domu. Nie miał siły wyjąć dużego noża ze swojego ciała, który umiejscowiony był w klatce piersiowej.

- Robert ja nie chciałam! Robert! Żartowałam! Chciałam Cię tylko zmusić do rozwodu! Kurwa! Co ja zrobiłam! Robert! Robert! Nie mogę iść do więzienia! Będę matką! Robert! Gdzie są kluczyk do mojego samochodu…?! Wyjeżdżam stąd! Płaszcz, torebka…to chyba wszystko! Boże, przysięgam że tego nie chciałam!!! Co teraz ze mną będzie? Muszę stąd wyjechać i to przemyśleć!

*

- Tatusiu, co się stało?! Ten nóż jest wbity dość głęboko…
- Róża, jak dobrze.. że tu jesteś? Wezwij pomoc! Marzenie odbiło – ona była moją kochanką… Odbiło jej, bo jest ze mną w ciąży! Nie chciałem odejść od Joli… Kocham Was, Ciebie najbardziej na świecie! Pomóż mi…
- Kochanka… dziecko… niemożliwe…rodzeństwo…
- Wezwij pomoc!
- Idę posprzątać w domku. Jest duży bałagan.
- Róża wezwij pomoc, wykrwawię się tutaj na tym mrozie! Daj mi telefon!
- Najpierw posprzątam! Wiesz stęskniłam się za Tobą, myślałam że Ty też za mną tęskniłeś… Kochałam Cię! Ale dobrze, że teraz będę miała siostrzyczkę lub braciszka…
- Róża ja tu umieram… pomóż mi…
- Jak powycieram kurze, zetrę wszystkie odciski palców w domku… A potem wytrę odciski z noża… Dziecko musi mieć matkę. Bez ojca jakoś przeżyje – i to takiego który „kocha za bardzo”…
- Różo… nie zostawiaj mnie tu…wykrwawię się! Pomocy…
- Żegnaj tato…

Robert próbował się podnieść i iść w stronę domu sąsiadów. Ale po chwili opadł całkowicie z sił…
Żaluzje w domu sąsiadów były zasunięte.


KONIEC

* Za wszystkie Wasze komentarze i uwagi z góry dziękuję. :)

piątek, 10 października 2014

3 etap konkursu półrocznego

Do 2 etapu konkursu półrocznego <KLIK> zgłosiło się 13 osób 
( a według regulaminu "Do każdego etapu musi się zgłosić minimum 25 osób" <punkt 14>) 
dlatego zdecydowałam się przedłużyć drugi etap (łącząc go z etapem 3) o kolejny miesiąc. 
Będzie trwał do 10.11.2014 r. (do godz. 23:59).
Od teraz do konkursu będzie można zgłaszać się również na fanpage'u Żyć nadal z pasją <KLIK>
Zgłoszenia 13 osób, które udzieliły odpowiedzi w 2 etapie, będą brane pod uwagę przy wyborze laureata za miesiąc  (jeśli do konkursu zgłosi się jeszcze minimum 12 uczestników).
Proszę o udostępnianie informacji o konkursie. 
Dziękuję z góry!
 
 
Ogólne informacje dotyczące konkursu:
Konkurs będzie trwał przez 6 kolejnych miesięcy i będzie miał sześć odsłon, czyli w czasie jego trwania przewiduję wydać 6 nagród. 
W każdym miesiącu będzie sześć nagród do wyboru i jeden zwycięzca. Jeśli jedna nagroda opuści pulę, bo zostanie wysłana do laureata - jej miejsce zajmie nowa. 
W każdym etapie podam nowy motyw, a Waszym zadaniem będzie podać tytuł książki i/lub filmu w którym odgrywa on znaczącą rolę.

ZASADY KONKURSU:
 1. Należy być obserwatorem mojego bloga i / lub lubić ŻYĆ NADAL Z PASJĄ na facebooku.
2. Proszę umieścić w widocznym miejscu podlinkowany baner konkursowy na swoim blogu, a jeśli nie posiadacie bloga to na swoim profilu na facebooku.
3. Należy odpowiedzieć na pytanie
W każdym miesiącu pojawi się nowy MOTYW, a Waszym zadaniem będzie podanie tytułu powieści i /lub filmu w którym ten motyw odgrywa znacząca rolę.
4. Proszę wybrać nagrodę z puli. 
(Nagrody są w stanie bardzo dobrym  - raz czytane)
5. Proszę podać swój adres e-mail. 
6. Konkurs będzie trwać od dnia 08.08.2014 do lutego 2015 roku.
7. W trakcie trwania konkursu wydam 6 nagród. W każdej z sześciu odsłon będzie jeden zwycięzca.
8. Fundatorem nagrody jest właścicielka bloga Żyć nadal z pasją.
9. Koszt wysyłki do zwycięzcy pokrywa właścicielka bloga Żyć nadal z pasją.
10. Wyniki konkursu z miesięcznego etapu pojawią się najpóźniej do 7 dni po jego zakończeniu (zastrzegam, że ten czas może się wydłużyć).
11. Na adres laureata będę czekać przez 7 dni od momentu pojawienia się wyników na blogu.
12. Nagrodę wysyłam w terminie do 4 tygodni od ogłoszeniu wyników (jeśli coś by się zmieniło, będę o tym informować laureata w mailu).
13. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.
14. Zastrzegam możliwość odwołania konkursu ze względu na małą ilość zgłoszeń. 
Do każdego etapu musi się zgłosić minimum 25 osób.
15. Zastrzegam możliwość odwołania lub zawieszenia konkursu ze względu na zaprzestanie prowadzenia lub zawieszenie ( na pewien okres) działalności bloga w trakcie trwania konkursu oraz z przyczyn niezależnych od właścicielki bloga Żyć nadal z pasją.

Jeśli w trakcie trwania konkursu pojawią się pytania, proszę umieszczać je w komentarzu.

  2 i 3  ETAP KONKURSU

TRWA do 10.11.2014 (do godz. 23:59)


MOTYWPISARZ / PISARKA

NAGRODY DO WYBORU W DRUGIM I TRZECIM ETAPIE TO:
1. "Ostatni Wielki Kahun" - Ewa Barańska
2. "Prywatne życie Pippy Lee" - Rebbecca Miller
3. "Laila Winter i Królestwo Pięciu Słońc" - Barbara G. Rivero
4. "Myszy i Koty"- Gordon Reece
5. "Nie rób mi tego" - Piotr Kołodziejczak
(egz. recenzyjny)

                                                                               plus

 Przykładowy wzór zgłoszenia do konkursu: 
 Zgłaszam się
Obserwuję jako... i/lub Lubię na fb jako...
Wybieram nagrodę:
Odpowiedź na pytanie konkursowe:
E-mail:

POWODZENIA!!!

wtorek, 7 października 2014

Niemy krzyk ("Powód by oddychać" Rebecca Donovan)


"Powód by oddychać"
Autor: Rebecca Donovan
Data wydania: 24 września 2014
Wydawnictwo: Feeria
Seria wydawnicza: Oddechy / część I
Liczba stron: 496
Moja ocena: 7,5/10, czyli bardzo dobra z plusem 


Przyznaję, że bardzo rzadko sięgam po książki w których głównymi bohaterami są nastolatkowie i ich perypetie miłosne oraz szkolne. Najczęściej trafiałam na nudne, ckliwe opowiastki. Ale, gdy zauważyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria tytuł, ujrzałam okładkę i przeczytałam opis powieści Rebeccy Donovan "Powód by oddychać", która jest pierwszą częścią serii "Oddechy" to poczułam, że ta akurat lektura mogłaby mi się spodobać i będzie miłym odstępstwem od normy - dlatego bez wahania po nią sięgnęłam.

W powieści "Powód by oddychać" poznajemy historię szesnastolatki o imieniu Emma. Na pierwszy rzut oka jest to zwyczajna dziewczyna, która prowadzi normalne życie w Connecticut. Odnosi sukcesy w zawodach szkolnych, ale chce być niewidoczna. Nie chce wyróżniać się w tłumie. W szkole przekrada się między kolegami i koleżankami. Ma tylko jedną przyjaciółkę z którą rozmawia i spędza czas. 
Nastolatce zależy tylko na jak najlepszych ocenach w szkole. Liczy dni, by móc wyjechać z miasta.
Nikt dokładnie nie wie jakie piekło czeka na nią w domu...

Ta książka odsłania przed nami cierpienia małolaty, którą los potraktował w okrutny sposób. Śmierć ojca, depresja i alkoholizm matki doprowadziły do tego, że dziewczyna trafia pod opiekę cioci i wuja. Pojawia się nadzieja, że teraz będzie lepiej. W jej życiu zajdą duże zmiany na plus.  A jednak los przygotował dla niej nowe ciernie, które będzie musiała przyjąć, aby przetrwać kolejne tygodnie, dni, minuty i sekundy z toksyczną kobietą - Carol, która powinna być dla niej "dobrą ciocią". Jest kobietą więc powinny w niej tkwić iskierki ciepła i zrozumienia jak wielką stratę Emma przeżyła tracąc tatę oraz swoją rodzinę. A jednak w krewnej nie ma dla niej dobra za grosz. Ona nie panuje nad swoim zachowaniem, cały czas puszczają jej nerwy. Ma niekontrolowane ataki agresji i to tylko skierowane przeciwko dziewczynce. Tak jakby się na nią od początku uwzięła pałając do niej nienawiścią. Wyzwiska i bicia - raz, za razem... Tak bez końca... i to coraz mocniej i mocniej...

W momencie, gdy czytałam o tym, co przeżywa ta nastolatka - to serce mi się ściskało. To jest okropna sytuacja nie mogąc nic zrobić, nie mogąc pomóc ofierze maltretowania. W tej powieści czuć cały jej ból, ale również jej siłę, którą daje jej cel - marzenie  do realizacji którego powoli zmierza. W chwili, gdy skończy szkołę wyjedzie z miasta i nigdy już tu nie wróci. Zapomni i będzie wreszcie żyć normalnie... 
Niestety do tego dnia zostało jeszcze mnóstwo czasu. Jej palny na najbliższe dni to: przetrwać, nie poddawać się i siedzieć cicho - nikomu o niczym nie mówiąc, dobrze maskując ślady uderzeń.

Autorka porusza trudny, dotkliwy, delikatny i niestety często występujący w domach problem przemocy wobec dzieci, którego nikt z najbliższego otoczenia "nie zauważa" do chwili aż stanie się prawdziwa tragedia... Wtedy dopiero zaczynają pojawiać się głosy, że w tym domu chyba nie działo się za dobrze, bo często słyszeliśmy, że dziecko płakało...

Warto przeczytać tę powieść, aby dowiedzieć się jakie powody ma ta nieszczęśliwa główna bohaterka powieści, aby ukrywać okrucieństwo swojej ciotki Carol. Zobaczyć jak bardzo stara się mieć najlepsze oceny oraz jak za wszelką cenę stara się być bardzo dobra w sporcie.
Ujrzymy jak umiejętnie zakrywa ślady pobicia, a  gdyby jednak zostały one zauważone to usłyszymy, jak tłumaczy się swoją niezdarnością. 

Nie rozmawia z kolegami i koleżankami, odsuwa się od nich, starając się ukryć i przetrwać każdy kolejny dzień niewidoczna dla otoczenia. 
A jak odbierają ją uczniowie i nauczyciele? 
Co zrobi, gdy na horyzoncie pojawi się chłopak, który będzie starał się zburzyć "mur", który dziewczyna tworzy wokół siebie? Czy Emma Thomas ma szansę na miłość? Czy będzie potrafiła się otworzyć i podążać za głosem serca? I czy będzie jeszcze w stanie  dobrze się bawić pośród osób, przez które do tej pory chciała być niedostrzegalna?

Książka "Powód by oddychać" poruszyła mnie dogłębnie. Tutaj każda strona kipi od emocji, które mocno odczułam na swojej skórze. Poczułam niesamowicie silny ból zarówno fizyczny jak i psychiczny głównej bohaterki, którego doświadcza ze strony swojej nowej rodziny (która powinna ją kochać i wspierać). Usłyszałam jej niemy, głośny krzyk. Jej wewnętrzne wołanie o pomoc.
Niewidzialne dla oczu i niesłyszalne dla ucha...
W książce "Powód by oddychać" ukazany został bardzo delikatny temat maltretowania dzieci przez najbliższych i to w bardzo dobrej oraz dosadnej formie przekazu. Brawa dla pisarki!
Powieść o miłości, która skrada się po cichutku nabierając coraz większej mocy; o prawdziwej przyjaźni, która potrafi przetrwać wszystko oraz o nadziei, która nie umiera nigdy!
Takie właśnie książki pozostają w mojej pamięci na bardzo, bardzo długo.
Nie sposób się oderwać od lektury nie przeczytawszy jej do końca. A zakończenie sprawiło, że już nie mogę doczekać się drugiej części serii.
Zdecydowanie jest to lektura, która zmusiła mnie do refleksji.

Książkę polecam wszystkim!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/
Wyzwanie:
Czytam opasłe tomiska

PS. Przypominam  o trwającym 2 etapie konkursu półrocznego (do 8.10.14, godz. 23:59) ,
którego motywem jest Pisarz / Pisarka 
Jest mało zgłoszeń.
http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2014/09/ii-etap-konkursu-porocznego.html

poniedziałek, 6 października 2014

Węgry na wyciągnięcie ręki ("Mariska z węgierskiej puszty" Consilia Maria Lakotta)


"Mariska z węgierskiej puszty"
Autor: Consilia Maria Lakotta
Wydawnictwo M
Data wydania: marzec 2014
Liczba stron: 352
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Consilia Maria Lakotta (1920-1998) Urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych ze sobą skroniami, z których jedno zmarło po kilku godzinach, a drugie poświęcono Matce Dobrej Rady - Mater Boni Consili. 
Dotknięta paraliżem lewej strony twarzy wychowała się w kochającej rodzinie. W wieku dziesięciu lat, stale ukazując tylko prawą stronę twarzy, recytowała własne wiersze przy akompaniamencie fortepianu oraz cytry. Wrodzone zdolności i pilność pozwoliły jej stać się poczytną pisarką. Po 1945 roku wydawnictwa zaczęły publikować jej teksty. W swoich powieściach ożywiła postaci z kart Pisma Świętego oraz historii Kościoła, a także ukazała, jak ludzie wierzący mogą uporać się z trudami własnej egzystencji.*

"Mariska z węgierskiej puszty" jest to druga książka Consilii Marii Lakotty z którą bardzo chciałam się zapoznać po przeczytaniu "Madeleine" Jej autorstwa. 

Dzięki tej właśnie powieści mogłam przenieść się na moment na Węgry. Do kraju, który jak do tej pory był mi nieznany. Nie miałam nigdy możliwości, aby go zwiedzić. Nie zapoznawałam się też wcześniej z informacjami i książkami, które by go dotyczyły. 
Dlatego wszystko było dla mnie nowe, fascynujące, tajemnicze, piękne i okrutne... O tym powiem więcej za chwilę...

Powieść "Mariska z węgierskiej puszty" zaczyna się od przedstawienia nam bohaterów i relacji, które ich łączą. Mamy tutaj do czynienia z widocznym podziałem klas społecznych. Hrabia i jego córka Juliska, a po drugiej stronie - jego pracownicy Mariska i Jaros Vargas, którzy są w sobie bardzo zakochani i to już od trzynastu lat. Nie mogli wcześniej się pobrać dlatego poświęcali swój czas głównie pracy w gospodarstwie.
Dopiero teraz pojawia się okazja, aby ziściły się ich marzenia o wspólnej przyszłości jako mąż i żona. Na drodze do ich szczęścia pojawią się pewne problemy, ale pomaga im córka hrabiego, która jest zauroczona bratem Jarosa, Gaborem. Pomagając młodym ma cichą nadzieję, że na ich weselu będzie mogła spotkać mężczyznę i z nim porozmawiać. 

Miłości i związane z nią rozterki, niepewności i tęsknoty odgrywają dużą rolę w tej lekturze. Wspomnę, że będzie w niej nie tylko o miłości kobiety i mężczyzny, ale również o miłości macierzyńskiej oraz o miłości do Boga.

" (...) kiedy już zostaniesz kardynałem, to mógłbyś zmienić parę rzeczy, żeby powiało świeżym powietrzem. 
- Jak za bardzo nadymią kadzidłem, otworzę drzwi, żeby się nie podusili"*


Autorka zawsze dba o to, aby w Jej książkach nie zabrakło postaci o zróżnicowanym charakterze w których tkwi zarówno dobro jak i zło. To co dzieje się w kraju na przestrzeni lat odbija się na każdym z nich. Każdy z nich odczuje stratę i ogromny ból oraz będzie obawiał się dnia jutrzejszego, mając nadzieję, aby nie okazał się on gorszy od poprzedniego. A strach o bliskich, będzie im od tej pory towarzyszył na okrągło... 
Niektórzy z bohaterów zmieniają się nie do poznania. Pycha, próżność odchodzi w zapomnienie. Teraz w życiu bohaterów pojawiają się inne priorytety. Rodzi się wcześniej zapomniana - pokora.
Różnica między bogatymi, a biednymi oraz dwoma klasami społecznymi całkowicie się zaciera... 

Najbardziej podziwiam tytułową bohaterkę, która od początku potrafiła się wykazać dużą cierpliwością i sumiennością. Ma w sobie niesamowite pokłady siły przede wszystkim wewnętrznej oraz wiary i nadziei. Wycierpiała w swoim życiu naprawdę dużo, a jednak się nie podaje, codziennie budzi się z nową energią i zapałem do pracy; tych cech mógłby jej pozazdrościć niejeden z nas.
Jest ona bardzo dobrym i opiekuńczym człowiekiem. W każdej chwili jest gotowa aby służyć pomocą bliźniemu. Jest w niej dużo empatii. Ufa ludziom bezgranicznie. Ta kobieta nie potrzebowała żadnej lekcji pokory. Cały czas jest chodzącym przykładem dobroci i pracowitości.

W swojej książce autorka stawia przed postaciami literackimi wiele trudnych wyborów, które będą miały decydujące znaczenie na ich los, los najbliższych, a nawet na przyszłość kraju. 
Możemy zobaczyć jakie znaczenie odgrywał Kościół i księża w ciężkich dla Węgier chwilach. Czy zawsze kierowało nimi jedynie posłannictwo? I czy  najważniejsze było dla nich  dobro bliźniego?
Niestety nie zawsze wszystko jest takie jak nam się początkowo wydaje. Tutaj możemy to zobaczyć, poczuć i starać się zrozumieć ludzkie niesprawiedliwości.

"Mariska z węgierskiej puszty"  to powieść dzięki której poczujemy kulturę, folklor i tradycje Węgier. Tak jakbyśmy byli tuż obok bohaterów. Poznamy też kilka słów z węgierskiego języka. Będziemy śledzić historię kraju na przestrzeni lat 1910-1953. 
Bohaterowie, ich losy oraz fabuła jest fikcją literacką, ale tło wydarzeń zachodzących w państwie są prawdziwe. Jest to autentyczny obraz nieszczęścia i bólu całego narodu...

Consilia Maria Lakotta sprawnie połączyła fikcję i realizm. Nie oszczędzając nam szczegółów zdarzeń, dat i nazwisk osób, które odegrały znaczącą rolę w wymienionych wydarzeniach. 
Często pojawiają się długie fragmenty dotycząc historii zarówno w treści powieści, jak i w przypisach do tekstu. Pojawia się wiele słów w języku węgierskim - ich znaczenie jest wyjaśnione w przypisach.

Okładka książki pasuje do treści, czcionka w tekście jest średniej wielkości, nie męczy oczu. Dobrze się czyta. Tylko początkowo musiałam przyzwyczaić się do stylu w którym powieść została napisana. Jest zupełnie inny od książki "Madeleine" pisarki , którą wcześniej czytałam. Jest tutaj wiele zwrotów w obcym języku oraz kilka archaizmów.
Czytałam powieść powoli w wielkim skupieniu, robiąc kilka przerw w trakcie. Wymusiły je na mnie zarówno pióro autorki, które do najlżejszych nie należy oraz dłuższe fragmenty z historii kraju.

"Mariska z węgierskiej puszty" nie jest to słodka powieść o pięknej, szczęśliwej miłości oraz samych urokach Węgier, ale jest to przede wszystkim gorzka, bolesna pigułka, którą serwuje bohaterom zarówno los oraz oni sami. Słowa "Ludzie sami sobie zgotowali ten los" - będą chyba najlepszym podsumowaniem.
Nie zabraknie tutaj całej gamy emocji postaci literackich - w większej ilości smutku, rozczarowania, rozpaczy, gniewu i lęku, ale jest również trochę radość i szczypty humoru. Odczujemy na skórze ich troskę o bliskich oraz ich wielką stratę. 
Autorka brutalnie przypomina nam, że w naszym świecie nie ma nic pewnego, ale pomimo wszystko warto jednak zadbać o najważniejsze wartości. I nigdy się nie podawać! 
To właśnie miłość, nadzieja i wiara pomaga naszym bohaterom przetrwać najtrudniejsze momenty w życiu...

"Mariska z węgierskiej puszty" to wartościowa książka z którą warto się zapoznać, polecam!

* opis pochodzi z okładki książki "Mariska z węgierskiej puszty" Consilia Maria Lakotta
* cytat pochodzi z książki "Mariska z węgierskiej puszty" Consilia Maria Lakotta, strona 181.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 


PS. Przypominam  o trwającym 2 etapie konkursu półrocznego (do 8.10.14, godz. 23:59) ,
którego motywem jest Pisarz / Pisarka 
Jest mało zgłoszeń.
http://zycnadalzpasja.blogspot.com/2014/09/ii-etap-konkursu-porocznego.html

czwartek, 2 października 2014

Z miłości do gotowania ("Cała nadzieja w Paryżu" Deborah McKinlay)


"Cała nadzieja w Paryżu"
Autor: Deborah McKinlay
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 272
Moja ocena: 6,5/10, czyli dobra z plusem

Deborah McKinlay - Brytyjska autorka powieści przetłumaczonych na kilkanaście języków. Pisała dla Vogue'a, Cosmopolitana i pisma Esquire. Mieszka w południowo-zachodniej Anglii. *

Kocham Paryż!
Kilka lat temu miałam możliwość spędzić tam kilka dni. Marzę o tym, aby wrócić do tego miasta.
Jestem zauroczona Paryżem - całym jego pięknem i klimatem.
Dlatego też sięgam po wszystko, co jest z nim związane. 
Nie mogło być inaczej, gdy w zapowiedziach Wydawnictwa Feeria ujrzałam przepiękną okładkę i tytuł powieści Deborah McKinlay.
"Cała nadzieja w Paryżu" musiała trafić w moje ręce.

Głównymi bohaterami powieści jest dwójka ludzi po czterdziestce: Eve Petworth i Jack Cooper. 
Oboje są po przejściach. Mają za sobą nieudane małżeństwa. Mieszkaj na różnych kontynentach. Ona jest Brytyjką, on Amerykaninem.
Ich znajomość rozpoczyna się od króciutkiego listu, dosłownie paru słów które dotyczą książki napisanej przez Jacka. Jego treść jest zupełnie inna, od tych które do tej pory pisarz otrzymywał od swoich fanek dlatego mężczyzna bez zastanowienia decyduje się jej odpisać - chcąc tym samym dowiedzieć się więcej o tajemniczej kobiecie. 
Dłuższa korespondencja sprawia, że Cooper zaczyna coraz więcej czasu spędzać w kuchni. Kulinaria zaczynają go fascynować.  Z czasem pochłaniają go całkowicie.
Eve lubi gotować, a wymiana listów coraz bardziej urozmaica jej potrawy i wnosi do jej życia nowe smaki oraz szczyptę szczęścia.

Powieść pani Deborah McKinley przedstawia nam pewien fragment z życia obojga z nich. Autorka zadbała o to abyśmy mogli dobrze ich poznać, zrozumieć oraz ujrzeć jak wyglądała ich przeszłość. 
Dowiedzieć się na jakim etapie się teraz znaleźli, z czym się borykają, czego się obawiają, co kochają; a przede wszystkim czego mogą oczekiwać od życia ludzie dojrzali, którzy mają za sobą duży bagaż doświadczeń...
Ich życie nie należało do najłatwiejszych dlatego też trudniej jest im teraz otworzyć się na nowe znajomości, nowe miłości... Boją się odrzucenia i niezrozumienia... Jednak to samotność doskwiera im najbardziej. Pragną znaleźć osobę, która ich wysłucha, zrozumie, a może będzie dzielić z nimi wspólnie pasje... 
Czy każdy z nich zdecyduje się na krok, który diametralnie zmieni ich życie?

"Zaczynam rozumieć, że nie boję się ludzi czy Życia. 
Tylko swoich reakcji. Boje się zatem samej siebie."**

Mamy możliwość poznać treść listów, które główni bohaterowie między sobą wymieniają. Są one pełne dokładnych wizji dań, które przygotowują. Ich uwagi, sugestie, rady; które pomagają sporządzić daną potrawę - spowodowały, że moje kubki smakowe dały o sobie znać. 
W szczególności podziałał na mnie opis i aromat (który się wokół mnie unosił podczas czytania) ciasteczek orzechowych babci Cooper. Przyznaję się - mam ogromną słabość do smakołyków. 
Na pewno spróbuję upiec te ciacha. Cieszę się, że w książce jest przepis .

Poczta głównych postaci literackich dotyczy przede wszystkim jedzenia, ale miedzy wierszami możemy odczytywać emocje piszących. Przekaz korespondencji naprzemiennie miesza się i idealnie komponuje z opisami codzienności, która ich otacza.
 Bohaterowie drugoplanowi, czyli rodzina, znajomi, czy też byli kochankowie Eve i Jacka, których poznajemy również odgrywają znaczącą rolę. Są pełni sprzeczności. 
Niektórzy pełni obaw, pretensji; innych gryzie sumienie. A pozostali podchodzą do życia z dużym dystansem i humorem.

" - No i nie stresuj się pięćdziesiątką. Nie ma nic złego w pięćdziesiątce poza tym, jak szybko następuje po niej sześćdziesiątka. (...) I lepiej nie pytaj o siedemdziesiątkę i osiemdziesiątkę. Te suki rzucają się na człowieka, nim się spostrzeże."**

"Cała nadzieja w Paryżu" jest w pewnym stopniu smutną opowieścią, która rozgrzewa się w chwili, gdy to na pierwszy plan wysuwa się gotowanie, pieczenie i jedzenie. 
Powieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich w których to rozmowa, a częściej jednak jej brak prowadzi do niedomówień, tym samym powodując różne nieporozumienia.
Poczujemy smak ludzkiej samotności oraz prób poszukiwania bratniej duszy.
Odkryjemy na nowo zalety tradycyjnego pisania listów; uroków wysyłki a potem oczekiwania na listonosza.
Zakosztujemy pasji, która pomaga nam przebrnąć przez trudne dla nas chwile.
Przypomnimy sobie o radościach i nadziejach budzących się w nas każdego dnia.
Ujrzymy tutaj również nas samych, bo każdy musi dokonywać w swoim życiu trudnych wyborów...

A jaką rolę odgrywa w tej książce cudny, tytułowy Paryż?
Tego Wam nie zdradzę - odpowiedź poznacie sięgając po lekturę.
Do czego Was gorąco zachęcam!


* informacja pochodzi z www.lubimyczytac.pl
** cytaty pochodzą książki "Cała nadzieja w Paryżu" Deborah McKinlay, kolejno strony: 251, 208.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/